mojeauto.pl > motogazeta > Premiery > Mercedes-AMG GT S: Chirurgiczne cięcie

Mercedes-AMG GT S: Chirurgiczne cięcie

Na ten dzień czekałem z niecierpliwością, jak Mike Tyson na kolejną randkę. Wyprawa na tor w Poznaniu i kilka godzin z samochodami AMG, wśród których najważniejszą gwiazdą był AMG GT S. Po pierwszym kontakcie z tym autem w Kielcach czułem niedosyt, ale dziś najem się do syta. Nic mnie nie powstrzyma!

Mercedes-AMG GT S: Chirurgiczne cięcie
W hotelu zjawiam się spóźniony. Droga z Wrocławia do Poznania do łatwych i przyjemnych tras z pewnością nie należy. Nawet nie melduję się, tylko od razu swoje kroki kieruje na piętro, gdzie w sali konferencyjnej od 10 minut trwa wprowadzenie do jazd dzisiejszego dnia z instruktorami AMG Driving Academy Poland. Siadam i słucham: o całym programie, pakiecie szkoleń i oczywiście o AMG GT S. Końcowy wywód dotyczy samej jazdy po torze. Kwestia najważniejsza: jeździmy cały czas z ESP w trybie włączonym. Wykład dobiega końca, zostajemy zaproszeni na mały poczęstunek, a ja w tym czasie postanawiam zameldować się w pokoju hotelowym.

Komfortowy czy sportowy?
W ciągu kilku minut jestem już z powrotem w holu i czekam. Podchodzi człowiek z AMG Driving Academy Poland i po chwili mogę już zasiąść za kierownicą. Jestem pierwszy, a więc mogę wybrać sobie egzemplarz AMG GT S. Wsiadam do czarnego, który wita mnie czerwonym wnętrzem. Bajka. Przed nim stoi egzemplarz niebieski, z którym spotkałem się w Kielcach. Czerwona skóra idealnie pasuje do charakteru auta. Odpalam silnik przyciskiem start i V8 biturbo budzi do życia 510 KM. Zabawa rozpocznie się w trybie Comfort i  dobrze, na tor trzeba dojechać przez miasto, więc będzie okazja sprawdzić, jak Mercedes-AMG GT S w tym trybie radzi sobie na miejskich nierównościach. Ciekawe, że auto przez około 3 godziny „pamięta” ustawienia poprzedniego kierowcy.



Ruszamy w kolumnie. Poprawiam lusterko wsteczne i widzę w nim żółtego AMG GT. Wygląda przepięknie, styliści odwalili kawał dobrej roboty. Wolno wyjeżdżamy z parkingu, a ja staram się ogarnąć gabaryty auta. Zaprawdę trzeba się nagimnastykować i cieszę się, że nie będę musiał wykonywać tym samochodem „zatoczki”. Spoglądam do przodu i mam wrażenie, iż maska ciągnie się aż po horyzont. Z prawej strony środkowego tunelu umieszczono przycisk zmieniający charakterystykę dźwięku silnika. W układzie wydechowym zastosowano klapy, które polepszają ryk wydechu. Nie jest to modyfikacja dźwięku tylko w kabinie, a orgię akustyczną słychać również na zewnątrz, co sprawia, że inni uczestnicy ruchu zwracają uwagę na naszą kolumnę. Mercedes-AMG GT S zadziwia swoim komfortem jazdy w mieście po dziurawych, nierównych drogach. Większość nierówności zawieszenie tłumi miękko i zadziwiająco lekko. Mógłbym tak jeździć cały dzień, ale na szczęście wjeżdżamy na autostradę.

Na A2 kierowca jadący z przodu spowalnia nas i przytomnie prowadzi całą wycieczkę, tak by nikt nie wyprzedzał. Jestem spokojny, najlepsze dopiero przede mną. Na torze jest cicho, nikt nie jeździ, obiekt wygląda jak wyludniony. To lepsze miejsce niż tor w Kielcach, ale też znacząco odstające od europejskich obiektów. Oby obecne władze poszły po rozum do głowy i zaniechały próby zniszczenia Toru Poznań.  

Chirurgiczna precyzja
Na miejscu docelowym naszej „wycieczki” przypominają o panujących zasad i zostajemy zaproszeni znów do AMG GT S. Czekam cierpliwie na rozpoczęcie pierwszego sprawdzianu, którym będzie slalom. Gdybym mógł, pogratulowałbym projektantom kierownicy. Ta z grubym wieńcem, pokryta alcantarą, idealnie leży w dłoniach. Takie powinni montować w każdym samochodzie. Krótki komunikat w pokładowym radio rozpoczyna dzisiejszą zabawę.



Zaczynamy slalom. Od razu szok. Pierwsze kilka obrotów kierownicą i zastanawiam się, czy mi się wydaje, czy faktycznie tak jest. Z niedowierzaniem próbuję kolejnych przejazdów i szok przemienia się w zaciekawienie. Mercedes-AMG GT S jest chirurgicznie precyzyjny. Praktycznie nie da się wykryć podsterowności. Mało tego, ten samochód ma najbardziej precyzyjny elektryczny układ wspomagania, jakim jeździłem. Nie zachowuje się jak niewolnik poganiany batem lecz słucha i jakby sam czytał w moich myślach. Wie, co zaraz będę chciał zrobić. Inżynierowie zbudowali auto na szkielecie wykonanym w 90% z aluminium, reszta to m.in. przednia podłoga wykonana z magnezu. Skrzynia biegów jest zamontowana przed tylną osią (układ transaxle), zaś silnik V8 biturbo cofnięto maksymalnie w stronę kabiny, co dało stosunek mas przód tył – 43:57.

Czas rozpocząć zabawę
Zjeżdżam ochłonąć do pit lane, gdzie zamieniamy się z drugą grupą. Przerwy w jazdach AMG GT spędzam na próbach hamowania za kierownicą A 45 AMG, CLA 45 AMG Shooting Brake i CLS 63 AMG S. Z tych trzech najlepiej wspominam CLSa. Matko Przenajświętsza jak ten kolos przyspiesza. Przy hamowaniu do zera rzuca się i tańczy na asfalcie jak skarcony pitbull.

Po  pół godzinie znów zasiadam za kierownicą najświeższego produktu zrodzonego w małej miejscowości Affalterbach. Teraz rozpocznie się to, na co czekałem całą dobę. Teraz będziemy mogli skorzystać z prawdziwego potencjału Mercedesa-AMG GT S. Wprawdzie nie będzie to maksimum, bo ESP w trybie włączonym, ale czuję, że ten samochód pokaże popis niemieckiej inżynierii.



Wyjeżdżamy z pit lane w kolumnie, ale w sporych odstępach. Tryb pracy – Sport. Pierwszy zakręt to długi łuk, już czuć moc auta i dużą chęć do współpracy z kierowcą. AMG GT jest bardzo szybki. Dohamowanie, gaz i wiesz, że mocy nie zabraknie. Pierwsza sekwencja lewy prawy i jeszcze mocniejsze dohamowanie. Potęga ceramicznego układu hamulcowego za bagatela 39 tys. złotych jest niepodważalna. Kilka kolejnych zakrętów i znów nie ma sensu mówić o podsterowności. Przełączam przycisk na Sport+ i … jest jeszcze lepiej. Zawieszenie usztywnia się, a AMG GT S jeszcze bardziej chce przyspieszać i szaleć po torze. Szykana. Gaz. Odhamowanie i krótki łuk. Wyjście na prostą i pedał gazu w podłogę. Szał zmysłów. Nim dojeżdżam do ostatniego zakrętu, przełączam samochód w tryb Race.

„Life is racing, everything else is just whiting”*
Bulgot, ryk, jęk i huk z układu wydechowego oznajmiają mi, że teraz zacznie się gwałt zmysłów. Wyjeżdżam na prostą startową i z szerokim uśmiechem na twarzy przerzucam biegi prawą łopatką przy kierownicy. Tyrada dźwięków w kabinie przyjemnie głaszcze zmysł słuchu. Linię startu mijam w mgnieniu oka. Mercedes-AMG GT S wciąż bez problemu przyspiesza. Chwilo trwaj. Nie nazwę go już bestią, bo ta jest zazwyczaj niepoczytalna groźna, a AMG GT S to najlepszy przyjaciel w rozumieniu praw fizyki i przyspieszenia. Salwy z wydechu mogą wywoływać tsunami. Czuje się, jak część watahy wilków atakująca zwierzynę, adrenalina bliska jest krytycznego punktu. Chwilo trwaj wiecznie! 200 km/h osiągam w moment… 200 m do zakrętu pokazują znaki. Hamulec głęboko w podłogę. W ogóle nie robi to wrażenia na Mercedesie. Znów pokazuje swoją chirurgiczną precyzję.

Tryb Race jest wodą na młyn dla każdego, kto kupi ten samochód. Auto jest piekielnie szybkie, a przy tym pozwala na wiele kierowcy. Postawienie AMG GT S bokiem to bułka z masłem, utrzymać go w poślizgu będzie wymagać od nas więcej treningu. Jednak chcesz uczyć się i szukać granic samochodu. Czuję, że pierwszy, długi nawrót przejeżdżam jeszcze szybciej. Chirurgiczna precyzja. Kolejna sekwencja zakrętów i tylko ESP daje mi znak, jak blisko jestem granicy. Niesamowicie czuć jak elektronika stabilizuje tył auta. Mówią, że dziś prawdziwych aut już nie ma. Tak mówią ci, którzy nigdy nie prowadzili samochodu tak precyzyjnego, jak AMG GT S.

Pytasz czy Mercedes-AMG GT S ma wady?
Nie, nie ma ich. Choć w sumie działanie systemu Pre-Safe bywa wkurzające. Komputer myśli, że jesteś głupi i dążysz do zderzenia, gdy zbliżasz się niebezpiecznie do poprzedzającego samochodu. Hamuje nagle w zakręcie i wybija AMG GT S z rytmu. Na szczęście Mercedes pozwala wyłączyć ten system, trzeba to jednak zrobić każdorazowo po uruchomieniu auta.



Wjeżdżamy do pit lane, wysiadam i rozglądam się za siebie, znany dziennikarz telewizyjny szeroko się uśmiecha. Jemu też podobała się ta jazda. W drogę powrotną wybieram A 45 AMG, wszystko po to, by uspokoić nerwy. Świetny hot hatch, jednak chcę sunąć leniwie i rozmyślać o dzisiejszym dniu. Mercedes-AMG GT S nie jest następcą SLSa, to całkowicie nowy standard. Konkurencja znów musi gonić tych ze Stuttgartu. Niemcy stworzyli samochód, którym przyjedziesz na tor, sprawdzisz swoje postępy i spokojnie wrócisz do domu na kołach, bez konieczności korzystania z lawety. Panowie z Affalterbach, wielki szacunek za ten model. Powiedzieć, że to majstersztyk, to nic nie powiedzieć.



*Steve McQueen

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Mercedes AMG GT
Mercedes AMG GT
Cena podstawowa już od: 555 500 PLN brutto
Dostępne nadwozia: coupe-2dr.

Podobne wiadomości:

Mercedes Digital Light HD - rewolucyjne światła ze Stuttgartu

Mercedes Digital Light HD - rewolucyjne...

Technika 2016-12-02

Mercedes AMG GT R – znamy polskie ceny

Mercedes AMG GT R – znamy polskie ceny

Aktualności 2016-11-23

Komentuj:

~młody 2015-04-16

Dobry artykuł :) szkoda ze nie mogę takim się przejechać :(

~lekkidol 2015-04-15

Świetny artykuł, po jego przeczytaniu, mam wrażenie, że sam jeździłem tym cudem!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport