mojeauto.pl > motogazeta > Premiery > Jeździliśmy legendą...

Jeździliśmy legendą...

Reaktywacja modeli czy nawet całych marek, które święciły triumfy przed kilkudziesięcioma latami, to jeden ze sposobów na zwiększenie zainteresowania współczesnych modeli. Taką drogę obrało już paru producentów, a ponieważ w wielu przypadkach odniosło przy okazji sukces, nie brak następców. Jednym z nich jest Renault, które przypomniało sobie niegdysiejszą markę Gordini. Sprawdziliśmy, ile w dzisiejszym Gordini jest ducha lat sześćdziesiątych XX wieku...

Jeździliśmy legendą...
Abarth czy Fiat 500 to chyba najświeższe i zarazem najbardziej jaskrawe przykłady na to, że taka strategia może się opłacać. Jeszcze wciąż wielu współczesnych kierowców ma w pamięci te auta - może niekoniecznie są to doświadczenia zza kierownicy - i trochę z sentymentu podchodzi do nich z olbrzymią sympatią oraz zainteresowaniem. Szczególnie marka ze skorpionem na masce jest bardzo dobrym przykładem w kontekście powrotu Gordini. W przeszłości Abarth tworzył sportowe modele aut różnych marek, głównie Fiata, dziś też dla tego włoskiego koncernu przygotowuje najmocniejsze odmiany modeli Punto oraz 500. Bardzo podobne zadanie zostało wymyślone przez szefów Renault dla marki Gordini.

Trochę historii
Zanim jednak o teraźniejszości, krótka ściągawka z historii. Gordini zostało założone przez urodzonego w 1899 roku we Włoszech Amedee Gordini. Amedee od młodych lat wykazywał spore zainteresowanie samochodami, w szczególności rajdami. Szybko też się okazało, iż ma ogromny talent mechaniczno-konstruktorski. Jeszcze jako nastolatek został przyjęty do pracy jako mechanik przez w Maserati. Po I wojnie światowej przeniósł się do Paryża, gdzie został kierowcą rajdowym Fiata, a także pomagał usprawniać silniki w sportowych wersjach modeli Simca. W międzyczasie założył też własną firmę, zajmującą się wytwarzaniem wyścigowych samochodów.

Prawdziwy rozwój firma zanotowała w latach pięćdziesiątych, kiedy to rozstała się z Simcą i nawiązała współpracę z Renault. W tym też okresie samochody marki Gordini rywalizowały w wyścigach Formuły 1. Sukcesy sportowe przyszły jednak dopiero dekadę później. Gordini, które zostało wchłonięte przez francuski koncern, wytwarzało dla Renault sportowe wersje różnych modeli. Do najsłynniejszych należały Renault Dauphine, Renault 5, Renault 12, Renault 17 sygnowane nazwiskiem włoskiego konstruktora i mechanika oraz przede wszystkim Renault R8 Gordini, który zasłynął m.in. tym, że w 1964 r. zajął aż cztery z pierwszych pięciu miejsc w Rajdzie Korsyki. W latach 1962-69 Gordini rywalizowało również w 24-godzinnym wyścigu Le Mans, a w roku 1966 zorganizowano Puchar Gordini z udziałem wersji 1300.

Łącznie w ciągu dwóch dekad żywota marki Gordini pod rządami Renault wyprodukowanych zostało ok. 200 tys. aut. Mimo to, władze francuskiego koncernu podjęły decyzję o zaprzestaniu ich produkcji. Jak pokazało jednak życie nie była to decyzja nieodwracalna. W listopadzie ubiegłego roku oficjalnie, wraz z premierą specjalnej wersji Twingo, ponownie wskrzeszono do życia markę Gordini, która jednak nie będzie oddzielnym tworem, jak to jest w przypadku Abartha, a jedynie ekskluzywną serią sportowych modeli Renault.

Renault Clio RS Gordini

Minęło kolejne dziewięć miesięcy i nad Wisłę dotarło pierwsze Gordini. W sierpniu ruszyła bowiem sprzedaż Clio RS Gordini. Wersja ta mechanicznie nieznacznie tylko się różni od przygotowanego przez oddział Renault Sport Technologies najmocniejszego w ofercie Clio. Pod maską pracuje ten sam dwulitrowy, szesnastozaworowy silnik benzynowy, dysponujący mocą 203 KM oraz maksymalnym momentem 215 Nm, którego moment jest przenoszony na przednie koła za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni manualnej. Te parametry sprawiają, że trzydrzwiowe Clio Gordini (tylko taka wersja nadwoziowa jest dostępna) osiąga prędkość 100 km/h w 6,9 sekundy i maksymalnie jest w stanie pojechać 225 km/h. Jak podaje producent, średnio na każde 100 przejechanych kilometrów zużyje 8,2 litry benzyny. Jak widać, i parametry, i osiągi identyczne jak w Clio RS.

Tym, co ma wyróżniać Clio Gordini od innych wersji z rodziny Clio, będą przede wszystkim dwa białe paski biegnąca wzdłuż całego nadwozia - od przedniej maski, poprzez dach, aż po klapę bagażnika. Do tego dochodzi jeszcze dyfuzor oraz białe lusterka zewnętrzne i przedni spojler. Ponadto eleganckiego wyglądu auta mają nadać ciemne 17-calowe felgi BeBop oraz oznaczenia RS oraz Gordini z przodu, boku oraz tyłu auta. Choć oczywiście dostępny będzie legendarny niebieski kolor nadwozia, to jednak jeśli ktoś się uprze, będzie mógł zamówić także perłowe, czarne oraz białe nadwozie.

We wnętrze auta mamy kontynuację kolorystyki nadwozia, czyli skórzana tapicerka czarno-niebieska, skórzana kierownica z wstawką niebieską i białymi paskami oraz numerowana tabliczka Gordini. Ponadto znajdziemy tam dźwignię zmiany biegów ze skóry ekologicznej w kolorze niebieskim, górną część deski rozdzielczej z przeszyciami, dywaniki Gordini oraz konsolę radia i listwę ozdobną deski rozdzielczej w kolorze lśniącej czerni.

Jeśli chodzi o wyposażenie to seria Gordini została dodatkowo wyposażona w automatyczną klimatyzację, sensory zmierzchu oraz deszczu, boczne lusterka oraz przednie szyby regulowane elektrycznie oraz światła doświetlające zakręty.

Za wersję Gordini trzeba zapłacić 92.200 zł. To o sześć tysięcy więcej niż za Clio RS. Pytanie, czy dwa białe paski na nadwoziu są warte aż takiej ceny?

Jazda

Już na niskich obrotach Clio RS Gordini brzmi przyjemnie dla ucha fana sportów motorowych. Niezbyt nawet mocne wciśnięcie pedału gazu spowoduje, że będzie on zachwycony, a zbliżenie się do czerwonego pola na obrotomierzu spowoduje kolejne spazmy. Jest dobrze, a wręcz bardzo dobrze.

Dźwięk silnika to jednak tylko namiastka sportowych wrażeń, jakich oczekuje się od tego typu aut. Aby wycisnąć maksimum jego możliwości trzeba mocno operować pedałem przyspieszenia (maksymalna moc 203 KM jest osiągana przy 7.100 obr/min, zaś maksymalny moment obrotowy 215 Nm przy 5.400 obr/min). Jednak to nie sprint na prostej jest główną domeną małego, mocnego Renault. Clio RS Gordini zdecydowanie lepiej czuje się na krętej drodze. Im więcej zakrętów, tym większa szansa, że poradzi sobie z autami mocniejszymi nawet o 100 lub więcej koni mechanicznych. Genialnie niemal zestrojone układ zawieszenia oraz kierowniczy sprawiają, że Clio jedzie jakby przyklejone do nawierzchni, a przy tym cały czas jest posłuszne poleceniom wydawanym przez kierowcę. Jednak uwaga, unikajmy wszelkich nierówności - odczujemy je natychmiast na całym naszym ciele. Z każdym kilometrem, z każdym pokonanym zakrętem radość jazdy w małym bolidzie Renault staje się mimo to coraz większa. Jaka szkoda tylko, że już czas wysiadać...

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Renault Clio
Renault Clio
Cena podstawowa już od: 41 900 PLN brutto
Rodzaj samochodu: dostawczy osobowy

Podobne wiadomości:

Renault wzywa auta do serwisu

Renault wzywa auta do serwisu

Aktualności 2016-11-15

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Aktualności 2016-11-08

Komentuj:

~man 2010-09-26

niestety, to tylko clio RS

~bblkjk 2010-09-25

Gordii to legenda, ale nowe Clio RS Gordini tak bardzo nie różni się od zwykłego Clio RS. Szkoda.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport