mojeauto.pl > motogazeta > Technika > Ferrari walczy z turbodziurą

Ferrari walczy z turbodziurą

Producenci supersamochodów w miarę możliwości omijali szerokim łukiem turbodoładowanie. Zamiast niego montowali pod karoserią potężne, wolnossące jednostki. Jednakże czasy się zmieniają, wymogi ekologii są coraz bardziej restrykcyjne. Wobec czego nawet Ferrari zastanawia się nad wykorzystaniem turbodoładowania.

Ferrari walczy z turbodziurą

Niedawno magazyn Autocar opublikował schematy, prawdopodobnie pochodzące z Maranello, które sugerowały że włoska stajnia ma zakusy na auto z turbodoładowanym silnikiem.

Turbo w Ferrari pojawiło się w modelu F40 i jego poprzedniku, 288GTO. Reszta samochodów była napędzana za pomocą wolnossących silników. Jean Jacques, odpowiedzialny w Ferrari za rozwój jednostek napędowych we włoskim koncernie zapowiedział, że z powodu walki z CO2 Ferrari będzie musiało wzmacniać swoje silniki przy pomocy turbosprężarek. Jednakże przeszkodą, która stoi na drodze jest tzw. efekt turbodziury.

Inżynierowie Ferrari pracują nad tym by maksymalnie zniwelować tą niedogodność, tak by silnik w każdym zakresie miał optymalne doładowanie. Niektórzy producenci znaleźli złoty środek w postaci podwójnego doładowania (biturbo), bądź też poprzez zastosowanie kompresora (sprężarka mechaniczna). Ferrari nie zdradziło jednak jakiego rozwiązania użyje. Jedną z możliwości jest dalszy rozwój systemu Multiair, a następnie zaaplikowanie go do Ferrari.

Zobacz koniecznie: Wszystko o Ferrari
Tematy w artykule: Ferrari turbo turbosprezarka

Podobne wiadomości:

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie pobity?

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie...

Samochody luksusowe 2016-11-18

Ferrari stawia na hybrydy

Ferrari stawia na hybrydy

Samochody luksusowe 2016-11-08

Komentuj:

~Koks 2009-11-16

Ja myślę o wiatraku na prąd....

aaa 2009-11-13

Niestety Multiair się w Ferrari nie sprawdzi, chyba że go zmodyfikują. W odróżnieniu od systemów BMW (valvetronic) czy Hondy (i-vtec), Multiair bardzo źle znosi wysokie obroty, niezależnie od tego czy jest doładowany czy nie. A ciężko sobie wyobrazić doładowane ferrari kręcące się zaledwie do 5500 obrotów, zresztą tak mały zakres użytecznych obrotów odbiłby się na osiągach. Co do turbo to nie mają wyboru. Modele ekstremalne takie jak italia jeszcze się bez doładowania obędą, ale już california następnej generacji czy 612 raczej nie. I tu jest dużo pracy bo pomimo tego że wielcy (np. bmw) radzą sobie z turbo dziurą to mało kto radzi sobie z lagiem (opóźnieniem reakcji na gaz). Oczywiście nie muszę nikogo uświadamiać czym niegroźne opóźnienie na autostradzie stanie się na torze w momencie wychodzenia z zakrętu. Można użyć zamiast tradycyjnego intercoolera wymiennika woda/powietrze (stosowało to z powodzeniem audi w 3.0TDI choć z innego niż lag powodu), można podtrzymywać turbo jak w rajdówkach, ale to wszystko jeszcze nie to. Jestem niezmiernie ciekaw co wymyśli ferrari bo może to być patent pchający sprawy doładowanych silników do przodu!!!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport