mojeauto.pl > motogazeta > Technika > A może używaną chłodnicę?

A może używaną chłodnicę?

Wtórny rynek samochodów w naszym kraju jest niezwykle rozwinięty, nie ma się więc co dziwić, że również dużym wzięciem cieszą się u nas używane części zamienne. Z nimi jest jednak różnie. Nad niektórymi warto się zastanowić, niektóre lepiej omijać z daleka. A jak jest z używanymi chłodnicami?

A może używaną chłodnicę?
O tym, że nim auta trafią do stacji demontażu, są rozbierane na części, nie trzeba chyba dziś nikogo, średnio nawet orientującego się w temacie, przekonywać. Auta sprowadzane zza granicy ale również te nabywane w kraju, często nie są kupowane z myślą o jeżdżeniu czy odsprzedaży. Handlarze części nawet nie kryją się, iż taki samochód będzie następnie demontowany, rozbierany na części, które są następnie sprzedawane z zyskiem. I to niemałym.

Podobnie wygląda sprawa z kradzieżami samochodów. Dziś niewielki odsetek kradzieży jest przeprowadzany z myślą o późniejszej odsprzedaży. Rozbiórka na części jest bezpieczniejsza z punktu widzenia złodzieja, a zysk wcale nie musi być niższy.

Dlatego też giełdy samochodowe coraz bardziej są "przejmowane" przez handlarzy części. Wśród wielu dostępnych tam używanych części, podobnie jak na równie popularnych wśród właścicieli starszych aut szrotach, dużym zainteresowaniem cieszą się chłodnice. Są równie "chodliwe" jak elementy karoserii, silnika czy oświetlenia.

Stojące na wolnym powietrzu chłodnice, zarówno te miedziane, jak i wykonane z aluminium, szybko ulegają nieodwracalnemu zniszczeniu. Chłodnica pozbawiona płynu, czekająca na klienta pod chmurką, ulega procesowi korozji. Niewidoczna z zewnątrz, atakuje kanały rdzenia od środka. Z kolei gumowe uszczelki na połączeniu zbiorników z rdzeniem po opróżnieniu z płynu parcieją, pękają i tracą swoje właściwości. Te dwa powody, bardzo często niewidoczne z zewnątrz, sprawiają, że ponowne użycie chłodnicy bardzo szybko może skończyć się awarią, na skutek przecieków bądź rozszczelnienia.

Niestety nie da się sprawdzić, bez użycia profesjonalnego sprzętu i posiadania fachowej wiedzy, stanu takiej chłodnicy. Nalanie np. wody do chłodnicy i sprawdzenie, czy nie przecieka, absolutnie o niczym nie świadczy. Również inne testy wykonane domowymi sposobami, ze względu na całkowicie inne ciśnienie (ponad 1 bar) oraz warunki termiczne panujące w układzie chłodzenia, nie dadzą nam rzetelnej informacji. I to nawet, jeśli sprzedawca takiej chłodnicy będzie się zarzekał, iż testy jego pomysłu dają uczciwy obraz stanu tego elementu.

Również i inne wewnętrzne uszkodzenia bardzo szybko wyjdą na jaw. Na przykład następstwem popękanych i pozaklejanych zbiorników chłodnicy będzie szybciej ubywający środek chłodzący. Rozwiązaniem jest dodanie środka uszczelniającego, ale to także tylko chwilowe wyjście z sytuacji, gdyż grozi nam wówczas zatkanie kanałów silnika i gorsze przewodzenie ciepła.

Kolejnym ryzykiem jest możliwość zakupu nieodpowiedniej do naszego auta chłodnicy. Chłodnice mogą się bowiem różnić w zależności od tego, czy napęd przenoszony jest poprzez automatyczną czy też manualną przekładnię. Inny rodzaj chłodnicy znajdziemy w aucie z klimatyzacją, a inny, gdy nie mamy na wyposażeniu tego dobrodziejstwa techniki.

Używane chłodnice kosztują niby niewiele, bo w granicach 120-180 złotych. W porównaniu z ceną nowej chłodnicy z aftermarketu, o ASO nie wspominając, różnica jest spora. Ale tylko pozornie, bo na tym biznesie kupujący wyjdzie jak Zabłocki na mydle i to prędzej niż myśli. Jeśli bowiem odpowiednia nowa chłodnica, z 2-letnią gwarancją, ze statusem oryginalnej części zamiennej, kosztuje około 500 złotych, zakup używanej za 180 zł szybko okaże się nierozsądny.

Kupując na giełdzie bądź na szrocie, raczej nie otrzymamy gwarancji na używaną chłodnicę. A ponieważ ryzyko późniejszej awarii jest spore, może okazać się, iż dodatkowe koszty szybko "zjedzą" nasze oszczędności. Kupując w ASO bądź innej sieci sprzedającej zamienniki możemy liczyć na fachowy montaż chłodnicy. W przypadku używanej montaż spada na nas, a że oszczędzaliśmy na samej części, niewykluczone, iż ze względów oszczędnościowych również spróbujemy oszczędzić na warsztacie. Kolejny raz pozorne oszczędzanie szybko pokaże swoje prawdziwe oblicze.

W przypadku konieczności nabycia chłodnicy powinniśmy sobie wybić z głowy zakup używanej chłodnicy. Ryzyko kolejnych awarii jest niewspółmiernie wysokie w stosunku do zaoszczędzonych pieniędzy. Tym bardziej, że ceny nowych chłodnic nie są dziś wcale jakimś strasznie dużym wydatkiem.
Tematy w artykule: części zamienne uklad chlodzenia

Podobne wiadomości:

Oto pomysł, jak zapewnić dodatkowe 4 miliardy wpływów do budżetu

Oto pomysł, jak zapewnić dodatkowe 4 miliardy...

Finanse i prawo 2015-07-09

Problemy z chłodnicą w Astrach

Problemy z chłodnicą w Astrach

Aktualności 2015-02-27

Komentuj:

TomagPolska_pl 2016-05-10

Jeżeli używana chłodnica będzie w bardzo dobrym stanie i nawet na gwarancji,to czemu nie,wtedy można sie pokusić. Jeżeli jednak jej stan jest na wykończeniu,to zdecydowanie lepszą opcją będzie inwestycja w nowe części.

charlie 2015-12-16

Według mnie lepiej nowe tym bardziej chłodnica. Nie jest aż taka droga a masz pewność co kupujesz.

~Maria 2015-11-10

Moim zdaniem używana też może być. Ja regenerowałam swoją 2 lata temu bo nowa to za duży wydatek. Używana to jest zawsze ryzyko jednak. Moim zdaniem wpływ na zywotność ma także używany płyn chłodniczy. Warto zainwestowac w jakiś lepszy. To jednorazowy wydatek na długo. ja mam DYNAGEL 2000+. Do kupienia w sumie wszędzie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport