mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Ford S-Max: Rodzinny, znaczy sportowy

Ford S-Max: Rodzinny, znaczy sportowy

Już od pierwszych zamysłów projektantów Forda, miał on łamać konwenanse w dziedzinie vanów. To dzięki niemu decydując się na założenie rodziny i zakup pojazdu nie trzeba będzie rezygnować z potrzeby dynamizmu, która drzemie w każdym młodym mężczyźnie. Kilkanaście dni temu do naszej redakcji trafił Ford S-MAX wyposażony w dwulitrowy silnik TDCi w wersji Titanium.

Ford S-Max: Rodzinny, znaczy sportowy

Zadaniem Forda S-MAX było wypełnienie specjalnej niszy w segmencie pomiędzy większym od niego modelem Galaxy, a mniejszym C-MAX`em. Jego produkcja rozpoczęła się w pierwszej połowie tego roku, na terenach belgijskiej fabryki w Genk. Zainteresowanie tym autem po pierwszych trzech miesiącach od premiery przerosło najśmielsze oczekiwania producenta. Przez trzy tygodnie sprzedano 9 tysięcy egzemplarzy, a 30 tysięcy klientów cierpliwie czekało już w kolejce na swój samochód. Niestety nie znalazło to przełożenia na polskich drogach. Jak do tej pory udało się zaobserwować S-Maxa w ilości nie przekraczającej kilku sztuk. A szkoda, bo samochód ten jest warty uwagi.

Stylistyka: nie mylić z Galaxy
Choć S-MAX i Galaxy na pierwszy rzut oka przypominać mogą popularne ostatnimi czasy bliźniaki jednojajowe, to jednak tak nie jest. Poza wymiarami, odróżnia je kilka stylistycznych modyfikacji. Postarajmy się jednak skupić nad sportowym krewniakiem modelu Galaxy.

Pomimo słusznych rozmiarów (dł. 4768mm, szer. 1884mm, wys. 1658mm) linia nadwozia zachowuje swą dynamikę i nie jest zbyt ociężała. Z przodu auta zamontowano wyraziste biksenonowe reflektory o agresywnym wyglądzie. Jego błotniki zostały poszerzone, a tuż za nimi ciekawostka. Z daleka wyglądające jak 'skrzela' na nadkolach, znane dobrze z samochodów sportowych, z bliska okazują się być zwykłą atrapą. A szkoda.

Za nimi dwie pary obszernych drzwi, pozwalających na bezproblemowe wejście do środka. W tylnej części nadwozia samochodu linia dachu opada nieznacznie, co podkreśla jego aerodynamikę. Właśnie przez te sportowe zapędy objawiające się niskim kątem montażu przedniej szyby konstruktorzy musieli zastosować trochę nietypowe rozgałęzienie słupka A, które pomimo pozorów nie jest zbytnio uciążliwe. Co najważniejsze, nie ogranicza nam  widoczności podczas jazdy. Również z tyłu konstruktorzy Forda postarali się o to, żeby ułatwić życie kierowcy. Dosyć duża powierzchnia szyby przydaje się podczas cofania.

Wnętrze: 2+1 to już przeszłość
Pierwsze wrażenie jakie można odczuć zasiadając za sterami S-MAX`a to przede wszystkim wygoda. W tej kwestii samochód ten posiada to 'coś', które sprawia, że posiadacze małych samochodów znanej koreańskiej marki, montowanych jeszcze na Żeraniu, odczuwają nagłe napady agresji widząc przed sobą dzieło Forda.

Po zajęciu miejsca za kółkiem kierownicy można się poczuć bardzo wygodnie. Otaczające nas elementy nie przytłaczają, a wręcz przeciwnie, wszystko wydaje się być ergonomicznie rozłożone. Testowana przez nas wersja została wyposażona w skórzane, klimatyzowane fotele. Wprawdzie za tą opcję trzeba dopłacić 3 tysiące złotych, ale ten poziom komfortu jest wart tej ceny. Niegroźne są wtedy kilkukilometrowe korki w upałach, a o problemie wychłodzonego fotelu w zimowe poranki można praktycznie zapomnieć. Nawet po długodystansowej trasie wysiada się z samochodu jak po przejażdżce.

Drugi rząd siedzeń składa się z trzech foteli, nieco mniejszych, ale zapewniających równie dobrą wygodę. Można je rozkładać i przesuwać, także nawet większe osoby będą mogły dostosować przestrzeń odpowiednio do swoich potrzeb. Bez żadnych utrudnień zmieszczą się tam trzy dorosłe osoby i nie ucierpi na tym komfort żadnej z nich. Za dopłatą 3.500 złotych można dostawić trzeci rząd siedzeń w bagażniku, ale nie oszukujmy się, starczy miejsca zaledwie dla dzieci, a wielkość bagażnika ograniczy się do rozmiarów porównywalnych do aut z segmentu supermini.

Kierownicę S-MAX`a trzyma się bardzo pewnie, jej rozmiar został optymalnie dobrany. Jej budowa nie przeszkadza w odczytywaniu informacji dwóch zegarów w chromowanej obwódce oraz wyświetlacza z czerwonym podświetleniem a`la Alfa Romeo. Dzięki wysokiemu montażowi foteli podróżuje się wygodnie, podobnie jak w samochodach o dużo większych gabarytach. Skrzynia biegów ułożona jest w miejscu pozwalającym na swobodne operowanie bez odrywania ręki z podłokietnika. Takie ustawienie procentuje podczas jazdy miejskiej, gdzie co chwila jesteśmy zmuszeni manipulować przekładnią. Jednym z elementów zwracających na siebie uwagę jest bez wątpienia niekonwencjonalny wygląd hamulca ręcznego, przypominający dźwignię prosto z samolotu. I właśnie za niego należy się duży plus dla Forda. Już przy pierwszym kontakcie operuje się nim bardzo zręcznie. W opcji (1000zł) dostępny jest również hamulec sterowany elektrycznie, ale po co.

Estetyka i jakość elementów pokrywających wnętrze samochodu zostały zachowane na bardzo wysokim poziomie. Nie spotkamy się tutaj z trzeszczeniem lub skrzypieniem podczas jazdy po wertepach, a pseudo-chromowane wstawki z plastiku nadają mu eleganckiego wyglądu. W tej kwestii można jednak mieć małe zastrzeżenie, gdyż w miejscach o wzmożonej eksploatacji lakier ten bardzo szybko ściera się i rysuje. Nauka obsługi wszystkich urządzeń znajdujących się na kokpicie jest bardzo intuicyjna i przy pierwszym kontakcie nie sprawia kłopotów nawet laikom.

Bagażnik: na zakupy i wakacje
W tej kwestii Ford S-MAX wypada całkiem przyzwoicie, bowiem przy dwóch rzędach siedzeń przestrzeń 1171 litrów stawia go w górnej części tabeli tego segmentu. Wielkość ta jest w zupełności wystarczająca, aby móc spokojnie spakować się w kilka osób na większą podróż lub przewieźć całkiem spore elementy.

Na tym jednak nie poprzestano, dlatego też konstruktorzy dopracowali system modyfikacji przestrzeni bagażowej, dzięki czemu przy pomocy składanych foteli można efektywnie zwiększyć pojemność przeznaczoną na bagaż aż do 2053 litrów. Ogranicza nas wtedy maksymalna ładowność samochodu, która wynosi 844 kilogramy.

Jazda: mało pije, dużo robi
Literka 'S', podkreślona czerwonym wypełnieniem nie jest tutaj dziełem przypadku. Na pewno nie w kwestii działania układu kierowniczego oraz zawieszenia. Testowane przez nas auto zostało wyposażone w utwardzone, sportowe zawieszenie, które pomimo swej charakterystyki nie odbierało komfortu jazdy. Jego 'sportowość' można było odczuć jedynie na krótkich ubytkach w jezdni. Układ kierowniczy sprawował się bardzo precyzyjnie, przy większych prędkościach autem manewrowało się bardzo dokładnie, dzięki temu, że mocno trzymało się ono nawierzchni. W niektórych momentach samochód posiadał tendencje do podsterowności, lecz przy spokojnej, miejskiej jeździe ciężko będzie sprowokować systemy ABS i ESP do działania.

Pod maską auta zamontowano silnik wysokoprężny Duratorq o pojemności 2,0 litrów. Moc 140 koni mechanicznych, jak na ten kaliber samochodu jest niezbędnym minimum. Co prawda podczas przyspieszenia nie dostarcza on przeciążeń rzędu kilku G, ale pomimo tego pozostawił bez zbędnego wysiłku w tyle wielu amatorów 'tuningu'. Jego moment obrotowy wynosi 320 Nm przy 1.800 obr./min. Mimo dieslowskiego rodowodu ujawniającego się przy wysokich obrotach i charakterystycznego 'klekotu' milknącego chwilę po rozruchu, silnik odznacza się wysoką kulturą pracy. W przedziale między 1.500-2.000 obr./min można było jednak odczuć tzw. turbodziurę, w zasięgu której samochód trochę ospale reagował na energicznie wciśnięcie pedału gazu. Jednak po przekroczeniu tego zakresu, żwawo odpowiadał na każde polecenie. Z silnikiem zestawiono sześciostopniową przekładnię manualną. Do jej działania nie można mieć zastrzeżeń, gdyż biegi wrzucało się szybko, bez zgrzytów i trzasków.

Spalanie jest mocnym atutem tego silnika. Przy ekonomicznej jeździe w trasie, udało się uzyskać wynik nie przekraczający 5,5 l/100km. Natomiast w cyklu mieszanym najlepszy wynik niewiele różnił się od zapewnień producenta. Komputer pokładowy wskazywał wtedy od 6,6 do 7,0 l/100km. Dynamiczna jazda w mieście przy pięciu osobach na pokładzie zwiększała jednak apetyt S-MAX`a, w dynamicznych warunkach do 9,5l/100km. Tak czy inaczej na 70 litrowym zbiorniku paliwa można bez większego trudu pokonać nawet tysiąc kilometrów.

Podsumowanie: prawie jak domownik
Do nowego Forda S-MAX można się bardzo szybko przyzwyczaić i traktować go niemal jak kolejnego członka rodziny. Jego wygląd wywołuje pozytywne emocje, a wnętrze wyzwala poczucie bezpieczeństwa. Są to cechy jakimi powinien się charakteryzować mobilny, rodzinny kącik. Wszystko wygląda różowo, dopóty dopóki nie spojrzymy na cennik. Ta kwestia będzie zapewne zaporową dla wielu młodych rodzin, które chciałyby sobie pozwolić na coś więcej niż niedzielne przejażdżki do kościoła i spacer do parku. Testowany przez nas model kosztował ponad 149 tysięcy złotych, jednak w zamian za otrzymaliśmy bardzo przyzwoite wyposażenie. Skórzana tapicerka, ksenonowe reflektory, dwustrefowa klimatyzacja to tylko kilka elementów z całości. S-MAX w najuboższej wersji Ambiente z silnikiem 2.0 Duratec kosztuje 97.050 zł. W tym segmencie za siedmio-osobowego konkurenta, Opla Zafirę trzeba będzie zapłacić w najtańszej wersji 72.900 zlotych, przy słabszej wersji silnikowej (1,6 16V) oraz uboższym wyposażeniu. W podobnym przedziale cenowym (od 80.900zł do 120.300zł) będzie można kupić debiutującego właśnie na polskim rynku Citroena C4 Picasso.

Zobacz cennik modelu Ford S-MAX

Zobacz galerię zdjęć testowanego modelu Ford S-MAX

Czytaj także:

Ford S-MAX i Galaxy do serwisu (2006-10-18)

50 000 vanów w pięć miesięcy (2006-09-21)

Za kółkiem S-Maxa i Galaxy (2006-06-02)

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Ford S-MAX
Ford S-MAX
Cena podstawowa już od: 107 500 PLN brutto
Dostępne nadwozia: van-5dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Ford S-MAX Wszystko o Ford
Tematy w artykule: Ford Ford S-MAX

Podobne wiadomości:

Ford Mustang - wersje specjalne

Ford Mustang - wersje specjalne

Aktualności 2016-11-30

Ford Mustang V8 GT  - dla niemieckiej policji

Ford Mustang V8 GT - dla niemieckiej policji

Samochody luksusowe 2016-11-28

Komentuj:

~RAF I ANA 2007-08-27

witam razem z zona jestesmy zdecydowani na s-maxa jednak na hiszpanskim rynku ze wzgledu na miejsce zamieszkania. auto jest w pelni komfortowe i stylistycznie dopasowane do potrzeb kazdego porownalismy je z citroenem c4 picasso a wybor padl na S-MAX POZDRAWIAMY I POLECAMY.

~kamilo566 2007-08-04

S-max rzadzi!!! moj tata go ma za 130 tys. lepsza wersja ale super autko ;P

~michal 2007-05-13

Mówią ze Ford to dziad a to jest dobre auto!Moj tata kupuje fordy i zadnych awarii!Ostatnio mielismy Mondeo a teraz S-Max i z obydwu jestesmy bardzo zadowolenia:) Wiec polecam Fordy!

~cytryna 2007-01-03

z jajami, z jajami, SMAX to prawdziwe auto dla facetow Z JAJAMI :)

~kokos 2006-12-05

bez jaj, S-Max z pewnoscia nie jest pełnowymiarowym vanem...

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport