mojeauto.pl > motogazeta > Technika > Nie lekceważ falowania

Nie lekceważ falowania

Gdy odpadalamy rano samochód i zamiast regularnej pracy silnika wita nas dławiącym się odgłosem, a obrotomierz lata w górę i w dół, oznacza to, że nasz samochód dopadło falowanie obrotów. Wbrew pozorom może to być coś poważnego.

Nie lekceważ falowania

Po uruchomieniu zimnego silnika przeważnie przez chwilę pracuje on na podwyższonych obrotach, tak by nagrzewanie całej jednostki i płynów trwało możliwie szybko, a praca podzespołów odbywała się w optymalnej temperaturze. Na obrotomierzu zwykle widać, że obroty biegu jałowego są nieco wyższe niż po dłuższej jeździe. Po chwili obroty nieznacznie spadają i zostają już na odpowiednim dla siebie miejscu.

Czasami jednak zdarza się, że zamiast regularnej pracy silnika widzimy, że wskazówka wędruje o kilkaset obrotów na minutę w górę, a za chwile w dół. I tak na przemian. Przy czym silnik chodzi tak jakby miał za chwilę zgasnąć. To typowe objawy "choroby" zwanej falowaniem obrotów. Nie należy jej bagatelizować, bowiem może ona oznaczać, że coś niedobrego dzieje się z silnikiem. Na szczęście czasami wystarczy trochę wiedzy i można pozbyć się problemu bez wizyty w warsztacie.

Żeby jednak poznać istotę problemu należy przyjrzeć się jak w wielkim skrócie odbywa się sterowanie pracą silnika. W nowoczesnych silnikach nad ich pracą czuwa komputer centralny, który na podstawie czujników (czujnik położenia przepustnicy i wału korbowego, wału korbowego, podciśnienia, temperatury powietrza, przepływomierz lub czujnik położenia wału korbowego oraz sonda lambda) steruje dawkowaniem paliwa. Któregoś dnia jeden z tych elementów może przestać działać i wtedy silnik sam rozpozna awarie, a następnie przełączy się w tryb awaryjny. Często jednak zanim dany element całkowicie odmówi posłuszeństwa, najpierw serwuje nieprawidłowe wskazania.

Wtedy komputer przez błędne wskazanie jednego z czujników będzie myślał, że obroty silnika są zbyt niskie, więc spróbuje je podnieść serwując większą dawkę paliwa. Po krótkiej chwili sonda lambda wykryje zbyt bogatą mieszankę i wyśle sygnał do komputera żeby zmniejszyć obroty. I tak w kółko.

Zanim zaczniemy szukać winnego powinniśmy sprawdzić stan świec zapłonowych oraz przewodów wysokiego napięcia. Kolejny krok to przewody podciśnieniowe. Ich nieszczelność powoduje, że silnika trafia tzw. lewe powietrze. W wyniku tego motor pracuje na ubogiej mieszance. Komputer stara się ustabilizować pracę jednostki, jednak z sondy lambda i przepływomierza napływają sprzeczne informacje. Może być jednak tak, że to właśnie przepływomierz uległ po prostu uszkodzeniu i zaczyna pokazywać nieprawdziwe dane. Zbyt rzadka wymiana filtra powietrza potrafi bardzo szybko uszkodzić ten delikatny element.

Przyczyn falowania obrotów należy szukać także w silniku krokowym oraz przepustnicy. Ten pierwszy element odpowiada za sterowanie obrotami na biegu jałowym. Po kilku latach na tych elementach może pojawiać się lepki osad, który należy usunąć za pomocą specjalnego środka lub benzyny. W zależności od modelu samochodu może się okazać, że po czyszczeniu przepustnicy i silnika krokowego konieczna jest ich ponowna adaptacja (kalibracja), przez co nie obejdzie się wizyty w warsztacie.

Jeżeli okaże się, że problem nie występuje po stronie dolotowej, to możliwe, że winna jest sonda lambda, która mierzy zawartość tlenu w spalinach. Na podstawie informacji z tego elementu komputer w silniku sprawdza czy skład mieszanki jest właściwy. Gdy sonda lambda przestanie funkcjonować silnik przełącza się w tryb awaryjny. Podobnie jak przepływomierz może jednak generować niewłaściwe wskazania, więc do stwierdzenia nieprawidłowego działania sondy konieczna będzie wizyta w serwisie.

Żeby skutecznie zlikwidować falowanie obrotów w większości przypadków konieczna jest wizyta w warsztacie, gdzie za pomocą specjalnej aparatury można odczytać błędy z systemu samodiagnozy OBD. Posiadając takie dane łatwiej jest stwierdzić źródło usterki i szybciej ją usunąć. Koszt takiej usługi to z reguły kilkadziesiąt złotych.


Podobne wiadomości:

Fabryka Mercedesa w Jaworze w 2019 roku

Fabryka Mercedesa w Jaworze w 2019 roku

Aktualności 2016-10-13

Co wybrać - diesel czy benzyna?

Co wybrać - diesel czy benzyna?

Zakup i sprzedaż samochodu 2016-09-06

Komentuj:

~eLKa 2009-10-01

Nie opisano tej usterki w silnikach diesla. Ja to miałem w moim A4 2,0TDI 170 KM i dodatkowo samochód stracił ok 1/4 swojej mocy. Pojawiło się to po przejechaniu 150 tyś km. Okazało się, że pompowstrskiwacze są "zabrudzone" i żle dozują paliwo. Zostały one wyczyszcone ultradźwiekami w specjalnum urządzeniu. Montując je ponownie wumieniono również wszustkie ich uczelki. Problem się skończył a auto dostało tyle wigoru, że aż trudno uwierzyć. Do tego o ok 1 l spadło spalanie. Prawdopodobnie ON na polskich stacjach ( tankuję tylko na tzw. dobrych) jest nie za bardzo czysty co powoduje osady i zapychanie dysz. Myślę, że taki zabieg jak u mnie powinno się w polskich warunkach przeprowadzać co ok. 80-100 tyś km. Pozdrawiam

~Globy_Moto.pl 2009-10-01

Warto jeszcze dodać, że w niektórych autach należy uzupełnić poziom płynu chłodniczego do poprawnego poziomu.

~hellfire.blogkierowcy.pl 2009-09-29

Jeżeli chodzi o diagnozę uszkodzonego podzespołu, to warto wiedzieć bliżej jak działa sterowanie silnikiem. Zaraz po uruchomieniu, nim sonda lambda nagrzeje się do odpowiedniej temperatury, sonda lambda nie jest brana pod uwagę przy obliczaniu dawki paliwa. Dawka paliwa na biegu jałowym jest obliczana na podstawie zmierzonej ilości zasysanego powietrza, a więc na podstawie przepływomierza lub czujnika podciśnienia w kolektorze, oraz czujnika temperatury (tzw. pętla otwarta). Później, gdy sonda lambda się rozgrzeje, silnik przechodzi w tryb pracy pętli zamkniętej, gdzie dawka paliwa sterowana jest sygnałem sondy lambda. Daje to jakąś informację gdzie szukać problemu - jeżeli problem występuje tylko na zimnym silniku przy pracy na biegu jałowym, to można go szukać w czujnikach mierzących przepływ paliwa. Jeżeli występuje dopiero po chwili pracy, to można wstępnie stawiać na sondę lambda. Warto też wiedzieć że sygnał z sondy lambda jest używany do określenia dawki podczas gdy nie wykonujamy nagłych ruchów pedałem gazu (czyli jazda ze stałą prędkością, lub delikatne przyspieszanie). Natomiast jeżeli czujnik położenia przepustnicy wykryje nagłe naciśnięcie gazu, to komputer przechodzi znów w tryb pętli otwartej i dawkuje paliwo na podstawie zmierzonej masy powietrza zasysanego i map paliwa. Więc krztuszenie się silnika przy nagłym wciśnięciu gazu do dechy, lub zaraz po uruchomieniu silnika wskazuje raczej na problem z układem mierzącym ilość zasysanego powietrza. Problemy występujące po nagrzaniu silnika na biegu jałowym, lub podczas jazdy ze stałą prędkością to raczej wina sondy lambda. Jeżeli problem występuje zawsze, to przyczyna prawdopodobnie jest w jeszcze innym miejscu (świece, przewody WN, cewki, pompa paliwa, filtr paliwa, filtr powietrza - to takie rzeczy do sprawdzenia w pierwszej kolejności).

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport