mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Chrysler PT Cruiser: Zrodzony do kontrowersji

Chrysler PT Cruiser: Zrodzony do kontrowersji

Samochodów idealnych nie ma i długo z pewnością nie będzie. To niezaprzeczalne, podobnie jak fakt, że dwa plus dwa daje w sumie cztery. Producenci samochodów są więc zmuszeni ciągle gonić za tą 'motoryzacyjną ideą fix', a efekty prac kończą się z różnym skutkiem. Jedni konstruują samochody sportowe i szybkie, drudzy funkcjonalne, jeszcze inni ekonomiczne. Są też tacy, którzy - być może ze świadomością lub też bez - budują modele aby wszem i wobec siały kontrowersję. Tak jak Chrysler PT Cruiser.

Chrysler PT Cruiser: Zrodzony do kontrowersji

Historia europejskiej wersji „retro-wozu”, „piti” czy też „karawana” jak nazywają PT Cruisera jego przeciwnicy, rozpoczęła się w 2001 roku w Austrii. Tam też w fabryce Chryslera położonej na przedmieściach Grazu wystartowała budowa jednego z najbardziej zadziwiających pod względem stylistyki samochodu ostatnich lat. Pierwsze, poważne kroki stawiane przez Amerykanów na europejskiej ziemi były dosyć chwiejne, co naturalnie musiało się odbić w zainteresowaniu starokontynentalnej klienteli modelami tej marki. PT Cruiser miał dodatkowo utrudnione zadanie. Poza udowodnieniem swojej jakości – z tym było nie do końca dobrze - i spełnienia cech europejskiej funkcjonalności zamkniętej w małym opakowaniu (czyt. samochodu) musiał namawiać i przekonywać do swojej nieprzeciętnej i kontrowersyjnej urody. Finał finałów był taki, że na kupno auta decydowali się tylko Ci, którzy po prostu się w nim zakochali. Skąd wynikał ten sentyment? Nie wiemy, być może z zamiłowania do czarno-białych filmów z lat 40-tych i 50-tych w których gdzieniegdzie można było dostrzec kadry z fenomenalnie zaprojektowanymi Pontiacami Silver Streak czy też Cadillacami Sixty Special. Lata od debiutu mijały, a zainteresowanie, mimo dość korzystnej ceny, utrzymywało się cały czas na podobnym poziomie. Postanowiono więc przeprowadzić lifting, nie tylko nadwozia, ale też wnętrza i podzespołów mechanicznych. Z jakim skutkiem? O tym poniżej.

Stylistyka: Retro-mania 2
Re-make stylistyczny Chryslera PT Cruiser zachowuje swoje dotychczasowe kanony. W aucie od strony zewnętrznej zmianom uległy drobne detale. Samochód nadal nawiązuje do lat 50-tych i teraźniejszości, a jego wygląd jest tak samo mocno intrygujący z przodu jak i z tyłu. Nos PT Cruisera to trójkątna maska zakończona olbrzymim grillem z poziomymi listwami. Po bokach lekko uniesione, nowo zaprojektowane reflektory wyznaczające granicę pomiędzy masywnym zderzakiem i równie sowitymi nadkolami. Całość typowa dla dawnych, amerykańskich hot-rodów. Przestrzeń od przedniej szyby do tylnej klapy u góry zaakcentowanej spojlerem to już raczej synonim współczesnych pojazdów, choć i tutaj przewijają się ubiegłowieczne akcenty. Ta część samochodu w pełni zdradza segment aut, do którego został sklasyfikowany model Chryslera, mianowicie mini-vanów. Auto ma 4288 mm długości, co raczej skreśla go z listy kompaktów, do których często był zaliczany.

Chrysler PT Cruiser pozostał kontrowersyjny i w pewnym sensie stało się to jego główną zaletą w handlu. Czy się komuś podoba, czy nie to tak naprawdę sprawa indywidualna, ponieważ dyskutować można o tym bardzo długo. Nam w oczy rzuciło się coś innego, co w konsekwencji zadecydowało ostatecznie o pozytywnym wrażeniu. Chodzi o sam pomysł połączenia smaczków designerskich z lat 40-tych i 50-tych ze współczesnością w coś, co naprawdę w końcowym efekcie ma przysłowiowe ręce i nogi. Brawo.

Wnętrze: Sterylność i wieszak na ręczniki
Retro-maniacki upór projektantów Chryslera widać również wewnątrz samochodu. Jeżeli ktoś choć raz widział na zdjęciach wnętrza wspomnianych wcześniej hot-rodów, wie, co mamy na myśli. Okrągłe zegary, pokrętła i nawiewy, surowa dźwignia zmiany biegów przypominają o dawnych trendach. Jeśli do tego dodać ciekawie zaprojektowaną, choć trochę za dużą kierownicę oraz całkowicie pionowo umieszczoną centralną konsolę wówczas można mówić o typowo amerykańskim wozie. Podobnie można rzecz o rozmieszczeniu niektórych przełączników. Guziki elektrycznego sterowania szybami umieszczone zostały w centralnej konsoli. Również typowo amerykański pomysł.

Po zajęciu miejsca za kierownicą pierwsze co uderza to sterylność wnętrza. Połyskujące plastiki, tapicerka w kolorze pianki z cappucino i gdzieniegdzie posrebrzane elementy wprowadzają nieco luksusowego klimatu.

Drugie wrażenie jest już mniej miłe. Niestety za kierownicą PT Cruisera z zajęciem odpowiedniego miejsca kłopoty będą miały nawet niskie osoby, bowiem „z wejścia” fotele są umieszczono stosunkowo wysoko i sztywno, zaś widoczność przez przednią szybę jest ograniczona przez deskę rozdzielczą. Wysocy kierowcy z kolei muszą założyć ochraniacz na prawe kolano, bowiem podczas jazdy notorycznie narażane jest na dość bolesny kontakt z centralną konsolą. Drażni także sposób włączania poszczególnych stopni szybkości wycieraczek oraz umiejscowienie i wykonanie dźwigni hamulca ręcznego. Miejsca na tylnych siedzeniach jest wystarczająco i poza fotelem kierowcy – biorąc pod uwagę segment auta – pozostali pasażerowie nie powinni narzekać na przestrzeń. Nurtujących pytań może dostarczyć wystający uchwyt nad schowkiem po stronie pasażera siedzącego z przodu. Długo zastanawialiśmy się do czego może służyć... być może jest to po prostu element stylistyczny, ale równie dobrze spisuje się jako punkt zaparcia podczas gwałtownych skrętów. Dla ludzi bardzo praktycznych i lubiących wypady nad jezioro może też posłużyć jako doskonały wieszak na ręczniki. A wybierając się nad jezioro PT Cruiser pozwoli zabrać na pokład 620 l. bagażu, który notabene dzięki wysoko otwieranej klapie bagażnika bardzo łatwo można zapakować. Rezygnując z tylnej kanapy przestrzeń załadunkowa wzrasta do 1818 l. Tak więc w tym elemencie styl retro staje się nie tylko ekstrawagancki ale też praktyczny.

Co urzeka we wnętrzu jednego z najmniejszych modeli Chryslera, to przede wszystkim brak monotonii. Mimo że pełno w nim amerykańskich akcentów to detale, sposób aranżacji wnętrza oraz znacznie poprawiona jakość wykonania w porównaniu z protoplastą potrafią zaciekawić.

Jazda: Europa czy Stany?
Jeżdżąc „piti” z 2.2 l. silnikiem turbodiesla CRD nie mogliśmy się oprzeć wrażeniu, że jadą z nami dwie historie motoryzacji, amerykańska i jeśli można to tak ująć, europejska. Jankesi włożyli do testowanego modelu żwawą jednostkę R4 w układzie common-rail o mocy 150 KM, z kolei lud Europy, a konkretnie inżynierowie z koncernu DaimlerChrysler zajęli się majsterkowaniem przy zawieszeniu i innych układach mechanicznych. Więcej frajdy z jazdy naszym zdaniem pochodzi od Amerykanów. Maksymalny moment obrotowy tej wersji silnikowej wynosi 300 Nm, co w zupełności wystarcza ważącemu nieco ponad 1,5 tony Chryslerowi dynamicznie przyspieszać już od 1 600 obr./min. i zapewniać bardzo przyzwoite osiągi – od 0 do 100 km/h PT Cruiser rozpędza się w około 11 sekund, a prędkość maksymalna wynosi 183 km/h. Silnik gwarantuje bardzo dobrą elastyczność, choć jego klekot jest dość intensywnie słyszalny w kabinie.

Co do pracy włożonej w ten model przez wspomnianą frakcję europejską. Dobrze, że to oni zajęli się dostosowaniem charakterystyki zawieszenia, a nie Amerykanie. Uczynili duży postęp w porównaniu z pierwszą serią PT Cruisera, choć ich praca brutalnie została zweryfikowana na wymagających polskich drogach. Na dziurawych nawierzchniach zawieszenie okazuje się głośne, co w dodatku z głośnym silnikiem wymusza tylko jedno – podkręcenie „Volume” w radioodtwarzaczu na plus. Układ kierowniczy działa bez zarzutu, ale i jemu przydałby się lifting. Zarówno Amerykanie jak i Europejczycy zapomnieli o charakterystyce dróg na całym Starym Kontynencie, które nie zawsze są tak proste i szerokie jak w Stanach Zjednoczonych. Cierpi na tym zwrotność auta. Nie można przyczepić się do hamulców i stabilności w zakrętach – oczywiście wszystko w granicach rozsądku, PT Cruiser to nie wyścigówka.

Pozytywne wrażanie pozostawia po sobie ekonomika samochodu. W cyklu pozamiejskim 5.7 l., w cyklu mieszanym 6.9 l. i w mieście 8.8 l.

Podsumowanie: Zrodzony do kontrowersji
Kontrowersja goni kontrowersję – patrząc z pewnego dystansu tak można scharakteryzować model Chryslera. Zarówno stylistyka, wnętrze oraz walory jezdne mogą wprowadzić na pole niekończących się dyskusji, które do niczego innego sensownego nie doprowadzą, jak do stwierdzenia, że PT Cruiser został zrodzony, by właśnie być kontrowersyjnym. Co ciekawe, nie jest to przekleństwo tego samochodu, a raczej solidna karta przetargowa w walce o klienta. Jeśli dorzucimy do tego bogate, seryjne wyposażenie zawierające między innymi komplet sześciu poduszek powietrznych, klimatyzację, pełną elektrykę szyb i lusterek oraz regulowaną kolumnę kierownicy z jej wspomaganiem w rozsądnej cenie, Chrysler PT Cruiser może okazać się bardzo ciekawą alternatywą w poszukiwaniu auta dla małej rodziny lub krzykliwych osobowości. Target klientów nie jest więc taki mały...

+ ekonomiczny i dynamiczny silnik
+ bogate wyposażenie seryjne
+ unikatowa stylistyka

- ograniczone pole widzenia na boki i do tyłu
- źle zestrojone zawieszenie
- brak ergonomii we wnętrzu

 

Zobacz galerię zdjęć testowanego modelu Chrysler PT Cruiser 2.2 CRD

Zobacz cennik i listę wyposażenia testowanego modelu Chrysler PT Cruiser

Dowiedz się więcej o modelu Chrysler PT Cruiser

Podobne wiadomości:

Chrysler Pacifica - nowa generacja na targach w Detroit

Chrysler Pacifica - nowa generacja na targach...

Premiery 2016-01-11

Poduszki powietrzne w tych autach mogą zranić

Poduszki powietrzne w tych autach mogą zranić

Aktualności 2015-07-28

Komentuj:

~Pawel 2012-03-19

Super autko. Niesamowity komfort. Jechałem nim z Angli do Polski i zero uczucia zmęczenia jazdą spowodowane wysoko umieszczonymi fotelami. Wygląd kozak;) jak się komuś nie podoba to z zazdrości. Fakt, na początku trudny w prowadzeniu ale teraz nie zamienił bym się na żaden inny samochód.

~darek 2011-06-10

Ten samochód to porazka i tyle - kupiłem go żonie - 2l bezyna - Smiech na sali . Po pierwsze to wcale nie przyszpiesza , strach wyprzedzać no i nie skreca - wozem drabiniastym szybciej zakrecisz niz tym g.... Komfort jazdy - po prostu go nie ma . po przejechaniu 100km na tym foteliku byłem sciochrany jak po wojnie. Jak szybko go kupiłem tak szybko go sprzedaje bo szkoda mi zony - lepij kupić byle jakiego europejczyka niz taki amerykanski wynalazek.

~gość 2009-05-03

Super te autko, podoba mi się, też bym takie chciał, może ktoś dałby się przejechać? ;-)

~bmw5 2009-03-06

super furka szczegolnie diesel z chipem ok 180 km

~ALiK 2008-09-02

ja mam PITIKA ,jeżdzi mi sie nim super(2,2CRD) i zwisa mi szczerze co mysla o PITIKU inni!!!oczywiscie jak mysla zle to musza byc inni:-))

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport