mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Dodge Journey: Podróż wstecz

Dodge Journey: Podróż wstecz

Od paru dobrych lat Dodge próbuje wstrzelić się swoimi modelami z pogranicza segmentów na polski rynek. Po modelach takich jak Caliber, Nitro czy Avenger przyszedł czas na model Journey, który jest połączeniem vana, z aspiracjami SUVa.

Dodge Journey: Podróż wstecz

Jeżeli spojrzymy na Journeya i pierwsza myśl jaka nam przychodzi to skojarzenie z modelem Caliber, to idziemy w dobrym kierunku. Nowy, większy model został bowiem stworzony na bazie płyty podłogowej mniejszego brata, pretendującego do miejsca gdzieś na granicach segmentu kompakt. Pod względem gabarytów za oceanem byłby tylko małym, rodzinnym samochodem. Na naszych drogach prawie pięciometrowe nadwozie prezentuje się okazale/.

Stylistyka samochodu wydaje się dość egzotyczna, a to za sprawą małej frekwencji samochodów amerykańskiego koncernu na polskich drogach. Zależy z której strony na niego popatrzeć, może on przypominać zarówno SUVa jak i vana. Auto wyróżnia się z tłumu. Chociażby za sprawą 19-calowych felg.

Po dość zachęcającej stylistyce zewnętrznej przychodzi czas żeby zapoznać się ze środkiem. Tutaj jednak spotka nas zawód. Kto miał do czynienia z modelami Dodge`a czy Chryslera sprzed kilku dobrych lat poczuje się jak w domu. Pierwsze zetknięcie z wnętrzem Joruneya dla oka przyzwyczajonego do europejskich kształtów może wywołać co najmniej zdziwienie. Najbardziej w oczy rzuca się kształt deski rozdzielczej i zegarów. Co najmniej dekada, jak nie epoka wstecz. Jakość i spasowanie materiałów pozostawia także wiele do życzenia. Europejska konkurencja przyzwyczaiła nas do dużo lepszej jakości. Nie nadrobią tego nawet chromowane plastiki.

Jak przystało na samochód o amerykańskich korzeniach miejsca jest tutaj naprawdę sporo. I jest to najważniejszy atut tego samochodu. Dodatkowo w bagażniku ukryty jest trzeci rząd siedzeń, dzięki czemu możemy awaryjnie przewieźć nawet siedem osób. Fotele obszyte skórą są miękkie, co pozwala podróżować wygodnie na długich dystansach, ale zaczyna przeszkadzać, w momencie kiedy na naszej drodze pojawi się dużo ostrych zakrętów. To z powodu słabego, a w zasadzie żadnego, trzymania bocznego. Rekompensuje to jednak duża ilość schowków i uchwytów na różne przedmioty. Znajdują się one pod siedziskiem fotela, a także w podłodze w drugim rzędzie foteli.

Przy rozłożonych trzech rzędach foteli do dyspozycji mamy tylko 167 litrów przestrzeni bagażowej. Jednak kiedy złożymy dwa ostatnie rośnie ona już do skali 1.460 litrów. Jako ciekawostkę należy dodać fakt, że przedni fotel pasażera można złożyć, co przyda się przy przewożeniu długich przedmiotów.

Chociaż mamy do czynienia z amerykańskim samochodem, który jest produkowany w Meksyku, to pod jego maską terkocze niemiecka krew. Dwulitrowy diesel CRD to nic innego jak konstrukcja pochodząca od Volkswagena, oparta na pompowtryskiwaczach. Jednostka dysponuje mocą 140 koni mechanicznych i 310Nm maksymalnego momentu obrotowego. Na pewno nie jest on demonem szybkości. Pozwoli za to na oszczędną jazdę.

Silnik połączono ze skrzynią automatyczną o sześciu przełożeniach. Patrząc na przeznaczenie tego samochodu wydaje się to połączenie idealne. W praktyce jednak wszystko nie działa tak idealnie. Auto jest bardzo ospałe, reakcje na gaz mają bardzo długie opóźnienie. Jeżeli zabieramy się za wyprzedzanie, powinniśmy kilka sekund przed samym manewrem wcisnąć gaz do oporu, aby skrzynia zrozumiała nasze intencje, zrobiła kick-down, a obrotomierz powędrował w optymalny zakres.

Średnie spalanie podczas jazdy w mieście wynosiło około 8-9l/100km. Na trasie najniższe spalanie jakie udało się nam osiągnąć to 6,5l/100km. Pamiętajmy jednak, że autem podróżowała jedna osoba bez bagażu.

Jeżeli chodzi o właściwości jezdne Dodge`a Journey to odstaje on dość mocno od europejskich konkretów. Miękkie zawieszenie zapewni nam komfort na nierównościach, ale będzie naszym przeciwnikiem w walce o utrzymanie trakcji w ryzach podczas pokonywania zakrętów. Auto ma tendencje do mocnych przechyłów, a co za tym idzie podsterowności. Układ kierowniczy jest mało bezpośredni. Kierowca ma poczucie słabego kontaktu z nawierzchnią. Dużo korzystniej wypada podczas jazdy po autostradach, choć we znaki daje się słabe wyciszenie wnętrza.

Dodge Journey ma swoje słabe strony, ale nie jest pozbawiony zalet. Jest to samochód dla osób poszukujących czegoś, co będzie wyróżniać ich z tłumu, a do przewożenia mają coś więcej niż powietrze w kabinie pasażerskiej. Na korzyść przemawia także bogate wyposażenie standardowe. Podstawowa wersja napędzanego wysokopręzną jednostką Journeya kosztuje 103.947 złotych. Wersja R/T wyposażona w skrzynię automatyczną i trzeci rząd siedzeń to wydaje co najmniej 144.923 złotych.

Zobacz koniecznie: Wszystko o Dodge Journey Wszystko o Dodge
Tematy w artykule: Dodge Dodge Journey

Podobne wiadomości:

Dodge Durango SRT - SUV z osiągami supersamochodu

Dodge Durango SRT - SUV z osiągami...

Premiery 2017-02-10

Koncern FCA mieszał przy spalinach?

Koncern FCA mieszał przy spalinach?

Aktualności 2017-01-17

Komentuj:

~miłek 2011-05-11

u nas niedługo też pewnie będzie nowa wersja i będze sie nazywać Lancia Journey

~sdf 2011-05-10

Ciekawe, że w US sprzedają już zupełnie nowy model tego auta.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Skoda Karoq - oto następca Yeti!
Skoda Karoq - oto następca Yeti!
Po ośmiu latach przyszedł czas na następcę Skody Yeti. Nowy model zmienił się tak bardzo, że otrzymał nową nazwę - Karoq. Znamy już pierwsze szczegóły na temat kompaktowego SUV-a z Mlada Boleslav.