mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Citroen C-Crosser: Trzeci bliźniak

Citroen C-Crosser: Trzeci bliźniak

Francuska grupa PSA postanowiła po raz kolejny wejść w "romans" z japońskim producentem samochodów. Tym razem wybór padł na Mitsubishi. Owocem pracy trzech firm są modele reprezentujące rozrastający się segment SUV. Jednym z tych dużych trojaczków jest Citroen C-Crosser.

Citroen C-Crosser: Trzeci bliźniak

Francuzi są znani z tworzenia awangardowych rozwiązań. Szczególnie jeśli chodzi o motoryzację. Jednak w kwestii samochodów z segmentu SUV bardzo długo zachowywali się roztropnie. Nawet w momencie szturmu na segment i rosnących słupków sprzedaży takich samochodów, koncern PSA Peugeot Citroen nie zamierzał iść w ciemno.

Na pomoc przyszedł doświadczony na rynku aut sportowo-rekreacyjnych producent z Kraju Kwitnącej Wiśni - Mitsubishi. Korzystając z wiedzy i technologii 12-krotnego zwycięzcy rajdu Dakar, Citroen i Peugeot wprowadzili modele, które mają skutecznie rywalizować w ciasnym już segmencie.

Stylistyka: Charakterystyczny
Wszystkie trzy modele łączy dużo wspólnych cech wyglądu. Jednak każde z nich posiada wyraźne cechy charakterystyczne dla danej marki. Patrząc na C-Crossera z przodu nie będziemy mieli wątpliwości z jakim autem mamy do czynienia. Duża ilość chromowanych elementów oraz charakterystyczny grill pierwsze rzucają się w oczy. Reflektory nawiązują delikatnie do nowej generacji modelu C5.

Sylwetka boczna jest zwarta, a jej kształty w żadnym wypadku nie są toporne. Pomimo swojej wielkości (długość 4,64 m, szerokość 1,81 m i wysokość z relingami 1,71 m) auto doskonale radzi sobie w miejskiej dżungli, a także poza nią.

Nadwozie osadzono na osiemnastocalowych felgach, które zostały przygotowane specjalnie dla tego modelu. Przypominają logo, które zostało umieszczone  na słupku tylnych drzwi.

Wnętrze: Mało oryginalnie
Po raz pierwszy wsiadając do samochodu marki Citroen zawiodłem się widząc jego wnętrze. Deska rozdzielcza i tapicerka w jednym kolorze. A więc szaro i smutno. Nie ma charakterystycznej kierownicy z nieruchomym środkiem, ani dodatkowych wyświetlaczy zastępujących tradycyjne wskaźniki. Jeżeli mieliśmy okazję już wcześniej przejechać się Outlanderem, nie będziemy mieć właśnie żadnych wątpliwości, że to z tego samochodu została sklonowana deska rozdzielcza. Nawet kierownica wygląda identycznie. Zegary umieszczono w dwóch głębokich tunelach, pomiędzy którymi znalazło się miejsce na podświetlany na czerwono wyświetlacz komputera pokładowego, czyli identycznie jak w japońskim odpowiedniku.

W miejscu, gdzie tradycyjnie znajduje się radio lub przełączniki od klimatyzacji, umieszczono duży ciekłokrystaliczny wyświetlacz dotykowy, który robi tutaj za bazę multimedialną. Urządzenie wyświetla informacje na temat stanu samochodu, odtwarza muzykę, filmy i posiada dysk twardy.

Po zajęciu miejsca za kierownicą poczujemy się jak w rasowym SUVie. Siedzisko jest umieszczone dość wysoko, dzięki czemu mamy dobre warunki do obserwowania tego, co dzieje się na drodze. Przednie fotele zostały lekko wyprofilowane i w razie ostrzejszego pokonywania zakrętów zapewniają dobre trzymanie boczne. Niestety, skórzane obszycie sprawia, że w ciepłe dni dosłownie przyklejamy się do nich. Jeśli chodzi o ilość miejsca to jest ona wystarczająca nawet dla wysokich osób. Gorzej z tylną kanapą. Niby zmieszczą się tam trzy osoby, ale siedzi się tam jak na twardej ławce. Wszystko przez płaskie i twarde siedzisko z oparciem. Zatem wybierając się w dłuższą trasę warto o tym pamiętać.

Jednym z "udogodnień" tego modelu jest to, że posiada on trzeci rząd siedzeń, który jest chowany w podłodze bagażnika. Zatem w sytuacji awaryjnej w nowym SUVie Citroena można przewieźć nawet siedem osób, pod warunkiem że dwójka która usiądzie w trzecim rzędzie to dzieci.

Standardowa przestrzeń, jaką mamy do dyspozycji po otwarciu klapy, to 510 litrów. Dostęp do niej jest łatwy i przemyślany, bowiem producent oprócz otwieranej klapy bagażnika, dodatkowo umieścił mechanizm do otwierania burty, która obniża próg załadunkowy.

Jazda: Pogromca krawężników
Pora przekręcić kluczyk w stacyjce i zobaczyć możliwości szosowo-terenowe tego samochodu. Na początek jednak zobaczmy pod maskę, bowiem umieszczono tam jednostkę stworzoną przez koncern PSA. Diesel HDi o pojemności 2,2 litra dysponuje mocą 160 koni mechanicznych. Nie jest to dużo, zważywszy na to, że pojazd waży prawie 2 tony. Na szczęście jednak mamy do dyspozycji duży moment obrotowy (380Nm), który w płynny sposób radzi sobie z gabarytami samochodu. W standardzie z silnikiem współpracuje sześciobiegowa skrzynia, której nie można nic zarzucić.

Postanowiliśmy sprawdzić samochód w dwóch całkowicie odmiennych klimatach. Na pierwszy rzut poszła droga szybkiego ruchu - autostrada A4. Z wyprzedzaniem na trasie nie było kłopotów, jednak przy prędkościach powyżej 120 km/h można było zauważyć, że nie jest to samochód przystosowany do jazdy po autostradach. Po pierwsze za sprawą słabego wyciszenia w środku było głośno. Gdy silnik pracował powyżej 3 tys. obr./min, pasażerowie musieli się przekrzykiwać. Druga sprawa to walka z aerodynamiką. Auto za sprawą wysokiego nadwozia było podatne na boczne podmuchy wiatru. Odbierało to komfort jazdy. Jednak po przyjechaniu do miasta, gdzie prędkości są już dużo mniejsze, żadna z tych wad nie przeszkadzała w cieszeniu się jazdą. Zawieszenie w C-Crosserze jest nastawione na komfort, zatem każda nierówność jest pokonywana płynnie, a na zakrętach auto ma lekkie tendencje do bujania.

W drugiej części testu wybraliśmy się w górzyste rejony Dolnego Śląska, aby sprawdzić "rekreacyjne" właściwości C-Crossera. W końcu został on wyposażony w napęd na cztery koła, którym można sterować za pomocą pokrętła umieszczonego w tunelu środkowym. Domyślnie ustawiony jest napęd 2WD na przednią oś. Do wyboru mamy tryb automatyczny, dołączający tylną oś w razie potrzeby oraz blokadę dyferencjału, która blokuje przekazywanie momentu z korzyścią dla tylnej osi.

Zjechaliśmy zatem z utwardzonych dróg na błotniste i szutrowe, które w dodatku biegły pod górkę. W pewnym momencie jedna oś przestała dawać radę. Po włączeniu napędu na cztery koła i mocniejszym dodaniu gazu, samochód którego koła przed chwilą buksowały wydostał się z opresji bez zająknięcia. Jazda po błotnistym szlaku była łatwa i przyjemna, jednak trzeba było pamiętać, aby trzymać obroty na niższym biegu. Zatem można śmiało powiedzieć, że w razie srogiej zimy istnieje duża szansa, że wydostaniemy się z terenów nieodśnieżonych właśnie dzięki napędowi.

Jeszcze kilka słów na temat spalania. Gdy operowaliśmy pedałem gazu w sposób delikatny, samochód potrafił zadowolić się 8l/100km. Podczas jazd w terenie czy na autostradzie, gdzie obrotomierz rzadko spadał poniżej 2,5tys. obr./min, apetyt potrafił wzrosnąć do 10l/100km. Biorąc pod uwagę pojemność silnika jest to wynik bardzo przyzwoity. C-Crosser z pewnością nie zrujnuje naszego portfela.

Podsumowanie: Po co przepłacać?
Citroen C-Crosser spośród całej trójki wyróżnia się najciekawszym designem. Wewnątrz jest to identyczne auto, które od Outlandera różni się jedynie jednostką napędową i zmienionymi detalami. Dobre wyposażenie oraz właściwości jezdne w różnych warunkach to z pewnością mocne atuty tego modelu.

Jest jednak jeszcze jedna cecha, która wyróżnia to auto. Pomimo tego że jednak nie różni się zbyt wiele, zarówno pod względem wyglądu, jak i wyposażenia, to jednak C-Crosser jest najdroższy. Za podstawową wersję SX Pack trzeba zapłacić 141.500 złotych. Dodając jeszcze kilka elementów z opcjonalnego wyposażenia, wychodzi nam cena przeszło 150 tysięcy złotych. Niewiele lepsze osiągi nie tłumaczą powodów, dla których trzeba przepłacić nawet do 30 tysięcy złotych. Chyba, że ktoś chce mieć koniecznie pierwszego SUVa marki Citroen.


Podobne wiadomości:

Citroen C-Elysee po nowemu

Citroen C-Elysee po nowemu

Premiery 2016-11-15

Nowy Citroen C3 - mały Cactus

Nowy Citroen C3 - mały Cactus

Premiery 2016-06-30

Komentuj:

~AS 2012-02-03

Panowie jeśli chcecie usunąć fapa to tylko [pkt5. regulaminu forum.admin] Na jego stronie znajdziecie mój wykres na hamowni. Gość usuwał u mnie i wie o co chodzi.

~Marcin,,, 2011-12-30

Kolego <<zasmucony>> zrobiłeś już coś u siebie z tym filtrem FAP?

~zasmucony 2011-09-06

Kolego AS możesz mi powiedzieć, w którym salonie to zrobiłeś chodzi o ten filtr fap, bo ja dzwoniłem na al. Krakowską i powiedzieli mi że oni nic o takim programie nie słyszeli, ale może im chodzi o kasę że lepiej wymienić na nowy niż usunąć zupełnie.

~AS 2011-08-16

Po 52 tys wymieniłem sprzęgło . Mam teraz 86tyś i od nowa to samo . Sprzęgło mają do niczego. Co do zbiorniczka z płynem fap to również robiłem dwa razy aż w końcu usunąłem całkowicie wkład z filtrm fap koszt około 1,5tyś i po problemie z fapem oczywiście nowy program zrobiony w warszawie. jeśli chodzi o głośne hamulce to wymień kolego tarcze i klocki i po temacie

~zasmucony 2011-08-06

Koledzy ja nie wiem ale to mi wygląda na wadę fabyczną bo mój po 20 000 też się zaczął się ślizgać na piątym biegu, a po zatym mam pytanko co płynu fat, to jest dodatku do paliwa , który znajduje się przy tylnym lewym kole ja mam już raz wymieniony zbiornik bo zaczął wyciekać, a teraz po roku i czterech miesiącach mam ten sam objaw a ta puszka z wymianą kosztuje ok 1 500zł piszcie jak jest ztym u was

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport