mojeauto.pl > motogazeta > Technika > Grzechy sprzedających

Grzechy sprzedających

Kupując samochód należy przede wszystkim odłożyć emocje na bok i włączyć zdrowy rozsądek. Niestety sprytni sprzedawcy bardzo często robią wszystko abyśmy byli w stu procentach przekonani, że oto trafiliśmy na niespotykaną okazję. Warto wiedzieć na co trzeba uważać i pamiętać, że okazji nie ma.

Grzechy sprzedających
Przeglądając ogłoszenia z używanymi samochodami można odnieść wrażenie, że większość z nich jest w lepszym stanie niż auta pochodzące prosto z salonu. Aby zaoszczędzić sobie nerwów i nie tracić czasu warto spojrzeć na interesujące nas ogłoszenia z kilku perspektyw. W gronie samochodowych sprzedawców utarły się już specyficzne sformułowania, które czasami mogą zdradzać że coś jest na rzeczy. Weźmy pod lupę najczęstsze "ściemy" sprzedających.

Jednym z najpopularniejszych haseł pojawiających się w ogłoszeniach sprzedaży jest fakt posiadania przez sprzedawcę książki serwisowej. Należy wiedzieć, że w dzisiejszych czasach jest to bardzo słaby gwarant. Zakup czystej książki serwisowej oraz pieczątek potrzebnych do jej uzupełnienia nie jest wielkim problemem dla nieuczciwego handlarza. Dlatego warto w pierwszym momencie przyjrzeć się czy pieczątki nie są przybijane jednym tuszem, a sama książka nie została wydrukowana później niż powstało auto. W celu szybkiej weryfikacji autentyczności wpisów warto jest zadzwonić pod numer serwisu, nawet gdyby był on za granicą. Niektóre marki pozwalają sprawdzać po numerze VIN czy samochód był serwisowany w zagranicznych ASO.

Kolejną plagą wśród sprzedawców jest tzw. "kręcenie liczników". Jest to zjawisko tak nagminne, że wielu właścicieli samochodów przed sprzedażą oprócz odkurzania i mycia funduje im "korektę" licznika przebiegu. W takich sprawach warto jest zachować rozsądek i nie wierzyć w ogłoszenia w których kilkunastoletni diesel ma tylko 120 tysięcy kilometrów przebiegu. Bardziej autentyczne będzie założenie, że taki samochód robił około 30 tysięcy kilometrów rocznie. Jedyny wyjątek mogą stanowić małe auta miejskie z silnikami wysokoprężnymi, gdzie rzeczywiście rocznie robi się nieco mniej kilometrów.

Niekiedy wśród ogłoszeniowych perełek można znaleźć teksty mówiące o tym, że emeryt z Niemiec lub starsza pani po sześćdziesiątce byli poprzednimi właścicielami 300-konnego BMW, którym jeździli po bułki do sklepu lub na niedzielną mszę. Tego typu sformułowania powinny od razu wzbudzić czujność w kwestii wypadkowości auta oraz ogólnego stanu podzespołów. Podczas oglądania samochodu należy bardzo starannie sprawdzać takie detale jak szczeliny między elementami nadwozia, roczniki szyb. Jeżeli mamy przy sobie magnetyczny tester grubości lakieru warto sprawdzić podejrzane miejsca na karoserii. Dla bardziej wtajemniczonych z żyłka informatyczną proponujemy zakup kabla diagnostycznego. W połączeniu z odpowiednim oprogramowaniem pozwoli nam czasami w kilka minut sprawdzić autentyczność przebiegu, a w niektórych markach można odczytać czy były demontowane różne elementy elektryczne.

Kolejny sposób na skuteczne wzbudzenie podejrzliwości u kupującego to duży przegląd tuż przed sprzedażą. Naprawdę bardzo rzadko (nawet za granicą) ktokolwiek decyduje się na gruntowny przegląd samochodu przed sprzedażą i inwestycję kilku tysięcy złotych. Z reguły na miejscu okazuje się potem, że dokumenty z tej wymiany gdzieś się zagubiły, albo nie do końca wszystko zostało wymienione. Warto czasami poszukać innego ogłoszenia, gdzie sprzedający wprost przyznaje, że np. nie wymieniał paska rozrządu i koszt tej czynności automatycznie doliczyć do ceny samochodu. To lepsze niż jeżdżenie w niepewności do momentu, aż coś "padnie".

Przeglądając ogłoszenia czasami trafia się auto z instalacją LPG "założoną dwa miesiące temu". Takie zdanie powinno wzbudzić nasze podejrzenia bowiem podobnie jak w przypadku przeglądu nikt, kto zamierza szybko sprzedać samochód nie inwestuje w niego dużych pieniędzy. Instalacja LPG może świadczyć o tym, że kierowca oszczędzał na środkach eksploatacyjnych. Nie od dziś wiadomo, że instalowanie gazu negatywnie wpływa na stan i żywotność silnika. Jeżeli jednak z jakichś względów jesteśmy zwolennikami LPG, znajdźmy lepiej samochód bez instalacji, a następnie sami doinwestujmy w niego.

Pewnych oznak eksploatacji samochodu nie sposób nie zauważyć przeglądając nawet same zdjęcia. Poza stanem ogólnym karoserii zauważymy w jakim stanie jest powłoka lakiernicza. Nierówno odbijające się światło czy matowe reflektory nie wróżą dobrze. Wyeksploatowane zawieszenie bardzo często zdradza niższy niż w autach tego samego typu prześwit. Gdy jesteśmy na miejscu i oglądamy samochód na żywo w następnej kolejności warto zajrzeć do środka. Szczególnie należy przyjrzeć się kierownicy, gałce zmiany biegów, tapicerce na fotelach. Jeśli te elementy są wyślizgane i charakterystycznie świecą się, to nie ma się co łudzić co do kwestii małego przebiegu. Warto zajrzeć do bagażnika oraz w miejsce koła zapasowego. Ściągnięcie wykładziny może szybko zdradzić powypadkową historię.

Będąc przezornym należy też pamiętać o tym, że wyczyszczone wnętrze może świadczyć dobrze o sprzedającym, ale umyty dokładnie silnik może dawać dużo do myślenia.

Podobne wiadomości:

Mercedes SLS AMG - znamy polskie ceny

Mercedes SLS AMG - znamy polskie ceny

Samochody luksusowe 2009-11-26

Nowy Targ będzie mieć obwodnicę

Nowy Targ będzie mieć obwodnicę

Polskie drogi 2008-12-02

Komentuj:

~Dekardo 2010-01-27

Artykuł ogarnia jakieś 90% rynku - tak jest. To, że ktoś ma autko z poczatku XXI wieku i małym przebiegiem nic nie znaczy - na jednego takiego przypada 99, którzy mają przebieg 4 razy większy i cofnięty licznik. Trudno, by osoby, które kupują auto w salonie wypowiadały się o stanie aut z drugiej ręki. Przejdźcie się na giełdę, zobaczcie co jest na otomoto i allegro - 95% to ZŁOM, który nie ma rys, przebieg mniejszy niż 100k km, od emeryta, nigdy nie bity i w sumie OKAZJA. To jest nasza rzeczywistość i o tym piszą autorzy, z którymi jako osoba aktywna na rynku wtórnym samochodów, w pełni się zgadzam.

~bolek 2010-01-15

a wez pod uwage drogi kolego ze po 100 tysiacach taki silniczek masz mowiac delikatnie. do wyrzucenia ;] i wiesz dobrze o czym mowie. zreszta z LPGowcami to taka sama dyskusja jak z volkswagenistami

~STZaba 2010-01-14

Załozyłem okulary aby dobrze przeczytac ten fragment >>to wiedzialbys dobrze ze w ogolnym rozrachunku wychodzi to DUZO DROZEJ.<< A mozesz przytaczyc jakies symulacje czy cos konkretnego. Bo jezeli zaoszczedze 10zł/100km to rocznie jak zrobie 30000km to mam w kieszeni 3000zł to za taka kase to sporo mozna wymienic czesci i zostanie jeszcze troche. Pozatym zuzycie czesci na lpg i paliwie ,,normalnym,, jest niezauwazalne - chyba ze uzytkujesz 1 samochod 10lat. A skoro mozna taniej to czego tak nie robic.

~nie zgadzam sie 2010-01-14

z mikim. nie wiem dlaczego sadzisz ze autor jest niekompetentny i jest ignorantem. nie zgadzam sie z twoja wypowiedzia. jezeli kiedykolwiek miales do czynienia z instalacja LPG w samochodzie (a po tym co piszesz to wnioskuje ze nie) to wiedzialbys dobrze ze w ogolnym rozrachunku wychodzi to DUZO DROZEJ. To pierwsza sprawa. Druga sprawa to fakt, ze jezeli ktos montuje sobie lpg to tylko ze wzgledu na to, ze nie bedzie go stac na jazde na normalnym paliwie czyli benzynie. Podnoszenie tutaj kwestii ekonomicznych jest bynajmniej smieszne. jak oszczedzasz na podstawowym srodku czyli paliwie, to co o wiekszych wydatkach jak czesci - pewnie kupujesz najtansze zamienniki. ja w stu procentach zgadzam sie z autorem. widocznie nie miales okazji kupowac uzywanych samochodow, bo jakbys pare razy przejechal sie po komisach to zobaczylbys wiele sytuacji opisywanych w artykule.

~miki 2010-01-14

Zgadzam się z moimi przedmówcami. Z treści artykułu wynika, że w zasadzie wszystko jest podejrzane i wszyscy. Ja chciałbym się odnieść do części dotyczącej instalacji LPG. Pisanie, że "Instalacja LPG świadczy też o tym, że kierowca oszczędzał na wszystkim. Nie rokuje dobrze fakt, że poprzedniego właściciela nie było stać nawet na paliwo" świadczy o zwykłej ignorancji i niekompetencji autora artykułu. Mam samochód z LPG i bynajmniej nie oszczędzam na serwisie - olej wymieniam wcześniej niż mówi instrukcja to samo ze świecami (ważne przy LPG), jeżdżę na przeglądy i regulację instalacji LPG co 10 tys. km itd. To wszystko oczywiście trochę kosztuje ale i tak oszczędności na kosztach paliwa wynoszą ok. 40% w stosunku do benzyny. W moim przypadku to ok. 4000 zł rocznie. Pisanie natomiast, że właścicieli sam. z LPG "nie stać nawet na paliwo" jest zwykłym brakiem kultury. LPG instaluje się właśnie po to, żeby zaoszczędzić na kosztach paliwa ale widać autor ma problemy ze zrozumieniem nawet takiej prostej rzeczy wiec nie oczekuje, że zrozumie co tu napisałem. Nie wiem ile autor zarabia i nie obchodzi mnie to ale jestem przekonany, że jest milionerem tylko po co w takim razie pisze do jakiegoś portalu internetowego.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Android Auto dostępny bez samochodu
Android Auto dostępny bez samochodu
Koncern Google postanowił zainteresować się posiadaczami starszych samochodów, które nie mają na wyposażeniu wielkich, dotykowych wyświetlaczy czy zaawansowanych urządzeń multimedialnych. Aplikacja Android Auto będzie dostępna również na ekranie smartfona.