mojeauto.pl > motogazeta > Premiery > Renault ZOE - pierwsza jazda

Renault ZOE - pierwsza jazda

Rynek samochodów elektrycznych powoli się rozkręca. Do tej pory mieliśmy okazję sprawdzić krótko kilka modeli, ale żaden nas nie przekonał. Kilka dni temu sprawdziliśmy nowe dziecko Renault zasilane przy pomocy wtyczki na prąd. Sprawdźcie nasze pierwsze odczucia.

Renault ZOE - pierwsza jazda


Elektryczny model od Renault już z daleka daje o sobie znać, że nie jest to typowy pojazd zasilany benzyną czy olejem napędowym. Pierwszą rzeczą, którą zauważymy to spora ilość niebieskich akcentów. Znajdują się one na znaczkach oraz reflektorach. Model zaprojektowany przez Jean Semeriva wygląda w wersji produkcyjnej nadal jak koncept. W dzisiejszych czasach rzadko się zdarza by model od pierwszych szkiców, aż po taśmy montażowe zmienił się tak niewiele. Pod względem stylistyki może nam trochę przypominać Clio. W końcu powstał na bazie tego modelu.

Jak na takie niewielkie gabaryty miejsca we wnętrzu jest całkiem sporo. Oczywiście zakładając, że autem będą podróżować dwie osoby. Tylna kanapa pomieści dzieci, jeżeli z przodu usiądą dwie dorosłe osoby. Stylistyka wnętrza jest minimalistyczna. Kolorowy ekran o niewielkich rozmiarach znajduje się za kierownicą. Informuje nas o prędkości, stopniu naładowania akumulatora oraz ilości energii jaką zużyliśmy. Konsola centralna składa się z urządzenia multimedialnego z dotykowym wyświetlaczem wyposażonego również w nawigację. Poniżej znajdują się pokrętła do sterowania klimatyzacją. I tak naprawdę mamy już wszystko czego można byłoby oczekiwać od miejskiego samochodu. Jakość plastików oraz materiałów na fotelach odstaje trochę od regularnych modeli francuskiego producenta. Prawdopodobnie jest to kwestia zastosowania ekologicznych materiałów i technologii do ich produkcji, co na każdym kroku podkreślają Francuzi.

Po zajęciu miejsca za kierownicą czas przekręcić kluczyk, a właściwie wcisnąć przycisk "Start". Na ekranie pojawia się komunikat "Ready" i bezszelestnie możemy zacząć jazdę. Po przestawieniu lewarka w pozycję D można ruszać. Pod maską Zoe pracuje silnik elektryczny o mocy 88 KM, która jest rozwijana w przedziale od 3000 do 11300 obr.min. Maksymalny moment obrotowy to 220 Nm dostępne już od 250 obr./min. Co to oznacza w praktyce? Że po wciśnięciu gazu do dechy niemal od razu mamy do dyspozycji pełen moment. Auto powinno zatem wyrywać do przodu. Tak jednak nie było. Elektryczne Renault dostojnie rozpędzało się, mimo agresywnego potraktowania gazu. Okazało się, że winowajcą jest przycisk "Eco" umieszczony przy lewarku skrzyni biegów. Domyślnie jest aktywowany i pilnuje by jednostka zużywała jak najmniej energii. To z kolei mocno odbija się na osiągach.

Po natychmiastowym odłączeniu trybu ekologicznego mogliśmy sprawdzić jak auto przyspiesza. Dynamiczne włączanie się do ruchu będzie w tym modelu dość przyjemne. Sprint do 50 km/h zajmuje tylko 4 sekundy. Pierwsza setka pojawia się dopiero po 13,5 sekundy. Jednak musimy brać pod uwagę, że w tym samochodzie będziemy poruszać się w miejskich zakresach prędkości, a w nich Zoe radzi sobie bardzo dobrze. Pierwszym, dziwnym uczuciem podczas wciskania jazdy jest brak warkotu silnika. Szumy powietrza pojawiają się dopiero w okolicach 90 km/h.

Podczas jazdy w mieście docenimy też niewielkie gabaryty i zwrotność tego modelu. Zawieszenie jest twarde. Podczas pokonywania poprzecznych nierówności ich tłumienie jest przenoszone do wnętrza. Jednak w zakrętach samochód prowadzi się bardzo pewnie, mimo że układ kierowniczy nie należy do najlepszych w klasie. Układ hamulcowy w Zoe jest bardzo czuły. Trzeba przyzwyczaić się do lekkiego traktowania pedału hamulca. Podczas wytracania prędkości auto potrafi odzyskiwać energię. Czasami zyskamy dzięki temu kilka dodatkowych kilometrów zasięgu.



Producent podaje, że maksymalny zasięg Zoe w cyklu NEDC wynosi nawet 210 km. Niestety w praktyce wygląda to inaczej. Auto przejedzie 120-150 kilometrów co i tak jest dobrym wynikiem. Zakładając, że będziemy go używać do dojazdów do pracy oraz sporadycznych zakupów, w niektórych przypadkach wystarczy "zatankować" go raz w tygodniu. Zimą trzeba liczyć się, że spadkiem zasięgu poniżej 100 km.  Auto można ładować z domowego gniazdka. Zajmuje to jednak najwięcej czasu (od 8 do 10 godzin). Publiczne punkty ładowania (np. w miejscu pracy) pozwalają na ładowanie do pełna w ciągu 6-9 godzin. Sprawę rozwiązuje szybki punkt ładowania, w którym braki energii można uzupełnić w ciągu godziny. Zła wiadomość jest taka, że w naszym kraju infrastruktura praktycznie nie istnieje.

Na razie najbardziej przerażająca w tym wszystkim jest cena tego samochodu. Mamy tutaj do czynienia z małym, małym miejskim autem o gabarytach porównywalnych z Toyotą Aygo czy Skodą Citigo. Producent ustalił kwotę na poziomie 89 900 zł. Tyle zapłacimy za najuboższą wersję Life. Lepiej wyposażone warianty zbliżają się do 100 tys. zł. To jednak nie koniec wydatków. Okazuje się, że Renault nie daje akumulatora na własność. Możemy go co najwyżej "wynajmować". Płacimy za to 379 złotych miesięcznie, ale w zamian za to nie martwimy się o jego stan techniczny i obsługę serwisową. Gdy wydajność akumulatora spadnie poniżej 70 procent, zostanie on wymieniony podczas najbliższego przeglądu. W ramach tej kwoty mamy także zapewnioną obsługę assistance, nawet w przypadku "braku paliwa". Przyjedzie po nas laweta i odstawi do najbliższego punktu ładowania.

Renault liczy na sprzedaż w przedziale od 50 do 100 egzemplarzy rocznie. Podkreślamy, że plany dotyczą tylko naszego kraju. Przy tej cenie oraz braku zainteresowania ze strony władz by promować ekologiczne technologie w samochodach spodziewamy się, że wynik może być blisko tego, ile emituje sympatycznie wyglądające Zoe.

Zobacz koniecznie: Wszystko o Renault Zoe Wszystko o Renault
Tematy w artykule: Renault Renault Zoe

Podobne wiadomości:

Renault wzywa auta do serwisu

Renault wzywa auta do serwisu

Aktualności 2016-11-15

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Aktualności 2016-11-08

Komentuj:

~jankes 2014-04-19

na zachodzie w sprzedazy od dwóch lat....?

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport