mojeauto.pl > motogazeta > Premiery > Citroen C4 Cactus - pierwsza jazda

Citroen C4 Cactus - pierwsza jazda

"Więcej designu, więcej komfortu i więcej użytecznych technologii w rozsądnym budżecie" - tak swojego nowego crossovera zapowiada Citroen. My, po pierwszym dłuższym spotkaniu z tym modelem, możemy powiedzieć jedno - C4 Cactus jest nietuzinkowym autem.

Citroen C4 Cactus - pierwsza jazda
Bo faktycznie, Citroen C4 Cactus, zbudowany na bazie kompaktowego modelu C4, jest jedyny w swoim rodzaju. A to w dzisiejszych czasach, gdy w każdym segmencie rynkowym konkurencja jest ogromna, może mieć olbrzymie znaczenie.

Czym wyróżnia się ten francuski crossover? Najważniejszym znakiem rozpoznawczym są tzw. airbumps, czyli elastyczne elementy na bokach auta oraz zderzakach. Pełnią one zarówno funkcję dekoracyjną (do wyboru są 4 kolory), jak i praktyczną, chroniąc nadwozie przed drobnymi szkodami parkingowymi. Wykonane są z termoplastycznego poliuretanu z kapsułami wypełnionymi powietrzem. Według zapewnień mają amortyzować lekkie uderzenia. Nie sprawdziliśmy, ale jesteśmy ciekawi, jak będą się sprawować po roku, a jak po kilku latach użytkowania auta.



Stylistycznie Cactus nawiązuje odrobinę do swojego kuzyna - C4 Picasso. Podobna wąska szpara ze światłami do jazdy dziennej i duże logo zdradzają przynależność tego modelu już na pierwszy rzut oka. Cactus od kompaktowego C4 jest dość wyraźnie mniejszy (krótszy o 17 cm i węższy o 6 cm), a przy tym ma tylko o 13 mm krótszy rozstaw osi. Skutkiem tego są mniejsza masa i to aż o 200 kg, skrócone zwisy i niezła zwrotność, co w ruchu miejskim będzie mieć niebagatelne znaczenie.

Średnio przestronne wnętrze C4 Cactusa pomieści czwórkę dorosłych, ale na tylnej kanapie może już być ciasno. Zwłaszcza w wersjach z panoramicznym, szklanym dachem wyższe osoby mogą nie mieć miejsca na wyprostowanie się. Zdecydowanie lepiej jest z przodu, gdzie niska deska rozdzielcza zapewnia więcej miejsca. To efekt m.in. umieszczenia przedniej poduszki pasażera w dachu (Airbag In Roof) oraz 7-calowego, dotykowego tableta, za pomocą którego będziemy zarządzać wszystkimi funkcjami pokładowymi, a który zredukował do minimum liczbę przełączników na konsoli środkowej. Warto też wspomnieć, że tradycyjny zestaw wskaźników został zastąpiony cyfrowym ekranem. W wariantach wyposażonych w elektronicznie sterowaną przekładnię ETG tradycyjna dźwignia została zastąpiona mały panelem "Easy Push" z przyciskami D, N i R.


W przypadku tych samych wersji ciekawostką są siedzenia w pierwszym rzędzie. Mamy bowiem sofę, czyli połączone fotele. Takich nietypowych elementów jest jednak więcej w kabinie Cactusa. Np. klamki zostały zastąpione skórzanymi pasami, a górny schowek w desce rozdzielczej ma metalowe okucia. Całość wygląda oryginalnie, nie brak jednak pewnych braków. Przede wszystkim tylne okna są tylko uchylne, a tylna kanapa nie jest dzielona. Przed oczami kierowcy jest tylko prędkościomierz, nie ma natomiast obrotomierza. Fakt, że w Cactusie nie dostaniemy napędu na 4 koła, sześciobiegowej skrzyni biegów czy mocniejszych jednostek napędowych nie powinien specjalnie dziwić. W końcu mamy do czynienia z autem typowo miejskim, gdzie takie elementy nie są niezbędne.

Trzeba jeszcze wspomnieć o dwóch nowinkach technologicznych. Wycieraczki "Smart wash" posiadają system spryskiwaczy wbudowany w końcówkę pióra wycieraczek, dzięki czemu czyszczenie szyby podczas jazdy nie powoduje chwilowego pogorszenia widoczności, a i zużywa się mniej płynu. Z kolei szklany dach ma najlepszą na rynku izolację termiczną, a przy tym jest stosunkowo lekki.



Wracając do silników. Jest ich pięć, w tym trzy benzynowe PureTech i dwa diesle. Te pierwsze, trzycylindrowe, o pojemności 1,2 litra generują moc 75, 82 i 110 koni mechanicznych. 1,6-litrowe diesle - 92-konny e-HDi oraz 100-konny BlueHDi - mogą się pochwalić wyjątkowo niskim zużyciem paliwa - średnio 3,5 i 3,4 l/100 km.

Podczas pierwszej jazdy Cactusem mieliśmy okazję zapoznać się z 82-konnym motorem benzynowym. Dynamika tej jednostki jest na przeciętnym poziomie, o czym świadczy chociażby 13-sekundowy czas sprintu do setki i maksymalny moment obrotowy na poziomie 118 Nm, osiągany dopiero przy 2750 obr/min. Znacznie lepiej prezentuje się 110-konna jednostka, jaką mieli okazję sprawdzić podczas pierwszej jazdy Citroenem C4 Cactus redaktorzy Auto Motor i Sportu. Ale C4 Cactus ma gwarantować głównie komfort i dokładnie taki jest w ruchu miejskim. Pod tym kątem świetnie zestrojone zostało zawieszenie i układ kierowniczy.



Ceny C4 Cactusa
startują od 51.900 zł, ale od razu zaznaczmy, że została ona trochę "sztucznie" ustalona. Najsłabszy silnik jest bowiem oferowany jedynie z najgorzej wyposażoną wersją. Mocniejsze silniki oferowane są już z miejsca z lepszymi wariantami wyposażeniowymi.

Niebanalny wygląd i oszczędne silniki mogą być kartą przetargową Citroena C4 Cactusa i napędzić sporo klientów do salonów francuskiej marki. Przynajmniej w początkowym okresie, dopóki nie pojawi się inny, równie awangardowy pod względem wyglądu model, a C4 Cactus nie opatrzy nam się już.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Citroen C4
Citroen C4
Cena podstawowa już od: 49 990 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr. suv-5dr. van-5dr.

Podobne wiadomości:

Citroen C-Elysee po nowemu

Citroen C-Elysee po nowemu

Premiery 2016-11-15

Nowy Citroen C3 - mały Cactus

Nowy Citroen C3 - mały Cactus

Premiery 2016-06-30

Komentuj:

~Batman 2014-10-25

@joozer: Przekombinowali to ciebie twoi starzy. Cactus jest GENIALNY!!!

~joozer 2014-09-15

przekombinowany

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport