mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Chevrolet Camaro: Superbohater

Chevrolet Camaro: Superbohater

Jeśli twojemu sercu bliskie są takie kwestie jak praktyczność i ekonomika, to ta recenzja prawdopodobnie nie jest dla Ciebie. Nasze wtorkowe wydanie "Tygodnia z Chevroletem" w Mojeauto.pl, poświęcamy spadkobiercy jednego z najbardziej spektakularnych modeli amerykańskiej marki. Oto nowy Chevrolet Camaro. Let's get ready to rumble!

Chevrolet Camaro: Superbohater
Na pierwsze spotkanie z najnowszą generacją Camaro, polski oddział Chevroleta postanowił zabrać nas w miejsce, gdzie kierowców nienawidzi się chyba najbardziej na świecie. Tam gdzie przekroczenie prędkości o 3 km/h oznacza utratę rocznych dochodów, zrobienie efektownej przygazówki w tunelu utratę męskości, a ruszenie z piskiem opon kończy się 10-letnim aresztem a la Roman Polański. Nie ma się zatem co dziwić, że zapalony kierowca wyścigowy, a zarazem twórca marki Chevrolet - Louis Chevrolet, po kilkudziesięciu latach spędzonych w ojczystej Szwajcarii, postanowił wyemigrować do Stanów Zjednoczonych. Kraju, gdzie silniki V8 pracują najrówniej w całej galaktyce.

Chwili pojawienia się na rynku pierwszej generacji Camaro, Loius Chevrolet niestety nie dożył. Jednak można przypuszczać, że debiutujący w 1967 roku model bardzo by mu się spodobał. Ówczesne Camaro zbudowane zostało na bazie Pontiaca Firebird. Silnik? Oczywiście widlasta ósemka, w przedziałach litrażu od 4,1 l. do 7 l. i mocy od 302 do 427 koni mechanicznych. Jaki był sens powstania tego auta? Najlepiej wytłumaczyli to wówczas przedstawiciele Chevroleta. Na pytanie dziennikarzy: "Czym jest Camaro?", padła odpowiedź: "To małe, złośliwe zwierzę, które zjada Mustangi."

Szalone czasy muscle-car'ów zdławił wielki kryzys paliwowy na przełomie lat 70- i 80-tych ubiegłego wieku. Na reinkarnację kipiących bezczelnością, parskających przez wybuchające w wydechu krople benzyny, ale też nieco groteskowo wyglądających samochodów trzeba było poczekać tak naprawdę 30 lat. W latach 90-tych XX w. czwarta generacja Camaro (1993) była bowiem zbyt subtelna, by mianować ją zaszczytnym tytułem muscle-car'a.

Co innego seria Anno Domini 2010. Kiedy Chevrolet debiutował z pierwszą generacją Camaro, w spocie telewizyjnym auto wyjeżdżało w trakcie erupcji wulkanu. Najnowsza odmiana jest głównym bohaterem w hollywoodzkiej produkcji "Transformers". Wizualnie więc Camaro to prawdziwy superbohater. Chyba każdy mały chłopiec nie pogardziłby posiadaniem takiego resoraka w swojej kolekcji. Auto prezentuje się naprawdę świetnie. Postura godna olimpijskiego mistrza, Piotra Małachowskiego. Wąski, ale wyraziście poprowadzony grill, który w centralnym punkcie zdobi bursztynowe logo Chovroleta. Przednie reflektory osłonięte niczym oczy funkcjonariusza S.W.A.T. w kominiarce. Felgi, na które spoglądać można tylko przez okulary z mocnym filtrem UV. Wybrzuszenie na masce jak po ukąszeniu osy. Tylne nadkola bardziej wyraziste niż biodra brazylijskiej tancerki samby. Nie zabrakło również odrobiny satyry, czegoś festyniarskiego - to wyrzeźbione po bokach karoserii "wloty", które sugerować mają otwory do chłodzenia tylnych hamulców.
Specyfikacja europejskiej wersji Camaro na obecny sezon nie tylko wygląda dobrze. Także skręca! Całkiem nieźle skręca. To za sprawą zawieszenia typu multi-link na tylnej osi i przeprojektowanego układu kierowniczego. Są też inne amortyzatory i stabilizatory. Już teraz rozumiem po co wylądowałem za kierownicą Camaro w szwajcarskiej części Alp. W prowadzeniu, w porównaniu do europejskich samochodów, to nadal kamienica. Ale jego starokontynentalna odmiana przynajmniej potrafi zawracać na szerokości jezdni. Nie potrzebuje do tego naturalnej krzywizny kuli ziemskiej.

Przeróbki jednak mocno odbiły się na cenie wyjściowej. W USA za najdroższą wersję 2SS o nadwoziu Coupe Amerykanie płacą 35 450 Dolarów. Przy obecnym kursie walut to około 115 000 zł. Tymczasem w Polsce ceny rozpoczynają się od 199 900 zł. Dostajemy co prawda ten sam egzemplarz podrasowany do 426 koni mechanicznych w silniku V8, ale mimo wszystko na twarzy może pojawić się tzw. "zonk".

Więc może tak duża różnica w cenach, to efekt lepszej jakości wnętrza? Nie do końca. Kokpit w Camaro jest co prawda uporządkowany i tworzy właściwą kontynuację stylistyki zewnętrznej. Podobnie jak w przypadku szerokiej palety kolorów nadwozia i pasów na masce, istnieje duża możliwość jego personalizacji. Plastiki nie sprawiają wrażenia takich, które zaczęłyby skrzypieć zaraz po wyjeździe z salonu. Ale to wszystko nie tłumaczy tak ogromnego rozstrzału cenowego. Tak na marginesie, jeśli mimo to jesteś zdecydowany posiadać takiego szaleńca w swoim garażu, musisz wiedzieć, że Camaro można nabyć w Polsce tylko w pięciu punktach dealerskich - w Poznaniu, Warszawie, Rybniku, Bielsku-Białej i Swarzędzu.

Pozostając jeszcze na chwilę przy dostępnych wersjach. Camaro w Polsce kupimy albo we wspomnianej wersji z twardym dachem, czyli Coupe lub w wariancie Convertible. W obu przypadkach pod długą maską znajdzie się miejsce dla tej samej V-szóstki. Z bulgotania do prawdziwego wrzenia na wyższych obrotach może doprowadzać ją zarówno sześciostopniowa skrzynia manualna jak i automat. Camaro, w którym biegi zmienianie są elektronicznie posiada dodatkowo inteligentny system sterowania zaworów VVT, ale do pierwszej setki przyspiesza o 0,2 s. wolniej od egzemplarza z ręczną przekładnią.
Jak już wspomniałem katalog oferowanych jednostek napędowych ograniczony jest do jednej sztuki. V8 ma tutaj pojemność 6,2 l. i moc 432 KM w przypadku skrzyni manualnej oraz 405 KM w przypadku automatycznej. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h - manualne Coupe rozpędza się w 5,2 s., Convertible w 5,4 s. Z automatem odpowiednio 5,4 s. i 5,6 s.

Wyniki są zatem obiecujące, ale mówiąc szczerze, siedząc za kierownicą Camaro tego przyspieszenia nie odczuwa się w jakiś spektakularny sposób. Muszę jednak przyznać, że zdecydowanie więcej frajdy z jazdy daje wersja manualna, którą można bez najmniejszych skrupułów ganiać po czerwonych odcinkach obrotomierza. Wówczas doznania są bardziej wyraziste a i o pojawienie się gęsiej skórki na ciele łatwiej. Zwłaszcza kiedy dzieje się to przy dźwiękach tego silnika. Radio jest w tym samochodzie po prostu zbędne.

W dowodzie przeczytać można, że Camaro pomieści cztery osoby. Przynajmniej są takie sugestie. W rzeczywistości do zajęcia miejsca nadają się tylko dwa przednie, bardzo wygodne fotele. Na tylnych sytuacja jest już bardziej skomplikowana. Zanim odważysz się tam usiąść, wcześniej zarezerwuj sobie kolejkę w szpitalu na oddziale ortopedycznym. Bądźmy jednak szczerzy - tylnej kanapy równie dobrze mogłoby nie być. Camaro kupuje się dla erupcji feromonów uwalnianych podczas weekendowych  przejażdżek po mieście lub dlatego, że jesteś fanem tego typu wozów i uwielbiasz taką formą uwalniania endorfiny. I niech tak zostanie, bo rozsądek ma tutaj drugoplanowe znaczenie.


Z okazji setnych urodzin marki Chevrolet na stronach Mojeauto.pl przez ten tydzień prezentowane będą specjalne materiały dotyczące amerykańskiej marki. Przeczytacie między innymi relacje z jazd testowych najnowszymi modelami oraz różne ciekawostki z historii. Na koniec opublikujemy konkurs dla naszych Czytelników. Odwiedzajcie zatem często nasze strony!

Podobne wiadomości:

Chevrolet Corvette Shooting Brake - w sam raz na zakupy

Chevrolet Corvette Shooting Brake - w sam raz...

Aktualności 2016-04-06

Test opon letnich 2016 w auto motor i sport

Test opon letnich 2016 w auto motor i sport

Aktualności 2016-04-05

Komentuj:

marko1 2012-08-19

Panowie niema o co szat rozdzierać, źródła mówią że Pontiac Firebird został zbudowany na platformie Chevroleta Camaro i był produkowany od 1967 do 2002 roku. Firebird został wprowadzony na rynek w tym samym roku co Chevrolet Camaro. Coupe z tylnym napędem przyczyniło się do wykreowania sportowego wizerunku marki Pontiac. Do rozpędzania Firebirda zaprzęgnięto sześcio- i ośmiocylindrowe silniki o pojemnościach dochodzących do 7,5 litra. Nazywany również "Ognistym ptakiem" był jednym z najbardziej charakterystycznych amerykańskich samochodów sportowych. Powstały cztery generacje Firebirda. W 2004 roku auto zostało zastąpione przez model GTO.

~świetnie, ale 2012-08-19

do Pana Tad.: a może by tak czytać ze zrozumieniem? Mowa tam była o historii tego samochodu - w latach 60 jego konstrukcja była bazowana na Pontiacu Firebird (co, oczywiście, nie znaczy, że modelu współczesnego, tj. od roku 2010!). Poza tym, skupiając się na wyjątkowości tego samochodu w latach 60 w kategorii "Muscle" zapomina Pan chyba, że trochę wcześniej były auta takie, jak: Pontiac GTO (generacje 1964, '65, '66 itd.), Plymouth Belvedere/GTX, Plymouth Barracuda (potem jako 'Cuda), Plymouth Roadrunner, żeby nie wymieniać już Dodge Charger, Dodge Dart czy AMC Javelin, AMX itd. I one wszystkie były hitami w drugiej połowie lat 60, potem stały się "kultowe" - i do dziś tak jest, a może nawet bardziej...

~Tad. 2011-12-16

Napisano powyżej ,że Camaro zbudowano na bazie Firebird (?). Tzn. co , p. redaktorze , jest na bazie Pontiaca, którego już nie ma na rynku. Maska , silnik ,zawieszenie ? A może klamki ,lusterka ? Pierwsze słyszę ,że Chevrolet buduje swoje auta na bazie Pontiaca. Nie zapędził się Pan emocjonalnie po przejażdżce prawdziwym amerykańskim autem ? 8- cylindrowym ? Chevrolet od samego początku produkcji szczycił się swoimi potężnymi silnikami 8- cylindrowymi !!! To były rakiety w tamtych czasach. W latach 60 -tych p.redaktorze , młodzież amerykańska oszalała na punkcie Chevroletów i osiągów tych aut. Wtedy każdy chłopak musiał zaszpanować przed dziewczyną Chevroletem ojca. Chevy i "rock and roll" to były najlepsze czasy w dziejach USA . No cóż ,było minęło.

~raiders z ciemnogrodu 2011-11-15

ten redaktorek to pewnie przyszedł z "gazety wybiórczej" bo tak się rozpędził w kłamaniu że nawet tu się jeszcze nie zatrzymał

~Camaro fan 2011-11-15

Panie 'redaktorze' sugeruję aby Pan jeszcze raz przeczytał co Pan napisał (albo wkleił) i poprawił te bzdury. W Polsce oferowane są tylko wersje 2SS. Nie ma najtańszych V6. Silnik V6 nie ma 426 koni i pojemności 6,2 litra. Geeezzz...

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport