mojeauto.pl > motogazeta > Finanse i prawo > Wkrótce czwarty bank wirtualny w Polsce

Wkrótce czwarty bank wirtualny w Polsce

Jak dowiedział się nieoficjalnie Bankier.pl, po kilkunastu miesiącach przygotowań kończą się prace nad nową ofertą Toyota Bank Polska. Ten bank samochodowy prawdopodobnie na początku przyszłego roku zaoferuje szeroki wachlarz usług i produktów dla klientów indywidualnych i sektora MSP.

Polska stała się poligonem doświadczalnym dla Toyota Motors i od osiągniętych wyników tego projektu będzie zależeć, czy w innych krajach, gdzie sprzedawane są samochody tej marki, powstaną tego rodzaju banki. Chociaż grono klientów nie będzie się ograniczało tylko do posiadaczy tych japońskich aut, to prawdopodobne mogą oni oczekiwać specjalnej oferty.

Informacje o starcie nowego banku pojawiły się już ponad rok temu. Ze zdobytych przez Bankier pl. informacji wynika, że uruchomienie nowej "instytucji" odbędzie się na początku 2007 roku.

Nowa instytucja nie będzie miała tradycyjnych placówek, a wszystkie usługi będą świadczone za pośrednictwem internetu i telefonu. Oznacza to, że Toyota Bank będzie czwartym, po mBanku, VW Bank direct i Inteligo, wirtualną bankiem w Polsce.

Najprawdopodobniej bank wykorzysta w swojej działalności ogólnopolską sieć dilerską, którą tworzy blisko 60 autoryzowanych stacji. Ten sposób działalności umożliwiłby nie tylko oferowanie szerszej oferty kredytowej, ale również zapewniłby partnerom nowe, atrakcyjne źródło dochodów z pośrednictwa finansowego. Salony Toyoty mogłyby również stanowić miejsce pozyskiwania nowych klientów - na przykład przy okazji kupna nowego samochodu, czy jego serwisowania. Jest to możliwe ze względu na to, że zarówno Toyota Bank Polska, jak i Toyota Leasing Polska jest w 100 proc. własnością Toyota Financial Services. Odróżnia to tę instytucję od działającego od 2001 roku konkurenta - VW Bank Polska, którego 60 proc. znajduje się w posiadaniu Volkswagen Bank GmbH w Niemczech, a pozostałe 40 proc pozostaje w rękach Kulczyk Pon Investment B.V. w Holandii. Prawdopodobnie właśnie przez taką strukturę akcjonariatu, Volkswagen Bank direct nie wykorzystuje efektu synergii pomiędzy poszczególnymi spółkami tego koncernu samochodowego, tak jak ma to miejsce w Niemczech.

Klienci Toyota Banku oprócz zwykłego konta osobistego, będą mogli najprawdopodobniej korzystać z wysokooprocentowanych rachunków oszczędnościowych, różnego rodzaju kredytów, w tym prawdopodobnie również z kart kredytowych. Większość operacji, w tym także założenie rachunku, ma być dokonywana za pośrednictwem poczty lub kuriera.

Można się domyślać, że nowy bank będzie się starał zdobywać klientów docierając do użytkowników samochodów tej japońskiej marki. Już teraz w ramach Toyota Club korzystają oni z rabatów obejmujących części zamienne, akcesoria i usługi świadczone przez stacje dealerskie, a także ofertę firm partnerskich - biur podróży, hoteli i restauracji. Dostępność usług finansowych może znacznie poszerzyć i uatrakcyjnić ofertę klubu - na przykład poprzez kredytowanie części, przeglądów, czy w końcu produktów partnerskich. Ze względu na swój wirtualny charakter, bank nie będzie się zapewne ograniczał do klientów samochodów tej marki. Specyficzny charakter świadczenia usług może przyciągać również młodszych użytkowników, budując tym samym lojalność z marką -  tak mocno podkreślaną w reklamach Toyoty. W tym przypadku młode osoby mogłyby skorzystać ze sprawdzonych na innych rynkach rozwiązań, na przykład z planu systematycznego oszczędzania, czy preferencyjnego kredytu pozwalającego na sfinansowanie zakupu nowego lub używanego auta. W podobny sposób Toyota mogłaby wprowadzić ofertę dla właścicieli luksusowych Lexusów, ale również wolnych zawodów i właścicieli małych firm.

Komentarz Michała Macierzyńskiego, analityka Bankier.pl
Panujący od kilku lat kryzys na rodzimym rynku odbił się mocno na kondycji banków samochodowych. Polacy nie kupują już tak chętnie nowych aut. Wolą sprowadzić używany samochód z krajów Unii Europejskiej. Tylko w ubiegłym roku sprzedaż nowych aut spadła o 26 procent, a dane Instytutu Samar za ostatnie miesiące, również nie napawają optymizmem. Mimo wszystko niektórym producentom udaje się zwiększyć udział w rynku. Tak jest właśnie z Toyotą, która zajmuje czołowe miejsca na liście najpopularniejszych marek. Również Toyota Bank radzi sobie bardzo dobrze na trudnym obecnie dla autobanków rynku.

Polska specyfika skłoniła Japończyków do eksperymentu, jakim jest stworzenie pierwszego banku detalicznego, który będzie oferował również inne kredyty niż te, przeznaczone na zakup samochodów. Zapewne to z tego względu uruchomienie nowego banku trwa tak długo. W odróżnieniu od Amerykanów czy Europejczyków, którzy w biznesie często korzystają z intuicji i drogi na skróty, Japończycy na planowanie i podejmowanie decyzji poświęcają 3-5 razy więcej czasu. Praktyka dowodzi jednak, że później kilkakrotnie szybciej osiągają też sukces. Dla kontrastu warto jednak przypomnieć, że pierwszy wirtualny bank - mBank - powstał w zaledwie 100 dni. Jednak w przypadku bankowości wirtualnej, 6 lat to prawdziwa epoka. Rynek jest już z grubsza podzielony i nowy gracz ma znacznie trudniejsze działanie i musi wybrać strategię niszową. Tego samego dotyczy również wachlarz produktowo-usługowy z jakim nowy gracz wchodzi na rynek.

Wszystko wskazuje, że właśnie w ten sposób będzie działał na polskim rynku Toyota Bank Polska. Zachętą do skorzystania z nowych usług finansowych, oferowanych przez tę instytucję, będzie nie tylko konkurencyjne oprocentowanie depozytów i kredytów, ale przede wszystkim preferencyjne warunki oferowane posiadaczom, a przede wszystkim nabywcom samochodów. Tą drogą już dawno poszły inne koncerny i w wielu przypadkach jest to najbardziej dochodowa część całego biznesu. Klienci detalicznych motobanków mogą liczyć nie tylko na upusty i kredyty w sieciach dilerskich - ważną ofertą są zniżki na stacjach paliw, tańsze ubezpieczenia i inne produkty oferowane przez partnerów. Jednak najważniejszą cechą takich banków wciąż pozostaje możliwość tańszego zakupu auta danej marki - często w ramach różnego rodzaju planów oszczędnościowych.

Toyota chce wykorzystać znaną i budzącą wśród Polaków zaufanie markę, której udział w rynku wynosi obecnie 13%. Dzięki temu uzyska nie tylko dodatkowe źródło zysków, ale również da możliwość pozyskiwania nowych, młodych klientów. Tym samym działalność wirtualnego banku będzie wspierać sprzedaż samochodów nie tylko teraz, ale też za kilka lat. Wykorzystanie w działalności sieci dilerskiej również jest nowatorskim pomysłem - zwłaszcza, że przychody z pośrednictwa mogą stać się poważnym źródłem przychodów dla partnerów tego koncernu. Toyota Bank ma zatem szanse zająć dość intratną niszę - zwłaszcza, że usługi skierowane będą również poza krąg posiadaczy aut tej marki. W dłuższej perspektywie można spodziewać się, że inne firmy będą chciały skopiować taką strategię, aczkolwiek na przeszkodzie stanie brak doświadczenia, czy jak w przypadku Volkswagen Bank Polska, struktura akcjonariatu. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, żeby nowa instytucja osiągnęła sukces mBanku czy Inteligo. Z całą pewnością ma jednak szansę stać się dla tych banków ciekawą alternatywą. Oczywiście po tak wielu miesiącach przygotowań należy zadać sobie pytanie - czy z dużej chmury, nie spadnie mały deszcz. O tym będziemy się jednak mogli przekonać prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Już teraz można też stwierdzić, że w przypadku osiągnięcia sukcesu przez Toyota Bank, bardzo prawdopodobne byłoby szybkie pojawienie się w Polsce ING Direct.

Komentuj:

~znafca 2006-09-01

Toyota chce po prostu zdobyć trochę kaski na finansowanie kredytów. Ale fakt, jesli będą kasowąc tyle za usługi bankowe co za częsci i serwis...

~JARO 2006-08-31

Teraz dopiero się koncerny budzą ale już z ręką w nocniku. Proponują jakieś wirtualne banki itp. Winą za słabą sprzedaż obarczają importerów samochodów z UE. Ale o tym, że ceny nowych samochodów po wejściu Polski do UE wzrosły średnio o 10-15% to nikt nie wspomina. Dodam tylko, że w żadnym innym z krajów wstępujących do UE razem z Polską ceny nie wzrosły. Pięknie to u nas nazywano "HARMONIZACJĄ CEN". A przecież nawet w tzw. starej UNI rozbieżność cen jest znaczna. Dlaczego nie pozwolono zarabiać naszym salonom sprzedając samochody niemieckim klientom.

~inna_marka 2006-08-31

Wobec wysokich cen samochodów Toyota, z całą pewnością nie będę brał udziału w nowym procederze tej firmy pod nazwą "wirtualny bank" - opłaty za czynności będą pewnie na podobnym poziomie...

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport