mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Czy warto kupić: Toyota MR2 (1984-1989)

Czy warto kupić: Toyota MR2 (1984-1989)

Toyota MR2 pierwszej generacji to ciekawy pojazd, dużo wymagający od kierowcy, lecz jednocześnie dający bardzo dużo przyjemności  z jazdy. To tak pokrótce, zacznijmy jednak od początku.

Czy warto kupić: Toyota MR2 (1984-1989)
Koncept tego dwumiejscowego coupe zrodził się w biurach projektowych Toyoty w 1976 roku. Założenia były proste: samochód ma być lekki, dający radość z prowadzenia i konsumpcją paliwa nie drenujący kieszeni kierowcy. W 1979 r. szef działu projektowego Akido Yoshida rozpatrywał różne warianty przeniesienia napędu oraz położenia silnika - ostatecznie wybór padł na jednostkę czterocylindrową zamontowaną centralnie, która to napędzała tylną oś. Wtedy rozpoczęto prace właściwe, które w 1981 roku  zaowocowały pierwszym jeżdżącym prototypem. Interesującym może być fakt, zwłaszcza dla pasjonatów Formuły 1, że jednym z kierowców  testowych był Dan Gurney.
    
Dwa lata po wyprodukowaniu prototypu szerszej publiczności został pokazany koncept SV-3. Miał to być pierwszy masowo produkowany dwumiejscowy samochód tego producenta. Rok później Toyota nazwała swoje nowe dziecko MR2 - z angielskiego "mindship runabout two-seater". Już wtedy można było zauważyć pewne podobieństwa do Fiata X 1/9, jednak w przeciwieństwie do włoskiej konkurencji mały japończyk był bardziej zaawansowany technicznie oraz napędzany mocniejszymi silnikami. Ten mały i lekki pojazd był czymś czego nie spodziewano się po Toyocie - dwumiejscowy, z centralnie umieszczonym silnikiem nie był ani praktyczny, ani rodzinny, więc  zdecydowanie zrywający z ówczesnym wizerunkiem.
    
Już w 1984 roku rozpoczęto sprzedaż japońskiego coupe, na początku z silnikami 1,5 (3A-LU) 83 KM oraz 1,6 (4A-GE DOHC)  130 KM. Moce oczywiście nieznacznie się różniły w zależności od np. rynku, na który był przeznaczony samochód. Dwa lata później w sprzedaży była również wersja wyposażona w doładowanie. Co ciekawe, nie było to klasyczne rozwiązanie, ponieważ dodatkowe powietrze było dostarczane przez kompresor oparty na działaniu pompy Rootsa. Silnik ten miał oznaczenie 4A-GZE i obecnie jest jedną z najrzadziej spotykanych jednostek napędowych w AW11. Skrzynie biegów były dwie - pięciobiegowa przekładnia manualna oraz czterobiegowy automat. W 1990 roku pojawił się w sprzedaży następca SW20, czyli MR2 następnej generacji.
    
Tyle wiadomości teoretycznych, przejdźmy do pojazdu właściwego, który miałem niekłamaną przyjemność testować przez parę setek  kilometrów - AW11 z końca produkcji, rocznik 1989 napędzany 130-konną jednostką. Pierwsze obawy - czy się zmieszczę, samochód jest bardzo mały, ma niecałe 4 metry długości. Po zajęciu miejsca za  kierownicą jest dobrze, wszystko jest pod ręką. Siedzi się nisko, pozycja jest prawie pół-leżąca. Fotele są wygodne, mają dobre trzymanie boczne, co zdecydowanie doceniłem później. Wskaźniki są czytelne, mimo że prędkościomierz jest wyskalowany w milach. Dodatkowo jest wskaźnik temperatury wody, temperatury oleju oraz ładowania, niestety nie kompresora. Dźwignia zmiany biegów jest blisko kierownicy, lewarek ma krótki skok, działa bardzo precyzyjnie. Po przekręceniu kluczyka 130-konny silnik budzi się do życia niemal natychmiast. I słychać go za plecami, nie z przodu, jak w większości modeli.
    
Testowany egzemplarz nie był w 100% seryjny - w środku nie ma oryginalnej kierownicy, tylko skórzana sportowa kierownica RAID, a zawieszenie zostało wymienione na torowy odpowiednik BC-Racing. Dzięki temu dodatkowo w samochodzie możemy ustawić wysokość, twardość i nastawy zawieszenia. Było twardo, ale nie na tyle, żeby po dłuższej jeździe odczuwać dyskomfort. Auto z seryjnym zawieszeniem przy nie dość pewnym poprowadzeniu w zakręcie ma tendencję do delikatnej podsterowności, która potrafi momentalnie zamienić się w nadsterowność, co nie jest ani proste, ani bezpieczne. MRka z typowo sportowym zawieszeniem pod tym względem zdecydowanie lepiej sie prowadzi. Auto bardzo dobrze radzi sobie w zakrętach i pomimo tego że jest odrobinę nerwowe ze względu na krótki rozstaw osi daje zdecydowanie mnóstwo frajdy z jazdy. Czuje się, że jest to lekka, zwarta konstrukcja i silnik sprawnie ją napędza.

Motor lubi być wysoko kręcony, właściwie dopiero od 4000 obrotów rzeczywiście zaczyna jechać praktycznie aż do "czerwonego pola", które zaczyna się przy 8000 obr/min. Na wyposażeniu znajduje się tylko to co kierowcy jest niezbędne do prowadzenia auta, więc takich udogodnień z nowszych pojazdów jak klimatyzacja, kontrola trakcji czy nawet ABS się tutaj nie uświadczy. W udostępnionej na czas pisania artykułu Toyocie nie było nawet radia. Nie przeszkadza to jednak w czerpaniu  dużej przyjemności z jazdy "Kleinste Ferrari", jak kiedyś określił to auto jeden z niemieckich redaktorów motoryzacyjnych.
    
Używanie samochodu na co dzień nie jest uciążliwe, dostępne są podstawowe materiały eksploatacyjne jak klocki, paski lub filtry, choć niektóre jak np. tłumik końcowy są trudniejsze w znalezieniu. Problemem mogą natomiast okazać się elementy blacharskie, czy wyposażenia  wnętrza jak przełączniki lub konsole środkowe - tych aut zawsze było niewiele więc teraz na rynku wtórnym jest problem z dostępnością niektórych części. Spalanie przy normalnej jeździe kształtuje się na poziomie 7-8 litrów po górskich drogach, więc rzeczywiście apetyt na paliwo nie jest duży jak na pojazd z zacięciem sportowym.
Bagażniki są dwa, choć ich wielkość wystarcza do przewiezienia średniej  wielkości plecaka turystycznego lub (z przodu) torby z laptopem. Choć jak się okazuje zdania użytkowników na ten temat są podzielone i teoretycznie przy odrobinie samozaparcia można sie wybrać na całkiem uczciwe zakupy. Sam silnik natomiast również daje duże pole do popisu - np. zmiana głowicy na 20V w połączeniu z seryjnie zakutym dołem potrafi wypluć bez problemu na rolkach hamowni 180 koni.
    
Toyota MR2 pierwszej generacji dość rzadko występuje na rynku wtórnym. Teoretycznie jeżdżący egzemplarz można mieć już za 5000 złotych (o ile właśnie jest na sprzedaż), jednak za naprawdę zadbane trzeba zapłacić odpowiednio więcej. Czy to znaczy że jest to samochód wyłącznie dla pasjonatów? Chyba nie, o ile do jazdy podchodzi sie z głową i nie trzeba wozić więcej jak jednego pasażera. Na pewno Toyota MR2 jest autem godnym polecenia, nie tylko dla  miłośników japońskiej motoryzacji.

Podobne wiadomości:

Sportowa marka od Toyoty

Sportowa marka od Toyoty

Aktualności 2016-11-28

Toyota pracuje nad wodorową ciężarówką

Toyota pracuje nad wodorową ciężarówką

Ciężarówki i Autobusy 2016-11-23

Komentuj:

~Piotrek 2013-11-27

Hej, właśnie wszedłem na tę stronę i umieściłem wpis iż chcę sprszedać swoje auto - MR2, 1985, po renowacji całości. Jeśli chcesz pisz piotnar@gmail.com Zdjęcia mam do wysłania

~misiek 2012-09-07

poproszę o jeszcze inne stare, kultowe modele, takie uwielbiam, a nie te bezpłiciowe nowe samochody, rzyygam na ich widok

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport