mojeauto.pl > motogazeta > Finanse i prawo > Po co straszyć kierowców?

Po co straszyć kierowców?

Ostatnie dni mogą nie napawać optymizmem kierowców. Media co i rusz informują o wygaśnięciu rozporządzenia GVO, a co za tym idzie o znacznym wzroście kosztów utrzymania auta. Czy tak jednak będzie w rzeczywistości?

Po co straszyć kierowców?
GVO (zwane także BER), czyli "Rozporządzenie Komisji Nr 1400/2002 w sprawie stosowania art.81 ust.3 Traktatu do kategorii porozumień wertykalnych i praktyk uzgodnionych w sektorze motoryzacyjnym (Dz. UE z 2002, L203/30)" weszło w życie w 2003 roku. Jest to zbiór przepisów dotyczących zasad dystrybucji i serwisowania samochodów oraz sektora usług serwisowych i części zamiennych. W rozporządzeniu kluczowe jest pojęcie oryginalnej części zamiennej. Według GVO, części oryginalne to również części produkowane przez niezależnych producentów, które mogą być równolegle dostarczane na rynek wtórny.

Od początku jednak było wiadomo, że rozporządzenie to miało obowiązywać do 31 maja 2010. Wiedzieli o tym wszyscy gracze rynku motoryzacyjnego. Komisja Europejska, która od ponad roku poddawała sprawdzeniu i ocenie funkcjonowanie GVO, opracowuje nowe przepisy w tym zakresie. W jej ocenie rynek pierwotny – tj. rynek nowych pojazdów jest konkurencyjny w wystarczającym stopniu, natomiast wciąż są potrzebne uregulowania dla rynku wtórnego (rynku obsługi posprzedażnej). Nowe zasady muszą zapewnić możliwość konkurowania niezależnym podmiotom z autoryzowanymi warsztatami oraz zapewnić dostęp do autoryzowanych sieci wszystkim podmiotom spełniającym kryteria jakościowe. Również kanały dystrybucji części zamiennych muszą pozostać otwarte zarówno dla autoryzowanych warsztatów jak i dla tych niezależnych.

Przedstawiciele Komisji Europejskiej deklarują otwarcie, że chcą, by klienci mogli naprawiać swoje samochody z wykorzystaniem tańszych, a nie droższych części i aby właściciele niezależnych warsztatów mogli być spokojni o swoją przyszłość.

Zdziwienia ostatnimi prasowymi rewelacjami nie ukrywa także Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. - W świetle pojawiających się informacji z Komisji Europejskiej będziemy raczej mieli do czynienia z łagodną ewolucją, której wszyscy mogli spodziewać się od roku, czyli od momentu rozpoczęcia prac KE, a nowe regulacje w znacznym stopniu będą kontynuacją dotychczasowego rozporządzenia. Dziwi mnie bezzasadne straszenie kierowców brakiem możliwości stosowania części innych niż oryginalne i radykalnym wzrostem kosztów usług serwisowych, zwłaszcza w świetle wypowiedzi rzecznika Komisji, który uspokaja, iż nie będziemy drożej płacić za części do samochodów, czy usługi mechaników.

Także wiceminister gospodarki, Marcin Korolec, uspokaja mówiąc, że chociaż nie ma jeszcze ostatecznej propozycji Komisji, to nie sądzi, by w sposób znaczący naruszała ona dotychczasowy stan rzeczy.

To bardzo ważna regulacja prawna dla producentów pojazdów, bo europejskie koncerny motoryzacyjne, dające bezpośrednie zatrudnienie ponad 2,3 milionom ludzi oraz ponad 10 milionom pracowników z otoczenia biznesu inwestują ponad 20 miliardów w badania i rozwój. W Polsce produkcja pojazdów wynosi blisko 1 milion. A nasz kraj jest "zagłębiem" produkcyjnym oryginalnych części zamiennych.

Podobne wiadomości:

Promocja na serwis klimatyzacji w Suzuki

Promocja na serwis klimatyzacji w Suzuki

Aktualności 2016-05-19

Klimatyzacja - jej przegląd to podstawa

Klimatyzacja - jej przegląd to podstawa

Serwis auta 2016-05-05

Komentuj:

sajmon 2010-03-17

Nie rozumiem jednego: o ile się orientuję w GVO chodziło o to, żeby producent samochodu nie mógł uzależniać gwarancji od serwisowania samochodu w ASO i przy użyciu części oryginalnych z logo producenta samochodu (oczywiście, to jedna z przesłanek i podana w dużym uproszczeniu). Naprawy gwarancyjne, które są wykonywane przy użyciu cześci oryginalnych są na koszt producenta. Przy przeglądach gwarancyjnych tak czy inaczej 99% kierowców jechało do ASO i kupowało oryginalne części eksploatacyjne. O co więc to całe larum? Po gwarancji nawet bez GVO większość kierowców jeździło do niezaleznych warsztatów i kupowało tzw zamienniki, czy to się zmieni? Polski rynek moto to tak czy inaczej rynek samochodów używanych. Ponadto: zniknie pewnie definicja części oryginalnej, która jest stosowana przez ubezpieczycieli w celu zaniżania odszkodowań (w tej chwili producent części określał że jego cześc jest jakości oryginału, co skrzętnie wykorzystywali ubezpieczyciele, przerzucając na poszkodowanego ryzyko związane z użyciem części).

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport