mojeauto.pl > motogazeta > Finanse i prawo > Ustawa o kierujących - jak dobre wino

Ustawa o kierujących - jak dobre wino

Jeden z najważniejszych aktów prawnych, który ma regulować przepisy związane z prowadzącymi pojazdy - ustawa o kierujących, już niedługo będzie obchodzić siedmiolecie napisania projektu ustawy. To bez wątpienia rekord, jeśli chodzi o długość wprowadzania w życie aktu prawnego w dziejach najnowszych polskiego parlamentaryzmu. Wymyślono go tak dawno temu, że mało kto pamięta, po co.

Ustawa o kierujących - jak dobre wino
Na początku lutego 2010 rząd pochylił się ponownie nad projektem ustawy o kierujących pojazdami, szlifowanym dotąd w zaciszu ministerialnych gabinetów. Ponieważ co kilka miesięcy ożywa nadzieja, że polski model kształcenia kierowców jednak zostanie przemodelowany, warto zadać sobie trud odpowiedzi na pytanie o przyczynę projektowanych zmian. Już w roku 2003 mówiono w Ministerstwie Transportu dość głośno o konieczności przyjęcia nowych, efektywniejszych rozwiązań pozwalających na podniesienie kwalifikacji kierowców. Uzasadniały to fakty i liczby. Projekt ustawy o kierujących pojazdami powstał już siedem lat temu jako odpowiedź ma negatywne zjawiska związane z procesem uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami silnikowymi oraz jako jeden z elementów działań na rzecz zmniejszenia liczby wypadków drogowych. Dziś już mało kto pamięta, co było u początku tej drogi.

Pierwotny projekt ustawy powstał na podstawie dokumentu programowego Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego pt. "Nowy system uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami" i był konsultowany ponoć z ponad dwudziestoma organizacjami społecznymi reprezentującymi różne środowiska. Ponadto sam projekt ustawy w wersji z 2003 r. był kilkukrotnie wysyłany do konsultacji społecznych, w wyniku których uwzględniono znaczną część uwag.

I tak, propozycja obowiązkowych badań psychologicznych jest konsekwencją wzrastającego poziomu agresji na naszych drogach, której dotychczasowe konwencjonalne środki (np. kontrola ruchu drogowego) nie są w stanie zapobiec. Szkolenie w formie kursu rozszerzonego dla osób ubiegających się o prawo jazdy kategorii B jest – jak dowodził resort – sprawdzoną formą szkolenia osób mających nie więcej niż 18 lat, którą wprowadzono w innych krajach Europy. W polskim modelu proponowano rozpoczęcie szkolenia w wieku 16 lat, przejście przez osobę ubiegającą się o prawo jazdy pełnego kursu zakończonego egzaminem wewnętrznym, przeszkolenie osoby towarzyszącej w OSK i jazdy kandydata na kierowcę wraz z osobą towarzyszącą przez okres minimum roku.

Obecny projekt ustawy o kierujących pojazdami mocno schudł. Wycięto m.in. zapisy o jeździe z opiekunem, egzaminie w ruchu pozamiejskim, o doradcy pedagogicznym, ale za to pojawiły się inne pomysły.

Najbardziej spektakularną zmianą ma być umożliwienie zdawania egzaminu 16-latkom, wszakże pod opieką osoby towarzyszącej. Udział osoby towarzyszącej obwarowany był wieloma warunkami – niemniej możliwość taką przewidziano. Resort transportu – autor projektu – zmienił jednak zdanie i wykreślił zapis o nadzorze osoby towarzyszącej. Podobnie stało się z pomysłem szkolenia dokształcającego dla młodych kierowców, którzy między 5 a 7 miesiącem uzyskania prawa jazdy mieliby szlifować jeszcze swe umiejętności.

Idąc dalej tropem zmian wprowadzonych przez resort, nie sposób nie zauważyć braku zapisu o społecznych komisjach konsultacyjnych, które miały opiniować decyzje starosty dotyczące działalności OSK. W skład takich ciał mieli wchodzić przedstawiciele "organizacji branżowych o zasięgu ogólnopolskim". Ponieważ organizacji takich pojawiło się w ostatnim czasie kilka, najwidoczniej autorzy zapisu przestraszyli się ewentualnych konfliktów przy wyborze członków komisji.

Również bez większego żalu pożegnano się z doradcą ds. pedagogicznych, dość fikcyjnym tworem, który miał rzekomo podnieść poziom szkolenia kierowców przynajmniej w dziedzinie metodyki nauczania. Przypomnijmy, że instytucja doradcy pedagogicznego została wymuszona na szkoleniach dla kierowców zawodowych, a o jej wątpliwej skuteczności wypowiadali się rok temu przedstawiciele samorządów gospodarczych spedytorów. Prawdopodobnie obecni wówczas na sali sejmowej urzędnicy resortu wyciągnęli wnioski z tamtych – krytycznych – opinii.

W rządowym projekcie zabrakło zapisu o dopuszczeniu aut OSK do przeprowadzania egzaminów. Co prawda, pomysł ten również napotkał na opór u niektórych szkoleniowców, ale z pewnością stanowił alternatywę dla monopolistycznych praktyk WORD-u i rozładowywał niezdrową atmosferę wciąż panująca wokół przetargów na auta egzaminacyjne. Poprzednia komisja sejmowa pod przewodnictwem posła PO, Jana Tomaki, zaakceptowała takie rozwiązanie i wydawało się, że resort pogodzi się z faktami. Jak widać, nie pogodził się jednak, podobnie zresztą jak większość dyrektorów WORD-ów.

Cichy lobbing dyrektorów WORD-ów dał o sobie znać także przy innych zapisach. Przy tworzeniu ideologicznych podstaw ustawy chętnie powoływano się na program GAMBIT oraz alarmistyczne statystyki mówiące o tym, że najgroźniejsze w skutkach wypadki drogowe zdarzają się w ruchu pozamiejskim. Tymczasem statystyczny kursant kategorii B nie ma bladego pojęcia o wyprzedzaniu, ponieważ jazd pozamiejskich – ze względów oszczędnościowych – zalicza niedużo i w konsekwencji nie jest przygotowany do wyjazdu poza rogatki miasta. Egzamin miał wymusić takie przygotowanie poprzez przeprowadzenie sprawdzianu praktycznego także poza miastem. Zapis ten wycięto, po wyraźnej sugestii środowisk wordowskich, które – głównie dla własnej wygody – nie są zainteresowane dodatkowym wysiłkiem organizacyjnym.

Już trzy lata temu, podczas sejmowych prac nad ustawą szkoleniowcy zwracali uwagę, że projekt całe zło upatruje w wadliwym systemie szkolenia i słabym poziomie kadry instruktorskiej. Główne akcenty położono na wzmocnienie aparatu kontroli i zwiększenie nadzoru nad szkołami jazdy. O ile z tzw. firmami-krzakami, niepłacącymi podatków i prowadzącymi wykłady w aucie, walczy samo środowisko OSK, o tyle działania resortu, wymierzone w całą branżę, mogą spowodować przysłowiowe wylanie dziecka z kąpielą. Jedno jest pewne – projekt ustawy, choć "leżakował" ponad siedem lat, wciąż jeszcze nie dojrzał i nabiera mocy w długiej drodze do parlamentu. Emocji przy tworzeniu jego ostatecznego kształtu nie zabraknie...

Podobne wiadomości:

Mobilne prawo jazdy i dowód rejestracyjny w 2017

Mobilne prawo jazdy i dowód rejestracyjny w...

Finanse i prawo 2016-11-23

Prawo jazdy - od dzisiaj łatwiej zdać egzamin

Prawo jazdy - od dzisiaj łatwiej zdać egzamin

Finanse i prawo 2016-11-11

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport