mojeauto.pl > motogazeta > Technika > Olej (na) zimę

Olej (na) zimę

Przed zimą dobrze jest zwrócić uwagę na to, co smaruje nam skrzynię biegów i silnik. Jakość oleju wlanego do każdego z tych zespołów wpływa nie tylko na trwałość, ale także na komfort użytkowania.

Przy większych mrozach możemy zauważyć, że nasza dźwignia zmiany biegów pracuje ciężej, czasem nawet bardzo ciężko i przełączanie biegów jest bardzo trudne. Zjawisko to jest związane z gęstnieniem oleju przekładniowego. Na szczęście dotyczy ono w bardzo małym stopniu posiadaczy coraz liczniejszych pojazdów z olejami syntetycznymi w przekładni. Oprócz wielu innych zalet powodują one zmniejszenie oporów zimnych przekładni i związane z tym całkiem spore oszczędności paliwa, gdyż przekładnie rozgrzewają się znacznie wolniej niż silniki. Warto zainteresować się tym, co mamy w swoich przekładniach. Oleje przekładniowe klasyfikowane są według swojej jakości zgodnie z amerykańskimi normami API. W ich oznaczeniu znajdziemy symbole GL. Obecnie praktycznie można spotkać oleje typu od GL3 do GL5. Drugim parametrem jest klasyfikacja lepkościową według SAE od 75W do 250. Możemy więc spotkać olej o przykładowym oznaczeniu: GL4 85W/90 jaki zaleca nam stosować wytwórca samochodu. Powinniśmy tych wartości przestrzegać. Szczególnie klasyfikacji jakościowej GL, gdyż oleje najwyższej klasy GL5 mogą oddziaływać niekorzystnie na pewne stopy miedziowe, które mogą być użyte w naszej skrzyni biegów.

Także wartości lepkościowe mogą być związane z charakterystyką synchronizatorów i stosowanie innych niż zalecane może skończyć się zwiększoną trudnością w zmianie biegów. Dlatego zasada obowiązująca w silnikach, że nie ma zbyt dobrego oleju do naszego silnika znajduje tu ograniczone zastosowanie. Nikt nam jednak nie odradzi zastosowania oleju renomowanej firmy, a szczególnie syntetycznego, mieszczącego się w zalecanych granicach. Klasyfikacja bowiem nie rozróżnia olejów mineralnych od syntetycznych. Te drugie jednak zapewnią nam na pewno mniejsze problemy zimą, a przy okazji zaoszczędzą nam paliwa i zmniejszą zużycie skrzyni biegów.

Z przekładniami jest jednak pewien problem. Niektóre wytwórnie praktycznie nie przewidują eksploatacyjnej wymiany oleju zakładając ich wymianę jedynie przy demontażu, co zdarza się na ogół bardzo rzadko. Obudowy przekładni nie mają nawet korków spustowych i wtedy niestety musimy zapomnieć o całej sprawie.

Celowo nie wspominałem dotychczas o zachowaniu silników w czasie obniżonych temperatur, gdyż jedynie stosujący oleje mineralne zauważają zwiększone trudności z rozruchem wraz ze spadkiem temperatury. Nie dajmy się jednak do końca zwieść świetnie pracującym silnikiem od pierwszych sekund, w którym olej syntetyczny zapewnia doskonałe smarowanie już pierwszych chwilach pracy. Zimny silnik to także zwiększone luzy tłoka z cylindrem, panewek i innych ważnych elementów silnika. Następuje wtedy zwiększone przenikanie mieszanki paliwowej do oleju i inne niekorzystne zjawiska, o zimnym, nie pracującym jeszcze katalizatorze nie wspominając. Dlatego mimo, że silnik "ciągnie" oszczędźmy go na pierwszych kilometrach. Dajmy mu się rozgrzać na średnich obrotach bez niepotrzebnego wciskania gazu "do dechy". Zaoszczędzimy paliwo, oszczędzimy silnik i mniej zatrujemy środowisko. Zauważmy, że kierowcy samochodów wyczynowych, używających najlepszych olejów, przed startem rozgrzewają silniki i mechanizmy. Nie robią tego bez powodu, za chwilę bowiem pojazdy będą musiały pracować z pełną mocą i tylko osiągnięcie właściwej temperatury pozwoli na ich dobrą, bezawaryjną pracę.

Pamiętajmy, że katalogowe zużycie paliwa, moc i prędkość mierzone są w optymalnych warunkach pracy. Nawet norma zużycia paliwa ECE nie zakłada korzystania z pełnej mocy na zimnym silniku. Jeżeli zaś w naszym silniku znajduje się olej mineralny, to takie traktowanie zimnego silnika, o ile jest w ogóle możliwe, jest dla niego zabójstwem. Wtedy okres eksploatacji silnika, nawet bardzo dobrej marki, może ulec dramatycznemu skróceniu.
 
Właśnie zima daje możliwość każdemu kierowcy sprawdzenia rewelacyjnych właściwości olejów syntetycznych a fakt, że nie musimy ich wymieniać co sezon, jak to się działo z olejami mineralnymi, rekompensuje nam ich wyższą cenę. Małe objętości misek olejowych współczesnych samochodów osobowych, rzędu 3 – 4 litrów, niwelują też finalny koszt wymiany oleju. Różnica w cenie takiej małej ilości oleju renomowanych firm, a olejami mniej znanymi przestaje grać istotną rolę. Wybierajmy więc najlepszych, sprawdzonych i o uznanej marce wytwórców.

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport