mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Fiat Sedici: Pośpiech wskazany

Fiat Sedici: Pośpiech wskazany

To być może ostatni mój kontakt z tym kompaktowym crossoverem. Drogi dwóch bliźniaków - Fiata Sedici i Suzuki SX4 - rozeszły się bowiem wraz z pojawieniem się nowej generacji japońskiego modelu. I jak na razie przyszłość Sedici stoi pod dużym znakiem zapytania. Jeśli więc zależy Ci akurat na tym modelu, jak najszybciej skieruj swoje kroki ku salonowi sprzedaży włoskich aut. Sprawdziliśmy, czy warto.

Fiat Sedici: Pośpiech wskazany
Fiat Sedici w 2006 roku, wspólnie z bliźniaczym Suzuki SX4, tworzył podwaliny pod obecny sukces wszelkiej maści crossoverów. Prosty przepis - spory prześwit, sztywne nadwozie, a do tego napęd 4x4 - okazał się skuteczny, by z typowo miejskich aut stworzyć wersje bardziej "uterenowione", dla których wjechanie w gęsty śnieg, sypki piach bądź błotniste bezdroża nie musi się od razu kończyć bezwzględną kapitulacją.

Suzuki z nowym SX4 postanowiło pójść jednak własną drogą, zostawiając Fiata na przysłowiowym lodzie. Siedmioletnie już Sedici, mimo dwukrotnej kuracji odmładzającej, ma już widoczne zmarszczki i siwe włosy na skroni i nawet wstrzyknięty ostatnio botoks w postaci nowych lusterek pokrytych szarym, metalizowanym lakierem, czy nowego koloru nadwozia (Patchanca - fioletowy), nie pozwolą już skutecznie ukryć swojego wieku. A jednak charakter auta z zachodzącą na boki tylną szybą, z relingami dachowymi czy też osłonami podwozia pozostał. I ciężko teraz jednoznacznie stwierdzić, czy to zasługa projektantów od Giugiaro, czy też licznych elementów, które mają podkreślać właśnie terenowe zdolności tego Fiata.

Również po zajrzeniu do wnętrza Sedici widać znak upływającego czasu. Minimalizm japoński w całej okazałości. Deska rozdzielcza czy środkowa konsola wizualnie zachwycą może jedynie osoby skrzywione estetycznie i nie zmienia tego jedyne nowoczesne w tym towarzystwie rozwiązanie, jakim jest system multimedialny z dotykowym ekranem oraz odtwarzaczem CD/MP3, nawigacją, Bluetoothem, wyjściami USB i Aux. Swoją drogą - trzeba tu nadmienić - że ma też on i swoje wady - mało czytelny wyświetlacz i nieco utrudnioną jego obsługę oraz średniej jakości mapy.

Poza tym ascetycznie urządzone wnętrze małego SUV-a Fiata ma też i plusy. Niezłe wrażenie wywiera jakość spasowania poszczególnych elementów, mimo dominującego w całej kabinie sztucznego tworzywa. Poza wspomnianym już "kombajnem" multimedialnym, niezła jest także ergonomia. Choć kierowca siedzi stosunkowo wysoko, co ułatwia wsiadanie oraz obserwację otoczenia, to dzięki wysoko poprowadzonej linii dachu raczej nie będzie zawadzać swoją głową o podsufitkę. Fotele są z tych, co to nie zmęczą podczas dłuższej podróży, ale skutecznie będą zniechęcać do szybszej jazdy na krętych odcinkach drogi ze względu na słabe podparcie boczne. Za to posiadają opcjonalne podgrzewanie.


Z tyłu miejsca ani przesadnie dużo, ani też za mało. Dorośli nie powinni wbijać się kolanami w oparcia przednich foteli dzięki temu, że tylna kanapa wymusza zajęcie dość wyprostowanej pozycji. Niestety nie wykorzystamy Sedici jako domowej bagażówki. Zaledwie 270-litrowy bagażnik może stanowić pewną przeszkodę podczas dłuższego urlopu. Niewiele lepiej jest również po złożeniu oparć tylnej kanapy (670 l), a do tego przy cięższych bagażach może nam przeszkadzać dość wysoki próg załadunkowy.

Wspomniane wyżej terenowe "ozdóbki" nie czynią naturalnie z Fiata Sedici auta gotowego na wszelkie offroadowe szaleństwa, jednak jego dzielność terenowa niejednego by zaskoczyła. 19-centymetrowy prześwit oraz kąt natarcia wynoszący 20 stopni przydadzą się zarówno do pokonywania większych krawężników, jak i niewielkich podjazdów czy nierówności, a napęd na 4 koła okazuje się wystarczający do pokonania umiarkowanych przeszkód na nieutwardzonej drodze. Sterowanie trzema trybami pracy napędu odbywa się poprzez niewielkich rozmiarów przełącznik obok dźwigni hamulca ręcznego. W codziennej jeździe spokojnie możemy korzystać z napędu na przód (2WD), a gdy spadnie pierwszy śnieg bądź przyjdą przymrozki naturalnym wyborem będzie tryb Auto, w którym w momencie wykrycia uśligu kół przedniej osi automatycznie załączana jest także tylna oś. Kiedy przyjdzie nam się zmierzyć z bardziej grząskim terenem (błoto, piach, śnieg) idealnym rozwiązaniem będzie przełączenie się w tryb Lock, w którym moment obrotowy jest po równo rozkładany pomiędzy koła przedniej oraz tylnej osi (tryb ten wyłącza się po przekroczeniu prędkości 60 km/h). Rajdu Dakar może nie ukończysz, ale kilkunasto/kilkudziesięciometrowy odcinek drogi pokrytej błotem po kilkudniowych opadach deszczu bądź gęstym śniegiem nie będzie oznaczał końca Twojej podróży.

Wyższe nadwozie czy zwiększony prześwit siłą rzeczy nie czynią z naszego Fiata połykacza asfaltu. Jazda po tego typu drogach wiąże się z przechyłami nadwozia i większymi oporami powietrza, ale tragedii również nie ma. Wbrew wcześniejszym oczekiwaniom, zawieszenie wcale nie okazuje się zbyt miękkie, dzięki czemu auto pozwala nawet na drobne harce i daje się przy tym całkiem precyzyjnie prowadzić. Odbywa się to nieznacznie kosztem komfortu, jednak cały czas pozostaje on na akceptowalnym poziomie.

Wprawdzie oferta Fiata Sedici sprowadza się wyłącznie do jednej, benzynowej jednostki o mocy 120 KM, do naszego testu trafiła wersja obecnie niedostępna (chwilowo?), napędzana silnikiem wysokoprężnym. Dwulitrowy Multijet rozwija całkiem sporą jak na gabaryty tego auta moc 135 koni mechanicznych i trzeba przyznać, że pozwalają one na całkiem żwawą jazdę. Również niezły maksymalny moment obrotowy (320 Nm) dostępny już od 1500 obr/min sprawia, że w konkurencji przyspieszania Sedici nie stoi na straconej pozycji. Dynamicznemu rozpędzaniu sprzyja także świetnie działająca mechaniczna skrzynia biegów - poszczególne biegi wchodzą niezwykle precyzyjnie, a przy tym droga lewarka nie jest zbyt długa. Czyżby zatem idealna jednostka napędowa dla tego modelu? Jest dobrze, choć trzeba też powiedzieć o drobnych wadach. Pierwsza to zbyt głośna praca tej jednostki i nie najlepsza jej kultura pracy. Szkoda, że inżynierom Fiata nie udało się lepiej jej wyciszyć, bo jazda z większymi prędkościami dość mocno utrudnia prowadzenie rozmowy wewnątrz kabiny.

Druga wada to trochę zbyt duży apetyt tej jednostki na olej napędowy. Podczas naszego testu spalanie poza miastem nie chciało zejść poniżej 7 litrów na 100 kilometrów. Wiem, spore opory powietrza i niemała prędkość nie sprzyjają biciu rekordów spalania, ale nie każdy ma czas i cierpliwość, by zejść choćby do poziomu 6 l/100 km (da radę, sprawdzone podczas krótkiej próby). W mieście natomiast nasze testowe Sedici zużywało średnio 8,6 l/100 km. Też mogłoby być nieco lepiej.

Brak w ofercie opisywanej jednostki wysokoprężnej dość mocno ogranicza możliwości naszego wyboru. Pozostaje w stawce tylko odmiana benzynowa, która z napędem wyłącznie na przód kosztuje od 48.900 zł, a w wariancie 4x4 od 54.990 zł. Szereg zalet, może niekoniecznie o rewolucyjnym charakterze, praktyczne cechy, przyzwoite właściwości jezdne na asfalcie i możliwość poruszania się po nieutwardzonych drogach wystawiają temu Fiatowi całkiem pozytywną laurkę. Jeśli więc napęd 4x4 jest dla Ciebie niezbędny, ale Panda w takiej wersji jest za mała, podobnie jak i zapowiadana "pięćsetka" (500X), radzimy pospieszyć się do salonów Fiata. Być może niebawem będzie już za późno.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Fiat Sedici Wszystko o Fiat
Tematy w artykule: Fiat Fiat Sedici

Podobne wiadomości:

Fiat Tipo hatchback i kombi - polskie ceny

Fiat Tipo hatchback i kombi - polskie ceny

Aktualności 2016-11-23

Fiat Mobi Drive - kompakt nie dla Europy

Fiat Mobi Drive - kompakt nie dla Europy

Aktualności 2016-11-10

Komentuj:

~ja72 2013-10-09

Przecież 500x chyba będzie większy mimo wszystko.. Seidici to ałe autko z małym bagażnikiem

~gimli 2013-10-09

Z większoscia się zgodze poza jednym poza tą precyzja prowadzenia na asfalcie. Jak ja miałem sedici to fatalnie mi sie prowadzil przy wiekszych prędkościach

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Wielkie stolice zakażą Diesli
Wielkie stolice zakażą Diesli
Paryż, Madryt, Ateny i Meksyk będą pierwszymi metropoliami, które zabronią wjazdu samochodom z silnikami Diesla. To efekt szczytu C40, gdzie przedstawiciele największych miast z całego świata dyskutowali na temat zmian klimatycznych i zanieczyszczenia powietrza.