mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Dacia Sandero Stepway: Wcale nie taki budżetowy

Dacia Sandero Stepway: Wcale nie taki budżetowy

Tak zwane budżetowe auta mają przyciągać klientów przede wszystkim niską ceną, którzy mniejszą wagę przykładają do znaczka marki na masce, wykończenia wnętrza, elementów wyposażenia czy ogólnych wrażeń z jazdy. I taka właśnie jest Dacia ze swoimi modelami. Jednak tygodniowy test modelu Sandero Stepway pokazał, że w przypadku tego auta budżetowy może oznaczać także coś więcej.

Dacia Sandero Stepway: Wcale nie taki budżetowy
O nowej Dacii Sandero Stepway - to już druga generacja tej, nazwijmy to, "uterenowionej" Dacii z segmentu B - trzeba powiedzieć już na samym wstępie dwie najistotniejsze rzeczy. Model ten próbuje udawać crossovera, czy wręcz mikroSUV-a, który stanowiłby pewien pomost pomiędzy miejskimi modelami rumuńskiej marki a miniSUV-em Dusterem. I drugi fakt - w porównaniu do poprzednika widoczny jest olbrzymi postęp w kilku ważnych elementach, jakie mają wpływ na ogólną ocenę auta. A teraz ad rem!

Tak jak wcześniej, udawanie crossovera przez Dacię Sandero Stepway kończy się na... samym udawaniu. Choć pierwszy rzut oka może być mylący - dodatkowe nakładki na nadkola, zderzaki, osłony podwozia w przedniej i tylnej części auta, i wreszcie relingi, oferowane we wszystkich wersjach bez dopłaty, mogą sugerować, że w umiarkowanym terenie auto sobie poradzi, jednak brak choćby w opcji napędu na wszystkie koła dyskredytuje Stepwaya z roli auta gotowego w każdej chwili porzucić asfalt na rzecz bezdroży. A większy o 4 cm prześwit nie musi służyć do radzenia sobie z nierównościami na leśnym dukcie, a pomoże nam pokonywać nierówności, jakich pełno na miejskich arteriach. W stosunku do standardowego Sandero wersja Stepway wyróżnia się również 16-calowymi felgami (w Sandero są 15-calowe), jednak nawet za dopłatą nie dostaniemy alufelg.

Generalnie stylistyka Sandero zmieniła się mocno na korzyść, a w tej wersji auto wygląda jeszcze o kilka stopni atrakcyjniej. Wątpliwe jednak, by osoby, dla których ciekawy design jest najważniejszym kryterium podczas poszukiwania dla siebie wymarzonych czterech kółek, postawiły właśnie na Sandero Stepwaya.

Na plus należy także zaliczyć zmiany, jakim poddane zostało wnętrze Sandero. Owszem - jest plastikowo, twardo i dość szaro. Owszem - zegary sprawiają wrażenie, jakby pochodziły co najmniej sprzed dziesięciu lat. Owszem - jest niezwykle surowo, brak praktycznie jakichkolwiek elementów, które by ożywiły wnętrze. Jednak ogólne wrażenie, znowu, jest o dziwo pozytywne. Oczywiście, stawianie Sandero obok jakiejkolwiek marki premium w ogóle nie ma jakiegokolwiek sensu, podobnie jak z większością marek tzw. popularnych. Ale jeśli ktoś pamięta wnętrza wszystkich modeli Dacii sprzed choćby pięciu lat i porówna je z dzisiejszymi, ten wspomnianą przemianę zauważy momentalnie.

Jak na przedstawiciela segmentu B Sandero Stepway oferuje dość przestronną kabinę. Miejsca zacznie brakować dopiero pasażerom powyżej średniej krajowej, którzy mieli pecha przy wyciąganiu zapałek i zmuszeni byli usadowić się na tylnej kanapie. Mogą kolanami wciskać się oparcia przednich foteli. Te z kolei okazały się zaskakująco wygodne, choć nie zaszkodziłoby dłuższe siedzisko i przede wszystkim lepsze podparcie boczne. Fotel kierowcy jest regulowany także na wysokość, jednak sam mechanizm jest mało poręczny. O ile obniżenie pozycji, wprawdzie skokowo, ale można wykonać siedząc w aucie, to już podniesienie fotela lepiej wykonać stojąc na zewnątrz. Mało ergonomiczne jest także umiejscowienie przycisków do regulacji szyb, które znalazły się na środkowej konsoli. Wyższe nadwozie, ale i szeroko otwierane drzwi pozwalają bez większych wygibasów zająć pozycję w kabinie. Natomiast 320-litrowy bagażnik to nieco więcej niż średnia w tej klasie aut, a dzielone oparcie kanapy pozwala stosunkowo szybko powiększyć go do prawie 1200 l. O płaskiej podłodze możemy sobie co najwyżej pomarzyć.

Wariant Stepway Dacii Sandero oferowany jest tylko w najmocniejszej wersji benzynowej (trzycylindrowa jednostka TCe) oraz wysokoprężnej. Tyle, że "najmocniejsza wersja" w obu tych przypadkach oznacza zaledwie 90 koni mechanicznych pod maską. Nasz testowy egzemplarz zasilany olejem napędowym tuż po przekręceniu kluczyka informuje jednoznacznie, z jakim rodzajem silnika mamy do czynienia. O pomyłkę, nawet gdy rozgrzewka dobiegnie końca, raczej będzie trudno. Pozostając jeszcze przez chwilę przy kwestii wyciszenia kabiny, pasażerów w trakcie jazdy po mniej równych nawierzchniach mogą także niepokoić odgłosy dochodzące z zawieszenia oraz kół. A gdy rozpędzimy się do pozamiejskich prędkości, wówczas do naszych uszu zacznie docierać wyraźny szum wiatru. Na lekcjach aerodynamiki projektanci Dacii Sandero z pewnością prymusami nie byli.

Wprawdzie prowadząc Sandero Stepway nie zaimponujemy chyba nikomu liczbą pracujących dla nas koni mechanicznych, jednak subiektywne odczucia podczas ruchu miejskiego wcale nie są najgorsze. Bo i niecałe 12 sekund, jakie muszą minąć, by wskazówka prędkościomierza wkroczyła na trzycyfrowe pole, do tragicznych wyników nie należą. Jednak dynamika auta maleje wraz ze wzrostem prędkości. Jeszcze wyprzedzanie na zwykłej "krajówce", poprzedzone redukcją, również możemy zaakceptować, to już prędkości autostradowe zaczynają oznaczać kres możliwości Sandero Stepwaya.

Producent chwali się nieprzeciętnie niskim spalaniem tej wersji silnikowej, które nawet w ruchu miejskim powinno być wyraźnie poniżej pięciu litrów na 100 kilometrów. Oczywiście, w życiu już nie jest tak pięknie, ale nawet uzyskany przez nas 5,6-litrowy wynik zasługuje na uznanie. W trasie to już rewelacja, bo podróż z Warszawy do Wrocławia "kosztowała" nas zaledwie 4,6 l/100 km, co przy 50-litrowym baku pozwoli nam przejechać bez konieczności dotankowania ponad tysiąc kilometrów. Sporą część testu korzystaliśmy jednak z przycisku "Eco", w którym to trybie silnik pracuje trochę leniwiej, układ klimatyzacji staje się odrobinę mniej wydajny, a wskaźnik zmiany biegów przechodzi również w tryb ekologiczny i nieco szybciej zaleca nam zmianę przełożeń.

Stepway zadziwił mnie w jeszcze jednym elemencie. Jak na podwyższone auto okazał się niezwykle stabilny i nawet popędzanie go do szybszej jazdy na krętej drodze nie wychodziło mu na złe. Jedynie przy bardziej gwałtownych ruchach kierownicą nadwozie zaczyna wykazywać tendencję do przechyłów, ale cały czas przyczepność i stabilność są w normie. Z nierównościami Sandero Stepway również radzi sobie całkiem sprawnie, tylko przy poprzecznych puste w środku auto nieco za bardzo podskakuje.

Budżetowe auto, poza różnymi innymi detalami, musi kosztować niewiele. Niecałe 30 tys. za podstawową wersję Dacii Sandero to, jak na polskie realia, można uznać za niewiele. Tyle, że tu mówimy o standardowym Sandero. Wersja Stepway zaczyna się w cenniku od kwoty 41.600 zł, a w topowej odmianie (Laureate) z jednostką wysokoprężną cena przekracza już 52 tysiące. A to już sporo, bo w tej cenie znajdziemy dużo lepiej wyposażone i wykończone modele z segmentu B, a nawet większe kompakty.

Na samą cenę Stepwaya można spojrzeć dwojako. Gdyby w ofercie znalazł się słabszy diesel (75KM), nie mówiąc o 1,2-litrowej jednostce benzynowej, kwota zakupu obniżyłaby się do bardziej akceptowalnych pułapów. Z drugiej strony Sandero Stepway w najbogatszej wersji jest nieźle wyposażony - dostaniemy w standardzie klimatyzację (wprawdzie tylko manualną, ale zawsze), układ ESP z ASR, radio CD/MP3, mocowania ISOFIX, cztery poduszki powietrzne, a na uwagę zasługuje dostępny jako opcja zestaw MediaNav, łączący w jednym urządzeniu nawigację z 7-calowym, dotykowym ekranem, radio z USB i innymi portami oraz bluetooth, tyle że już bez... odtwarzacza CD. Wśród braków należy wspomnieć o kurtynach powietrznych czy aluminiowych felgach.

Może zabrzmi to banalnie, ale jak na auto budżetowe Dacia Sandero Stepway oferuje o wiele więcej niż się można było spodziewać. Wprawdzie nie prowokuje atrakcyjnym designem czy szokującymi detalami, ale swoim zachowawczym wyglądem też nie razi. Ma przestronną kabinę, nieźle jeździ, do tego z tym silnikiem zużywa niewiele ropy. No i ma całkiem, całkiem ciekawe wyposażenie. Choć powstaje zarazem pytanie, czy w najbogatszej wersji Laureate wciąż mamy do czynienia z autem budżetowym?

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Dacia Sandero
Dacia Sandero
Cena podstawowa już od: 29 900 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr.

Podobne wiadomości:

Dacia Logan i Sandero odmłodzone

Dacia Logan i Sandero odmłodzone

Aktualności 2016-09-20

Nowa Dacia Duster w przyszłym roku

Nowa Dacia Duster w przyszłym roku

Aktualności 2016-07-25

Komentuj:

~Pavco 2014-09-29

Jeżdżę od pół roku Stepway'em 1,5 dCi. Do salonowych 52.000 pln dopłaciłem 1100 pln na materiały wygłuszeniowe i sam wyciszyłem wnętrze. Przy 120 km/h nie dało się normalnie rozmawiać. Teraz jeździ się dość komfortowo. Silnik dynamiczny, prowadzenie nawet przy dużych prędkościach pewne, stabilne. Spalanie średnie przy mało ekonomicznej jeździe - 5,5l. Do środka wejdzie 4osobowa rodzina z bagażami na tydzień, dwoma rowerami na dachu i paralotnią w bagażniku ;-)

lukka16 2014-09-19

Nie dziwcie się że dacia dobrze się sprzedaje jak nawet "Auto Świat" we wrześniowym numerze w testach porównawczych Sandero wyprzedziło wysoko Mitsubishi Spece Star. Cenowo za tą samą kwotę wyposażenie wcale nie jest słabsze.

~iut 2014-09-18

właśnie zamówiłem autko z 0,9 turbo pod maską w bogatszej wersji, mam doświadczenie z tą jednostką z innego Renault i to jest to:) nota bene zauważyłem, że jest wzięcie i schodzą z salonu na bieżąco, mechanicy też pozytywnie mówią: auto nieprzekombinowane i w miarę proste w budowie:) zobaczymy

~Wojtek 2013-08-06

Jeżdżę tym autem od 1,5 miesiąca. Auto kupiłem nowe. Wcześniej miałem Golfa IV z niezłym wyposażeniem. I musze przyznać, że nie żałuję wyboru! W porównaniu z Kią czy Hiundajem malutko pali. Na trasie z Gdańska pod Lublin komputer pokazał spalanie 4.1 L. Przy jeżdzie do 110 km/h ( i nie mniej). Dziwię się że coś Redaktorowi wgiżdze powyżej np. 100 km/h... Ostatnio przy 130 km/h dało się normalnie rozmawiać - co się dziwić że gwiżdze przy takiej predkości z relingami chociażby... Wyposażenie w Lauret super!: tempomat, ogranicznik predkości, poduchy, MediaNavi (nawigacja pracuje rewelacyjnie-po aktualizacji:)), elektryczne szyby, elektryczne lusterka z podgrzewaniem... Czego więcej chcieć od tej klasy za te pieniądze...? Mnie osobiście, mojejj rodzinie i znajomym auto bardzo się podoba!

~czajnik 2013-07-04

50 tysi mocno przesadzili, podstawa powinna być za jakieś 25 tys., a wypasiona wersja powiedzmzy że jakieś 40-43 tys. maks, wtedy rozumiem

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport