mojeauto.pl > motogazeta > Technika > Nim ostygnie żarnik

Nim ostygnie żarnik

Nadchodzi nieubłagalny zmierzch technologiczny dla drucików wolframowych i nagrzewających się żarówek. Opracowano coś dużo szybszego, świecącego mocniejszym strumieniem i przy okazji bardzo trwałego. Proszę państwa oto dioda LED.

Nim ostygnie żarnik

Zaraz, zaraz. Przecież ta technologia to żadna nowość. Diody LED są już od dawna znane i powszechnie stosowane. To prawda. Jednak ich kariera w przemyśle motoryzacyjnym dopiero na dobre się rozkręca. Wszystko przez restrykcyjne przepisy, nie pozwalające obecnie stosować takich rozwiązań w reflektorach samochodowych. Mowa tutaj o lampach przednich, bowiem w tylnych od paru lat styliści coraz częściej stosują zabiegi wprowadzające diody do klosza lampy stopu, czy kierunkowskazu. Nawet jeśli producent nie postarał się o stworzenie takiego akcesorium, to firmy zajmujące się dostarczaniem różnych części tuningowych, na pewno zaprojektowały lampę wykorzystującą technikę LED.
W typowej żarówce, czy to stosowanej w domowej kuchni, czy też montowanej w przednim reflektorze znajduje się element wspólny - tak zwany żarnik. Jest to wolframowy drucik, który pod wpływem prądu silnie się rozgrzewa, co z kolei powoduje, że staje się on źródłem światła. Skutkiem ubocznym tego działania jest nadmierne wydalanie ciepła.

Podstawowa różnica jaką odznacza się technologia LED to brak wytwarzania tak dużej ilości ciepła. Jest to spowodowane tym, że do wytworzenia wiązki światła wykorzystywane jest całkiem inne zjawisko. Lampy LED są zbudowane z półprzewodników, w których emisja światła jest wywołana zmianą stanu energetycznego elektronów. Poprzez odpowiednie dobranie materiału półprzewodnikowego oraz prądu, konstruktorzy są  stanie regulować nie tylko barwę światła, ale także jego intensywność. W lampach LED strumień świetlny jest mocno i ściśle ukierunkowany, zatem odpada konieczność stosowania odbłyśników, żeby światło przemieszczało się w  odpowiednim kierunku. Kolejnym atutem, które dyskwalifikuje konwencjonalne żarówki w porównaniu z diodami jest bardzo niski apetyt LED-ów na prąd, co z kolei zwiększa ich sprawność.

To właśnie niskie zapotrzebowanie na prąd jest przyczyną kłopotów, aby lampy LED mogły zostać zastosowane w nowych modelach samochodów, gdzie do tej pory instalowane był tylko reflektory żarówkowe. W większości nowych aut, konstruktorzy wyposażyli je w system kontroli oświetlenia. Za pomocą komputera pokładowego kontrolowany jest pobór prądu przez żarówki i na tej podstawie urządzenie diagnozuje, czy któraś z żarówek nie uległa przepaleniu. W momencie kiedy zainstalujemy nieoryginalną lampę z technologią LED, komputer zrozumiałby to jako instalację uszkodzonego reflektora. Żeby temu zapobiec musi zostać zainstalowany specjalny moduł elektroniczny, który poprawi współpracę lamp i komputera.

Obecnie najciekawszym trendem w projektowaniu samochodów koncepcyjnych jest umieszczanie w przednich reflektorach diod LED zamiast żarówek do świateł mijania, a nawet drogowych. Odpowiednio dobrane materiały powodują, że mogą mieć one dużo lepsze parametry niż konwencjonalne odpowiedniki. Na razie tego typu technologia sprawdza się jedynie w przypadku świateł dziennych. Potrzeba jeszcze poczekać na zmianę niektórych przepisów i już niedługo będzie można się cieszyć stylowymi lampami przednimi.

Przednie reflektory LED powinny przypaść do gustu ludziom, którzy na co dzień pilnują zbędnego marnotrawienia energii. Mowa tutaj o przeciwnikach jazdy przez cały dzień z włączonymi światłami. Tłumaczenie większym zużyciem paliwa w przypadku diody LED nie będzie już miało sensu. Kilkakrotnie mniejszy pobór mocy sprawi, że jazda ze światłami przez 24h nie będzie zauważalna dla budżetu. Kolejna sprawa to nagminne przepalanie się żarówek w niektórych autach. Według producentów lampa LED ma mieć 30 krotnie wyższą trwałość niż popularna żarówka H7. Zatem pozostaje tylko czekać na produkcję seryjną.

Na razie w sklepach motoryzacyjnych znajdziemy bez problemu tylne lampy LED, sprzedawane jako akcesoria tuningowe pod szyldem różnych firm. Gdy postanowimy już o zakupie takiego urządzenia, warto sprawdzić czy posiada ono odpowiednią homologację. To pozwoli zagwarantować, że nie będziemy mieli problemów chociażby z patrolem policji w czasie kontroli. Ceny takiego kompletu lamp w zależności od modeli to kwota od 300 do nawet 1.200 złotych.

Tematy w artykule: Hella LED Bosch Bosch Standard

Podobne wiadomości:

Mercedes i Bosch pracują nad automatycznym parkowaniem

Mercedes i Bosch pracują nad automatycznym...

Technika 2015-06-10

Diodowe spojrzenie nowego Opla Astry

Diodowe spojrzenie nowego Opla Astry

Technika 2015-05-13

Komentuj:

~Artur 2008-02-20

Czemu nie było tej technologi jak i ja ujeżdżałem Malczara. Też bym montnął sobie :) Miałem centralny zamek

~marek 2008-02-14

Prawdopodobnie niedługo diody LED będą standardem jak oświetlenie do jazdy dziennej i będą zintegrowane z reflektorem. Sądzę jednak, że jako światła mijania i drogowe jeszcze długo nie zagoszczą w naszych samochodach. Podstawowym problemem jest właśnie wydajność, którą autor podał za zaletę. Niestety najmocniejsze diody LED są nadal zbyt słabe aby zastąpić żarówkę lub lampę wyładowczą(ksenonową). Potrzebne są więc rozbudowane układy odbłyśników do obsłużenia wielu diód. Prawdopodobnie po kilkadziesiąt na jeden reflektor.

~pyzaa 2008-02-11

chyba montne se takkie w moim malczarzu

~technok 2008-02-11

mnie sie strasnie podobaja lampy w nowym A4

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport