mojeauto.pl > motogazeta > Technika > Ratuje życie za 100 euro...

Ratuje życie za 100 euro...

Tyle właśnie średnio kosztuje wyprodukowanie jednego z najbardziej popularnych urządzeń odpowiedzialnych za bezpieczeństwo czynne pojazdów. Mowa tutaj o niczym innym jak o systemach kontroli stabilności jazdy nazywanych popularnie ESC (ESP, VSA, VDC czy inne). Amerykańscy specjaliści oceniają, iż mają one największy wpływ na poprawę bezpieczeństwa od czasu wprowadzenia pasów jako elementu wyposażenia standardowego.

Ratuje życie za 100 euro...

Teoretyzując trochę na samym początku warto przypomnieć, że to co skrywa się pod różnymi nazwami jest w gruncie rzeczy tą samą technologią. Bez różnicy czy jest to ESP, VDC, VSC, VSA, DSC czy ASTC, wszystko zgrupowane pod wspólną nazwą ESC (Electronic Stability Control)opiera się na bardzo podobnym działaniu. Owe systemy zabezpieczają pojazd przed całkowitą utratą trakcji i wpadnięciem w niekontrolowany poślizg w momencie wykonania gwałtownego manewru na niepewnej nawierzchni. Poprzez czujniki skrętu kierownicy, przyspieszenia poprzecznego oraz kątowego i ciśnienia w układzie hamulcowym, komputer sterujący "dohamowuje" odpowiednie koła tak, by samochód mógł jak najszybciej powrócić na swój tor.

Systemy odpowiedzialne za kontrolę stabilności i toru jazdy zrodziły się kilkanaście lat temu w Europie. To tutaj pierwsi producenci zaczęli eksperymentalnie je wdrażać. Czas jednak pokazał coś innego. Aktualnie Stany Zjednoczone są liderem w stosowaniu tej technologii, a już za trzy lata wejdzie ona w obowiązkowy kanon wyposażenia standardowego każdego samochodu, który będzie tam sprzedawany. Unia Europejska wcale nie zamierza pozostawać w tyle. Do końca tej dekady liczba ofiar wypadków drogowych ma zostać sukcesywnie zmniejszona o połowę. Receptą na sukces ma być także wprowadzenie ESC do każdego nowego samochodu.

Obserwując przez ostatnie lata rynek motoryzacyjny w Europie pod kątem urządzeń poprawiających bezpieczeństwo można zauważyć systematyczny wzrost samochodów wyposażonych w układy ESC. Według producenta ESP, firmy Bosch, w ubiegłym roku 37 procent nowych aut w Europie było w niego wyposażone. Gdyby liczyć same kraje członkowskie Unii to sprawa wygląda trochę raźniej (42 procent), ale to i tak mniej niż połowa. Wzorowym rynkiem do naśladowania jest Szwecja. W przeciągu czterech lat ESC pojawiło się z 15 procent, aż do 91 procent wszystkich sprzedawanych samochodów. Na drugim miejscu są Niemcy, którym sprawy bezpieczeństwa nigdy nie były obojętne (75 procent). Mekka wielu naszych rodaków - Wielka Brytania - trzyma raczej poziom nie przekraczający średniej, tylko 42 procent.

Patrząc na ten temat przekrojowo pod względem segmentów zauważymy, że na półce aut najmniejszych które na rynku zajmują większą część udziałów, klienci najrzadziej decydują się na wybór opcjonalnego systemu kontroli trakcji. Co więcej, bardzo często zdarza się że ten element nie jest w ogóle uwzględniany nawet za dopłatą! Kontrastującym przykładem może być segment samochodów premium, gdzie tego typu dodatki niedostępne w standardzie zdarzają się już bardzo sporadycznie. W klasie vanów oraz aut z półki średniej wyższej sprawa ma się na odwrót. Auta te są z reguły trudniejsze do opanowania niż kompakty, co w samo sobie powinno wymuszać odpowiednią taktykę koncernów.

Średni koszt wyprodukowania systemu ESC jako dodatku do ABS to kwota rzędu 100 euro. Niestety polityka marketingowa niektórych producentów jest zatrważająca i naprawdę nie ma się co dziwić, że poziom dostępności tego urządzenia może być na niektórych rynkach utrudniony. Spójrzmy przekrojowo na nasz rodzimy rynek. W niektórych autach cena tego drobnego z punktu widzenia technicznego, elementu może stanowić niezły procent ceny całkowitej samochodu. Flagowym przykładem jest Volkswagen Polo gdzie za pakiet ESP z ASR oraz EDS trzeba wyłożyć ponad 4.500 złotych. Przy najtańszej wersji jest to przeszło jedna dziesiąta ceny samochodu. Innym "popularnym" przykładem może być nowa Skoda Fabia. Żeby potencjalny nabywca mógł sobie zafundować w niej odrobinę większe poczucie bezpieczeństwa, w zależności od wersji będzie musiał wydać nawet 2.500 złotych. Zdarza się też, że niektóre samochody oferowane za granicą z wyposażeniem które zawiera w standardzie ESP w Polsce sprzedawane są nawet w wersjach, które nie obejmują go jako dodatkowa, płatna opcja. Specjaliści uważają, że w celu zwiększenia popularności ESC, rządy krajów Unii powinny stosować ulgi podatkowe lub podobne zabiegi. Obniżenie i tak małych kosztów produkcji byłoby możliwe poprzez zastosowanie efektu skali, czyli masowego stosowania.

W palący problem zwiększenia bezpieczeństwa poprzez promowanie systemów z rodziny ESC włączają się nie tylko takie agencje jak między innymi: FIA, NHTSA, NASVA czy EuroNCAP. Całą akcję monitorują też odpowiednie organy Unii Europejskiej pod nazwą "Choose ESC". Jednym z polityków trwale zaangażowanych w ową akcję jest komisarz Unii Europejskiej, Viviane Reding, która w prosty sposób uzmysławia powagę problemu: "Obowiązkowy system ESC jest w stanie zredukować liczbę wypadków o 20 procent, a na śliskich jezdniach nawet o 30-40 procent. Od 2001 roku, kiedy została przygotowana "biała księga" transportu drogowego został poczyniony ogromny postęp. Pomimo tego, że ilość przewożonych dóbr i pasażerów ciągle wzrasta, to liczba ofiar na dogach spadła o 24 procent. Jednak 38 tysięcy osób zabitych i 1,6 miliona rannych (2006 rok) jest jeszcze bardzo dalekie od planu docelowego, który ma zredukować pierwszą liczbę do poziomu poniżej 25 tysięcy. Nie jest to jednak cel ostateczny. Trzeba wiedzieć, że każdy wyjeżdżający z salonu samochód bez ESC to stracona okazja."

Rozpowszechnienie systemu ESC do momentu, kiedy będzie montowany w standardzie we wszystkich samochodach jest z pewnością bardzo dobrym wyjściem, aczkolwiek znając realia rynkowe, sprowokuje on kolejne wzrosty cen samochodów, które i tak nie są małe. Jednak żaden nawet najlepszy i najdroższy system nie poprawi bezpieczeństwa na drogach na tyle, na ile dałoby radę włączenie myślenia i większe poczucie odpowiedzialności przez kierowców. Jazda samochodem jest jak trzymanie w rękach odbezpieczonego granatu. Wystarczy jeden błąd i dzieje się tragedia. Komisja Europejska zamierza przez najbliższe dwa lata obserwować jak rozwija się rynek systemów kontroli trakcji i zamierza przygotować pewne standardy, które wejdą  życie. Można się więc spodziewać, że w najbliższych latach w naszych nowych samochodach znajdziemy z pewnością jeden z systemów ESC.

Komentuj:

~eres 2007-09-05

tk - podatek jest ZAWSZE kwestia wtórną, wynikowa. najpierw powstaje zysk, a dopiero od niego płaci sie podatek ! Niezależnie, czy jest on wg stawki 10%, czy 90%. W podatku liniowym jes tak samo, progresja podatkowa zgarnia określona nadwyzkę. Jak nie wykażesz zysku - nie płacisz podatku, bo nie ma podstawy opodatkowania. Mój post był mocno sarkastyczny w założeniu. Chciałem przypomnieć tylko, że obrany w '89 r przez Polskę kapitalizm ma swoje ciemne strony i warto o tym pamiętac. A każdy przedsiębiorca ZAWSZE będzie sie kierował zyskiem, bo na podatki ma "swoje metody"...

~tk 2007-09-05

->eres / Maksymalizacja zysku jest naczelną zasadą przedsiębiorstwa samobójcy. Maksymalny zysk to maksymalny podatek! Naczelną zasadą jest raczej maksymalizacja kapitału!

~grz 2007-09-05

najbardziej 'ceni się' VW. Złodzieje...

~100euro? 2007-09-05

byże wyprodukowanie modułu esp kosztuje 100euro. ale do tego jeszcze dochodzą koszty oprogramowanie - specyficznego dla danego samochodu - koszty badań i rozwoju produktu itd. Z całą pewnością system nie jest sprzedawany z zerowa marżą, ale ESP nie kosztuje 100euro

~alek 2007-09-05

artykul pokazuje jak troaktowana jest Polska i polscy klienci przez zachodnie koncerny. Biedny kraj i biedni obywatele wiec i tak nie kupią, a ci ktorych na to stac, mogą wyłożyć niezłą kase. Racje ma '???', co z tego ze zarobia na jednym systemie iles tam procent, skoro wiekszosc nie kupi go za taką kwote i jest wieksze ryzyko wypadku, rozbicia nawet doszczetnego auta a nawet smierci kierowcy. Czy to sie w sumie przelozy na zysk dla producenta? Nie wiem...

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport