mojeauto.pl > motogazeta > Technika > Włoskie eksperymenty

Włoskie eksperymenty

"Świat się kończy. Hybryda w Ferrari". Takimi słowami wiele osób podsumowywało pierwsze wiadomości na temat nowych technologii w Ferrari. Czy zaostrzające się przepisy dotyczące emisji szkodliwych gazów sprawią, że ognisto-czerwone samochody z Maranello staną zostaną pozbawione temperamentu?

Włoskie eksperymenty
Osiemdziesiąta edycja targów motoryzacyjnych w Genewie to dla włoskiej stajni z Maranello kolejny kamień milowy w historii. Tutaj bowiem zaprezentowano "vettura laboratorio", czyli eksperymentalny samochód, którym jest Ferrari 599 GTB Fioriano wyposażone w nowoczesny układ hybrydowy.

Wszystko zaczęło się w 2007 roku kiedy Ferrari po raz pierwszy ogłosiło wdrażanie planu, który w przeciągu kilku następnych lat miał przynieść poprawę efektywności silników. Pierwsze próby wdrażania technologii odpowiedzialnych za zwiększanie wydajności i zmniejszanie spalania można było obserwować na przestrzeni kilku ostatnich lat. Kiedy pojawił się model California, a następnie 458 Italia okazało się, że Ferrari zredukowało konsumpcję paliwa i emisję CO2 aż o 30 procent w porównaniu z latami ubiegłymi.

Kolejnym krokiem dążącym ku zmniejszaniu zapotrzebowania silnika na paliwo jest zastosowanie układu hybrydowego. Już od dawna wiadomo było, że zapleczem technicznym dla technologii drogowych była Formuła 1. Zatem nie powinien dziwić fakt, że nowy system nazywa się HY-KERS. Ferrari postawiło sobie za cel stworzenie systemu, który będzie ważył niewiele, a przy okazji nie zmieni właściwości jezdnych, osiągów czy rozkładu mas na niekorzystne.

Zintegrowanie systemu z układem napędowym samochodu tak by nie zmieniać środka ciężkości i nie zmniejszać miejsca w środku samochodu było nie lada wyzwaniem. Okazało się jednak, że te dwa elementy mogły pozostać nietknięte. Bardzo cienkie baterie litowo-jonowe, napędzające silnik elektryczny zostały umieszczone w podłodze. Dzięki temu środek ciężkości został nawet korzystnie obniżony w stosunku do standardowej wersji samochodu.

Ferrari zaprojektowało nowoczesny silnik elektryczny wykorzystujący technologie z Formuły 1. Jego praca polega na dołączaniu się w czasie przyspieszania dostarczając niemal natychmiast maksymalnego momentu obrotowego. Jednak w zależności od zapotrzebowania na energię silnik ten potrafi zmieniać charakterystykę pracy. Podczas spokojnej jazdy w mieście auto może być napędzane przez samą jednostkę elektryczną. Korzyść wynikająca z takiego trybu pracy jest oczywista. Samochód pali minimalne ilości paliwa i emituje dużo mniej. Z racji tego, że jest to samochód wyczynowy konstruktorzy musieli opracować nowatorski system chłodzenia i smarowania.

Ważący około 40 kilogramów silnik ma bardzo kompaktowe wymiary. Jest zasilany prądem trójfazowym i współpracuje z siedmiostopniową skrzynią dwusprzęgłową F1. Silnik dysponuje mocą 100 koni mechanicznych. Inżynierowie Ferrari starali się by każdy nadprogramowy kilogram miał swoje pokrycie w przynajmniej jednym, dodatkowym koniu mechanicznym. Jak widać zadanie się udało .

Podczas hamowania silnik elektryczny zamienia się w generator wykorzystujący energię kinetyczną do ładowania akumulatorów. Ten tryb pracy jest kontrolowany przez specjalne moduły elektroniczne zaprojektowane na podstawie doświadczenia marki w Formule 1. Te moduły sterują także wspomaganiem kierownicy, hamowania, układem chłodzenia oraz klimatyzacją za pomocą generatora zamontowanego na silniku V12, w czasie gdy 100 procent mocy jest uzyskiwane z silnika elektrycznego.

Tak więc korzyść w postaci silnika elektrycznego współpracującego z jednostką V12 jest oczywista. Samochód spala i emituje mniej, ale jak się okazuje może też niewiele przybrać na wadze i mieć niewiele gorsze osiągi. Nie ma zatem obaw czy ogier z Maranello straci swój krwisto-czerwony charakter.

Podobne wiadomości:

Ferrari Erica Claptona na sprzedaż

Ferrari Erica Claptona na sprzedaż

Samochody luksusowe 2017-01-20

Honda pracuje nad hybrydą

Honda pracuje nad hybrydą

Technika 2017-01-12

Komentuj:

~To jest chore !!! 2010-03-11

Zaostrzenia powinny dotyczyć dużych producentów, a od małych, egzotycznych marek powinni się odczepić. Wiadomo, że hybryda w Ferrari to bezsens absolutny. Przecież ktoś kogo stać na wydanie na auto 700 tys - do 2.5 mln złotych nie będzie oszczędzał na paliwie. Poza tym najbardziej trują ciężarówki, autobusy, nie mówiąc o samolotach... Te normy europejskie to głupota, to tylko doprowadzi do upadnięcia najlepszych firm w branży. A kierowców Ferrari rocznie przybywa o jakieś kilka tysięcy, więc nie stanowią żadnego zagrożenia dla środowiska.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Akcyza samochodowa 2017 wejdzie z opóźnieniem
Akcyza samochodowa 2017 wejdzie z opóźnieniem
Ministerstwo Finansów próbuje pobudzić sprzedaż nowych samochodów zwiększeniem stawek akcyzy za sprowadzane auta używane. Zapowiadane od wielu tygodni zmiany nie wejdą w życie wraz z początkiem roku.