mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Honda CR-Z: CRX dwudziestego pierwszego wieku

Honda CR-Z: CRX dwudziestego pierwszego wieku

Choć ciężko dorównać legendom, to jednak wielu producentów podejmuje wyzwania i próbuje wskrzesić swoje najbardziej znane modele z przeszłości. Z bardzo różnym skutkiem. Z takim zadaniem spróbowała zmierzyć się i Honda, tworząc małe miejskie coupe o nazwie CR-Z, które wielu fanom motoryzacji już na pierwszy rzut oka przypomina kultowego CRX-a. Z tą jednak różnicą, że CR-Z to auto o napędzie hybrydowym.

Honda CR-Z: CRX dwudziestego pierwszego wieku
Czy Honda CRX jest autem legendarnym, wręcz kultowym? Z pewnością można z tym twierdzeniem polemizować, jednak nie da się zaprzeczyć, że CR-X jest takim modelem, o którym dziś się wspomina z pewną nostalgią. To małe sportowe coupe dawało swemu właścicielowi przede wszystkim wiele frajdy z jazdy. Było niezwykle zwinne, szybkie i jak na tamte czasy było także urokliwe. I choć szefowie japońskiego koncernu zaprzeczają, że CR-Z został stworzony jako spadkobierca spuścizny po CRX-ie, to jednak wiele faktów wydaje się potwierdzać taki zamiar.

Już stylistyka nadwozia wyraźnie zdradza, że oba modele są tej samej krwi. Obecni projektanci Hondy upodobali sobie zwłaszcza drugą generację sportowego modelu, do której małej hybrydzie najbliżej. Dość długa maska silnika, klinowata sylwetka, nisko poprowadzona linia dachu świadczą o próbie stworzenia auta o rasowym sportowym wyglądzie. Nie da się jednak nie zauważyć również podobieństw do współczesnych aut hybrydowych. Charakterystycznym elementem jest dzielona tylna szyba. Górna część stanowi przedłużenie lekko opadającego dachu, dolna opada już pionowo. Rozwiązanie może i efektowne, ale z pewnością do praktyczności wiele mu brakuje. Można się o tym przekonać zasiadając za kierownicą. Widoczność do tyłu, także z powodu szerokich słupków tylnych i symbolicznej tylnej szybki bocznej, jest prawie żadna. Zdecydowanie trzeba się zdać na boczne lusterka.


Słaba widoczność to nie jedyny problem we wnętrzu CR-Z. Choć sporych rozmiarów drzwi mają ułatwiać wsiadanie do środka, to jednak nisko osadzone fotele tę, niby z pozoru banalną czynność, nieco utrudniają. Teoretycznie najgorzej będą mieć wysokie osoby, bo żeby nie zawadzać głową o podsufitkę, muszą maksymalnie obniżyć swój fotel. Same fotele ciasno opatulają kierowcę, zapewniając dobre trzymanie boczne oraz ud. Niestety są także dość twarde i przenoszą na kierowcę wszelkie nierówności, po których przyjdzie nam się poruszać.

O ile z przodu wysokie osoby mogą odczuwać pewien dyskomfort, to już tylna kanapa może okazać się za mała nawet dla... dzieci. Ciężko będzie z miejscem na nogi, a także na głowę. Wydaje się, że maksymalny wzrost osoby tam zasiadającej nie powinien przekraczać 120-130 cm. W przypadku małych dzieci problemem może okazać się prawidłowy montaż ich fotelików.

We wnętrzu wzrok oczywiście będzie przyciągać bardzo kolorowy wyświetlacz, którego tło zmienia się w zależności i od wyboru trybu jazdy, i od intensywności naciskania na pedał gazu. Kolorystyka zmienia się od odcieni niebieskiego, poprzez zielony, aż po czerwień. Analogowy obrotomierz, w środku którego znajduje się cyfrowy prędkościomierz, umieszczone zostały w centralnej tubie. Oczywiście na wyświetlaczu nie brak także wskazań - naładowania baterii oraz aktualnego wykorzystywania silnika elektrycznego bądź jego ładowania - które przypominają nam na bieżąco o tym, że poruszamy się hybrydą.

Duży plus należy się także za koło kierownicy, które ma niewielką średnicę, mięsisty wieniec i świetnie leży w dłoniach. Poza tym, na kierownicy oraz po obu jej stronach zlokalizowano wszystkie niezbędne przełączniki, których kierowca może używać podczas jazdy.

Za napęd Hondy CR-Z odpowiedzialny jest znany już układ hybrydowy IMA, w którego skład wchodzi jednostka benzynowa rozwijająca moc 114 koni mechanicznych oraz motor elektryczny o mocy 14 KM. Tak jak w przypadku innych hybryd Hondy, układ IMA nie daje możliwości jazdy wyłącznie w trybie elektrycznym. Jednostka elektryczna wspomaga tylko silnik benzynowy podczas ruszania i gwałtownego przyspieszania. A jeśli już mowa o trybach, to kierowca ma do wyboru trzy takie. Normal, czyli podstawowy, zapewnia pewnego rodzaju kompromis, Econ podporządkowany jest ekologii, zaś Sport teoretycznie pozwala na najwięcej.

Niestety, nawet w trybie sportowym (choć akurat w tym trybie CR-Z jest najbardziej zrywny) hybrydowa Honda pozostawia pewien niedosyt. 124 konie mechaniczne (moc maksymalna nie jest sumą mocy silnika benzynowego i elektrycznego) okazują się zbyt słabą dawką, by auto mogło choćby aspirować do miana sportowego, mimo niecałych 1.200 kilogramów. Aby zmusić CR-Za do choć trochę większego wysiłku, niezbędne jest wkręcanie silnika na wyższe partie obrotów.

Wprawdzie nie jest oszałamiająco szybki, to jednak CR-Z daje dużą frajdę podczas szybszej jazdy. Przede wszystkim układ kierowniczy. Poza wspomnianą już, świetnie leżącą w dłoniach kierownicą, sam układ jest niezwykle bezpośredni. Podczas nawet gwałtownych ruchów kierownicą, auto wciąż jedzie jak po sznurku. Nie przeszkadza w tym nawet lekka tendencja do nadsterowności. Druga kwestia to skrzynia biegów. Krótki skok lewarka, precyzja i niewielki opór podczas "wbijania" kolejnych przełożeń. Jeśli dodamy do tego nisko położony środek ciężkości i sztywno zestrojone zawieszenie, to już wiadomo, dlaczego Honda CR-Z nie boi się nawet wyjątkowo krętej drogi.

Hybryda powinna zapewniać ekologiczne parametry spalania, jednak w przypadku naszego bohatera testu trudno jednoznacznie ocenić uzyskane wyniki. W mieście uzyskaliśmy rezultat na poziomie 7,7 l/100 km, w trasie powinno udać się osiągnąć 6,5 litra. Zapewne da się zejść jeszcze niżej, według producenta nawet o ok. 1,5 l/100 km, jednak wcale nie poruszaliśmy się na maksimum możliwości silnika.

Honda CR-Z to dziś najtańsza hybryda na polskim rynku (ceny zaczynają się od 86,8 tys. zł). Dla singli czy par, które chciałyby się w ten sposób wyróżniać, to bardzo dobra propozycja. Niekoniecznie jednak dla osób, które w tym modelu widzą idealne ucieleśnienie ekologicznego samochodu sportowego.

Czy jest możliwe stworzenie już dziś ekologicznego auta sportowego? Jak pokazuje Honda CR-Z niezbędne są kompromisy - i albo ucierpią na takim powiązaniu osiągi modelu, albo jego zużycie paliwa wcale nie będzie aż takie super oszczędne. Dobrze, że jednak takie próby są w ogóle podejmowane, bo w niedalekiej przyszłości ekologia będzie głównym  wyznacznikiem przy tworzeniu samochodów. A chyba nikt nie wyobraża sobie motoryzacyjnych nowości bez typowo sportowych modeli.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Honda CR-Z Wszystko o Honda
Tematy w artykule: Honda hybryda Honda CR-Z

Podobne wiadomości:

Honda WR-V debiutuje w Brazylii

Honda WR-V debiutuje w Brazylii

Aktualności 2016-11-09

Ferrari stawia na hybrydy

Ferrari stawia na hybrydy

Samochody luksusowe 2016-11-08

Komentuj:

~koko 2012-02-17

wogle nie ma zdjenc bagaznika, ?! nie moge sobie porownac wielkosci

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport