mojeauto.pl > motogazeta > Samochody luksusowe > Marussia z krainy srogiej zimy

Marussia z krainy srogiej zimy

Niebawem nasi wschodni sąsiedzi mogą zaatakować rynek luksusowych i bardzo szybkich aut, w których dominują włoskie marki z tradycjami. EMM Marussia będzie pierwszym supersamochodem z napędem hybrydowym pochodzącym z Rosji.

Marussia z krainy srogiej zimy

Założycielem firmy EMM jest Nikolay Formenko, były aktor teatralny, piosenkarz oraz prezenter telewizyjny. Jak widać to doświadczenie wystarczyło by zająć się produkcją samochodów. Auto o wdzięcznej nazwie Marussia będzie napędzane sześciocylindrowym silnikiem wyprodukowanym przez koncern Renault-Nissan. Jednostka o pojemności 3,5 litra będzie generować moc 240 KM. Niewiadomo jeszcze z jakim systemem hybrydowym będzie połączona i przede wszystkim, kto zajmie się jego dostarczeniem.

Zamiarem firmy jest stworzenie samochodu, którego zasięg na jednym baku będzie wynosił 400 kilometrów. Pewnym problemem mogą być srogie zimy, jakie panują w Rosji, które bez wątpienia wpłyną na baterie zasilające układ hybrydowy. By sprostać tym przeciwnościom firma zamierza wykorzystać nanotechnologie. Sprint sportowego modelu Marussia do setki będzie trwać około pięciu sekund.

Wewnątrz auta znajdą się najnowsze wynalazki techniczne. Aby zapewnić odpowiedni poziom rozrywki kierowcy i pasażerowi, system multimedialny korzystający z technologii Bluetooth i wyposażony w dysk twardy z nawigacją będzie sprzężony z połączeniem internetowym o przepustowości 10Mbitów.


Podobne wiadomości:

Drapieżny kociak

Drapieżny kociak

Premiery 2003-11-22

Przeklęte przetargi

Przeklęte przetargi

2008-02-19

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Policja kupiła nieoznakowane motocykle z wideorejestratorami
Policja kupiła nieoznakowane motocykle z wideorejestratorami
Oto kolejny pomysł polskiej policji na walkę z piratami drogowymi. Już niebawem na ulice wyjadą nieoznakowane motocykle wyposażone w sprzęt pozwalający rejestrować wykroczenia drogowe.