mojeauto.pl > motogazeta > Technika > Mała kałuża, duży problem

Mała kałuża, duży problem

O tym, że woda jest naturalnym wrogiem samochodów nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać. Czasami przejechanie przez z pozoru niewielką kałuże może uczynić wiele szkód. Zobaczmy na co należy uważać.

Mała kałuża, duży problem
Każdy samochód posiada lepsze lub gorsze zabezpieczenie przed wodą, także w tym przypadku nie można generalizować, że pewne sytuacje mogą dotyczyć każdego modelu. Jednak wraz z upływem czasu zużywają się elementy, które odpowiadają za to by woda nie dostała się do ważnych elementów samochodu. Podczas gdy dla niektórych samochodów głęboka na kilkanaście centymetrów kałuża nie robi wrażenia, to dla innych aut mocniejsze opady deszczu mogą sporządzić wiele strat.

Najczęściej spotykaną sytuacją gdy samochód trafia do warsztatu z powodu wody to przejazd szybkim tempem przez kałużę. Problem objawia gdy nagle gwałtownie gaśnie silnik i towarzyszy temu mocne szarpnięcie połączone z głuchym odgłosem. Przyczyna tkwi w tym, że wiele samochodów posiada bardzo nisko umieszczone wloty powietrza, a czasami wystarczą nieszczelności w przewodach doprowadzających powietrze. Jeśli woda przez układ dolotowy dostanie do komory spalania starty mogą być spore. Woda jest nieściśliwa i w komorze spalania sieje spustoszenie niczym kamień rzucony w szybę. Najczęściej silnik wymaga generalnego remontu, trzeba wymieniać zawory, tłoki i korbowody. W zależności od jednostki koszty mogą się zamknąć w kwotach od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Gdy po przejechaniu silnik pracuje nierówno, ewidentnie dławi się i falują obroty może to oznaczać, że woda prawdopodobnie dostała się do przewodów zapłonowych i świec. Mniej optymistyczna wersja zakłada zalanie układu sterującego wtryskiem i pracą silnika. Czasami te objawy mogą po kilku godzinach ustąpić samoczynnie, ale jeśli nie widać poprawy konieczny będzie demontaż elektroniki i usunięcie wody za pomocą sprężonego powietrza i środków chemicznych wypierających wodę. Wymiana przewodów zapłonowych, które nie utrzymują parametrów będzie kosztować kilkaset złotych. Gorzej gdy przez wodę współpracy odmówi sterownik silnika. Cena nowego to kwoty rzędu kilku tysięcy złotych.

Najprostszym sposobem na załatwienie na dobre układu hamulcowego przy pomocy kałuży to gwałtowne hamowanie, a następnie kąpiel w zimnej wodzie. Potraktowane w ten sposób tarcze hamulcowe wykrzywią się oraz przede wszystkim tracą swoje właściwości cierne. Bardzo rzadko zdarza się by pękły, ale tak skrajną sytuację też należy przewidzieć. Najłatwiej zorientować się, że coś jest nie tak gdy podczas hamowania z dużych prędkości samochód będzie wpadał w wibracje oraz hamulce nie będą już tak skuteczne jak wcześniej. Zanim pokonamy dłuższy kawałek zalany wodą powinniśmy zatrzymać się przed nim i dać czas na ostygnięcie po mocnym hamowaniu. Problem dotyczy najczęściej klocków i tarcz na przedniej osi.

Bardzo często przy gwałtownym przejechaniu kałuży woda penetrująca komorę silnika może trafić na pasek klinowy powołując jego poślizg. Usłyszmy wtedy spod maski bardzo głośny pisk. Na szczęście zjawisko to ustępuje po chwili , ale nie zaszkodzi użyć preparatu który usuwa wodę i przy okazji nie niszczy tego elementu. Podczas drogowych kąpieli dużo elementów znajdujących się w podwoziu może ucierpieć, a w szczególności katalizator oraz filtr cząsteczek stałych. Oba elementy pracują w bardzo wysokich temperaturach wobec czego ich gwałtowne ochłodzenie za pomocą wody może sprawić, że elementy filtrujące z wnętrza po prostu popękają. O ile w przypadku katalizatora będzie to skutkować denerwującym brzęczeniem, to filtr cząsteczek spowoduję włączenie trybu awaryjnego silnika i konieczność wizyty w serwisie.

W niektórych samochodach wyposażonych w silniki z turbodoładowaniem sprężarka jest umieszczona dość nisko. Intensywna jazda sprawia, że bardzo szybko element ten rozgrzewa się do czerwoności. Należy o tym pamiętać wjeżdżając z impetem w kałużę. Małe ilości wody jej  nie uszkodzą, ale głęboka kąpiel sprawi, że turbosprężarka pęknie.

Woda potrafi być cichym zabójcą przekładni. Dostaje się poprzez odpowietrzniki i powoli przeprowadza proces powstawania korozji. Efekty często wychodzą po kilku miesiącach, gdy podczas zwiększania prędkości zwiększa się też hałas dobiegający z okolic przekładni lub mechanizmów różnicowych. Sytuacji można zapobiec, gdy mamy podejrzenia że przejechaliśmy przez zbyt głęboką kałużę, po prostu wymieniając olej w tych elementach. Koszty bowiem mogą później osiągać wartości co najmniej czterocyfrowe.
Tematy w artykule: awaria woda kaluza

Podobne wiadomości:

Będzie nowy

Będzie nowy "polski" model!

Aktualności 2011-02-25

Sąd zablokował budowę A1 Lubicz - Czerniewice

Sąd zablokował budowę A1 Lubicz - Czerniewice

Polskie drogi 2009-03-04

Komentuj:

~sdf 2010-05-31

Andy, przecież jak auto jest 2-letnie, to ma gwarancję. Usterka silnika po przejechaniu kałuży jak najbardziej jest podstawą do naprawy gwarancyjnej. Chyba że to nie była 20cm kałuża, to rzeczka głębokości 50cm pokonana dla jaj z prędkością 60km/h...

~wierka 2010-05-27

Zgoda. Kałuże są bardzo groźne. Po 30 latach za kołem wiem to. Do mojego nowego KIA Ceed 3 lata temu, jeszcze w salonie kazałam zamontować rosyjską płytę ochronną silnika i skrzyni biegów z Autotrapera. 2 mm grubości solidnej , zabezpieczonej antykorozyjnie blachy dedykowanej do tego modelu - nie trzeba wiercić dziur montażowych. Auto przytyło tylko 5 kg. Do innych aut też do kupienia. I nakazałam wyrzucić pasek lichego plastiku znajdujący się za przednim zderzakiem (niby fabryczna ochrona silnika u każdego producenta taki sam - taka kpina dla młodzieży automobilowej). Komora silnika zawsze czyściutka mimo syfu na drogach. Aż miło. I bezpiecznie dla auta. I w zimie silnik nie traci tak ciepła.

~Rafał 2010-05-27

Bardzo dobry artykuł.

~andy 2010-05-27

Po wjechaniu w 20 cm wodę BMW X5 - 2 letni mojego kolegi poległ całkowicie. Remont silnika w ASO kosztować będzie ponad 30 tys PLN.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Jeep Renegade Night Eagle II już w salonach
Jeep Renegade Night Eagle II już w salonach
Do polskich salonów trafiła limitowana wersja modelu Renegade. Night Eagle II oferowany jest z  jednym z dwóch silników benzynowych.