mojeauto.pl > motogazeta > Samochody luksusowe > Lamborghini: Umarł król, niech żyje król

Lamborghini: Umarł król, niech żyje król

Ledwo wczoraj pisaliśmy, że taśmę produkcyjną w Sant'Agata opuścił ostatni egzemplarz Gallardo, a Lamborghini już o nim zapomniało. Włosi zapowiadają następcę!

Lamborghini: Umarł król, niech żyje król
Lamborghini każe nam "wsłuchać się w swój instynkt" i udostępnia zapowiedź następcy Gallardo. Oto na stronie hexagonptoject.com widzimy zdjęcie przycisku odpalającego silnik w nowym Lambo. Po naciśnięciu usłyszymy dźwięk silnika następcy Gallardo.

Silnik to najciekawsza rzecz. Następca Murcielago, gdy pojawił się na rynku od razu dumnie uderzył z mocą 700 KM. To powinno nam sugerować, że Włosi pójdą za ciosem i następca Gallardo, który przez media określany jest jako Cabera będzie dostarczał 600 KM.  

"Odkryj ryk nowej kreatury od Lamborghini. To będzie dopiero początek"
, zapowiada na stronie producent z Sant'Agata. Połknęliśmy haczyk i nie możemy się doczekać auta w pełnej okazałości.

Podobne wiadomości:

Lamborghini Urus oficjalnie - dane techniczne, osiągi, rozwiązania

Lamborghini Urus oficjalnie - dane...

Premiery 2017-12-05

Lamborghini Cabrera: tak będzie wyglądać...

auto motor i sport 0000-00-00

W przyszłym roku poznamy następcę modelu Gallardo - będzie nosił imię Cabrera (z hiszp. oznacza pasterza). Czy tak będzie wyglądać?

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Żółte znaki na drogach - o co chodzi?
Żółte znaki na drogach - o co chodzi?
Od kilku dni w północno-wschodniej Polsce pojawiły się nowe, żółte znaki na których możemy zobaczyć np. czołg. Na szczęście zwykli kierowcy nie muszą się nimi przejmować. Są to informacje przeznaczone dla wojskowych.