mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Chevrolet Orlando: Czas pożegnania

Chevrolet Orlando: Czas pożegnania

Kiedy piszę te słowa, nie ma już na naszym redakcyjnym parkingu Chevroleta Orlando, który spędził razem z nami dokładnie 3 miesiące. W tym czasie pokonaliśmy nim prawie 22 tys. kilometrów, zaliczyliśmy jeden test porównawczy, dwie wizyty w serwisie i... choć chcielibyśmy, to tak naprawdę nie mamy do czego się przyczepić.

Chevrolet Orlando: Czas pożegnania
7-osobowy Chevrolet Orlando (i tylko taki, w ofercie nie ma możliwości wyboru wariantu dla pięciu osób) podczas naszej trzymiesięcznej przygody potwierdził ze wszechmiar opinię auta wszechstronnego. Siedem osób na pokładzie? Nie ma problemu, i to nawet jeśli będą to wyłącznie dorośli pasażerowie, choć ci lepiej, żeby nie mierzyli ponad 170 cm wzrostu, jeśli przyjdzie im zająć miejsca w trzecim rzędzie. Konieczność przewiezienia większego gabarytowo przedmiotu także nie stanowi wyzwania ponad siły minivana Chevroleta. Jednak najczęściej będzie wykorzystywany układ siedzeń 2+3, który zapewnia dodatkowo 458 litrów pojemności bagażnika. Nie jest to wynik rozkładający konkurencję na łopatki, co więcej, większość konkurentów może pochwalić się lepszym wynikiem. Taka wielkość jednak na co dzień nam wystarczy, a i podczas dalszego wyjazdu powinna pomieścić odpowiednią ilość ekwipunku. Drobne zastrzeżenia można mieć do braku możliwości wymontowania obu foteli trzeciego rzędu. Pozwoliłoby to wygospodarować nieco więcej litrów na nasze potrzeby.

Największy komfort podróżowania zapewniają jednak przednie fotele, choć i na środkowej kanapie można przyjemnie znieść kilkugodzinną podróż. Fotel kierowcy pozwala szybko ustawić optymalną pozycję, jest wystarczająco obszerny, z dobrym podparciem bocznym, tak że po całym dniu spędzonym za kółkiem wcale nie musimy być niezdatni do niczego.

Trudy testu w różnych miejscach odcisnęły się na wnętrzu Orlando (choć niejako na swoje usprawiedliwienie mamy to, że w momencie jego odbioru na liczniku widniało już kilkanaście tysięcy przejechanych kilometrów). Oznaki zadrapania najbardziej widoczne były w części bagażowej - na dość wysoko umieszczonym progu bagażnika, a także na wewnętrznych osłonach. Potwierdza to tylko, że nasz Chevrolet był wykorzystywany do różnych zadań. Nieco mniejsze "obrażenia" w postaci drobnych rys i zadrapań można było dostrzec w kabinie Orlando - głównie na desce rozdzielczej oraz obiciach drzwi. Poza tym nie dostrzegliśmy innych śladów zużycia w postaci wszelkiej maści odgłosów.

Chevrolet Orlando może pochwalić się ergonomicznym wnętrzem, jednak bez żadnych ekstra dodatków. Jedynym niespodziewanym rozwiązaniem jest schowek ukryty pod panelem audio. Nie jest to miejsce całkowicie przypadkowe, bowiem w jego wnętrzu znajdziemy złącze USB oraz aux.


163 konie mechaniczne, jakie pracowały pod maską testowego Orlando, to całkowicie wystarczająca dawka mocy dla tego auta. Co więcej, można zaryzykować twierdzenie, że dzięki nim oraz maksymalnemu momentowi obrotowemu na poziomie 360 Nm minivan Chevroleta jest całkiem dynamicznym autem. Oczywiście wyciskanie z niego osiągów zbliżonych do rekordowych (10 sekund do 100 km/h i 197 km/h maksymalnej prędkości) może skutkować co najmniej stanem przedzawałowym na stacji paliw. Szczególnie w kontekście rosnących niepokojąco cen oleju napędowego. Średnie spalanie podczas całego testu wyniosło 7,8 l/100 km. Jeśli jednak kierowca wykazywał się większą cierpliwością i nie charakteryzował się wyjątkowo ciężką stopą, to na trasie można było zejść poniżej sześciu litrów na 100 kilometrów. W mieście wskazania paliwomierza najczęściej krążyły wokół granicy 10 litrów. I tu znów. Przy spokojniejszej jeździe można się było pokusić o spalanie nawet poniżej 9 l/100 km, ale wydobycie wszystkiego co najlepsze z turbodoładowanej jednostki skutkowało wynikiem nawet 11-12 l/100 km.

Plus naszemu Orlando należy się za bardzo dobre właściwości jezdne. W końcu mamy do czynienia z autem o wyjątkowo rodzinnym charakterze, ale jeśli okaże się, że głowa rodziny ma w sobie choć trochę sportowego bakcyla, wówczas się nie zawiedzie. Dość sztywno zestrojony układ zawieszenia trzyma w ryzach nadwozie Orlando, jednocześnie cały czas jest jednak w kabinie stosunkowo komfortowo. Dobre wyczucie drogi w czasie jazdy zapewnia także układ kierowniczy. Jedyne zastrzeżenia można mieć tylko do zbyt dużego hałasu, jaki dobiega do kabiny podczas szybszego pokonywania większych nierówności.

Podczas trzymiesięcznego testu nasz Chevrolet Orlando ani razu nas nie zawiódł. Dwukrotnie stawiliśmy się z nim do serwisu, jednak były to wizyty zaplanowane, a nie wynikające z jakichś niespodziewanych usterek. Pierwsza nasza obecność w serwisie Chevroleta wynikała z tak prozaicznego obowiązku, jakim jest wymiana opon. Choć zima w tym roku zaatakowała wyjątkowo późno woleliśmy jednak trzymać rękę na pulsie.

Druga wizyta w tym samym serwisie amerykańskiej marki we Wrocławiu wynikała z przekroczenia 30 tys. kilometrów. Podczas tego standardowego przeglądu sprawdzono wszystkie podstawowe podzespoły - podwozie, zawieszenie, hamulce, układ kierowniczy, stan pasków napędowych, poziom płynów eksploatacyjnych, a także układy bezpieczeństwa oraz elektronikę silnika. W żadnej z tych pozycji nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości, nie wystąpiły żadne ubytki czy luzy. Klocki hamulcowe wciąż były w dobrym stanie i bez problemów powinny wytrzymać co najmniej do następnego przeglądu. Koszt przeglądu przy 30 tys. km, który w naszym przypadku obejmował także wymianę oleju, oscyluje w granicach 580-600 zł i zależny jest od zakresu samego przeglądu.

Kiedy nasz długodystansowy Chevrolet Orlando wracał już do swojego domu, do Warszawy, miał na liczniku prawie 40 tys. km przebiegu. Półroczne auto nie powinno okazywać żadnych oznak "zmęczenia" i takie też wrażenie sprawiało to Orlando. I nie chodzi tu o jakieś poważniejsze awarie, ale choćby o chwilową niedyspozycję auta, przepaloną żaróweczkę, albo wzbudzające niepokój każdego kierowcy zapalające się niespodziewanie kontrolki. Jedyna drobna usterka dotyczyła lewego siedzenia drugiego rzędu, które na dwa, trzy dnie przed powrotem odmówiło nam posłuszeństwo, nie chcąc się złożyć. Już na miejscu w stolicy okazało się, że trzeba było po prostu użyć większej siły...

Po dłuższej przygodzie z Chevroletem Orlando z całą odpowiedzialnością możemy stwierdzić, pod którą to opinią podpisują się wszystkie osoby z redakcji, które miały możliwość nieco więcej pojeździć tym autem, że mamy do czynienia z bardzo solidnym, a przy tym niezawodnym modelem. W przypadku rodzinnego wykorzystania okazuje się całkiem funkcjonalny, nie zawodzi pod względem komfortu podróży, a przy tym ma zwracający uwagę design nadwozia. No i cena (w przypadku najmocniejszego diesla od 81.990 zł) również stanowi mocny punkt tego modelu.


Chevrolet Orlando opuścił nasz redakcyjny parking, ale niemal w tym samym czasie pojawił się na nim kolejny model na długim dystansie. Jaki? O tym przekonacie się już niebawem...
|

Podobne wiadomości:

Chevrolet Corvette Shooting Brake - w sam raz na zakupy

Chevrolet Corvette Shooting Brake - w sam raz...

Aktualności 2016-04-06

Nowy Chevrolet Camaro ZL1

Nowy Chevrolet Camaro ZL1

Premiery 2016-03-16

Komentuj:

~miazga 2012-04-07

Moje 1.8 benzyna okolo 8-9 do 10 w miescie, ale zauwazylem usterke- prawdopodobnie caly czas pracuje sprezarka klimy pomimo wylaczonego przycisku... to by tlumaczylo okolo 1-1,5 l za duze spalanko. Czy ktos moze mi potwierdzic czy u Was tez zawieszenie slychac juz po 10 tys jakby przejechane bylo 50-60 tys ? mialem kika opli - nwych i tak zawieszenia nie bylo slychac, a to podobno opla podloga.

~wiktor 2012-03-31

Witam Co do spalania to średnio 8L ( wg.komputera ) z automatem przy masie własnej z wieloma dodatkami na pokładzie około 1,8t oraz mało opływowym kształcie to tragedii nie ma , co do kultury pracy też bym nie narzekał bo jest dużo lepiej niż w benzynowej Toyocie werso, chyba że ktoś nie jeździł tym modelem tylko słuchał opinii .Nie słyszałem go nigdy na zimno bo stoi w ciepłym garażu ale podczas jazdy jest ok. Wiadomo do wszystkiego można się przyczepić ale pytanie czy nas stać na coś lepszego ?

~Arek 2012-02-06

te silniki diesla 2.0CDTI tak właśnie sporo palą i do tego (moim zdaniem) nie najlepsza kultura pracy i słabe wyciszenie od strony kabiny. Ciekawe jak tam jest ze spalaniem i elastycznością benzynowych jednostek napędowych. Jednak za takie pieniądze ciężko znaleźć coś lepszego.

~dan 2012-02-02

@ remik - i jeszcze koreańskich

~aabbcc 2012-02-01

tylko że orlando z amerykańskimi chevroletami ma wspólny tylko znaczek na masce

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport