mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Czy warto kupić: Audi 100 C3 [Typ 44]

Czy warto kupić: Audi 100 C3 [Typ 44]

Audi A6 - limuzyna z Ingolstadt klasy średniej wyższej, bezpośredni konkurent BMW serii 5 oraz Mercedesa klasy E. Piękny pojazd, jednak to nie o nim jest ten artykuł, a o jego protoplaście - Audi 100 c3 typ 44 - które zadebiutowało niemal dokładnie 30 lat temu.

Czy warto kupić: Audi 100 C3 [Typ 44]
W 1983 roku w sprzedaży ukazały się dwie wersje niemieckiej limuzyny - klasyczny sedan oraz kombi, które jednak tył miało bardziej podobny do swojego mniejszego brata - b2 coupe. W tej generacji wprowadzono bardzo dużo innowacji, takich jak stały napęd na cztery koła (w opcji), pierwszy silnik TDI (2,5 litra pojemności, rzędowy pięciocylindrowiec) czy hybryda, która niestety nie była dostępna w ogólnej sprzedaży. Za to dostępne były różne wariacje na temat silników pięciocylindrowych, tak zasilanych gaźnikiem, jak wtryskiem, benzynowych i wysokoprężnych, wolnossących i turbodoładowanych. Moc Audi 100 wahała się od 75 koni mechanicznych w silniku 1.8 do 165 KM w turbodoładowanym 2.2. Diesle dysponowały mocą od 82 KM (wolnossący 2.4) do 120 KM (turbodoładowany 2.5)  Auto wyróżniało się bardzo niskim współczynnikiem oporu powietrza (Cx=0,3). Niestety, nigdy nie zdecydowano się na wyprodukowanie wersji coupe. Sposoby promocji również były interesujące - np. film na którym wersja z napędem na cztery koła wjeżdża na sam szczyt skoczni narciarskiej.



Muzeum Audi w Ingolstadt nie miało żadnych egzemplarzy do wypożyczenia, tak samo pod tym względem nie mogły pomóc salony Audi, choć jest szansa że poszukiwania w tych miejscach nie zostały przeprowadzone zbyt dokładnie. Za to zdecydowanie dokładnie został przewertowany rynek samochodów używanych dzięki czemu suma sumarum za niecałe 4 tysiące zostało nabyte drogą kupna szare (po umyciu metalik) Audi Avant 100 c3 typ 44 rocznik 1989 z dwulitrowym wolnossącym pięciocylindrowym, 10-zaworowym silnikiem JS. Jest to silnik benzynowy, w Polsce został on dodatkowo wyposażony w instalację LPG. Pojazd duży, rodzinny, zdecydowanie bardzo wygodny z więcej jak poprawną dynamiką, pozwalający komfortowo przemieszczać się od punktu A do B. Wersja avant jest tylko 50 kilogramów cięższa od takiej samej wersji wyposażeniowej z nadwoziem typu sedan, w porównaniu do konkurencji to całkiem dobry wynik. Dodatkowym wyposażeniem jest deska rozdzielcza z zegarami pokazującymi ciśnienie oleju, temperaturę oleju i ładowanie alternatora oraz centralny zamek - właściwie tyle, mimo że można spotkać dużo bogatsze wersje m.in. z klimatyzacją czy skórzanymi fotelami. Choć trzeba przyznać szczerze, radio też znalazło się na pokładzie, jednak przy pięciu cylindrach grających pod maską inna muzyka nie była często włączana. Co ciekawe, cały czas można kupić egzemplarze z wydechem zamontowanym jeszcze w fabryce - jest to dość trwały element. Natomiast Audi c3 ma najprawdopodobniej najładniej seryjnie brzmiący wydech w wolnossącym pięciocylindrowcu. Uprzedzam jednak, że może to być wyjątkowo mało obiektywna ocena.

Niestety, w przeciwieństwie do nowych samochodów tutaj zakup nie był końcem wydatków, jakie trzeba było ponieść. I tak inspekcji został poddany układ jezdny, elektryczny, hamulcowy. Na szczęście skończyło się na wymianie jednego cylinderka hamulcowego w prawym tylnym kole (koszt 30 złotych, wymiana we własnym zakresie). Rozrząd był wymieniony jeszcze przez poprzedniego właściciela, jednak jeżeli zachodzi potrzeba wymiany, trzeba prócz paska zakupić rolkę prowadzącą, często napinacz oraz pompę wody, która w rzędowych piątkach była montowana w bloku (w przeciwieństwie do silników 1.8). "Eksploatacyjnie" został również wymieniony olej, oraz filtry powietrza i paliwa oraz świece - mniej jak 150 złotych i jesteśmy po tej operacji, którą jednak trzeba powtarzać co 10 tysięcy kilometrów (bez filtra paliwa). Ze względu na instalację gazową co 10tys. kilometrów był również odwiedzany 'gazownik' celem przeglądu instalacji oraz niezbędnych regulacji - za każdym razem 70 złotych. Być może dzięki temu wydatkowi obyło się bez nieprzyjemnych niespodzianek. Przyjemnym zaskoczeniem był stan oleju, którego między wymianami prawie nie ubywało, a dolewki nie były konieczne. Do tego dochodzi wymiana klocków hamulcowych (komplet przód 70 złotych) oraz szczęk w bębnach (oś tylna komplet 65 złotych). Zostały też zmienione łożyska tylne (2x30 złotych) oraz jeden przegub zewnętrzny (120 złotych). Wisienką na torcie jest warta 50 złotych linka hamulca ręcznego.

Dopiero po przejściu przeglądu (mniej więcej miesiąc od daty zakupu) pompa wspomagania zaczęła się pocić, więc budżet eksploatacyjny został uszczuplony o kolejne 300 złotych a pompa dostała nowe simmeringi. Po mniej więcej 25 przejechanych tysiącach trzeba było również wymienić przełącznik zespolony od świateł, stary nadgryziony zębem czasu po prostu się przepalił (150 złotych). Sama wymiana natomiast była odrobinę problematyczna, ponieważ trzeba było ściągnąć kierownicę. Na szczęście obyło się bez problemów z układem wtryskowym KE-jet nazywanym przez niektórych „zemstą Boscha” – z powodu np. falowania obrotów na biegu jałowym, a mechaniczny przepływomierz jest zdecydowanie nietolerancyjny na wystrzały gazu w autach zasilanych LPG - jest to jednoznaczne z unieruchomieniem pojazdu po wystrzale właśnie.

Większość kierowców bez problemu znajdzie wygodną pozycję do prowadzenia pojazdu mimo że kierownica nie ma możliwości regulacji. W zupełności wystarczy regulacja fotela na wysokość, kąt pochylenia oparcia i odległość od kierownicy - nie licząc wysokości raczej standard w latach 80. Wszystkie przełączniki są pod ręką - światła, kierunkowskazy, wycieraczki, awaryjne - w czterech manetkach przy kierownicy. Spasowanie elementów wnętrza stoi na wysokim poziomie - nie dobiegają do nas żadne podejrzane stuki, trzaski lub skrzypienie. Pasażer bez względu na to czy wybierze miejsce z tyłu, czy z przodu pojazdu nie będzie narzekał na ilość miejsca, tak na nogi, jak nad głową. Jest możliwość przemieszczania się w pięć osób na dłuższe dystanse (przetestowane na trasie z Jeleniej Góry do Wurzburg'a i powrót) choć raczej zaleca się podróżowanie z czterema osobami na pokładzie. Wyciszenie wnętrza jest bardzo dobre - przy 140 km/h nie trzeba podnosić głosu, żeby porozmawiać. Plusem jest również wydajne ogrzewanie i wentylacja wnętrza - po kwadransie wszystkie szyby zimą są odmrożone i zdecydowanie nie parują. Bagażnik ma ponad 500 litrów pojemności jeszcze przed złożeniem siedzeń i spokojnie pomieści tak wózek dziecięcy, jak i dość sporą ilość zakupów lub wakacyjnych bagaży. Po złożeniu tylnej kanapy z powodzeniem można przewozić rowery bez potrzeby rozkręcania ich przed zapakowaniem. Przy butli zainstalowanej  w podłodze w miejscu na koło zapasowe, z lewej strony w schowku pod oknem spokojnie się mieści dojazdówka, a bagażnik nic nie traci ze swojej praktyczności.

Zawieszenie jest zestrojone miękko, jest całkiem spory rozstaw osi - ma się wrażenie przepływania przez nierówności (ogumienie 195/65/15), jednak mimo tego w zakręcie samochód prowadzi się pewnie. Sama konstrukcja jest prosta - w wersji napędzanej tylko na przednią oś z przodu mamy kolumny McPhersona i po jednym wahaczu na stronę plus stabilizator. Z tyłu jest po prostu belka. Wspomaganie kierownicy nie przeszkadza w czuciu drogi - zawsze wiadomo, w którym miejscu są koła i czy mają przyczepność, czy powoli ją tracą. Zwłaszcza zimą można docenić prostotę prowadzenia tego jednak dość dużego pojazdu. Testowe cygaro nigdzie się nie zakopało, mimo że w Karkonoszach rano często trzeba było je odkopywać.

Blacharka jest bardzo mocną stroną Audi w ogóle z tamtego okresu - więc jeśli auto jest bez poważnych przygód blacharskich to jest bardzo prawdopodobne że wszędzie będzie oryginalny lakier.

Nasz niemały przecież pojazd zadowalał się przeciętnymi ilościami paliwa - w trasie było to odpowiednio 8 litrów benzyny i 10 litrów gazu - przy zbiornikach o pojemności odpowiednio 80 i 40 litrów można było bez tankowania przejechać 1400 kilometrów, choć przy stosowaniu się do zasad jazdy eko zapewne można uzyskać jeszcze lepszy wynik. W mieście bez korków powinno się doliczyć spokojnie dwa i pół litra paliwa więcej.

Podsumowując - już za 3 tysiące złotych można kupić samochód, który odpowiednio użytkowany odwdzięczy się bezawaryjną eksploatacją, choć po dokonaniu niezbędnych napraw kwota ta z łatwością może się podwoić. Pozytywnie zaskakuje jakość wykonania i koszty eksploatacji, choć w wielu przypadkach krwi potrafi napsuć układ wtryskowy lub układ wspomagania kierownicy. W przeciwieństwie do aparatu, który robił końcową sesję fotograficzną podczas deszczu, nigdy nie odmówiło współpracy bez względu na warunki. I przyznam szczerze, okres kiedy mogłem przemieszczać się Cygarem będzie okresem dobrze wspominanym.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Audi 100 Wszystko o Audi
Tematy w artykule: Audi Audi 100 czy warto kupić

Podobne wiadomości:

Audi Q5 - znamy cenę

Audi Q5 - znamy cenę

Aktualności 2016-12-08

Audi Sport GmbH - nowa-stara marka z Neckarsulm

Audi Sport GmbH - nowa-stara marka z...

Samochody luksusowe 2016-12-02

Komentuj:

~AUDI NA ZAWSZE 2014-06-25

Tak to auto to był cud ,,CYGARO'' to był samochód aż się łezka w oku kręci.

~pax 2012-11-12

auto klasyka, dziś już takich nie robią

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport