mojeauto.pl > motogazeta > Samochody luksusowe > Nowa ekstraklasa mocy

Nowa ekstraklasa mocy

Zbrojenie w najbardziej emocjonującej klasie samochodów zapowiada się w przyszłych latach naprawdę ciekawie. Oprócz tego większej mocy i szybkości nowe super-auta mają być także lżejsze i oszczędniejsze.

Nowa ekstraklasa mocy

Z kryzysami jest trochę tak jak z wiekami. Przychodzą, trwają i odchodzą. Ubiegły rok dał się we znaki całej branży motoryzacyjnej. Także dla producentów luksusowych samochodów. Niezależnie od tego czy był to Bentley, Rolls-Royce, Ferrari, Corvette, Lamborghini czy Porsche - każdy odczuł spadek zainteresowania i przypływ gotówki od milionerów z Ameryki, Europy, Chin, Rosji i Bliskiego Wschodu. Mimo to za kulisami światowego kryzysu inżynierowie dalej rozwijali swoje motoryzacyjne dzieła sztuki. O to wyniki ich prac, które jako jeden z pierwszych zaprezentował niemiecki magazyn Auto Bild.

Byk znów w natarciu
Szczególnie interesująco zapowiada się walka pomiędzy odwiecznymi rywalami z Półwyspu Apenińskiego. "Czerwoni” z Maranello wprowadzając do sprzedaży model Ferrari 458 Italia, zdobyli zainteresowanie klientów i wysunęli się w wyścigu przed Lamborghini. Włoski byk z Sant'Agata powoli budzi się jednak do przeprowadzenia ataku. Pomóc ma w tym następca Murcielago, który ma przyprawić wszystkich "Ferraristi" o dreszczyk niepewności.

Lamborghini nadal stawia na ostre linie, wielkie jak krater wloty powietrza. Całość, jak pokazują pierwsze wizualizacje, ma wprowadzić jednak wiele świeżości do stylistyki auta. W nowej technologii zaprojektowano tylne reflektory. Tył nawiązuje także do czterodrzwiowego koncepu Esteque. Jota, bo tak brzmi najbardziej prawdopodobna nazwa nowego "Lambo", napędzane będzie 12-cylindrowym silnikiem o pojemności 6,5 litra. Moc? Przynajmniej 700 koni mechanicznych. W taki sposób włosi interpretują właśnie hasło BMW - EfficientDynamics. Co warte podkreślenia wigor Joty uzyskany jest bez wspomagaczy pokroju turbodoładowania czy bezpośredniego wtrysku. Jeśli Lamborghini nie będzie się rozpędzać do minimum 350 km/h i osiągać pierwszą setkę w trzy sekundy, to cały pion inżynierów poda się do dymisji.

Enzo-logia
Ferrari na wiadomości płynące z Lamborghini, reaguje w sposób jakże oczekiwany przez fanów marki. Podobno w Maranello ostro pracują nad następcą osławionego Enzo. Już numer jeden tego modelu był technicznym dziełem sztuki, więc pasek u spodni samoistnie może się poluźnić na myśl o nowej odsłonie. Na tegorocznej wystawie w Genewie Ferrari pokazało "zieloną" wersją 599 GTB Fiorano, doposażoną o elektryczny silnik i pakiet baterii R14. To jednak tylko mydlenie oczu ekologom, bowiem nowe Enzo korzystać będzie na szczęście z konwencjonalnej metody spalania paliwa. Aktualnie auto oznaczone jest symbolem F-70 i testowane jest w dwóch wersjach silnikowych. Pierwszej, doładowanej V8 o pojemności 4,5 l. oraz mocy 700 koni mechanicznych. Jest to w zasadzie tak naprawdę zmniejszony silnik z królewskiego V12 o mocy 800 KM, który jednocześnie jest tą drugą alternatywą.

Siła auta, która u kierowcy podczas przyspieszenia powoduje powstanie pokaźnych zmarszczek, przekazywana będzie na koła poprzez sekwencyjną skrzynię z dwoma sprzęgłami. Dorzucenie do tego zestawu jakiegokolwiek zestawu "eko" storpedowałoby masę auta. Jednak z drugiej strony mogłoby obniżyć spalanie i emisję CO2. Prędzej jednak w nowym Enzo zobaczymy system Start-Stop i reaktor do odzyskiwania energii z hamowania niż coś bardziej skomplikowanego.

Szybkość z wizją
Również w BMW zabrano się ostro do pracy nad tworzeniem super-auta. Nie należy się jednak spodziewać łapiących za serce nazw dla tego auta, tak jak w Lamborghini czy Ferrari. Zamiast tego mamy kod bardziej zbliżony do spożywczych emulgatorów - Z10. Uliczna wyścigówka bawarskiej marki ma czerpać stylistyczne wzorce od modelu studyjnego Vision EfficientDynamics. I tak o to Z10 otrzyma pokaźny pakiet ekologicznych technologii - dwa silniki elektryczne (po jednym na osi) generujące 120 kW mocy, baterie litowo-jonowe, system Start-Stop, ultralekką konstrukcję i ośmiostopniową skrzynię biegów. Dodatkowo auto wspomagać będzie 350-konny silnik spalinowy. Razem do dyspozycji będzie więc  513 jednostek. BMW Z10 ma osiągać 300 km/h i przyspieszenie do setki w około 4 sekundy.

Od Hamiltona
Podczas gdy BMW pojawi się na rynku najwcześniej w 2012 roku, McLaren wyprowadzi swoją wyścigówkę wzorowaną na bolidach Formuły 1 na drogi już w przyszłym roku. Z 3,8 l. pojemności silnika V8 Brytyjczycy dzięki dwóm turbinom wyczarowali aż 600 KM. Tyle samo zresztą co maksymalnego momentu obrotowego. McLaren MP412C napędzany będzie podobnie jak samochody królowej motosportu na tylną oś. Dystrybuowaniem mocy spod pedału gazu na koła zajmie się dwusprzęgłowy automat. Samochód mierzy 4,51 m długości i waży na sucho zaledwie 1300 kilogramów. Nadwozie MP412C to mieszanka z włókna szklanego. Jego twórcy twierdzą, że auto charakteryzuje się fenomenalnym prowadzeniem, lecz nie zdradzają jeszcze w jak krótkim czasie rozprawia się z pierwszą setką na prędkościomierzu. Do 200 km/h akcja trwa w nieco poniżej 10 sekund. Prędkość maksymalną szacuje się z kolei na 330 km/h. Ktoś już nabrał apetytu? Jeśli tak to pozostaje tylko z początkiem 2011 roku wyłożenie na stół 250 000 Euro.
Elektrownia jądrowa
Cierpliwością muszą wykazać się także klienci Porsche. Produkcja modelu 918 Spyder jest już co prawda zatwierdzona, ale póki co nic nie wiadomo o cenie i dacie dystrybucji nowego ścigacza z Zuffenhausen. Jest już jednak jasne co trafi pod maskę Porsche. Będzie to jednostka V8 3,6 l., wspomagana aż przez 3 silniki elektryczne. Potencjał całości oszałamiający - 718 koni mechanicznych, prędkość maksymalna (ograniczona elektronicznie) - 320 km/h i przyspieszenie do setki w 3,2 s. Jednocześnie 918 Spyder ma być oszczędne i czyste emitując zaledwie 70 g CO2 na kilometr.


Cisza przed burzą?

Jeśli chodzi o marki z Ameryki Północnej specjalizujące się w budowie aut super-sportowych, to oczywiście nie można pominąć Corvette. Amerykanie póki co nie kwapią się do wypuszczenia nowej generacji swojego flagowego modelu C. Nadal jednak możemy liczyć na to, że nowa seria C 07 będzie wierna tradycyjnej formie napędu. Na razie kwestia downsizingu w General Motors jest tematem tabu i tak niejasna jak wypełnianie deklaracji podatkowej. Stąd nadal można spodziewać się silnika V8 6,2 l. kuszącego mocą około 680 KM. Stylistycznie nowe auto może nawiązywać do prezentowanego w lutym 2009 roku konceptu Corvette Concept Vision. Mniej więcej jest to modernistyczna wizja legendarnego Sting Ray'a.

Skandynawski Terminator
910. To w zasadzie wystarczyłoby do opisu najnowszego dziecka marki Koenigsegg, ale z obowiązku podam nieco więcej danych o tym samochodzie. Po pierwsze Agera jest słabsza od znanego CCX, ale mimo to powala na kolana maksymalnym momentem obrotowym 1100 Nm. Rozpędza się do 390 km/h, po drugiej stronie trzech cyfr znajduje się po 3,1 s. Napędza go silnik o pojemności 4,7 l. Ma osiem cylindrów w układzie V, dwie turbiny z ciśnieniem tłoczenia powietrza 1,5 bar. Karoseria powstaje według określonej receptury marki. Jej składnikami są karbon i kewlar.

Podobne wiadomości:

BMW serii 5 2017 - znamy ceny nowego modelu

BMW serii 5 2017 - znamy ceny nowego modelu

Aktualności 2016-11-18

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie pobity?

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie...

Samochody luksusowe 2016-11-18

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport