mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Ford Ranger Wildtrak 3.2 TDCI: Wół Executive

Ford Ranger Wildtrak 3.2 TDCI: Wół Executive

Lubię pick-upy. To jeden z niewielu rodzajów samochodów, który niczego nie musi udawać. Lepiej wyglądają oblepione błotem niż czyste, wiadomo do czego służą i wiadomo, że po ich właściwościach jezdnych oraz komforcie nie należy spodziewać się cudów. Czyżby?

Ford Ranger Wildtrak 3.2 TDCI: Wół Executive
Kilka lat temu miałem okazję jeździć poprzednią generacją Forda Rangera. Muszę przyznać, że bardzo podobał mi się charakter tego kanciaka. Bardzo dobrze spisywał się w terenie, dźwigał na swoich "barkach" najwięcej ciężaru spośród wszystkich dostępnych na rynku pick-upów, a jazda po asfalcie na szczęście nie przypominała tortur rodem ze średniowiecza, choć zdecydowanie ustępowała pozytywnym wrażeniom z prowadzenia Nissana Navarry.


Nowy Ranger jest w każdym aspekcie jeszcze lepszy. Jego potężne nadwozie z prześwitem wynoszącym 23 cm oczywiście nadal jest osadzone na ramie, a tylne zawieszenie opiera się na resorach piórowych, jednak komfort jazdy po twardych drogach poprawił się znacząco. Mniej buja, mniej trzęsie i mniej skacze. Do perfekcji ciągle jeszcze jednak sporo brakuje - żeby poczuć się bezpieczniej podczas pokonywania zakrętów, najlepiej wrzucić na burtę cztery worki cementu lub porządnego świniaka, aby dociążyć tył. Ja wybrałem tą pierwszą opcję i prowadzenie w łukach zmieniło się diametralnie.

Jeśli zamierzasz postawić domek na kompletnym odludziu, to do przewiezienia kilku budowlańców wraz z betoniarkami, młotami pneumatycznymi i czymkolwiek jeszcze, Ford Ranger nadaje się wyśmienicie. Wersja z podwójną kabiną, którą testowałem udźwignie na pace 1152 kg. Napęd 4x4, który w krytycznych sytuacjach wesprzeć można również reduktorem, wyciągnie to auto niemal z każdej beznadziejnej sytuacji. A gdybyś jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności zaczął się topić? Spokojnie, głębokość brodzenia tego pick-upa to aż 80 cm! Gdyby marka spod znaku błękitnego owalu miała niemiecki rodowód, z pewnością mówilibyśmy w tym przypadku o nowym Fordzie U-Boot. Zamykając już temat danych technicznych Rangera - w wersji 4x4 można ciągnąć nim przyczepę o masie do 3350 kg i przewieźć ładunki o długości 2,5 m.
Wszystkie trudy tej ciężkiej roboty wytrzymuje silnik Diesla o pojemności 3.2 l. TDCI w egzemplarzu najbogatszej wersji Wildtrak rozwija 200 koni mechanicznych. Nie jest to wynik szczególnie imponujący, ale ważniejszy od mocy jest w tym przypadku maksymalny moment obrotowy i pułap jego uzyskiwania na obrotomierzu - 470 Nm przy 2750 obr./min. Dzięki takim wartościom Ranger załadowany po brzegi jest w stanie sprawnie ruszyć. Niestety turbo dość szybko odcina dopływ tlenu, przez co 6-stopniowa, automatyczna skrzynia biegów musi się nieźle napocić przy częstszej zmianie przełożeń. A, że nie robi tego w nadzwyczaj wyrafinowany sposób, to przy ruszaniu ostro szarpie, zaś przy wyższych prędkościach zbyt długo się zastanawia nad wyborem właściwego biegu. Drugi minus dotyczy silnika, a w zasadzie jego pracy zanim osiągnie odpowiednią temperaturę. Patrząc z drugiej strony Ranger to prawie półciężarówka, więc ten klekot, który podczas odpalania porusza całą kabiną, można uznać za coś oczywistego. Może nawet pożądanego?

No właśnie, z jednej strony półciężarówka, z drugiej... półosobówka. Naturalnie Ford użyczając do testu najbogatszy wariant "Wildtrak" ze skórzaną tapicerką, naprawdę niezłym systemem audio, lusterkiem wstecznym z wbudowanym monitorem przekazującym obraz z kamery czujników parkowania, czy wreszcie dwustrefową klimatyzacją, trochę mydli oczy i odwraca uwagę od tańszych wariantów. Jednak mimo wszystko nie można bagatelizować faktu, że wnętrza "Strażnika" nie powstydziłby się niejedno z aut segmentu B lub C. Porządna jakość materiałów, niewiele twardych i trzeszczących plastików. Nawet kształt deski rozdzielczej nie ma nic wspólnego z ociosanym kawałkiem drewna. Do tego bardzo satysfakcjonująca ilość miejsca zarówno na przednich fotelach jak i tylnej kanapie sprawia, że tym pick-upem da się podróżować w komfortowych warunkach czterem dorosłym osobom.

OK. Do miasta Ranger się zupełnie nie nadaje. Nawet nie chodzi tutaj o gabaryty - to inni w zasadzie ustępują ci wszędzie miejsca. Moje obawy dotyczą spalania - 13 l/100 km. Pick-up Forda woli pozamiejskie klimaty - tam potrzebuje zaledwie 9 l. oleju napędowego na "setkę". To naprawdę niewiele zważywszy na masę własną auta (2116 kg) i napęd 4x4.

Najtańszego Forda Rangera z napędem 4x4 (dostępna także ośka) możesz mieć już za niecałe 97 tys. zł. To opcja z pojedynczą kabiną dla tych, którzy potrzebują solidnego woła roboczego tylko w biznesie. Wildtrak, którego ceny rozpoczynają się od nieco ponad 152 tys. zł to natomiast wół, któremu po fajrancie ściąga się homonto i zakłada wygodną kanapę. Poziomem wyposażenia nie odbiega od topowych kompaktów i daje mnóstwo frajdy z jazdy w terenie. Niekoniecznie z automatem.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Ford Ranger
Ford Ranger
Cena podstawowa już od: 98 277 PLN brutto
Dostępne nadwozia: pick-up-2dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Ford Ranger Wszystko o Ford
Tematy w artykule: Ford Ford Ranger test

Podobne wiadomości:

Ford Mustang - wersje specjalne

Ford Mustang - wersje specjalne

Aktualności 2016-11-30

Ford Mustang V8 GT  - dla niemieckiej policji

Ford Mustang V8 GT - dla niemieckiej policji

Samochody luksusowe 2016-11-28

Komentuj:

~haha 2013-02-01

tdci tdci, cdti to ople

~jj 2013-01-31

to w koncy TDCI czy CDTI?

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport