mojeauto.pl > motogazeta > Samochody luksusowe > Elektroniczny kierowca

Elektroniczny kierowca

Nowoczesne samochody naszpikowane są w coraz większym stopniu elektroniką, a premiera luksusowej limuzyny musi być de facto połączona z wprowadzeniem nowego systemu.

Elektroniczny kierowca

Czy jednak na pewno elektroniczna pomoc kierowcy poprawia bezpieczeństwo i podnosi komfort prowadzenia? Czy może to tylko marketingowy trik, mający na celu wyciągnięcie większej kwoty z kieszeni nabywcy?

Wiedza przeciętnego użytkownika na temat elektronicznych systemów wspomagających kierowcę nie jest zbyt duża. Dotyczy to zarówno posiadaczy popularnych pojazdów, jak i limuzyn reprezentacyjnych, z tym że właściciele tych ostatnich mają na ogół trudniejsze zadanie. Dlatego postaramy się przybliżyć najważniejsze systemy poprawiające bezpieczeństwo i wyjaśnić, co tak naprawdę nam dają w codziennej eksploatacji.

Większość kierowców doskonale wie, że ABS zapobiega blokowaniu się kół w czasie hamowania, część z nich dziwi się jednak dlaczego pedał hamulca "bije" ich w stopę utrudniając wykonanie manewru. ABS sprawia, że auto hamuje pulsacyjnie, co skraca drogę hamowania na śliskiej nawierzchni. O ile pierwsze systemy ABS działały nieco "zabawnie" na polskich dziurawych i nierównych drogach – podskakujący samochód z ABS miał wyraźnie dłuższą drogę hamowania niż auto bez ABS, o tyle w nowoczesnych pojazdach problem ten nie występuje. ABS chroni nas także przed ścięciem opony, czyli nierównomiernym starciem w jednym miejscu wywołanym awaryjnym hamowaniem.

Znacznie mniejsze grono prowadzących pojazdy wie na czym polega działanie układu ASR, zwanego też systemem kontroli trakcji. System ten ma zapobiegać buksowaniu kół, umożliwiając sprawniejsze ruszanie, czy w ogóle włączanie się do ruchu na śliskiej nawierzchni. Jedyny niepożądany efekt działania kontroli trakcji to trudności z ruszeniem na piaszczystych drogach. Na szczęście w każdym pojeździe można ten system wyłączyć i ruszyć z buksującymi kołami. Uwaga – w niektórych pojazdach ASR włącza się automatycznie po przekroczeniu określonej prędkości. Przydatność kontroli trakcji najłatwiej docenić w zimie, w sytuacji kiedy mamy do czynienia z czarnym lodem, czyli z zamarzniętą nawierzchnią. Delikatnie operując gazem, bez problemu można ruszyć nawet na tzw. szklance (pamiętajmy o zimowych oponach), a samochód daje się kontrolować do prędkości ok. 30 km/h. Pojazdy bez ASR-u tracą wtedy przy ruszaniu po 100 i więcej metrów, obracając się często bokiem do kierunku jazdy.

Najważniejszym systemem, ze względu na jego wpływ na bezpieczeństwo jazdy, okazał się jednak ESP. System ten stał się sławny w 1999 r. dzięki Mercedesowi klasy A, a dokładniej związanej z tym modelem wpadce w tzw. teście łosia, polegającym na wyminięciu nagle pojawiającej się na drodze  przeszkody. Mały Mercedes, wtedy jeszcze z nie tak twardym zawieszeniem jak dziś, wywrócił się w czasie testów szwedzkiego dziennikarza. Sprzedaż auta wstrzymano na dwa miesiące, a cudownym lekarstwem okazało się zastosowanie szerszego ogumienia, utwardzenie zawieszenia     i – co najważniejsze – wprowadzenie do seryjnego wyposażenia ESP.

ESP to inaczej system stabilizacji toru jazdy. Jego działanie polega na dohamowywaniu jednego z kół lub zmniejszeniu momentu obrotowego silnika w krytycznej sytuacji, w celu stabilizacji auta i utrzymania go w torze jazdy – w ramach fizycznych możliwości. Ze wspomnianą krytyczną sytuacją mamy do czynienia wtedy, gdy zarejestrowane przez czujniki zachowanie kierowcy (kąt skręcenia kierownicy, wciśnięcie pedałów itp.) lub pojazdu (inny od wynikającego z ustawienia kół tor jazdy) odbiega od przewidzianego przez producenta auta dla danej sytuacji. Urządzenie sterujące w ciągu ułamka sekundy ma rozpoznać grożące niebezpieczeństwo poślizgu i interweniować.

Część producentów stosuje własne nazwy dla systemów typu ESP, np. Toyota i Lexus używają oznaczenia VSC, Porsche – PSM, BMW – DSC, Volvo – DSTC, a jeszcze inni mówią niekiedy o dynamicznej kontroli trakcji. Działanie pozostaje zawsze takie samo, chociaż nawet między modelami tej samej firmy występują różnice w czułości systemu.

W wyniku stosowania ESP zmniejszyła się liczba wypadków, jakie powoduje kierowca, czyli zdarzeń drogowych powstałych bez udziału innych uczestników ruchu. Chodzi tu np. o wpadanie w poślizg, które średnio dwa na trzy razy kończy się opuszczeniem drogi. Wypadki takie należą do najniebezpieczniejszych dla ludzi. Dlatego zdecydowanie odradza się wyłączanie ESP na drodze publicznej. System ten daje tak potrzebny zapas bezpieczeństwa, który może ocalić nam zdrowie, a także i auto. Za to na torze, w czasie doskonalenia techniki jazdy, można sobie pofolgować.

Czujniki systemu ESP są coraz szerzej wykorzystywane także w innych systemach związanych z bezpieczeństwem. Mercedes wykorzystuje je np. w "inteligentnym" systemie PRE SAFE oferowanym w nowym modelu klasy S. Chodzi tu o rozpoznawanie spodziewanych zagrożeń i zapobieganie ich skutkom, jeszcze zanim się wydarzą. Może brzmi to trochę jak bajka, ale jeśli auto wpada w poślizg, to z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że uderzy w inny pojazd albo zjedzie z drogi uderzając w słup, drzewo itp. (prawdopodobieństwo 60-70%). Dlatego wcześniejsze napięcie pasów, poprawa pozycji pasażerów, zamknięcie okien i dachu zminimalizują skutki wypadku, a może nawet uchronią pasażerów przed poważniejszymi obrażeniami.

Także elektrohydrauliczne hamulce i tzw. skręcające światło wykorzystują czujniki ESP. W przypadku tego drugiego rozwiązania chodzi o dopasowanie kierunku świecenia
reflektorów do zmian kierunku drogi, jaką porusza się auto oraz prędkości przemieszczania się. W Szwajcarii opracowano w zeszłym roku system automatycznego parkowania. To właśnie przy parkowaniu powstaje najwięcej drobnych, ale kosztownych i kłopotliwych w naprawie rys nadwozia i uszkodzeń felg o krawężniki. Czołowi producenci opracowują własne systemy wspomagające parkowanie.

Elektroniczne pomocniki kierowcy w ciągu najbliższych lat w coraz większym stopniu będą przejmować zadania kierowcy. Dzięki temu wzrośnie bezpieczeństwo – jeśli nawet jakiś układ zepsuje się, to i tak zasygnalizuje nam to kontrolka. Pamiętajmy, że to właśnie człowiek, a nie elektronika, powoduje przytłaczającą większość wypadków. Z opublikowanych niedawno danych dotyczących 1,5 mln wypadków drogowych w Niemczech, jakie miały miejsce w latach 2000 i 2001 i odbyły się z udziałem nowych samochodów, jednoznacznie wynika, że kierowcy pojazdów z systemem ESP powodują aż o 11% mniej kolizji niż ich koledzy podróżujący bez tego systemu. Pamiętajmy jednak, że elektroniczne systemy stabilizacji toru jazdy naprawią skutki naszych drobnych błędów, ale nie zmienią praw fizyki. Dlatego jeśli w Waszym samochodzie regularnie zapala się kontrolka ESP, powinniście trochę zwolnić albo zmienić styl jazdy, jak sugerują instrukcje obsługi niektórych samochodów.

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport