mojeauto.pl > motogazeta > Samochody luksusowe > Honda NSX wraca do gry

Honda NSX wraca do gry

Od długiego czasu nie pojawił się jeszcze następca japońskiego supersamochodu - Hondy NSX. Są szanse by auto trafiło do salonów, ale z pewnością nie będzie to odsłona wyposażona w silnik V10 o pojemności 5,5 litra.

Honda NSX wraca do gry

Ogólnoświatowe trendy pokazują, że najwięksi gracze na rynku zaczynają myśleć w sposób ekologiczny i wiele koncernów pracuje nad elektrycznymi wersjami modeli. Według doniesień w takiej właśnie postaci pojawi się nowa Honda NSX. Zamiast pochłaniającego ogromne ilości paliwa silnika, będzie on napędzany 3,5 litrowym V6 wspomaganym przez układ hybrydowy.

W efekcie moc maksymalna generowana prze oba silniki będzie wynosić 450KM. Auto wejdzie zatem na terytorium kontrolowane przez takie auta jak Nissan GT-R, BMW M3. Stanie ono w szranki także z takimi modelami jak nadchodzące Audi RS5 oraz Toyota FT-HS. Niestety z powodu ciężkich akumulatorów zasilających silnik elektryczny auto może mieć problemy z uzyskaniem lepszych osiągów od konkurencji. Auto będzie zbudowane na aluminiowej płycie podłogowej, a napęd będzie przekazywany przy użyciu zaawansowanego systemy SH-AWD. Nowa Honda NSX zadebiutuje w przyszłym roku.


Podobne wiadomości:

Odświeżona Honda Jazz z nowym silnikiem

Odświeżona Honda Jazz z nowym silnikiem

Aktualności 2017-08-15

Honda Civic Type R – rekordzista już w produkcji

Honda Civic Type R – rekordzista już w...

Aktualności 2017-06-10

Komentuj:

aaa 2009-07-23

No proszę, jednak honda sobie przypomniała gdzie jej miejsce. 450 koni plus SH-AWD to droga w dobrym kierunku. Niestety, oparcie tego modelu na V6 oznacza, że honda całkowicie odpuści pracę nad V8 czy V10. O ile V10 to pokaz możliwości, to V8 w modelu Legend by się przydał i to już.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
6 sprawdzonych patentów na zimę.
6 sprawdzonych patentów na zimę.
Zamarznięte szyby i czapa śniegu na dachu mogą być niebezpieczne dla Ciebie, otoczenia i Twojego portfela. Podpowiadamy, jak szybko odśnieżyć auto, a dzięki temu uniknąć 3 pkt. karnych i 500 zł mandatu, a przy okazji pospać nawet kwadrans dłużej.