mojeauto.pl > motogazeta > Technika > Nowy czynnik, nowe problemy

Nowy czynnik, nowe problemy

Zima odpuściła już chyba na dobre, a to najwyższy czas dla wielu posiadaczy samochodów by skontrolować układ klimatyzacji w samochodzie. Będąc przy tym temacie warto przeczytać o nowej dyrektywie Unii Europejskiej nakazującej używanie nowego czynnika chłodzącego. Wraz z nim pojawiły się nowe wątpliwości.

Nowy czynnik, nowe problemy

Przepisy wdrażane przez Unię Europejską mają przynajmniej w teorii ułatwiać nam codzienne życie i sprawiać by było ono bezpieczniejsze. W wielu przypadkach okazuje się jednak, że nie do końca tak jest, a podejmowane decyzje są co najmniej kontrowersyjne.

Jakiś czas temu pojawił się temat nowego czynnika chłodniczego, który w urządzeniach klimatyzacyjnych ma zastąpić czynnik o nazwie R-134a. Według dyrektywy 2006/40/WE, która weszła w życie 1 stycznia tego roku, wszystkie samochody homologowane od tego czasu muszą być wyposażone w układ klimatyzacji korzystający z nowego czynnika.

Czynnik chłodnicy o nazwie HFO-1234yf jest produkowany przez dwa, amerykańskie koncerny Honeywell oraz DuPont. Taki obrót spraw wzbudził dużo kontrowersji, ale odpowiednie organy w UE nie zauważyły w tym nic złego.

Co ciekawe według specjalistów czynnik HFO-1234yf jest prawie o jedną dziesiątą mniej wydajny niż poprzedni, stąd też układ klimatyzacji będzie musiał zużywać więcej energii do pracy. Nie trzeba dodawać, że wpłynie to negatywnie na spalanie. Można będzie stosować go w starszych układach klimatyzacji pod warunkiem wymiany węzy i parowników.

Jednak najbardziej ucierpi na tym użytkownik samochodu, bowiem warsztaty będą musiały ponieść wysokie koszty kupna odpowiednich urządzeń do wymiany czynnika. W tej chwili taka czynność kosztuje około 200-300 złotych. Gdy w grę będzie wchodził nowy czynnik cena może wzrosnąć kilkukrotnie.  Mówi się o kwotach dochodzących do tysiąca (!) złotych za wymianę czynnika.

Największe kontrowersje dotyczą jednak innych sfer. Nowy czynnik jest co prawda bardziej ekologiczny niż poprzedni, ale przy okazji ma on odmienne właściwości chemiczne. Jak udowodniono podczas badań, jest on palny. Podczas spalania wydziela się z niego fluorowodór, który w połączeniu z wodą reaguje i zamienia się w kwas fluorowodorowy.

Nie trzeba być magistrem chemii by odnaleźć informacje o tym, że jest to bardzo niebezpieczny środek chemiczny stanowiący poważne zagrożenie dla zdrowa i życia człowieka. Zatem gdy dojdzie do wypadku, a następnie zapłonu zagrożeni są nie tylko pasażerowie, ale także służby ratownicze.

Producenci samochodów nie za bardzo chcą informować, które z produkowanych przez nich modeli, są wyposażone w czynnik HFO-1234yf. Znajdziemy go w niektórych markach koreańskich, niemieckich, a nawet japońskich. Jak dotąd jedynym producentem, który wycofał się ze stosowania tego czynnika jest Daimler.

Cała sprawa nabiera na razie rozpędu. Być może za kilka miesięcy rozstrzygnie się los nowego czynnika.

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport