mojeauto.pl > motogazeta > Premiery > Odmieniony Hyundai i20 na podbój Europy

Odmieniony Hyundai i20 na podbój Europy

Dopiero 16. miejsce wśród najchętniej kupowanych modeli w swojej klasie na europejskim rynku, nawet przy tak licznej konkurencji, jaka panuje w segmecie B, nie może być uznane za dobry wynik. Dlatego przyszedł czas na zmiany i choć te nie są rewolucyjne, to mają wprowadzić Hyundaia i20 co najmniej do pierwszej dziesiątki segmentu. Sprawdziliśmy w dalekim Istambule, czy te zamiary mają szansę się spełnić.

Odmieniony Hyundai i20 na podbój Europy
Szczególnie, że w ostatnich kilku latach koreańska marka przeżywa prawdziwy boom, także i na Starym Kontynencie, i sporo jej modeli odgrywa kluczowe role w swoich segmentach. Żeby wspomnieć choćby o ix35 czy ix20, które należą do ścisłej czołówki najchętniej kupowanych aut, i nie zapominając o cieszących się również olbrzymim zainteresowaniem nowych i30 oraz i40. Dlaczego więc przedstawiciel koreańskiej myśli motoryzacyjnej segmentu B tak słabo się sprzedaje?

Pierwsze spojrzenie w głąb pamięci i tak naprawdę spora pustka, jeśli chodzi o przedliftingowego i20. Auto to było poprawne, ale jednocześnie stylistycznie dość nudne, co jednak nie musi być jedynym wytłumaczeniem słabego nim zainteresowania. Znamy przecież, i to z obecnie dostępnych aut na rynku, modele, które są stylistycznie nijakie, a pomimo to schodzą niczym ciepłe bułeczki. No, ale jednak zawsze atrakcyjny design był swego rodzaju magnesem dla potencjalnych klientów.

Jak się więc wizualnie odmienił mały Hyundai? Wprowadzenie koncepcji stylistycznej "fluidic sculpture" nie ominęło także i "i-dwudziestki", dlatego auto upodobniło się do swoich większych braci. Nie jest to wprawdzie brat bliźniak całkiem dobrze wyglądającego i40 czy Velostera, ale zaczęło być nieco lepiej niż tylko poprawnie. Wyróżnikiem i20 będzie teraz sześciokątny grill, choć odmienione zostały także przednie reflektory, zderzak czy maska silnika. I jak u większości rywali nie mogło zabraknąć LED-ów do jazdy dziennej. O ile przód zyskał, to już, również odrobinę zmodyfikowana tylna część nadwozia, dalej jest nijaka. Albo zabrakło pomysłu, albo skończyło się zielone światło od księgowych, albo może to tylko taka moja subiektywna ocena, z którą większość się nie zgodzi.

Zmiany na obu krańcach auta spowodowały, że Hyundai i20 wydłużył się o 55 mm i liczy teraz sobie 3.995 mm. Czyli pozostaje w kanonie aut segmentu B, których długość nie przekracza 4 metrów. A jak wiadomo, ta granica u wielu już konkurentów dawno została przekroczona.

Czy więc krótsze niż u rywali nadwozie przekłada się na gorsze warunki podróżowania? Już u poprzednika na ilość miejsca wcale specjalnie nie narzekaliśmy, także i teraz jest pod tym względem ok. Z przodu nie będzie problemów z zajęciem wygodnej pozycji, jedynie na tylnej kanapie długonodzy mogą cierpieć po kilku godzinach jazdy. Bez zmian z ilością miejsca na nasze bagaże, do dyspozycji mamy 295-litrowy bagażnik, który można powiększyć po złożeniu oparć tylnych siedzeń.

Stylistyka i wykończenie wnętrza Hyundaia i20 nie zmieniły się jednak w widoczny sposób. Wciąż mamy niebieskie podświetlenie zegarów, nieco tylko zmieniony przedni kokpit i zegary, całość jest prosta w obsłudze i dość czytelna. Wciąż też dominują plastiki, i to te twardsze, ale widać również, że miejscami pojawiły się te bardziej miękkie w dotyku.

Bardziej niż w zmiany stylistyczne, Hyundai poszedł w ulepszenie wyposażenia. W wersji po liftingu pojawią się elementy, jeszcze niedawno zarezerwowane dla aut co najmniej klasy średniej. Najbardziej przydatna będzie chyba kamera cofania, której wyświetlacz znalazł się na wewnętrznym lusterku wstecznym. Komfort podróżowania zwiększą także czujniki zmierzchu oraz deszczu, a także system bezkluczykowy. Z kolei aspekty ekologiczne sprawiły, że pojawił się także system start&stop.

I właśnie ten system ma nam pomóc w uzyskaniu lepszych wyników spalania w naturalnym środowisku dla i20, czyli w ruchu miejskim. Żeby najlepiej przekonać się o tym, postawiono nas przed mega trudnym zadaniem, jakim okazał się przejazd przez centrum Istambułu. 13 milionów mieszkańców, przy czym nieoficjalnie podaje się nawet liczbę o 4 mln większą stanowi nie lada wyzwanie dla osób, dla których warszawskie czy nawet wrocławskie godziny szczytu są ponad ich możliwości. i20 dość dzielnie jednak dawał sobie radę - zarówno układ kierowniczy ze stosunkowo mocnym wspomaganiem przy niskich prędkościach, jak i dość twardo zestrojone zawieszenie pozwalały na szybkie zmiany pasów ruchu. Układ start&stop szybko reagował na wciśnięcie pedału sprzęgła, jednak i tak nie ratował nas przed klaksonami wiecznie spieszących się mieszkańców największego miasta tureckiego.

W ruchu miejskim obie przetestowane wersje silnikowe i20 sprawdziły się bez większych problemów. Zarówno 100-konny silnik benzynowy o pojemności 1,4 litra, jak i taka sama pojemnościowa wersja wysokoprężna słabsza jednak o 10 KM przyspieszają może bez rewelacji, ale są to wyniki w normie. Bardziej dynamiczną jazdę zagwarantuje nam mocniejsze obchodzenie się z pedałem przyspieszenia i utrzymywanie się na wyższych partiach obrotów.

Dopiero po wyjechaniu na autostradę poznajemy prawdziwe oblicza obu wersji. Benzynowa wydaje się, jakby miała co najmniej o kilkanaście kucy mniej liczne stado koni, a nagłe przyspieszenie wymaga od nas bądź redukcji, i to nawet czasami o dwa przełożenia, bądź dociśnięcia pedału gazu do podłogi i czekania na reakcje. Jeśli tu pojawiły się takie problemy, to ciekawe, jak sprawuje się słabszy motor 1,2 o mocy 85 KM i podobnym przebiegu krzywych mocy i momentu obrotowego. Dodatkowo po dojechaniu do mety naszego odcinka testowego, ok. 150 kilometrów od Istambułu, komputer pokładowy pokazał wynik spalania na poziomie 8,8 l/100 km. I nawet, jeśli byśmy starali się jechać bardziej ekonomicznie, to trudno byłoby znacząco obniżyć ten wynik. A jeśli jeszcze przyszłoby nam do głowy postawić na wersję z 4-stopniową, automatyczną przekładnią (mocno już wiekową), to chyba już na długi czas byśmy się zrazili do benzynowych Hyundaiów i20.

Z tych powodów lepszym wyborem wydaje się być i20 z 1,4-litrowym dieslem pod maską. Wprawdzie generuje on o 10 KM niższą moc, to jednak nie czuć tego w ogóle, a wręcz wrażenia są, jakbyśmy dysponowali mocniejszą jednostką. To z pewnością efekt większego maksymalnego momentu obrotowego (220 Nm), który dostępny jest już od 1.750 do 2.500 obr/min. Elastyczność tej jednostki jest "o niebo" lepsza, a i spalanie, w trasie możemy postarać się zejść do 4 l/100 km, jest mocnym argumentem.

Jeśli jednak względy ekologiczno-ekonomiczne są dla nas najważniejsze warto poczekać nieco dłużej, kiedy to w sprzedaży pojawi się trzycylindrowy diesel o pojemności 1,1 litra i mocy 75 KM, który to w wariancie Blue Drive emituje zaledwie 84 g CO2/km.

Produkowany w Turcji oraz w Indiach Hyundai i20 nie ma, póki co, zadatków na lidera segmentu B. Nie oznacza to jednak, że sprzedaż tego modelu nie wzrośnie znacząco w najbliższej przyszłości, tak jak ma to miejsce z większością modeli tego koreańskiego producenta. Nie znamy jeszcze ceny i20, polski importer będzie chciał wyprzedać najpierw pozostałe sztuki modelu i dopiero w okolicach lipca auto zadebiutuje na polskich drogach.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Hyundai i20
Hyundai i20
Cena podstawowa już od: 45 900 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Hyundai i20 Wszystko o Hyundai
Tematy w artykule: Hyundai Hyundai i20

Podobne wiadomości:

Hyundai Ioniq - znamy cenę w Polsce

Hyundai Ioniq - znamy cenę w Polsce

Aktualności 2016-09-07

Hyundai rozmawia z Google

Hyundai rozmawia z Google

Technika 2016-08-18

Komentuj:

~wojtek 2012-05-24

testujący wcześniej jeździli pewnie samochodami o znacznie większych mocach i dlatego wydaje im się, że te samochody to muły. Sam jeżdżę 1,6CRDi 90KM Kia Cee'd i nie narzekam na dynamikę i osiągi. Dla testujących samochody są zawsze za małe, za ciasne, zła jakość plastików i materiałów, niewystarczające resorowanie, zbyt mało dynamicznie, za dużo zużywające paliwa, brak sportowej czy też dynamicznej sylwetki itd. I tak za każdym razem.

~sdf 2012-05-23

Wyniki spalania i osiągi to dowód zaawansowania technologicznego tej marki. Niby wszystko jest ok, ale technicznie są we wczesnych latach 90tych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport