mojeauto.pl > motogazeta > Finanse i prawo > Na wczasy po prawo jazdy

Na wczasy po prawo jazdy

Zbliżają się wakacje i wiele ośrodków szkolenia wzbogaca swoje oferty o możliwość zdobycia prawa jazdy na zorganizowanych w tym celu obozach i wczasach. Czy zawsze jest to korzystne dla kursanta?

Na wczasy po prawo jazdy
Od tego typu ofert aż roi się w ostatnim czasie na witrynach internetowych. Przeznaczone są one dla osób, które pragną wykorzystać wakacje lub urlop na zdobycie uprawnień do kierowania pojazdem. – Często z takich wyjazdów korzystają maturzyści – mówi właścicielka jednego z ośrodków, który prowadzi wczasy z prawem jazdy. – Rodzice traktują wysłanie dziecka na taki kurs jako nagrodę po dobrze zdanym egzaminie maturalnym. Takich osób jest sporo. Ogólnie zasada jest taka, że osoby, które chcą po prostu gdzieś wyjechać na wakacje, mogą jednocześnie zrobić sobie kurs prawa jazdy, a osoby, którym zależy na kursie, mogą jednocześnie wypocząć na wczasach.

Zdaniem przedsiębiorców organizujących takie wyjazdy plusami wczasów z kursem prawa jazdy są takie elementy jak intensywność szkolenia czy dostęp do fachowców (są tu oni stale dostępni i mogą na bieżąco pomagać w problemach kursantów). Ponadto dostęp do placu manewrowego czy komputerów, na których można rozwiązywać testy, jest z pewnością większy niż podczas tradycyjnego szkolenia. Atutem będzie tu również możliwość skorzystania z różnego rodzaju form wypoczynku, które oferuje ośrodek. W ofercie jednego z nich znaleźliśmy, oprócz możliwości skorzystania z rowerów, grilla czy innych atrakcji gospodarstwa agroturystycznego, również loty widokowe samolotem.

Czy wśród tych wszystkich atrakcji jest jeszcze miejsce na solidną naukę? Takie wątpliwości pojawiły się w wypowiedziach kilku naszych rozmówców. – Myślę, że ta forma szkolenia nie sprzyja jego jakości – mówi pan Piotr, instruktor z Warszawy. – Zakładając, że taki wyjazd trwa tydzień lub nawet dwa, młody człowiek musi spędzać za kółkiem po 4-6 godzin dziennie, a przecież nie jest to zgodne z obowiązującymi przepisami. Do tego jeszcze przez tyle samo godzin trzeba się skupiać codziennie na wykładach, czemu nie sprzyjają atrakcje towarzyszące tym wyjazdom. Wiedzy teoretycznej na kursie prawa jazdy jest sporo i nie jest ona łatwa do przyswojenia, a młodzież w wakacje po pierwsze jest zmęczona po zakończonej nauce w szkole, a po drugie psychicznie nastawiona jest na wypoczynek.

Jak widać, zdania na temat wczasów z prawem jazdy są podzielone. Przed podjęciem decyzji o poszerzeniu swojej oferty warto zastanowić się, czy istotnie będzie to zgodne z przepisami i czy nasz klient, czyli kursant, będzie po tego typu szkoleniu dobrym kierowcą, a to przecież jest głównym celem szkolenia.

Podobne wiadomości:

Mobilne prawo jazdy i dowód rejestracyjny w 2017

Mobilne prawo jazdy i dowód rejestracyjny w...

Finanse i prawo 2016-11-23

Prawo jazdy - od dzisiaj łatwiej zdać egzamin

Prawo jazdy - od dzisiaj łatwiej zdać egzamin

Finanse i prawo 2016-11-11

Komentuj:

~monia-ponia 2012-09-03

Byłam na takich wczasach, trochę kierowałam się opiniami internautów, były raczej pozytywne - chciałabym jednak taką metodę stanowczo odradzić. Stąd ten wątek- gdyby ktoś się zastanawiał i szukał w necie opinii. Teraz ( po szkodzie) myślę, że dużo lepiej zdawać prawo jazdy jak najbliżej miejsca zamieszkania - bądź zamieszkania rodziców, nie ponosicie kosztów dojazdu ,noclegów ,wyżywienia.Oszczędzacie sobie także stresu - najczęściej jest się na takich wczasach samemu, nie ma wsparcia rodziny czy przyjaciół, no i oszczędzacie sobie rozczarowania po porażce, a trzeba ją niestety zakładać. Podchodziłam do egzaminu dwukrotnie, ale nie zdałam. Byłam w Krośnie i zapisując się słyszałam, jak to tam jest łatwo zdać, że małe i "łatwe" miasto , że właściwie to 60% zdawalność - ale fakty są takie ,że zdawalnośc to tak 25-30% ( praktyczny egzamin) - szukajcie jak najnowszych(z 2012) informacji. Nie wymieniam żadnej szkoły jazdy, bo instruktorzy są w porządku ( podobno w Krośnie jest zarejestrowanych 78 OSK - na marginesie), ale w waszym mieście pewnie też są dobrzy i profesjonalni instruktorzy . I jak dokładnie poszukacie to i w swoim mieście znajdziecie kogoś, kto wam zaoferuje kurs przyśpieszony. W moim przypadku ten wyjazd okazał się kosztowny i bez sensu. Na konieczne tylko opłaty - kurs, dodatkowe jazdy ( bo chciałam się dobrze przygotować, haha), opłaty za egzaminy , badania, bilety ( w tym lotnicze ,bo mieszkam zagranica - no i bilet na 2 podejscie był bardzo drogi bo kupowany prawie przed samym wylotem), hotel-to prawie 7000 PLN. Przemyślcie więc, czy chcecie tyle wydać na rozwój Podkarpacia? WORD-y utrzymują się głównie z wpłat za egzaminy i nikt tam nie jest zainteresowany, żebyście za pierwszym razem zdali. Może lepiej więc wydać pieniądze w lokalnym ośrodku, będzie taniej - i starczy na więcej powtórek. Pewnie bym tego nie pisała, gdybym zdała - ale nie zdałam - tak jak mnóstwo innych ludzi , których tam widziałam. W ciągu tych 2 dni w czasie kiedy tam siedziałam widziałam 6 osób ,które zdały prawo jazdy kategorii B. ( za pierwszym razem to było jakieś 5 godzin ,za drugim 1 godzina .Zdających jest dużo np na 7.15 -21 osób tylko na praktyczny.) Więc chyba jak ktoś ma za pierwszym razem zdać - to zda , nie ważne gdzie, bo nie liczcie ,że w Krośnie łatwiej. Więc jeśli ktoś myśli o wyjeździe na Podkarpacie po prawo jazdy, niech sobie to jeszcze przemyśli... Bo opinia, że tam łatwo zdać egzamin jeszcze gdzieś w necie krąży , ale jest przeterminowana niestety. Poleć znajomemu

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport