mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Audi RS5: Szatan w garniturze

Audi RS5: Szatan w garniturze

W kwestii motoryzacyjnego gustu od statystycznego Polaka różni mnie jedna, zasadnicza rzecz. Niezbyt mocno podniecam się samochodami z czteroma "ringami" na grillu. Bliżej mi do elegancji w postaci gwiazdki wpisanej w okrąg, zwanej pieszczotliwie przez złośliwych "celownikiem". Czasami jednak detale sprawiają, że na całość spoglądamy inaczej. Przez kilka dni próbował mnie przekabacić model ze znaczkiem RS na Single Frame.

Audi RS5: Szatan w garniturze

Kiedy na rynku pojawiła się pierwsza, a zarazem aktualna wersja Audi A5, wszyscy zachwycili się jego linią stylistyczną. Rzeczywiście, pośród niemieckich przedstawicieli segmentu premium "piątka" mocno się wyróżnia. Mimo że jest mniejsza od bawarskiej "szóstki", obie mogą wyznaczać kanony piękna w tym segmencie. Mercedes musi sie zadowolić w tej kwestii brązowym medalem.

Od kilku lat Audi próbuje przywrócić do życia publicznego modele z serii S oraz RS. O ile znaczenie tych pierwszych zostało "skundlone" poprzez rzeszę domorosłych tuningowców oklejających swoje B5 czy B6 w "tedeiku" (po pierwszym właścicielu, niepalącym dziadku jeżdżącym tylko w niedziele, bezwypadkowe), to modele z serii RS (oczywiście te prawdziwe) to prawdziwy rarytas spotykany na ulicach od święta.

Jakiś czas temu mieliśmy okazję przejechać się chwilę na polskiej prezentacji nowym Audi A5 po face-liftingu, a już po kilku miesiącach z tzw. grubej rury na redakcyjny parking wjechało RS5.

Samochód, na pierwszy rzut oka, wydaje się być potulny, jak korporacyjny "yuppie" wbity w garnitur od Hugo Bossa na briefingu z dyrektorem regionalnym. Jednak pod tą miłą aparycją ukrywają się solidnie wyrzeźbione mięśnie. Nie jest to jednak sześciopak. Pod maską RS5 pracuje ułożony wzdłużnie silnik V8 o pojemności 4,2 litra. Oczywiście wolnnossący, gdyż nikt w tej ekipie nie bawi się w "dopalacze". Chcesz wzbudzać "respekt" świszczącym turbo? Audi ma dla Ciebie TT RS albo szukaj gdzie indziej.

Mężczyzna spełniony nie potrzebuje blichtru, błyskotek, dziwnej „stylówy”, a także udowadniania, że jest we wszystkim najlepszy. Liczy się szyk i dyskrecja. Takie właśnie jest RS5. Spod dobrze umięśnionego nadwozia połyskują 20-calowe, antracytowe felgi, pod którymi ukryto wielkie jak w Breitlingu, ceramiczne tarcze hamulcowe. By poczuć ich potencjał, wystarczy rozpędzić kilka razy RS5 do 200km/h (oczywiście na niemieckiej autostradzie), a następnie wcisnąć do oporu pedał hamulca. Gwarantuję, że organy wewnętrzne będą chciały odkleić się od kręgosłupa.

Podczas przyspieszania wygodnie otuli nas kubełkowy fotel, gdy 430Nm obudzone do życia przy 4.000 obr/min będą wprawiać w ruch wszystkie cztery koła (napęd quattro). Moc maksymalna w postaci 450 stalowych koni jest osiągana dopiero przy 8.250 obr/min. Do tego czasu V8 z delikatnie pomrukującego silnika przejdzie przeobrażenie w szatana otwierającego bramy piekieł. Adwokatem diabła jest w tym przypadku przekładnia S-Tronic, której siedem biegów wskakuje dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebujemy. W razie czego mamy do dyspozycji łopatki przy spłaszczonej kierownicy.

Wcale nie lekkie (mięśnie swoje ważą) coupe o masie 1,8 tony rozpędza się do setki w 4,6 sekundy. Oczywiście nie mogło się obyć bez ograniczeń. Prędkość maksymalna wynosi 250km/h. RS5 może jednak więcej. Po odblokowaniu auto pojedzie 280km/h. Przypuszczamy jednak, że nie jest to jego ostatnie słowo.

Siedząc we wnętrzu, mamy wrażenie idealnego dopasowania. Nie ma tutaj ani grama zmarnowanej przestrzeni, ale nie jest też ciasno. Wszystko wykonane z pieczołowitą dbałością o detale. Bo w końcu diabeł tkwi w szczegółach. Włókno węglowe, które spotkamy w tunelu środkowym czy na boczkach drzwi, nie jest żadną imitacją, podobnie jak znaczek RS na tylnej klapie. Jeżeli chcemy skazać kogoś na cierpienie (np. teściową), to polecamy przejażdżkę na tylnej kanapie. Jest nisko twardo, a siły ciężkości działają tam chyba ze zdwojoną siłą.

W próbach pokonywania praw fizyki będzie nam pomagać wielowahaczowe zawieszenie umieszczone na obu osiach. Całość jest zestrojona ultratwardo, co sprawi, że będziemy chcieli pokonywać zakręty szybciej. I jeszcze szybciej. Podczas szybkiej jazdy z tyłu wysuwa się dyskretny spojler, ale nie jest on w ogóle potrzebny. RS5 na wielkich kołach wydaje się być przyklejone. Jeśli chodzi o reakcje układu kierowniczego, to musi uznać wyższość M3 czy C63 AMG, ale pamiętajmy że tamte modele są napędzane w sposób klasyczny.

Poza tym, że ciężko się do niego wsiada z uwagi na wysokość nadwozia, ten samochód posiada jeszcze dwie zasadnicze wady, o których chciałbym wspomnieć na końcu. Pierwsza to jego apetyt na paliwo. Oczywiście sprawa rozwiązuje się w momencie, gdy naszym wujkiem jest szejk z Abu Dabi, ale zejdźmy na chwilę na ziemię. Nie oszukujmy się. V8 pod maską, a wraz z nimi 450KM musi swoje zjeść. Ponad 20 litrów w warunkach miejskich to dopiero początek. W trasie udając przysłowiowego emeryta udało nam się osiągnąć 11,5l/100km. Jednak tym samochodem nie da się jeździć jak emeryt, a Belzebub spod maski ciągle zachęca nas, by żwawiej używać prawej nogi.

Druga sprawa to cena. 376.510 złotych w podstawowej wersji (a nikt przecież takiej nie zamawia) brzmi trochę jak mieszkanie średniej klasy. Jednak ten samochód nie jest dla średniaków, ani aspirujących do miana zamożnych. Audi RS5 to idealna propozycja dla kogoś, kto posiada penthouse, jacht, a na wakacje nie jeździ last minute.

Teraz można westchnąć, oddać kluczyki i sobie pomarzyć.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Audi A5
Audi A5
Cena podstawowa już od: 139 700 PLN brutto
Dostępne nadwozia: cabrio-2dr. coupe-2dr. hatchback-5dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Audi A5 Wszystko o Audi
Tematy w artykule: Audi Audi A5 Audi A5 RS5

Podobne wiadomości:

Audi Q5 - znamy cenę

Audi Q5 - znamy cenę

Aktualności 2016-12-08

Audi Sport GmbH - nowa-stara marka z Neckarsulm

Audi Sport GmbH - nowa-stara marka z...

Samochody luksusowe 2016-12-02

Komentuj:

~mr lopez 2015-03-07

Super tekst!

~kamiński 2012-12-28

ale z czym się zgadzasz w 100%, że spalanie jest za wysokie? 20 litrów w mieście przy takim silniku to niestety norma, że cena jest za wysoka? no chyba że jeździ się na co dzień mondeo, passatem, albo czymś mniejszym, jak się chce mieć limuzynę z segmentu premium z eksrta mocnym silnikiem i do tego z super wyposażeniem to niestety tyle trzeba zapłacić. gdyby konkurenci byli tu tańsi wyraźnie, to można by płakać nad ceną, ale z tymi autami tak niestety jest, nie są one dla nas biedaków

~abdul 2012-12-27

świetny tekst. Zgadzam się w 100%

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport