mojeauto.pl > motogazeta > Premiery > Europejska premiera: Hyundai i10

Europejska premiera: Hyundai i10

Od razu szczerze i bez bicia przyznam się, że do premiery nowego i10 podszedłem sceptycznie. Po prostu założyłem, że koreański producent pokaże samochód zmieniony z zewnątrz, bez szałowych modyfikacji. Jak wielkim sceptykiem byłem i jak bardzo się pomyliłem.

Europejska premiera: Hyundai i10

Zanim jednak o nowym i10, to warto zobaczyć, jak duży postęp zrobiła marka Hyundai. Przykład aut z segmentu A, jakie koreański producent w przeciągu ostatnich kilkunastu lat dostarczył na rynek, pokazuje to dobitnie. Pierwszy był Atos, pokazany w 1999 roku. Delikatnie mówiąc, auto nie zachwycało. Kilka lat później, dokładnie w 2007 roku, debiutuje pierwszy i10, które jest sygnałem, że z koreańskim producentem trzeba się liczyć również w segmencie miejskim. Teraz Hyundai, prezentując najnowszą, drugą generację i10, może śmiało krzyknąć: „uderzymy w czołówkę segmentu!”.

Koreańczycy chwalą się, że 95% samochodów, jakie posiadają w swojej gamie, jest projektowanych i budowanych w Europie. Nie inaczej jest z i10. To zarazem pierwszy samochód, który jest częścią planu "Product Momentum 2017", który zakłada dostarczenie na rynek 22 nowych modeli Hyundai w ciągu najbliższych 4 lat.

Po pierwsze: stylistyka
Nowe i10 zostało bardzo zmienione w porównaniu do poprzednika. Stylistyka, którą do tej pory oglądaliśmy w większych modelach, w i10 nie gryzie się z formą auta. Przednie reflektory sprawiają, że samochód nie jest już nudny. Niestety, z tyłu światła wyglądają, jakby zostały zamontowane za wysoko i to na siłę. Drugą wadą i10 są boczne listwy, które w wersji podstawowej wyglądają na niskiej jakości i psują całość auta. Polecamy tak dobierać wersje, aby uniknąć tego kłującego w oczy elementu. Ale poza tym cały samochód wygląda bardzo ładnie.

Po drugie: wnętrze
Wsiadając do nowego i10, widać od razu poprawę jakości. Cała deska rozdzielcza wykonana jest z materiałów przyjemnych w dotyku, a zabieg z zastosowaniem dwukolorowej koncepcji kokpitu świetnie zdaje egzamin. Kierowca ma dużą ilość miejsca, podobnie jak i pasażer z przodu, mało która osoba będzie narzekać na brak przestrzeni w pierwszym rzędzie.

Z tyłu jest gorzej, rzecz jasna, ale tylko, gdy na przednich fotelach będą podróżować wyższe persony. Zaskakuje również ilość miejsca nad głową kierowcy, tym bardziej, że patrząc na i10 z zewnątrz spodziewamy się ograniczeń w miejscu za kierownicą. Ograniczony jest również dostęp do bagażnika (252 litry). Wysoki próg załadunkowy może być utrudnieniem podczas pakowania ciężkich rzeczy.

Hyundai i 10 zaskakuje również takim rzeczami jak pełne sterowanie szybami elektrycznie za pomocą przycisków na drzwiach kierowcy. Tu jednak, na owych drzwiach, poczujesz rozczarowanie. O ile praktycznie całość kokpitu jest wykonana z dobrych materiałów i nie razi, o tyle boki drzwi są jak tanie futerały na skrzypce, twarde i gdy zamykasz drzwi do środka dostaje się głuchy pusty dźwięk.


Po trzecie: wrażenia z jazdy
Hyundai i10 trafi na rynek z dwoma silnikami benzynowymi. Motor 1.2 dostarcza 87 KM mocy oraz 120 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Słabszy trzycylindrowy 1.0 dostarcza moc 66 KM (94 Nm). Litrowa jednostka występuje wraz z zintegrowanym systemem start-stop. Ten silnik nastawiony jest głównie na niskie zużycie paliwa. Nie dostarczy on jednak Wam mocy i jazda poza miastem będzie wkurzająca. W mieście sprawdzi się idealnie, ale w polskich realiach i10 nie jest autem tylko do miasta. Wadą tego silnik jest również niska kultura pracy. W porównaniu np. do 75-konnego motoru w Skodzie Citgo jednostka zastosowana w i10 wypada blado.

Idealnym rozwiązaniem jest postawienie na 87-konną jednostkę. Z tym silnikiem auto przyspiesza ochoczo i poza terenem zabudowanym większych problemów nie powinniśmy mieć z wyprzedzaniem. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce na twarzy pojawia się zdziwienie. Silnik pracuje bardzo cicho i sam złapałem się na tym, że zgasiłem go, myśląc że nie jest włączony i próbując odpalić raz jeszcze. Wyciszenie kabiny i kultura pracy jednostki 1.2 jest wysoka. Spalanie przy spokojnej jeździe możemy wykręcić na poziomie 5 litrów. Nagle okazuje się, że jednostka mocniejsza nie musi spalaniem odstawać od silnika 1.0.

Hyundai i10 jeździ bardzo przyjemnie. Przechyły nadwozia dostrzeżemy dopiero w ciasnych zakrętach, podobnie jak i podsterowność. Układ kierowniczy został ustawiony miejsko i tu nie mamy się co dziwić, kierownica chodzi lekko i przyjemnie.

Nigdy nie powinno się oceniać książki po okładce i ta maksyma sprawdza się również w przypadku nowego i10. Pierwszy kontakt z tym autem wywołał u mnie zdziwienie i zaskoczenie.  Mam tylko nadzieję, że nie zaskoczy mnie i to niemile cena. Ta jeszcze nie jest znana, ale jeśli w podstawie auto będzie kosztować więcej niż 30 tys. złotych to niestety, ale ta cena zabije ten oto samochód.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Hyundai i10
Hyundai i10
Cena podstawowa już od: 38 800 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Hyundai i10 Wszystko o Hyundai
Tematy w artykule: Hyundai Hyundai i10 premiera

Podobne wiadomości:

Hyundai Ioniq - znamy cenę w Polsce

Hyundai Ioniq - znamy cenę w Polsce

Aktualności 2016-09-07

Hyundai rozmawia z Google

Hyundai rozmawia z Google

Technika 2016-08-18

Komentuj:

~kajtek 2013-10-23

nawet ładny, ale polacy prędzej kupią skodę citigo czy vw up, a nawet nową pandę, no chyba że koreańczycy zaskoczą in plus ceną

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport