mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Czy warto kupić: Daewoo Tico (1991-2001)

Czy warto kupić: Daewoo Tico (1991-2001)

Najmniejszy, najtańszy i najprostszy konstrukcyjnie model Daewoo, jaki pojawił się w sprzedaży nad Wisłą, jeszcze dziś, a więc dziesięć lat po zakończeniu produkcji, jest dość częstym widokiem na naszych ulicach. Duża popularność tego modelu pod koniec ubiegłego stulecia nie wynikała tylko z faktu, że był wytwarzany na Żeraniu.

Czy warto kupić: Daewoo Tico (1991-2001)
Historia modelu Tico rozpoczęła się wprawdzie w 1991 roku, jednak do Europy, w tym i do Polski dotarł on dwa lata później. Wówczas jednak nie podbił on jeszcze serc sporej rzeszy naszych rodaków, co wynikało z mało rozwiniętej sieci aut tej koreańskiej marki oraz bardzo ostrożnego podejścia do produktów marki Daewoo. Przełom nastąpił w drugiej połowie dekady, kiedy to Tico był już wytwarzany w fabryce FSO na Żeraniu, Polacy poznali jego zalety i w końcu coraz więcej osób mogła sobie pozwolić na swoje własne auto.

Stylistycznie Daewoo Tico wyróżniało się na drogach swoją kanciastą sylwetką i dość wąskim, ale stosunkowo długim nadwoziem. W segmencie najmniejszych modeli, jego główną zaletą była tylna para drzwi. Główni konkurenci Tico, czyli Fiat Cinquecento i Seicento, nie oferowali takiego komfortu swoim właścicielom. Konstrukcyjnie malutkie Daewoo było autem niezbyt nowoczesnym, bazując w dużej mierze na Suzuki Alto z lat osiemdziesiątych. Również od Suzuki zapożyczony został jedyny silnik, z jakim na rynku oferowane było Tico.

Wnętrze Tico nie zachwycało, było bardzo prosto wykonane, średnio wyposażone i wykończone materiałami słabej jakości (dominowały szare, twarde plastiki). W kilku miejscach szwankowała także funkcjonalność (m.in. tylna wycieraczka uruchamiana przyciskiem z lewej strony kierownicy). Z ilością miejsca nie było tragicznie, ale niestety przednie fotele oraz tylna kanapa do najwygodniejszych nie należą. W dodatku osoby o słusznej posturze będą narzekać na krótkie siedziska i wąskie fotele. Bagażnik oferował 180 litrów pojemności, którą po złożeniu tylnej kanapy można było powiększyć do 860 litrów. Plus za duży otwór bagażnika, pozwalający zmieścić naprawdę duże gabarytowo przedmioty.

W 1998 roku Daewoo Tico poddane zostało lekkiemu liftingowi. Z zewnątrz te egzemplarze wyróżniały się przede wszystkim lakierowanym zderzakiem, przyciemnianymi szybami oraz tylnym spojlerem, zaś wewnątrz pojawiły się elektroniczny zegar i elektrycznie regulowane przednie szyby.

Główną wadą Tico była tylko jedna wersja silnikowa i w dodatku oferowana jednostka była dość przestarzałej konstrukcji. 3-cylindrowy motor o pojemności 0,8 litra dysponował mocą zaledwie 41 koni mechanicznych. Niewiele, ale jak na tak małe auto silnik zapewniał minimum przyzwoitych osiągów i momentami można odnieść wrażenie, że pod maską pracuje nieco bardziej liczne stado koni mechanicznych. Niską kulturę pracy w jakimś stopniu rekompensuje niskie spalanie, które przy spokojnym obchodzeniu się z pedałem gazu oscyluje w okolicach 6 l/100 km.

Druga najpoważniejsza wada, to niski poziom bezpieczeństwa, jakie Tico zapewnia swoim pasażerom. Przede wszystkim na liście wyposażenia nie znajdziemy, dziś obowiązkowych, przednich poduszek powietrznych. Tico nie zapewniało także odpowiednich stref zgniotu, a i kolumna kierownicy nie spełniała ówczesnych norm bezpieczeństwa.

Pod względem właściwości jezdnych Daewoo Tico można było przyczepić się do mało precyzyjnego układu kierowniczego, zawieszenie dość miękko zestrojone zapewniało wprawdzie komfort jazdy, ale na szybciej pokonywanych zakrętach wiązało się to z przechyłami nadwozia.

Do najczęstszych bolączek, z jakim borykają się właściciele Tico, należą dość szybko zużywające się elementy zawieszenia. Łożyska tylnych kół, amortyzatory, wahacze, osłony przegubów wytrzymują zdecydowanie za krótko i nie jest to wyłącznie wina naszych kiepskich dróg. Problemy zdarzają się także z elementami układu hamulcowego, dość szybko potrafią się zużyć bębny oraz szczęki tylnego hamulca, a także linki hamulca ręcznego i sprzęgła. Dość szybko zaczynają pękać przewody elektryczne. Problemem jest także zabezpieczenie antykorozyjne w Tico. Jeśli zastanawiamy się nad zakupem tego modelu, koniecznie bardzo dokładnie przyjrzyjmy się jego poszczególnym elementom nadwozia (podłogi, nadkola, drzwi). Jeśli nie zrobił tego poprzedni właściciel, będziemy musieli sami się tym zająć. Choć powyższe usterki mogą przydarzać się stosunkowo często, to nie będą jakimś bardzo poważnym obciążeniem naszego portfela. Części zamienne są ogólnie dostępne, są nawet tanie, a oszczędności można dodatkowo poszukać wśród dostępnych zamienników. Co ważne, ze względu na prostą konstrukcję wiele napraw może zostać przeprowadzonych przez mniej wykwalifikowanych mechaników, dlatego też koszty serwisu nie należą do zbyt wysokich.

Również i starej konstrukcji silnik nie wpędzi nas w kłopoty finansowe, a to z tego prostego względu, że po prostu jest mało awaryjny. Bardzo rzadko zdarzają się jakieś poważniejsze usterki, a i wtedy jest szansa, że uda się je naprawić niewielkim kosztem.

Wprawdzie produkcja Daewoo Tico zakończyła się dziesięć lat temu (przez trzy lata Tico było wytwarzane równolegle ze swym następcą - Matizem), to wciąż dziś można znaleźć sporo ofert na rynku wtórnym. Niestety większość egzemplarzy ma spory przebieg i słabe wyposażenie, a znalezienie "perełki" w postaci zadbanego, w dobrym stanie i z małym przebiegiem egzemplarza do łatwych nie należy. Ważne, z punktu widzenia kupującego, że większość dostępnych ofert swoją karierę w całości spędziło na polskim rynku, a to oznacza, że przynajmniej nie będzie problemów z ustaleniem tożsamości takiego egzemplarza.

Cenowo Daewoo Tico to wyśmienita propozycja dla osób, które chciałyby nauczyć się jeździć, a przy tym nie bać się jakoś szczególnie o swoje auto. Nieuszkodzone (a więc nadające się do jazdy) egzemplarze można znaleźć już "w sieci" nawet od nieco ponad tysiąca złotych. Ceny tych najdroższych oscylują zaś wokół 5-6 tys. zł.

Podobne wiadomości:

Twórca Golfa i Poloneza na emeryturze - galeria dzieł Giorgetto Giugiaro

Twórca Golfa i Poloneza na emeryturze -...

Aktualności 2015-07-06

Czy warto kupić: Ford (Focus) C-Max I (2003-2010)

Czy warto kupić: Ford (Focus) C-Max I...

Testy samochodów 2015-06-07

Komentuj:

~Pietro55 2015-05-09

Bardzo dobre miejskie autko , na trasy raczej nie za bardzo chociaż maluchem tez jeździło sie po całej Polsce . Po kupnie przeważnie trzeba troszke wsadzic jednak koszty nie sa duze . U siebie wymieniałem tarcze i klocki przod , tył okładziny , bębny są super , linka hamulca ręcznego czyli bezpieczeństwo najważniejsze !!!! Jest stare powiedzenie ; jak dbasz tak masz czyli konserwacja podwozia , coroczny przeglad i ..... lac paliwo i jezdzic , pozdrawiam wszystkich włascicieli Tikusiow .

~tikacz 2013-01-25

matiz to tłuk i pali ponad 7litra,ten sam silnik ale na pełnym wtrysku i żre,blacha jeszcze gorsza niż w tico, mam tico od 99 roku nowe konserwowane od razu i nie gnije oprucz tego co sezon przeglądam spód i uzupełniam konserwacje ,silnik żyleta w lecie zejdzie przy spokojnej jeździe do 4l,hamowidło do dupy trzeba hamować oczami

~Bartek 2013-01-22

Jako auto do miasta bardzo tanie w zakupie i eksploatacji zdecydowanie warto. Jeździ się przyjemnie autko nie psuje się części tanie, opłaty niskie, mało pali, mało miejsca zajmuje w mieście spisuje się fantastycznie. W przeciwieństwie do autora artykułu silnik uznaje za jeden z największych plusów auta. Japońska prosta jednostka napędowa sprawie porusza autem, jest bezawaryjna i pali mniej niż 126p. Odpala nawet przy największych mrozach, ja nie mam z nią najmniejszych problemów. Druga zaleta auta to skrzynia biegów o niespotykanej w klasie precyzji. Co do wad wg mnie ma niestety jedna..korozję. Niestety, ale jeśli nie chcemy autka zniszczyć musimy walczyć z nią wszelkimi sposobami oraz dostępnymi środkami. Mimo to zdecydowanie polecam Tico jako alternatywa autobusu miejskiego, oraz skutera. Jak mi się znudzi tico, to kupie sobie matiza (w razie nie daj boże wypadku trochę bezpieczniejszy wariant). Pozdrawiam

~Ferdek 2011-11-03

Silnik w Tico jest nie do zdarcia, a przy tym ekonomiczny - w trasie można zejść do 4l/100km. Ale na tym kończą się zalety: blachy gniją jak papier, klocki hamulcowe trzeba wymieniać co 10kkm. Miałem bak przerdzewiały na wylot tak że benzyna się wylewała. Łożyska, kabelki od oświetlenia tablicy, mechanizm wycieraczek, klakson itp, itd. Generalnie cały czas trzeba było coś naprawiać.

~:P 2011-11-03

warto, jak kogos jest mało i jest sknerą . kupiłem tico 2 miechy temu rocznik 2000 za 870 zeta, zero rdzy, 62 tys przebiegu, 1 właściciel, bałem sie, że zabraknie mi na OC ale starczyło na OC+AC. nic nie muszę grzebać, do zimy przygotowany :) mam dosyć ciężką nogę i dziennie robie w 2 osoby + ~ 40 kg bagażu 70 km. pół/pół miasto/trasa zużycie 5,5 Litra/100

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport