mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Alfa Romeo Brera: Ciao Bella!

Alfa Romeo Brera: Ciao Bella!

Minęło pięć lat i nadszedł koniec jednego z najpiękniejszych samochodów w historii nowożytnej motoryzacji. Oto ostatnie pożegnanie z Alfa Romeo Brera w specjalnym wydaniu oznaczonym jako TI (Turismo Internationale).

Alfa Romeo Brera: Ciao Bella!

Już od pierwszych dni po swoich narodzinach, jeszcze w fazie konceptu, Alfa Romeo Brera robiła duże wrażenie na oglądających. W pierwszych latach jej produkcji jury wielu konkursów i plebiscytów zachwycało się włoskim kunsztem designu, wręczając różne prestiżowe nagrody. Po kilku latach rynkowego bytu wygląd ten powinien nam się jednak opatrzyć i znudzić. Tak jednak nie jest. To wszystko za sprawa egzotyczności tego modelu. Ciężko w to uwierzyć, ale Brera na polskich ulicach to widok dużo rzadszy niż Mercedes w wersji AMG czy BMW Serii M (choć tych podobno w samej Polsce jeździ więcej niż wyprodukowano na cały świat).

To wszystko przez cenę oraz fakt, iż jest to mocno awangardowy samochód. Z przodu przypomina co prawda poczciwą Alfę 159, która także nie chce się zestarzeć, ale już dalsza część nadwozia od przednich słupków to całkiem inna bajka. Po paru latach od pierwszego spotkania nadal jestem w stanie podtrzymywać tezę, iż jest to jeden z najpiękniejszych motoryzacyjnych "tyłków" wszech-czasów. Niestety to nie artyści, ale ekonomiści i ich tabelki rządzą tym światem, wobec czego w świetle niewyrobionych celi i targetów Brera musiała liczyć się z tym, że przyjdzie rychły koniec.

Zanim to jednak nastąpiło włoska marka od lat kojarzona ze sportem pozbyła się ze swojej gamy mniejszego coupe o nazwie GT. W ten oto sposób jedynym modelem z jedną parą drzwi i dynamiczną sylwetką rasowego Gran Turismo pozostała niedostępna dla zwykłych śmiertelników Alfa 8C Competizione.

Żeby osłodzić ostatnie chwile przed rozstaniem testowana przez nas wersja została oznaczona jako TI. To z kolei podpowiada, że auto będzie wyposażone niestandardowo. Wystarczy tylko popatrzeć na zdjęcia. 19-calowe antracytowe koła, szklany dach, miodowa skóra Poltrona Frau, obniżone zawieszenie i wentylowane, powiększone tarcze to tylko niektóre ze smaczków. Całość podana w krwistoczerwonym opakowaniu.

Wnętrze samochodu odsłania tylko nieliczne plastikowe elementy. Reszta pokryta jest skórą obszytą jasną nicią. Bardzo wygodnie siedzi się na mięsistych fotelach kubełkowych. Problemu z zajęciem miejsca nie będą mieli nawet wysocy pasażerowie. Brera to doskonały samochód dla egocentryków. Dostęp do wszystkich wskazówek ma tylko kierowca, bowiem są one schowane w głębokich tunelach albo skierowano je w strone kierowcy. Zadaniem pasażera (jeżeli jest on konieczny) jest relaksować się i podziwiać widoki. Bagażnik o pojemności 300 litrów jest wystarczający...dla singla, który wybiera się w objazdową podróż po wybrzeżu (niekoniecznie polskim).


W tym pięknym opakowaniu znajduje się jednak jeden szkopuł. Cztery końcówki wydechu mogą zapowiadać coś ciekawego pod maskę. W tym przypadku klient może poczuć się mocno oszukany po przekręceniu kluczyka. Pod maską pracuje bowiem silnik 1750 TBi. W dodatku czterocylindrowy. Zamiast rasowego pomruku cylindrów w układzie V możemy nasłuchiwać delikatnego świstu turbosprężarki. Ta konstrukcja nie jest zła pod warunkiem, że nie jest pod maską Brery. Zaokrąglone kształty trochę wazą i niekoniecznie 200 koni mechanicznych może je żwawo ruszyć, w szczególności gdy napęd jest przekazywany na przednią oś. Po tym jak ktoś miał okazję zasmakować wersji 3,2 V6 poczuje bardzo mocny niedosyt, choć tamta konstrukcja miała swoje ewidentne wady. Jego konsumpcja zamyka się w granicach 14l/100 w mieście. Poza miastem trzeba się liczyć w wydatkiem 9,5l/100km.

Dużo radości sprawia za to pokonywanie ostrych zakrętów dzięki bardzo bezpośredniemu układowi kierowniczemu. Lżejsza jednostka pod maską temperuje trochę problemy z podsterownością jakie występowały w mocniejszych wersjach. Przyjemność tą może jednak popsuć stan dróg. Od 19-calowych felg z niskoprofilowymi oponami na obniżonym zawieszeniu nie należy oczekiwać cichego i subtelnego tłumienia.

Alfa Romeo jaka jest każdy widzi. Jak ktoś spróbuje to na pewno się skusi. Trzeba tylko najpierw dość mocno stłumić rozsądek i kierować się emocjami. Cena przekraczająca 180 tysięcy złotych nie powinna wtedy odstraszać. Jeżeli włączymy na chwilę rozsądek to podpowie nam, że konkurencja za tą cenę nie zaoferuje nam takich wrażeń estetycznych. Szkoda tylko, że na ten samochód przyjdzie nam niebawem polować tylko na rynku wtórnym.


Podobne wiadomości:

Alfa Rome Stelvio Quadrifoglio - drżyjcie śmiertelnicy

Alfa Rome Stelvio Quadrifoglio - drżyjcie...

Premiery 2016-11-16

Alfa Romeo Giulia w wersji kombi

Alfa Romeo Giulia w wersji kombi

Aktualności 2016-10-27

Komentuj:

~radush 2011-11-26

Alfa zawsze miała i myślę mieć będzie to coś, co pozwala twierdzić że włoski styl jest tym najpiękniejszym, i raczej nikt nie potrafi mu dorównać. Żegnając jedno auto Alfa daje nam powody do oczekiwania na następne. Wiadomo, za taki wygląd i luksus jaki oferuje Brera trzeba zapłacić, jednak uważam że za tak świetne auto nie jest to wysoka cena.

~sdf 2011-07-10

Jeśli ktoś ma te 180 tys. do wydania na mało praktyczne auto, to pewnie ma też 200 tys. Konkurencji w postaci np. bmw 3 coupe lub Z4 estetyki odmówić nie można, a technicznie to jednak inna półka.

~Marcin 2011-07-07

Piękne zdjęcia. Nstępnym razem zabierzcie tylko auta w ładniejszy plener, z dala od blokowisk, i odłączcie kluczyk od breloka :-)

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport