mojeauto.pl > motogazeta > Premiery > Yeti zaatakowało Alpy

Yeti zaatakowało Alpy

Nowe dziecko czeskiego koncernu nie ma łatwego życia. Yeti, jak sama nazwa wskazuje, urodziło się w Himalajach, a tam każdy dzień to wyzwanie. Natomiast Skoda Yeti pochodzi z czeskich Kvasin i próbuje udowodnić, że najcięższe szlaki na świecie nie stanowią dla niej problemu.

Yeti zaatakowało Alpy

Na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy Skoda Yeti przechodziła ostry chrzest bojowy. Jedna z premier odbywała się na rumuńskich drogach, czyli w kraju gdzie jest jeszcze mniej autostrad niż w Polsce, a duży odsetek dróg posiada nieutwardzoną nawierzchnię. Niedawno grupa dziennikarzy sprawdzała rodzinne rejony "Wielkiej Stopy" w Himalajach. Nim samochody zdążyły na dobre ochłonąć czekała je kolejna górska wyprawa. Tym razem zadaniem Skody Yeti było przetarcie alpejskich szlaków.

Wyprawa o nazwie Skoda Yeti Alpin Experience rozpoczęła się w Mediolanie, gdzie na dziennikarzy czekały podstawione i lśniące samochody. Bryła nowej Skody Yeti rzuca się w oko już z daleka, ale nie wzbudza już takiego poruszenia jak Roomster, który zadebiutował kilka lat temu. Yeti jest oparte na płycie podłogowej Octavii, także jest to już nieco inne auto. Niemniej kształt ten kojarzy się również z nową Kią Soul, która de facto nie jest bezpośrednim konkurentem dla Yeti, przynajmniej z czeskiej strony widzenia. Koncern mierzy wyżej, a konkretnie w Toyotę RAV4 i Kię Sportage.

Powróćmy jednak do wnętrza samochodu. W każdym egzemplarzu podróżowało dwóch kierowców mających ze sobą tygodniowy bagaż i torby ze sprzętem do pracy. Standardowa pojemność bagażnika, czyli 405 litrów z ledwością starczyła by spakować torby podróżne. Pomiędzy nimi zmieścił się zestaw łańcuchów śnieżnych, który w Alpach jest niezbędną częścią ekwipunku. Wcale nie mniejsze plecaki ze sprzętem musiały powędrować na tylną kanapę. Od razu mieliśmy okazję sprawdzić działanie systemu VarioFlex. W teorii ma on pozwalać na modelowanie przestrzeni bagażowej w samochodzie. W praktyce zdał na piątkę. Bardzo szybko złożyliśmy fotele dzięki czemu przestrzeń bagażowa urosła nam do 1.760 litrów. Teraz przestrzeni ładunkowej było stanowczo zbyt dużo, ale nie było innego wyjścia.

 

Zajęcie idealnego miejsca za kierownicą i na fotelu pasażera zajęło kilka chwil. Przyzwyczajenia wymagało dość wysokie umiejscowienie fotela, co jednak pozwalało mieć dobry widok na drogę i sytuację wokół samochodu. Wyposażeni w mapy, route booki, szerokokątne obiektywy i termosy z wodą o smaku herbaty mogliśmy wyruszyć w trasę.

Mediolan - St. Moritz - Zurych
Rejony na północ od Mediolanu w kierunku szwajcarskiej części Alp obfitują w doskonałe widoki. Pierwsza część trasy wynosząca niecałe 200 kilometrów na pierwszy rzut oka wydawała się łatwa. Jednak gdy minęliśmy jezioro Como i powoli zaczęliśmy się wspinać coraz wyżej, droga stawała się coraz mniej czarna. Żarty powoli zaczynały się kończyć.

Poważny sprawdzian rozpoczął się po przekroczeniu granicy Szwajcarskiej, gdy na dobre rozpętała się śnieżna burza. O tym, że znajdujemy się na jezdni świadczyło to, że co jakiś czas znajdujemy się pomiędzy wbitymi po obu stronach wysokimi palami. Co chwilę sprzed naszych oczu znikał widok na to co dzieje się przed samochodem. Każdy mocniejszy podmuch boczny sprawiał, że natychmiast tworzyła się kurtyna śnieżna, która zmniejszała zasięg widoczności do kilku centymetrów przed przednią szybą.
Na szczęście wszystkie Skody Yeti były wyposażone w napęd na cztery koła. W tym temacie Skoda wykorzystała sprawdzone rozwiązania koncernu Volkswagen, czyli czwartą generację sprzęgła Haldex. Sprzęgło wielopłytkowe sterowane elektrohydraulicznie zostało umieszczone przy tylnej osi, w jednej obudowie z mechanizmem różnicowym. Standardowo moc była dystrybuowana w proporcjach 96% (przód) i 4% (tył). W momencie gdy czujniki wykrywały różnicę w prędkościach obrotowych kół z przedniej i tylnej osi, elektronika decydowała w mgnieniu oka gdzie kierować większy moment obrotowy. Maksymalnie na tył może trafić do 90 procent momentu obrotowego.

Przewagę tego napędu nad innymi tłumaczyć nie trzeba. Prowadzone przez nas Yeti było wyposażone w standardowe zimowe opony i nawet przy dynamiczniejszym ruszaniu z miejsca nie było czuć by auto stało w miejscu i "mieliło". Tam gdzie wiele samochodów osobowych stawało na poboczu by założyć łańcuchy, niestrudzone niczym Yeti jechało dalej, a przed nim niespotykana w Polsce... Panda 4x4 pierwszej generacji. Na zasypanych śniegiem zakrętach Yeti prowadziło się przewidywalnie. Sterując odpowiednio gazem można było wywołać lekką nadsterowność, natychmiast korygowaną przez ESP. Należy jednak pamiętać o umiarze i utrzymywaniu bezpiecznej odległości, bowiem nawet najlepsze hamulce i systemy nie zdołają wyhamować rozpędzonej za mocno maszyny na drodze pokrytej grubą warstwą śniegu.

Po krótkim pobycie w kurorcie St. Moritz przyszedł czas na drogę do Zurychu. Szwajcaria jest państwem w którym każdy obywatel pilnuje przepisów (nie tylko drogowych), ale także dba o ekologię. Przerażeni cennikami mandatów i kojeni okolicznościami przyrody postanowiliśmy pokonać kolejny etap trasy zgodnie z zachowaniem reguł ekonomicznej jazdy.

Nasz egzemplarz Skody Yeti został wyposażony w silnik TDI o pojemności dwóch litrów. Jednostka ta dysponuje mocą 140 koni mechanicznych i momentem obrotowym o wartości 350Nm. Ten silnik przedstawia doskonały kompromis jeśli chodzi o osiągi, a spalanie. Pilnując się na każdym kroku i jadąc ze stałą prędkością udało się osiągnąć 6l/100km. To bardzo dobry wynik jak na załadowany samochód o mało opływowych gabarytach.

Zurych - Saas Fee – Mediolan
Po minięciu Zurychu bardzo długa część trasy prowadziła przez asfaltowe serpentyny, które były nie lada okazją do sprawdzenia zawieszenia Skody Yeti. Cały układ został spasowany dość sztywno, dzięki czemu samochód nie ma tendencji do wychylania się w ostro pokonywanych zakrętach. Odwagi dodaje dołączany napęd tylnej osi, który pomaga w utrzymywaniu trakcji w ciaśniejszych partiach trasy. Denerwować może lekko gumowy układ kierowniczy, który jest efektem zastosowania elektrycznego wspomagani układu kierowniczego.

Bliskie okolice szwajcarskiego kurortu Saas-Fee były okazją do przetestowania przycisku Off-Road znajdującego się na desce rozdzielczej gdyż na trasie nie brakowało stromych i ośnieżonych podjazdów, zarówno jak i zjazdów. Za pomocą jednego przycisku, kierowca może w warunkach terenowych wykorzystać systemy takie jak: Uphill start assistant, który  podtrzymuje ciśnienie w układzie hamulcowym podczas stromych podjazdów, Downhill assistant, dzięki któremu zjeżdżamy z wysokości z regulowaną prędkością zjazdu. Dodatkowo inne układy przechodzą w tryb ABS Off-road, ASR Off-road i EDS Off-road pozwalając na bezpieczną jazdę w warunkach terenowych.

Ostatni odcinek podróży po włoskich drogach prowadził przez zakorkowane autostrady, gdzie wszyscy albo stali w korku albo bardzo się spieszyli. Dostosowując się do włoskiego tempa autostradowego mogliśmy zobaczyć jak błotny zwierz z Czech zachowuje się w tych warunkach. Otóż auto zostało bardzo dobrze wyciszone, przy dużych prędkościach w środku można rozmawiać bez konieczności podnoszenia głosu. Dzięki napędowi na cztery koła auto jest bardzo stabilne gdy gaz jest wciśnięty w podłogę. Apetyt dwulitrowej jednostki diesla wzrasta wtedy w okolice 9l/100km.

Te kilka dni spędzonych za kierownicą Skody Yeti przekonało mnie, że jest to kolejne dzieło Skody, które zostało dopracowane w każdym detalu. Samochód został przetestowany niemal w każdych warunkach i nawet podczas jazdy w głębokim miękkim śniegu nie skapitulował. Wychodzi na to, że szykuje się kolejny lider segmentu, jeśli bariera cenowa nie będzie zbyt duża do przeszkoczenia dla potencjalnego odbiorcy.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Skoda Yeti
Skoda Yeti
Cena podstawowa już od: 72 180 PLN brutto
Dostępne nadwozia: suv-5dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Skoda Yeti Wszystko o Skoda
Tematy w artykule: Skoda Skoda Yeti

Podobne wiadomości:

Skoda Fabia - do wyboru, do koloru

Skoda Fabia - do wyboru, do koloru

Aktualności 2016-12-02

Skoda wyprodukowała milionowy silnik EA211

Skoda wyprodukowała milionowy silnik EA211

Technika 2016-12-01

Komentuj:

~Zbyszek 2011-05-16

405 l to pojemność z zestawem naprawczym , po dokupieniu dojazdówki (niestety brak możliwości dokupienia pełnowymiarowego koła) pojemność bagażnika spada prawie o 100 l czyli ma jakieś 305-315l.pozdrawiam

~aday 2009-12-24

"Standardowa pojemność bagażnika, czyli 405 litrów z ledwością starczyła by spakować torby podróżne"... Zdjęcie 25. Według innych artykułów o Yeti standardowa pojemność bagażnika wynosi 315-322 litrów. Jako standard rozumiana jest pojemność bagażnika w wariancie z kołem zapasowym (rzecz oczywista dla samochodu aspirującego do jazdy poza utwardzonymi drogami), tak jak na zdjęciu 25. Jak to w końcu jest z tą pojemnością? Ktoś wie?

~YETI 4X4 2009-12-22

YETI 4X4 od 84 k .PUKNIJCIE SIĘ MŁOTKIEM W GŁOWE.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport