mojeauto.pl > motogazeta > Premiery > Mercedes-AMG GT S: Młot na Porsche

Mercedes-AMG GT S: Młot na Porsche

Telefon dostałem późno, bo po południu dzień przed. Informacja była krótka – Tor Kielce i nowy model Mercedesa. Nikt, będąc na moim miejscu, nawet przez chwilę nie wahałby się. Potwierdziłem: Jadę! Od tej chwili licznik zaczął odliczać minuty do spotkania z Mercedesem-AMG GT.

Mercedes-AMG GT S: Młot na Porsche
Miałem mniej niż 12 godzin na przygotowanie się do wyjazdu, a byłem 360 km od kwatery głównej redakcji. Czas grał na moją niekorzyść. Jednak każdy na moim miejscu zrobiłby wszystko, żeby pojawić się o umówionej godzinie na torze Kielce. Wszystko po to, by jako jeden z pierwszych obcować z głodną sukcesu bestią  – Mercedesem-AMG GT!

Hałas dzwoniącego budzika o 4:00 dla moich uszu był niczym nagły nalot bombowy. Przez kilka sekund starałem się ustalić, skąd tak wczesna pobudka. Rzut oka na pokój i stojący w kącie sprzęt przypomniał mi wszystko: o 8 muszę stawić się na torze w Kielcach. W drogę! Temperatura za oknem: -1 stopień w skali Celsjusza, a w myślach jedno: oby tylko aura w Miedzianej Górze dopisała. Modlitwy zostały wysłuchane, Tor Kielce przywitał bezchmurnym niebem i wiosennym słońcem.



Już podczas samego wjazdu na tereny obiektu, położonego w Miedzianej Górze, widać, że tor swoje lata świetności ma już za sobą. Część trasy biegnie przez drogę krajową nr 74, bardzo ruchliwą. Z braku alternatywnego objazdu cała pętla toru nie jest wykorzystywana od dawna. Zaparkowałem Opla Corsę i wysiadając z samochodu widziałem zdziwione twarze ludzi krzątających się wokół Subaru BRZ. Dostrzegłem otwarty garaż, w którym Porsche 911 Carrera 4 i Lamborghini Gallardo zerkały z zaciekawieniem i wydawały się nasłuchiwać. Jakby wyczuwały, że zbliża się coś niepokojącego, coś co zechce pokazać na ich terenie ostre pazury.

Bohater dzisiejszego dnia już przekroczył bramę wjazdową. Odwróciłem się w kierunku wjazdu na teren garaży, gdzie dostojnie wtoczył się Mercedes-AMG GT, powoli, jakby nie chciał zwracać na siebie uwagi. Sytuacja była zupełnie odmienna, nawet mechanicy zakładający koła w BRZ odłożyli swoje klucze, by zobaczyć najnowsze dzieło rąk inżynierów ze Stuttgartu i Affalterbach.

Czułem się jak na imprezie w liceum, gdy zabawę zakłóciło wejście najładniejszej dziewczyny w szkole. Moment, gdy Mercedes-AMG GT wjeżdża na teren garaży, chcę odtwarzać w swojej głowie cały czas. Drzwi otworzyły się i mogłem wpasować się w fotel kierowcy. Nie zrobiłem tego jednak, chciałem jeszcze delektować się widokiem i patrzeć na ten samochód. Świetnie zaprojektowany, spójna stylistyka i bryła auta Gran Turismo, zakłócona jednym detalem. Długa maska i delikatnie z finezją opadająca tylna szyba, która sprytnie wkomponowana w tył nadwozia optycznie załamywała linię auta. Detal, który zakłócał cały projekt. Z przodu 19-calowe, kute felgi, z tyłu zaś 20-calowe. Szerokość tylnych opon prawie 300 mm zdradzała przeznaczenie auta. Tor i jazda na granicy. Owszem, obiekt w okolicach Kielc mocno odstaje od profesjonalnych miejsc tego typu, ale najważniejsze, że miałem zamknięty pas asfaltu na wyłączność.



Po chwili emocjonujących doznań organoleptycznych zauważyłem literę S na tylnej klapie. Uśmiech poszerzył się do granicy skroni. AMG-GT S. Silnik V8 biturbo o pojemności 3982 ccm zalewa asfalt mocą 510 KM oraz maksymalnym momentem obrotowym 650 Nm. Wersja standardowa ma "tylko” 462 KM i 600 Nm. Mercedes bardzo chwali się nową jednostką napędową, która ma np. suchą miskę olejową  i obie turbosprężarki zamontowane pomiędzy rozwidlonymi głowicami. Kompaktowe wymiary i obniżony środek ciężkości to część klucza do sukcesu. Samochód został zbudowany na ramie przestrzennej, która aż w 90% została wykonana z aluminium. Nadwozie to z kolei magnez i stal. Finalnie niemieckie gran turismo waży minimum 1540 kg. Silnik umieszczony z przodu, a skrzynia dwusprzęgłowa zamontowana jest przed tylną osią (układ transaxle). Napęd oczywiście kierowany jest na koła tylne. GT S dodatkowo ma blokadę mechanizmu różnicowego sterowaną elektronicznie. GT ma być chlubą Mercedesa i nokautującym prawym sierpowym wymierzonym w twarz konkurencji. Szybkie spojrzenie na dane techniczne i mamy: pierwsze 100 km/h w czasie 3,8 sekundy. Maksymalnie powinniśmy na liczniku ujrzeć 310 km/h.


 
Już samo wsiadanie do Mercedesa-AMG GT to gimnastyka, którą chciałbym wykonywać codziennie rano. W fotel wkomponowałem się idealnie. Zamknąłem oczy i poprosiłem kogoś, by mnie uszczypnął, czy to aby nie sen. Nie! Zacząłem się rozglądać po kabinie. Majstersztyk wykończenia od razu jest zauważalny. Każdy szew, każde spasowanie elementów deski rozdzielczej są równe i idealne.  

Tunel środkowy wygląda jak nowoczesna rzeźba. Przyciski ułożone są z lewej i prawej strony. Sposób ich umiejscowienia ma kojarzyć się z widlastym ułożeniem cylindrów w silniku. Wybaczcie panowie z Affalterbach, ale w ogóle takie skojarzenie nie dotarło do mego umysłu. Przycisk uruchamiający silnik znajduje się z lewej strony, od razu go zauważam, gdyż podświetlony jest na czerwono. Drugi, który zwrócił moją uwagę, to ten z symbolem tłumika - zmienia charakter dźwięku układu wydechowego. Tym zajmę się za moment, pozwalam sobie na dozowanie emocji i dostrzegam ekran o przekątnej 8,4 cala. Bardzo ładnie opracowane menu z cieszącymi oko animacjami. Przed moim oczami kierownica obszyta alcantarą i zaznaczonym paskiem ustawienia kół w pozycji na wprost.  



Uruchamiam silnik czerwonym przyciskiem start i serce bestii budzi się do życia, warczy bulgocze, ale wszystko bez zbędnej przesady. Gdy silnik pracuje, wysiadam i jeszcze raz chcę przyglądnąć się detalom karoserii. Z boku, na nadkolu wylot powietrza przecięty napisem „V8 biturbo”. Na widok dwóch rzeczy pojawia mi się grymas na twarzy – tylne światła, bardzo podobne do tych w S63 AMG Coupe oraz czarne, błyszczące elementy wykończenia kokpitu. Te drugie drażnią mnie nawet w Corsie, którą dziś przyjechałem.

Bestia wydaje z siebie lekki bulgot pracy silnika, a ja znów wsiadam i nonszalancko wciskam przycisk zmieniający charakterystykę wydechu. Teraz chcę być niczym dyrygent wyciągający ze swojej orkiestry najlepsze dźwięki. A jestem jak młokos, który naciska pedał gazu ciesząc się chwilową „przegazówką”. W kabinie rozlega się ryk pomieszany z bulgotem. To nie jest donośny krzyk włoskiego V8. Gwarantuję, że nie da się pomylić dźwięku Mercedesa-AMG GT z innym autem. I nawet, jeśli jest on sztucznie modyfikowany, cholera, mam to gdzieś. Chce nagrać go i ustawić na poranny budzik. Człowiek w jednym momencie uzmysławia sobie, że żyje się dla tak krótkich chwil.

Mogę wybrać jeden z czterech podstawowych trybów pracy auta - "C" (Controlled Efficiency), "S" (Sport), "S+" (Sport Plus) oraz "I" (Individual). Siedzę w GT S, więc mam do dyspozycji dodatkowy przycisk Race. Spoglądam na zegarek i wiem, że czas płynie nieubłagalnie. Dodatkowo kierowca, który przywiózł auto komunikuje, o której godzinie będzie ruszał w drogę powrotną. Czasu mam mało, zdecydowanie za mało. Te kilka minut jazdy po części toru Kielce pokazują jak precyzyjny jest Mercedes-AMG GT. Niemcy stworzyli świetny wóz i nie dziwię się, że pogrywają sobie z Porsche. To nie jest następca SLSa, to całkowicie nowy model, zastępujący go w cennikach. Zakręty pokonuje gładko i tylko czasem można zauważyć uślizg tylnej osi. Frajda w cenie blisko 800 000 złotych (tyle kosztował ten egzemplarz) jest gratis. Czuję jednak niedosyt. Chcę więcej. Dajcie mi go na cały tydzień! Chcę słuchać odgłosów wydechu i delektować się każdym zmienionym przełożeniem skrzyni. Ten dzień, te kilka godzin to za mało! Za krótko…

Na nasz kawałek toru wjeżdża gość w pomarańczowym Lamborghini Gallardo, a później właściciel Ferrari F430. Oba superata to cuda motoryzacji z Włoch. Kierowca, który przywiózł Mercedesa-AMG GT S uświadamia mi, że auto musi już wracać. Za krótko, ten poranek trwał za krótko! W leśnej części toru słychać tylko ryk włoskich silników. Znikają za zakrętem, a ja spoglądam na odjeżdżającego Mercedesa-AMG GT S… Panowie z Sindelfingen i Affalterbach, chylę czoła!

Wracając do Wrocławia dostaję telefon. Głos w słuchawce jest spokojny i stanowczy. Moje modlitwy zostały wysłuchane. Za tydzień będę mógł spędzić więcej czasu z Mercedesem-AMG GT i to na pełnej pętli toru w Poznaniu! Odliczanie rozpoczęte. 

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Mercedes AMG GT
Mercedes AMG GT
Cena podstawowa już od: 555 500 PLN brutto
Dostępne nadwozia: coupe-2dr.

Podobne wiadomości:

Mercedes Digital Light HD - rewolucyjne światła ze Stuttgartu

Mercedes Digital Light HD - rewolucyjne...

Technika 2016-12-02

Mercedes AMG GT R – znamy polskie ceny

Mercedes AMG GT R – znamy polskie ceny

Aktualności 2016-11-23

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport