mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Audi A6 Allroad Quattro: Dysonans poznawczy

Audi A6 Allroad Quattro: Dysonans poznawczy

2 w 1, 3 w 1... 12 w 1. Dostaję białej gorączki, kiedy ktoś próbuje mi wcisnąć produkt, który jest do wszystkiego, a przy tym "odmieni moje życie". Teoretycznie podobnie jest z Audi A6 Allroad Quattro. To samochód całkowicie pozbawiony racjonalnych powodów by go kupić. Mimo to chciałbym go mieć.

Audi A6 Allroad Quattro: Dysonans poznawczy
Teoretycznie też nie jest łatwo przypisać ten model do konkretnego odbiorcy. Przynajmniej tak przedstawia sprawę producent z Ingolstadt. Bo tak, w A6 Allroad odnajdziemy jednocześnie trochę limuzyny, trochę auta rodzinnego i aspekty, które pasują zarówno dla szefa firmy budowlanej jak i bogatego wariata uprawiającego sporty ekstremalne. Jedni twierdzą, że to idealne auto do zwiedzenia wzdłuż i wszerz całej Europy, a drudzy, że bezdroża pokonuje z łatwością motocykla enduro. We wszystkich tych opiniach jest kilka prawd, ale też mitów. Najpierw o tych drugich.

Na wstępie wyjaśnijmy sobie jedną rzecz. W ciągu całego tekstu postaram się nie używać jakichkolwiek słów pochodnych od wyrazu "teren". Jeśli to zrobię uwierzcie mi, że zafunduję sobie samobiczowanie. Chcę w ten sposób uświadomić wszystkim, którzy twierdzą, że Audi A6 Allroad jest autem nadającym się do jazdy w... innych warunkach przestrzennych niż tylko te asfaltowe i betonowe. Otóż nie nadaje się. Fakt, bez problemu można nim wjechać w polną drogę, prowadzącą do leśnego domku. Można też torpedować śnieżne zaspy pod stokiem narciarskim. Ale to wszystko. W odróżnieniu od zwykłego kombi A6 Avant, Allroad został standardowo wyposażony w pneumatyczne zawieszenie (Adaptive Air Suspension), które można regulować na wysokość 35 mm przyciskami wewnątrz pojazdu. Można to robić nawet w trakcie jazdy, nie przekraczając jednak 80 km/h. A6 Allroad ma też pseudo-te... (pilnuj się!) wykończenia karoserii: plastikowe obramowania nadkoli, chromowane nakładki pod przednim i tylnym zderzakiem oraz progami. Pod nadwoziem skryty jest również permanentny napęd Quattro. Sami przyznajcie, że to mimo wszystko za mało, aby mówić tutaj o aucie nadającym się... no wiecie gdzie.

Co ciekawe bardziej swobodna stylistyka w porównaniu z eleganckim A6 Avant nie oznacza, że A6 Allroad lepiej radzi sobie podczas dynamicznej jazdy. A teoretycznie powinno, bo jednym z pięciu trybów pracy wspomnianego zawieszenia są ustawienia "sportowe". Po ich wybraniu auto kuca bliżej drogi, ale już podczas jazdy tak naprawdę tego nie czuć. Charakterystyka pracy powietrznego zawieszenia sprawia, że wydaje ci się, że siedzisz na poduszce. O ile sam układ kierowniczy działa precyzyjnie, o tyle tej precyzji nie jesteś w stanie już wyczuć na kołach, a to wprowadza odrobinę niepotrzebnego zamieszania na miejscu kierowcy. Mam tu oczywiście na myśli momenty, kiedy chcesz pobić rekordy przejazdu na znanym ci odcinku trasy. Niemniej wydaje mi się, a wręcz jestem pewien, że zwykły Avant, ze zwykłym zawieszeniem do zakrętów klei się po prostu lepiej.

Szczerze powiedziawszy nie widzę też istotnych przesłanek za tym, by Allroad
górował nad Avantem podczas pokonywania długich dystansów. Komfort, ogromna ilość miejsca z przodu i z tyłu, nieprzeciętna wygoda przednich foteli z funkcją masażu, do tego urokliwe wnętrze spowite skórzaną tapicerką, aluminium i drewnem, doskonała pozycja za kierownicą, system dźwiękowy Bang & Olufsen. To poczucie dobrze ulokowanych złotówek można mieć jednak kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt tysięcy taniej. A6 w traperach zabiera też identyczny litraż bagażu - od 565 do 1680, więc o co chodzi?

Może za sensem zakupu A6 Allroad przemawiają gadżety na pokładzie? W porządku, system Audi Drive Select, być może jest bardziej rozbudowany o funkcje ułatwiające jazdę... po bezdrożach, ale to tyle. Sterowanie większością urządzeń odbywa się za pomocą tego samego manipulatora strzałkoprzesównego o zastosowaniu stałokulotocznym - czyli w skrócie MMI. Do Avanta też możecie dokupić zastęp elektronicznych asystentów, którzy sami zaparkują, utrzymają auto w pasie ruchu, powiadomią was o innym aucie znajdującym się w martwym polu, dzięki kamerze termowizyjnej namierzą sarnę chcącą wtargnąć na drogę czy wreszcie sami będą wciskać gaz lub hamować za was na autostradzie mierząc prędkość innych pojazdów. Mało tego, podobnie jak w A6 Avant nie dostaniecie również zwykłego złącza USB. Mimo, że ceny wersji testowej Allroad startują od ponad 285 tys. zł, a w pakiecie wyposażeniowym jaki otrzymałem do jazd nawet o ponad 100 tys. zł więcej.

W takim razie musi to być silnik. Zaskoczę was. Też nie. Audi wypuszcza zarówno Avanta jak i Allroad'a z takimi samymi, świetnymi agregatami. W przypadku egzemplarza testowego mowa o trzylitrowym Dieslu biturbo. V6-ka generuje zacne 313 koni mechanicznych. Fajnie, ale fajniejszy jest jeszcze maksymalny moment obrotowy - 650 Nm. Po starcie nie musisz długo na niego czekać, ponieważ dostępny jest od 1450 do 2800 obr./min. Wrażenia z przyspieszania są bezcenne. Niewiele silników potrafi jednocześnie zdecydowanie, ale z drugiej strony tak majestatycznie i bez wysiłku napędzać blisko 2-tonowy samochód. Elastyczność jest wręcz powalająca. Nie ma różnicy czy katapultujesz się z 60 do 120 km/h czy ze 160 do 220 km/h. W jednym i drugim przypadku auto z niesamowitą godnością i pewnością siebie wyrywa do przodu. Zero uślizgu kół, festyniarskiego pisku opon dzięki napędowi Quattro. To tak jakby Wielki Mur Chiński wystrzelić z procy. W tym czasie na kierownicy niezmącony spokój. Dostrzegasz, że to co widziałeś 150 metrów przed przednią szybą w zasadzie jest już kilometr za tobą, a jedyny dźwięk jaki przedostaje się do wnętrza to wykwintnie pracujące V6... brzmiące jak V8. Wiem, że to idiotyczne porównanie, ale w Audi mają naprawdę świetnych dźwiękowców od układów wydechowych.

Pierwsza setka na liczniku pojawia się w tym egzemplarzu po około 5,5 s. Prędkość maksymalna godna niemieckich autostrad - 250 km/h choć można i więcej, jeśli za dopłatą zdecydujesz się zdjąć elektroniczny kaganiec.

Ośmiobiegowy Tiptronic działa podobnie jak w innych modelach Audi. Podczas
spokojnej jazdy jego obecność jest praktycznie niewyczuwalna. W trybie ekonomicznym przełącza biegi na niskich poziomach obrotów, przez co przy normalnej jeździe A6 Allroad potrafi spalić średnio 10 l. na setkę - dla mnie bomba! Niestety gorzej elektronika sterująca skrzynią spisuje się podczas dynamicznej jazdy. Zdarza się jej zapętlić w obliczeniach i na przykład zredukować bieg, kiedy jesteś w zakręcie. Lepiej w takich sytuacjach używać manetek przy kierownicy, bądź drążka skrzyni, choć i to nie zawsze pomaga.

Więc gdzie logika zakupu Audi A6 Allroad? Mimo to, że ten samochód ma faktycznie niejasną osobowość chciałbym mieć jeden z egzemplarzy w swoim garażu. Jego wygląd jest bardziej dziarski niż zwykłego kombi, w zimie nie musiałbym zastanawiać się zbyt długo czy na pewno chcę zaparkować właśnie tam, gdzie leży najwięcej śniegu. Jego walory w dynamicznej jeździe może nie są wzorowe, ale tak naprawdę jak często jeździcie swoim autem na limicie? Jeśli to miałoby być priorytetem, wtedy kupiłbym RS6 Avant. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu te powody mogą wydawać się irracjonalne i nie warte dopłacania pieniędzy. Ale to właśnie takie irracjonalne samochody, są solą motoryzacji. A i najważniejsze! Audi A6 Allroad jest sześćset milionów razy bardziej eleganckie, komfortowe, praktyczne i prowadzi się lepiej niż luksusowe SUVy, które kupujemy bez opamiętania. A czy one są sprawniejsze w..., no tam? Szczerze wątpię.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Audi A6
Audi A6
Cena podstawowa już od: 185 600 PLN brutto
Dostępne nadwozia: kombi-5dr. sedan-4dr.

Podobne wiadomości:

Audi Q5 - znamy cenę

Audi Q5 - znamy cenę

Aktualności 2016-12-08

Audi Sport GmbH - nowa-stara marka z Neckarsulm

Audi Sport GmbH - nowa-stara marka z...

Samochody luksusowe 2016-12-02

Komentuj:

~aaa 2012-10-26

To jest jakaś choroba. Jak wchodził pierwszy ML, to polscy dziennikarze motoryzacyjni nie potrafili się nadziwić, że to auto nie jest konkurentem dla Land Rovera Defender. Z pogardą odkrywczo twierdzili, że to ML jest słaby w terenie, a na autostradzie porsche 911 jest szybsze. Co ciekawe, przez te wiele już lat nadal nie zrozumieli o co chodzi w crossoverach / suvach / czy właśnie uterenowionych kombi. Wiecie po co nakładki na nadkola? Żeby trudniej je było obić drzwiami innego auta pod marketem. Po co wyższe zawiechy i 4x4? Żeby bez problemu dotrzeć do apartamentu w Alpach położonego na 2500m npm (spokojnie, prowadzi tam droga, po prostu jej nie odśnieżają). Przydaje się też przy wyciąganiu motorówki z wody, jak nie ma betonowego slipu. A po co 300KM? Żeby jadąc z rodziną na wczasy nie kręcić silnika na 7000rpm przy wyprzedzaniu czy włączaniu się do ruchu. Jak przeciętny nabywca nowego allroada naprawdę lubi sportową jazdę, to obok w garażu stoi 911. A jak lubi teren - to defender czy inny wrangler. Nikt normalny nie będzie jeździł A6 Allroad na polowania w Bieszczady, ani też na tor...

lesnikzg 2012-10-25

zaiste! fajnie jest! :)

~fajny 2012-10-24

fajne auto, fajna galeria, fajny test, fajny jestem...

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport