mojeauto.pl > motogazeta > Premiery > Chrysler Grand Voyager: Numer 5

Chrysler Grand Voyager: Numer 5

Niewielu amerykańskich producentów chce dziś kontynuować produkcję wielkich vanów. Z segmentu powoli wycofuje się między innymi Ford (ten amerykański) i General Motors. Ale nie Chrysler. Od początku bieżącego roku marka sukcesywnie wprowadza na kolejne rynki już piątą generację modelu Grand Voyager. W Polsce Chrysler chce dzięki tej edycji powrócić na fotel lidera klasy MPV.

Chrysler Grand Voyager: Numer 5
Jak przystało na producenta samochodów, również Chrysler głośno chwali się, że najnowsza generacja jest nieporównywalnie lepsza od poprzedników. Patrząc na nowego Grand Voyagera nie do końca można się z tym zgodzić w kwestii stylistyki. Jajowata sylwetka została zastąpiona nową, „kanciasto-obłą”  kompozycją, zapoczątkowaną przez limuzynę 300C. O ile 300C wygląda w tej koncepcji rewelacyjnie, niczym jeżdżąca forteca, o tyle nowy Grand Voyager wygląda jak jeżdżąca skrzynka na listy przypominająca furgony z początku lat 90-tych XX wieku. Ale de gustibus non est disputandum, dlatego przyjrzyjmy się pozostałym faktom.

Nowy Grand Voyager różni się od poprzedniej generacji - jak dokładnie zostało wyliczone - w 37 aspektach. Stylistycznych i technicznych. W Polsce samochód oferowany będzie z dwiema jednostkami: dieslem o pojemności 2.8 l. CRD i mocy 163 KM oraz benzynową V6-tką 3.8 l. generującą 192 KM. W przypadku wysokoprężnego agregatu, w porównaniu z poprzednio stosowanym silnikiem o tej samej pojemności, turbodiesel 2.8 CRD odznacza się niższą o około 6 procent masą własną oraz wydłużoną trwałością zębatego paska rozrządu (do 140.000 km). Układ zasilania pracuje pod ciśnieniem roboczym 2000 bar i wyposażony jest we wtryskiwacze piezoelektryczne, podnoszące sprawność jego działania. Stalowy, kuty wał korbowy posiada osiem przeciwciężarów – o cztery więcej niż poprzednio.  Dzięki temu do kabiny dociera mniej hałasów i drgań. W benzynowym motorze producent nie zdecydował się na żadne istotne modyfikacje. Obie jednostki współpracują za to z sześciostopniowym automatem. Jego dźwignia została umieszczona pomiędzy zegarami, a centralną konsolą.

Przedstawiciele Chryslera mówią, że ich flagowy van konstruowany jest od wewnątrz na zewnętrz. I trudno nie przyznać im racji. Samochód od zawsze powalał na kolana ogromną ilością miejsca, a piąta generacja Grand Voyagera przedstawia się w tym elemencie jeszcze lepiej. Na pokład amerykański van zabierze 7 osób (w układzie 2+2+3). Trzeci rząd siedzeń jest stawiany mechanicznie (czyli przy użyciu tężyzny fizycznej) lub za dopłatą, elektrycznie, przez naciśnięcie guzika – pomocne rozwiązanie zwłaszcza dla pań. Dodatkowo fotele środkowego rzędu można, dzięki systemowi „Swivel ‘n Go”, obracać o 180 stopni i korzystać z wysuwanego stolika umieszczonego między nimi. W standardzie pozostała natomiast funkcja  „Stow ‘n Go” - jedyny system aranżacji wnętrza, który w pojeździe typu MPV pozwala składać  siedzenia drugiego i trzeciego rzędu pod podłogę. Do tego Amerykanie dokładają niezliczoną liczbę schowków. Począwszy od tych pod siedzeniami w drugim rzędzie, w których spokojnie zmieści się nawet worek ziemniaków (340 l.), poprzez 12-litrowy pojemnik składający się z trzech rozsuwanych części pomiędzy siedzeniami kierowcy i pasażera, a kończąc na funkcjonalnych schowkach w bocznych drzwiach i na desce rozdzielczej.

O tym, że Grand Voyager jest samochodem stricte rodzinnym świadczą nie tylko możliwości załadunkowe i liczba siedzeń. Samochód jest także multimedialną salą kinową w mini formacie. Do wyboru trzy typy car-audio z systemem multimedialnym MyGIG, gdzie w najbogatszej wersji Chrysler dokłada trzy niezależnie działające od siebie monitory z odtwarzaczami DVD. Każdy więc znajdzie coś dla siebie. W jednym czasie kierowca będzie mógł korzystać z firmowej nawigacji satelitarnej, pasażerowie w środkowej części auta będą oglądać film zaś ci na samym końcu umilać czas podróży grając w gry na konsoli. Na wyposażeniu standardowym znajduje się też wbudowana w bocznej ścianie bagażnika latarka LED, ładująca automatycznie baterie kiedy się z niej nie korzysta. Gadżet, ale jakże przydatny w wielu sytuacjach. Tam też, na słupku D umieszczono dodatkowy przycisk elektrycznego zamykania tylnej klapy.

Poszycie siedzeń wykonane zostało ze specjalnego materiału odpornego na zabrudzenia. Dla rodziców, których dzieci już nie potrzebują śliniaków producent przewidział także tapicerkę skórzaną w kilku kolorach. Bardzo korzystnie dla Grand Voyagera przedstawia się również system bocznych drzwi, otwieranych ręcznie bądź elektrycznie. Otwieranie bocznych drzwi może nastąpić także z zewnątrz przez guzik na pilocie. Jeśli czujniki w obrębie linii otwierania drzwi „wyłapią” przeszkodę wówczas system je zatrzyma i cofnie z powrotem. Piąta seria Voyagera dorobiła się także wreszcie szyber-dachu.

Nowy Chrysler Grand Voyager może poszczycić się najdłuższą listą standardowego i opcjonalnego wyposażenia elementów bezpieczeństwa wśród oferowanych dotąd vanów tej marki. W obu pakietach między innymi:  4 poduszki powietrzne dla kierowcy i pasażera z przodu oraz kurtyny dla wszystkich trzech rzędów siedzeń, ESP, BAS, system reakcji powypadkowej EARS, kamera podglądu drogi cofania i elektryczna regulacja położenia pedałów hamulca i przyspieszenia.

Auto do polskich salonów na dobre wjedzie w drugiej połowie lutego br. Pełny cennik nowego Voyagera nie jest jeszcze udostępniony jednak podczas polskiej premiery producent podał szacunkową kwotę modelu w średnim standardzie wyposażenia i silnikiem wysokoprężnym 2.8 l. CRD. Cena tego egzemplarza to nieco ponad 163 000 zł, co w porównaniu z konkurentami (Renault Grand Espace, Ford Galaxy i VW Mutlivan i Mercedes-Benz Viano) w podobnych pakietach, pod względem kwoty plasuje amerykańskiego vana po środku stawki.

Wrażenia z jazdy:
Za kierownicą Chryslera Voyagera pokonaliśmy niespełna 100 kilometrów po ulicach Warszawy i drogach szybkiego ruchu. Choć dystans ten jest dość krótki, aby uzyskać odpowiedź na większość uwag dotyczących własności jezdnych, zaobserwowaliśmy mimo wszystko znaczną poprawę stabilności samochodu względem poprzednika. To zasługa przede wszystkim zmian w konstrukcji tylnego zawieszenia - resory piórowe podtrzymujące sztywną oś (rozwiązanie już bardzo rzadko występujące we współczesnych autach osobowych) zostały zastąpione przez twardsze sprężyny śrubowe. Co ważne, modyfikacje nie wpłynęły znacząco na obniżenie komfortu podróżowania. Grand Voyager nadal jest idealnym pojazdem do długich wypraw, pod warunkiem, że jedziemy po równych drogach. Mimo sporych rozmiarów autem bardzo łatwo manewruje się w mieście.

Jeżeli chodzi o komfort dla pasażerów to mamy zastrzeżenia do regulacji zagłówków w dwóch ostatnich rzędach. Wysuwają się zbyt nisko i nawet pasażerowie o stosunkowo niewielkim wzroście mogą mieć problemy z odpowiednim oparciem na nich głowy.

Chrysler z silnikiem diesla, jakim mieliśmy okazję jeździć, nie należy do najszybszych w klasie. Mimo dużej pojemności motor rozwija nieco ponad 160 koni mechanicznych. Przy masie własnej 2100 kg nie należy spodziewać się wciskania w fotel. Być może natomiast mniej wyżyłowana jednostka zrekompensuje to większą trwałością. Średnie spalanie uzyskaliśmy na poziomie 9,8 l.
Tematy w artykule: Grand Voyager Voyager

Podobne wiadomości:

Kłopoty z otwieraniem tylnich okien w Grand Voyagerze

Kłopoty z otwieraniem tylnich okien w Grand...

Aktualności 2015-02-05

Czy warto kupić: Chrysler Voyager (1995-2000)

Czy warto kupić: Chrysler Voyager (1995-2000)

Testy samochodów 2012-04-05

Komentuj:

~tomi 2008-02-24

zgadam sie remik automat w takich samochodach jest bez porównania zawodniejszy i lepiej spełnia swoją role niż manualna

~remik 2008-02-14

bigpimp i tu sie mylisz wlasnie to skrzynie automatyczne sa bardziej wytrzymalsze niz manualne bo niema az tak wielkiego mechanizmu w niej jak w manualnej sam wiem bo posiadam automat

~MMikulski 2008-02-14

Ja też bym wolał skrzynię manualną, ale zdaje się cały świat pod przewodnictwem USA zmierza w kierunku automatu, nie tylko zresztą w dziedzinie motoryzacji

~bigpimp 2008-02-10

@Podpis nie wszyscy lubią automatyczną skrzynię biegów. Są bardziej zawodne, droższe w utrzymaniu, bardziej zmulają silnik. Myślę , że starczy argumentów

~kato 2008-02-10

Straszne brzydactwo, ciekawe kto to kupi

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport