mojeauto.pl > motogazeta > Finanse i prawo > Nie musimy naprawiać w ASO. Ale o tym nie wiemy

Nie musimy naprawiać w ASO. Ale o tym nie wiemy

Naprawa w ramach gwarancji poza autoryzowanym serwisem marki? Jak najbardziej jest to możliwe i to od trzech lat. Jak się jednak okazuje, większość polskich kierowców nie ma o tym bladego pojęcia i jest narażona na wyższe koszty.

Nie musimy naprawiać w ASO. Ale o tym nie wiemy
Już ze znajomością polskich przepisów jest u nas słabo. A jeśli chodzi o przepisy wprowadzane unijnymi dyrektywami, to nasza wiedza jest na dramatycznie niskim poziomie. Dlatego też nie ma co się dziwić, że większość kierowców nie zna unijnej dyrektywy zezwalającej na dokonywanie napraw gwarancyjnych samochodów w dowolnie wybranym warsztacie. Część autoryzowanych serwisów wykorzystuje tę sytuację, uciekając się do nieuczciwej konkurencji.

Obowiązująca od trzech lat unijna dyrektywa pozwala serwisować samochody w okresie gwarancyjnym w każdym warsztacie. Dozwolone jest także stosowanie części pochodzących od niezależnych producentów, a więc nieposiadających logo wytwórcy samochodu.

– Bardzo niewielki procent właścicieli samochodów zna te przepisy i z nich korzysta – mówi agencji informacyjnej Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych. – Równocześnie jednak niewiele niezależnych serwisów stara się przekonać kierowców do swoich usług, upowszechniając nowe zasady.

Franke nie ma wątpliwości, że obowiązujące normy są korzystne dla kierowców i mogą sprzyjać sporym oszczędnościom. Jego zdaniem autoryzowane stacje serwisowe również nie muszą na nich tracić.

– Warsztat autoryzowany może świadczyć usługi przy wykorzystaniu części niezależnych producentów – wyjaśnia. – Są one zdecydowanie tańsze od tych z logo producenta samochodu, co umożliwia serwisom przyciągniecie większej klienteli niż poprzednio. Kierowca ma wybór i może zdecydować o tym, jakie części mają być użyte do naprawy jego auta.

Zdaniem eksperta, części niezależnych producentów są nawet o 70 procent tańsze od tych oferowanych z logo koncernu. Ich jakość jest natomiast taka sama.

– Wszystkie te komponenty powstają w tych samych fabrykach, na tych samych taśmach produkcyjnych i produkowane są według tej samej technologii – mówi. – Różnią się głównie opakowaniem i ceną.

Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Motoryzacyjnych Samar, zwraca jednak uwagę na standardy, które obowiązują w serwisach. Koszty, jakie ponoszą autoryzowane punkty obsługi, są zazwyczaj wyższe niż te obciążające nieautoryzowane warsztaty, które nie muszą spełniać precyzyjnie określonych wymogów.

– Czynnik ten decyduje o cenie usługi – mówi Drzewiecki. – A klienci kierują się głównie kosztami napraw i uciekają do tańszych warsztatów. Już dziś producenci narzekają, że usługi serwisowe, które w założeniu miały być podstawą utrzymania stacji dealerskich, nie spełniają swojej roli. W tej sytuacji zdarzają się próby uniemożliwienia klientom napraw samochodów w niezależnych warsztatach.

Jest to jednak niezgodne z prawem.

– Takich przypadków jest stosunkowo dużo – uważa Alfred Franke. – Najczęściej są to samodzielne akcje niektórych dealerów, którzy naklejają pod maską auta lub na jego szybie adnotację informującą, że zachowanie gwarancji możliwe jest tylko przy naprawach w autoryzowanym serwisie. To nie tylko nieprawda, lecz też przejaw nieuczciwej konkurencji.

Według obowiązujących przepisów, gwarancja pozostaje ważna przy serwisowaniu auta w dowolnym warsztacie, pod warunkiem, że stosowane są części wysokiej jakości, a ich pochodzenie udokumentowane jest odpowiednimi rachunkami. Konieczne jest także oświadczenie mechanika, mówiące o tym, że dokonał on naprawy zgodnie z zaleceniami producenta samochodu.

Podobne wiadomości:

Promocja na serwis klimatyzacji w Suzuki

Promocja na serwis klimatyzacji w Suzuki

Aktualności 2016-05-19

Klimatyzacja - jej przegląd to podstawa

Klimatyzacja - jej przegląd to podstawa

Serwis auta 2016-05-05

Komentuj:

~Niezależny 2014-02-14

Po 1. Jeśli ktoś pisze tekst nie poparty żadnymi przykładami, przynajmniej powinien się podpiasać. Niestety wadą internetu jet to, że każdy może wypisywać wierutne kłamstwa anonimowo. Po 2. Należałoby podać przynajmniej numer dyrektywy. Zapewne autor odwołuje się do dyrektywy: Block Exemption Regulations. Proponuję wczytac sie w szczegóły. Po 3. "Zdaniem eksperta, części niezależnych producentów są nawet o 70 procent tańsze od tych oferowanych z logo koncernu. Ich jakość jest natomiast taka sama." - obawiam sie że tym ekspertem jest autor artykułu :). Żadna część tańsza o 70% nie jest tej samej jakości. Tu nie potrzebny ekspert - potwierdzi to każdy uczciwy pracownik warsztatu z poza sieci autoryzowanych. 70% tańsze części nie są przebadane i nie posiadają znaków jakościowych. Więcej, często oznaczenia na nich wskazują na odrzuty produkcyjne. Zdarzają się również produkty pirackie, których produkcja łamie prawa autorskie - te nawet nie trzymaja rozmiarów. :) Po 4. Wprowadzenie dyrektywy miało być zwiazane z certyfikacją produktów. System do tej pory nie powstał. Po 5. To mnie zawsze najbardziej bawi: "Konieczne jest także oświadczenie mechanika, mówiące o tym, że dokonał on naprawy zgodnie z zaleceniami producenta samochodu." A skąd ten bidak ma wiedzieć jakie są zalecenia producenta? Z dyrektywy wynika że producent nie może odmówić ani szkoleń ani materiałów ani narzędzi specjalistycznych. Kto mi wskaże serwis z poza ASO który z tego korzysta. To że nie może odmówić nie znaczy że jest darmowe. Koszty są takie same jak dla sieci ASO ale jeśli sie na nie zdecyduje juz nie bedzie taki tani :) Po 6. Naprawa poza ASO nie przekreśla gwarancji, ale producent nie odpowiada za usterki części zamontowanych poza ASO oraz awaria powstałe w wyniku usterki tych części lub przeprowadzonej naprawy niezgodnie ze standardami jakościowymi producenta. Niezależny

~Fx 2014-02-13

W kraju w którym ASO potrafi się wyłgać z reklamacji usługi którą sam wykonał a 99% zgłaszanych przez użytkowników samochodów na gwarancji awarii odprawiana jest z adnotacją "z winy użytkownika lub niewłaściwej eksploatacji pojazdu" proponuje się rozwiązania po których pracownik ASO jeżeli zobaczy wbita w książce serwisowej pieczątkę czegoś innego niż ASO nawet nie będzie z Wami rozmawiał.nI co ? Mam iść do sądu batalię toczyć o to że zamiast po 30 tyś km (jak zaleca serwis) zmienić olej z filtrem w silniku, w ASO, wymiany dokonałem już po 15 tyś km, w warsztacie który wystawił mi na to papier i potwierdził na nim użycie produktów OE w ich oryginalnych pudełkach oraz oleju jaki zaleca producent silnika/samochodu bądź jego zamiennika spełniającego wymagane normy. W każdym normalnym kraju Sąd w ciagu tygodnia odeśle pismo że miałem do tego prawo a Dealer ma dalej wywiązywać się ze świadczeń gwarancyjnych a tylko w PL po miesiącu przyjdzie pismo że Sąd wyznaczył rozprawę za pół roku

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport