mojeauto.pl > motogazeta > Technika > Turbo-dylemat

Turbo-dylemat

Turbosprężarka w samochodzie to teraz niemal codzienność. Przez lata przyzwyczailiśmy się do turbodoładowanych silników diesla, teraz nie dziwią już małe jednostki benzynowe wspomagane przez turbo. Jednak element ten wymaga szczególnego traktowania, a nie każdy o tym wie.

Turbo-dylemat

Coraz bardziej wyśrubowane normy emisji spalin i pogoń za wydobyciem jak największej ilości koni mechanicznych z każdego centymetra pojemności skokowej to dla inżynierów projektujących silniki chleb powszedni. Dla klienta turbosprężarka w samochodzie to niemal same korzyści. Nie dość, że samochód jest dynamiczny to w dodatku spala mniej paliwa. Chciałoby się jeszcze dodać, że pozwala zmniejszyć efektywnie emisję CO2 do atmosfery, ale ta kwestia jest na naszym rynku mało ważna.

Według inżynierów nowoczesne turbosprężarki powinny  bez problemów przejść wraz z silnikiem cały cykl życiowy. Powinny, ale rzeczywistość jest nieco inna. Turbodoładowane silniki lubią wracać do warsztatu nawet przed przejechaniem 50 tysięcy kilometrów. Pomijając niedoróbki konstrukcyjne, winni są przede wszystkim użytkownicy. Mimo tego, że w samochodach z takimi silnikami umieszczane są naklejki informacyjne, a instrukcje obsługi poświęcają tematowi z reguły kilka stron, większość ludzi świadomie lub nie ignoruje zasady. Wystarczyłoby jednak przyjrzeć się jakim obciążeniom jest poddawana turbosprężarka w samochodzie, a wiele awarii można byłoby uniknąć.

Gorąco - źle, zimno - jeszcze gorzej
Wirnik turbosprężarki to element, który potrafi obracać się z prędkością kilkuset tysięcy obrotów na minutę. Nie trzeba być fizykiem by domyślać się jakie procesy termiczne zachodzą przy jego pracy. Temperatura nierzadko dochodzi nawet do 350-400 stopni Celsjusza. Bez wgłębiania się w szczegóły, aby całość się nie spaliła lub zatarła, jest tam potrzebny olej, który nie tylko tworzy specjalny film zmniejszający tarcie, ale także odprowadza ciepło. Nagłe wyłączenie silnika po ostrej jeździe powoduje, że turbina nie ma chłodzenia, a wirnik z potężną prędkością obrotową potrafi kręcić się jeszcze kilkadziesiąt sekund. Olej, który zatrzymuje się w urządzeniu potrafi się zwęglić, co w efekcie może uszkodzić łożyska i zapchać kanaliki. Dlatego ważne jest by przed zakończeniem jazdy "wychłodzić" turbosprężarkę nie forsując jej lub odczekując pół minuty z włączonym silnikiem na biegu jałowym.
Z kolei gdy rano odpalamy nasz samochód warto jest odczekać chwilę, aż cały układ będzie dobrze nasmarowany, nim wciśniemy mocniej gaz. Praca "na sucho" dla turbosprężarki jest równie destrukcyjna jak jej przegrzewanie.

Turbosprężarki są bardzo wrażliwe na jakość oleju. Jeżeli znajdą się w nim opiłki, element ten bardzo szybko się zużyje. Wrogiem turbo jest także zbyt niskie ciśnienie oleju w silniku. Powoduje on zwiększone tarcia między elementami, przez co zużywają się przedwcześnie łożyska.

Dla zachowania odpowiednio długiej żywotności zalecane jest skracanie wymian oleju nawet o jedną trzecią. Stary olej zawiera dużo agresywnych substancji, które reagują z elementami uszczelniającymi wirnik.

Oczywiście trzeba pamiętać o odpowiednich parametrach oleju. Przy okazji wymiany warto profilaktycznie skontrolować układ dolotowy wraz z filtrem powietrza. Nieszczelny układ ssący może złapać jakieś ciało stałe, które po dostaniu się dalej z łatwością uszkodzi łopatki.

Regeneracja - drugie życie turbo
Zdarza się, że po zakupie samochodu używanego okazuje się, iż poprzedni właściciel niewystarczająco dbał o turbosprężarkę i właśnie przyszedł jej kres. Na szczęście bardzo często okazuje się, że turbinę można zregenerować. Pod warunkiem, że nie będzie to turbo ze zmienną geometrią łopatek. Problemem jest konieczność posiadania specjalistycznego sprzętu pozwalającego wyregulować sterowanie turbiny. Autoryzowane serwisy nie podejmują się takich napraw, zalecają wymianę elementu na nowy. W tym przypadku rachunek będzie słony, gdyż wśród najpopularniejszych marek ceny wahają się bardzo mocno (od 2.500 do 7.000 złotych).

przypadku turbosprężarek ze stała geometrią łopatek w zależności od rodzaju uszkodzeń do jakich doszło łopatki cenowe otwierają się już przy 500 złotych. Najgorsze naprawy kosztują nie więcej jak 2 tysiące złotych.

Tematy w artykule: turbo turbosprezarka

Podobne wiadomości:

Audi R8 bez silników turbo

Audi R8 bez silników turbo

Samochody luksusowe 2015-07-30

Cztery turbiny w nowym BMW Serii 7

Cztery turbiny w nowym BMW Serii 7

Technika 2015-07-29

Komentuj:

~w 2009-09-26

kiedys slyszalem opinie fachowca, ze 300.000 to jest przebieg kwalifukujacy wiekszosc sprezarek do regeneracji. glownie padaja uszczelki (oblepione olejem przewody powietrzne i inercooler o tym swiadczy) a potem zaciera sie panewka. lepiej wczesniej zawitac do serwisu niz potem robic naprawe za kilka tys zl.

~dan 2009-09-17

miałem kiedyś passata 1,8 T 150 KM. Nikt wtedy nie informował o konieczności studzenia turbiny. Paliło to to jak smok, a jak pojechało się ostro (broń Boże nie na czerwonych obrotach, al ena górnej granicy) to turbina po 1500 m takiej jazdy ( czyli ok 1 minuta) była WIŚNIOWA - lekko daję 800 stopni C. Takich ektremalnych jazd było kilka + normalna eksploatacja w trasie. Silnik wytrzymał 165.000 i turbinka do wymiany. Tak sobie teraz myślę, że to i tak super wynik. Teraz 3,0 V6. Wystarczy do miasta i na trasę. Silnik nie do zajechania.

~jacek 2009-09-17

bmw start stop - cyt "We wszystkich modelach czterocylindrowych z manualną skrzynią biegów." obojętnie z turbiną czy bez.

aaa 2009-09-16

mario, co ty bredzisz. Silnik pracujący przy nawet wysokich obrotach, ale ze stałym obciążeniem zużywa się mniej niż eksploatowany np. w ruchu miejskim i na krótkich odcinkach. Samochody "z Niemiec" są często do remontu bo mają o 100 lub 200 tysięcy cofnięty licznik, a nie z powodu jazdy po autostradach.... Wracając do turbo. Tak jak piszecie w artykule, częstsza zmiana oleju i turbo wytrzyma nawet tyle co silnik (oczywiście odpowiednio eksploatowane). Niestety dążenie do ekologiczności nakazuje producentom przedłużać okresy między przeglądowe, co może nie wpływa źle na auta wolnossące, ale zabija turbo. Dlatego jak producent każe zmieniać co 20 tysięcy, zmieniajmy olej i filtr co 10 tysięcy, a mogę wam obiecać, że turbona wytrzyma naprawdę długo. Odnośnie aut z systemem strat-stop kwestię ochrony turbiny można rozwiązać dwojako. Po pierwsze kontrolując temperaturę, gdzie system po prostu nie aktywuje funkcji stop jeśli turbina jest zbyt rozgrzana (tam jak jej nie aktywuje kiedy silnik jest za zimny). Zatrzymanie natychmiast turbiny kiedy nie jest mocno rozgrzana nic złego nie spowoduje (przecież nawet ją chłodząc po ostrej jeździe kiedyś silnik wyłączyć trzeba ;)))) Druga metoda to podtrzymanie pracy układu olejowego w fazie stop. Możliwe dzięki elektrycznej pompie oleju. Wada - cena takiego rozwiązania (nie wymaga ono suchej miski olejowej, jednak mimo to wymaga dodatkowej pompy lub zawsze sprawnej głównej pompy elektrycznej - a tu niezawodność podnosi cenę). Dla niecierpliwych w tym studzeniem turbiny mam taka propozycję. W starym evo miałem patent (kupiony ze stanów, ale pewnie w kraju też ktoś to robi) mający za zadanie podtrzymać pracę silnika przez 45 sekund po wyłączeniu zapłonu. Sprawdzało się doskonale, wyjmowałem kluczyk, zamykałem auto (niestety trzeba było zostawić na luzie) a ono pracowało przez prawie minutę i samo się wyłączało. Plus był taki, że do urządzenia był też pilot umożliwiający rozruch zdalny samochodu (np. aby szybciej rozgrzać w ziemie, ale nie przez ogrzewania postojowe, tylko tradycyjnie silnikiem). Urządzenie proste, genialne i ... hamerykańskie ;))))

~mario 2009-09-16

Dużo zależy od stylu jazdy, silnik eksploatowany cały czas w na wysokich obrotach niestety, ale szybko się zużywa a w tym jego podzespoły. Piękne, wysokiej klasy auta używane z Niemiec wymagają przy 200 tys. generalki silnika. Jeździły w większości po autostradzie a wiadomo jak pędzą te wszystkie audice, merece, beemki itd. po autostradach w Niemczech. Silnik pracuje na granicy swoich możliwości i to niestety wystawia rachunek. Ilu ludzi juz sie oszukało na taniej okazji z Niemiec? Paka piękna, ale motor szrot.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport