mojeauto.pl > motogazeta > Testy Samochodów Firmowych > BMW 6 Cabrio - DNA motoryzacji

BMW 6 Cabrio - DNA motoryzacji

W wakacyjnym numerze Floty postanowiliśmy odłożyć na chwilę ekonomię, rozsądek i pragmatyczne myślenie właściwe fleet managerom i przedstawicielom firm CFM. Testujemy potwornie drogi i nieekonomiczny samochód – BMW 6. Bez dachu.

BMW 6 Cabrio - DNA motoryzacji

Kiedy zobaczyłem cenę testowanego modelu, na moment zamarło mi serce – 123 393 zł. Sprawdziłem, czy na pewno nie euro. Nie – złotych polskich. I kiedy sięgałem po telefon, żeby przekonać żonę, że nie ma lepszej inwestycji niż zakup pretensjonalnego i absolutnie niepraktycznego BMW bez dachu, z silnikiem benzynowym o pojemności 4,8 litra, zwróciłem uwagę na drobny szczegół. 123 393 zł to cena wyposażenia dodatkowego. Do tego należy dodać 390 000 zł ceny podstawowej i mamy 513 393 zł. Telefon do żony musi poczekać.

Individual bez imitacji
Wady, wady, wady. Z zawodowego obowiązku i z faktu, że prawdopodobnie nigdy nie będzie mnie stać na taki samochód, przystąpiłem do poszukiwania wad w BMW Serii 650 CiCa. Kiedy wsiadłem, entuzjazm opadł. Na progu przywitał mnie napis BMW Individual (kosz tego pakietu to 44 tys.). Drzwi, z systemem domykania, obite beżową skórą, podobnie jak sportowe, regulowane w każdym możliwym kierunku siedzenia i część deski rozdzielczej, były bez zarzutu. Ale to i tak nic w porównaniu z kierownicą. Niezbyt duża, bez zbędnych przetłoczeń, inkrustowana delikatną drewnianą wstawką. Co ważne, w tym BMW nic niczego nie imituje. Skóra to skóra, to samo dotyczy drewna, które poza kierownicą zdobi część deski rozdzielczej. Tuż za kierownicą aluminiowe manetki służącej do zmiany biegów. Przód – redukcja. Tył – wyższy bieg. Centralnie umieszczono wyświetlacz komputera, który obsługuje się wyklętym przez wszystkich systemem iDrive. Kto i dlaczego nie potrafi z niego korzystać, nie wiem. Jego obsługa jest niewiele trudniejsza niż obsługa klamki. Pełnię piękna w BMW widać dopiero po zmroku. Bursztynowe podświetlenie, oczywiście w opcji, (1460 zł) sprawia, że chce się tym autem jeździć po zmroku. Pech, że test wypadł w momencie przesilenia letniego, kiedy noc jest najkrótsza.
Pod panelem do sterowania klimatyzacją dwa przyciski do składania i rozkładania dachu. Każda czynność zajmuje niewiele ponad 20 sekund i może się odbywać podczas jazdy z niewielką prędkością.
Rzut oka na tylną kanapę. Nawet nieźle. Wsiadam, i, o dziwo, nawet taki kawał chłopa jak ja da radę przejechać z tyłu kilkaset kilometrów. Teraz czas na bagażnik. Tam sobie poużywam. Na pewno jest w nim... sporo miejsca? Tak. Jak na kabriolet 300 litrów to przyzwoity wynik.
Oglądam BMW z zewnątrz. Granatowy lakier (część pakietu Individual) w słońcu zdaje się przechodzić w fiolet. 19-calowe koła obute w opony Bridgestone Potenza i podwójny wydech to podstawowe atuty potężnej szóstki.
Z przodu charakterystyczny dla bawarskiej marki wlot powietrza i niezwykle zgrabne światła. Doskonały pomysł z oświetleniem do jazdy dziennej. Wad brak.


Do pełna
Dzień przed odebraniem samochodu, jak nigdy, oglądałem wszystkie gwiazdy prognoz pogody. Jak zaczarowany słuchałem, gdy kolejno z ich ust padało słowo: słonecznie. Słyszałem tylko, jazda bez dachu.

Następnego dnia faktycznie było słonecznie. Po oględzinach, które nie ujawniły wad, odpaliłem. Oczywiście, zamiast tradycyjnego kluczyka system start–stop.
Jest! W końcu pierwsza wpadka. Radio. Nie chodzi o jakość dźwięku, bo ta jest znakomita (system audio Individual – 6900 zł), tylko o celowość. Przy tak brzmiącym silniku, kazałbym wymontować wszystko, co zagłusza dźwięk widlastej ósemki. Kosmiczny lewarek do obsługi automatycznej sześciobiegowej przekładni na początku może szokować, ale to dobre i, co ważniejsze, eleganckie rozwiązanie.
Wyjeżdżam z parkingu i delikatnie naciskam gaz. 367 koni ciągnie ważący ponad 1800 kg samochód. Jedzie i jedzie, i jedzie. Patrzę na licznik, oj, 110. W końcu wyjeżdżam z miasta. Samochód, jak każdy z niebiesko- -białym śmigłem na masce, prowadzi się doskonale. Układ kierowniczy to poezja. Patrzę obok lewarka, a tam magiczny przycisk: Sport. Wciskam. Delikatna redukcja i usztywnienie zawieszenia. Nawet w tym trybie zawieszenie pracuje bardzo komfortowo i nie jest zbyt twarde. Takie zarezerwowano dla sportowej wersji M.
Tryb Sport wciśnięty, manetką redukuję przełożenie, naciskam pedał do oporu i zagłówek ratuje mi życie. Po niecałych sześciu sekundach setka. Uchwyt na kubek nie utrzymał butelki napoju – druga wada. Na desce rozdzielczej raz po raz miga kontrolka systemu stabilizacji toru jazdy – DTC. Mimo że jest sucho, koła tracą przyczepność. Po godzinie ostrzejszej jazdy patrzę na komputer pokazujący spalanie – 30 litrów. Podjechałem na stację, zatankowałem do pełna i pozostałe 200 km postanowiłem pokonać spokojnie. Spalanie 10,6. Jak widać, da się BMW 650 jeździć oszczędnie.

Bez kompromisów
BMW 650 jest piękne, bez dachu pretensjonalne, paliwożerne, doskonale wykończone i niepraktyczne. Tylko trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: co z tego? Czy każdy samochód powinien być wykonany na płycie podłogowej nastu innych modeli, czy każdy powinien emitować minimalną ilość CO2, czy każdy powinien być nudnym, plastikowym hatchbackiem za niewielką cenę? Bez takich samochodów jak ten nie byłoby historii motoryzacji. W końcu to BMW, przepraszam, DNA motoryzacji.

PS. Nie wyłączajcie systemu DTC.


Podobne wiadomości:

Obwodnica Wąchocka czeka na pieniądze i wykonawcę

Obwodnica Wąchocka czeka na pieniądze i...

Polskie drogi 2010-06-01

Norwegia ukróci dotacje na auta elektryczne

Norwegia ukróci dotacje na auta elektryczne

Aktualności 2015-05-13

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Sportowa Skoda Karoq już za dwa lata
Sportowa Skoda Karoq już za dwa lata
Znamy już następcę modelu Yeti, a teraz przyszedł czas na kolejne wersję czeskiego SUV-a. Nowe warianty Skody Karoq zadebiutują już w przyszłym roku.