mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Hyundai Genesis Coupe: Dar od Boga

Hyundai Genesis Coupe: Dar od Boga

W Księdze Rodzaju znajdziemy opis stworzenia świata. Według wierzeń i tego, co w niej zapisano, Bóg stworzył świat w ciągu 7 dni i ostatniego dnia odpoczywał. Nie odpoczywał, dotarliśmy do pradawnych zapisków, które mówią, że Bóg dnia 7 stworzył coś, co fani motoryzacji wielbią najbardziej – tylny napęd.

Hyundai Genesis Coupe: Dar od Boga

Pierwsze pytanie, jakie usłyszysz parkując Genesisa Coupe, będzie brzmieć: "Co to za samochód?". Drugie, o ile osoba pytająca nie dostanie zawału, ewentualnie konając w Twych ramionach z powodu zbyt mocnego szoku, wydusi ostatkiem sił: czy to naprawdę Hyundai?!

Reakcja na ten samochód zawsze jest taka sama, ludzie się oglądają, a na twarzach widać rysujące się mocne zdziwienie. O ile u poprzednika słowo uroda było dyskusyjne, tak w przypadku obecnego modelu nie musisz się z nikim kłócić. Genesis Coupe to bardzo ładne auto sportowe. Nowa stylistyka poprawiła wygląd samochodu zwłaszcza w przedniej części. Poprzedni model wyglądał trochę tak, jakby ktoś dobrze zaprojektowany samochód potraktował prawym sierpowym.

Auto świetnie prezentuje się w tylnej części, gdzie dumnie prężą się dwie, szerokie końcówki wydechu. Nie znajdziesz w nadwoziu koreańskiego coupe nic, do czego mógłbyś się przyczepić. Wróć. Znajdziesz. Mowa o dwóch atrapach wlotu powietrza umieszczonych na masce. Szpecą samochód i mogą mylnie sugerować, że pod klapą pracuje spokojna jednostka napędowa, a to pogląd niezgodny  z rzeczywistością.

Sercem Genesis Coupe jest ta sama 3.8-litrowa jednostka V6, którą znajdziemy w poprzedniku. Inżynierowie pogrzebali jednak w sercu koreańskiego coupe i teraz auto uatrakcyjnia tylną oś mocą 348 KM. Zanim poruszymy kwestię emocji, to warto dodać, że zaskakujący okazuje się aspekt spalania. Jeśli w trasie jakimś cudem obudzi się w nas duch człowieka spokojnego, to jesteśmy w stanie osiągnąć wynik 9 litrów na 100 przejechanych kilometrów. Realne średnie spalanie to około 11 litrów, co zestawiając z osiągami i mocą nie jest wygórowanym wynikiem. Owszem, jeśli włączy się nam tryb ciężkiej prawej stopy, to wtedy spalanie spokojnie zacznie skakać do wartości 20 litrów.

Koreańskie coupe jest przede wszystkim jednak gwarancją dużych emocji za kierownicą. Tylny napęd i moc 348 KM sprawia, że Twój organizm domaga się adrenaliny. Wystarczy, że wsiądziesz do środka i przycisk „Start Engine” wciskasz z zamkniętymi oczami. Wszystko po to, by zatopić się w dźwiękach dobiegających z układu wydechowego. Ryk, bas i krzyk, którym można straszyć, od razu przeszywa całe Twoje ciało. Uzależnia. Poprawiasz pozycję w kubełkowym fotelu, licząc, że podczas jazdy fotel będzie utrzymywał korpus w dobrej pozycji. Uwierz mi, będzie… Zaciskasz dłonie na grubym wieńcu kierownicy i z lekkim strachem chwytasz za lewarek skrzyni biegów. Wrzucasz jedynkę i uświadamiasz sobie, że krótka skrzynia pracuje ciężko. Ostatni wdech… Wszystko dzieje się momentalnie, strzał ze sprzęgła i 348 bestii atakuje asfalt niczym husaria wrogie wojska pod Kłuszynem… dwójka…trójka… i nic więcej nie potrzebujesz. Pierwsza setkę samochód osiąga w 6 sekund, a na prędkościomierzu zobaczysz maksymalnie 260 km/h. To jest twój sojusznik w tańcu na drodze… do czasu.

Hyundai Genesis Coupe wymaga od Ciebie skupienia i pewności reakcji. Układ kierowniczy działa bardzo topornie, ale w tym aucie to tylko plus. Musisz się siłować, ale dzięki temu lepiej wyczuwasz samochód. Pierwsze wejście w zakręt może zaskoczyć bardziej niż kopnięcie przeciwnika przez Mirco Cro Copa. Auto daje odczuć lekką podsterowność i dopiero mocniejsze wciśnięcie gazu zmusza nas do szybkiej reakcji. Genesis Coupe lubi tracić przyczepność, co powiększa nam uśmiech na twarzy. Tylko i wyłącznie od nas zależy, czym skończy się ta niewinna zabawa. ESP działa jak strzał z bicza, karcący tresowane zwierzę. Momentami ingeruje brutalnie i przywołuje nas do porządku. Da się wyłączyć i wtedy auto zmienia się w zabawkę, która zamiata tyłem. To najbezpieczniej jest zrobić na torze lub na dużym, pustym placu.

Zatrzymujesz się i uspokajasz szybko bijące serce. Zaczynasz rozglądać się po kabinie Genesisa i dopiero to uświadamia Ci, że siedzisz w Hyundaiu. Materiały i stylistyka wnętrza przypominają te z pozostałych modeli koreańskiego producenta. Nie są dla Ciebie jednak istotne. To nie ta rzecz, która ma cieszyć w tym aucie. Faktycznie, brakuje w Genesisie Coupe nawigacji, a akustycy z Infiniti mogliby bardziej dostroić sprzęt. Ostatni rzut oka na wnętrze i grymas na Twojej twarzy wywołują trzy wskaźniki, które zostały ulokowane na konsoli środkowej w takiej pozycji, że obserwowanie ich podczas szybkiej jazdy jest bardzo kłopotliwe. Jeśli już ktoś w Hyundai uparł się na nie, to powinny znajdować się na desce rozdzielczej.

Poprawiasz pozycję za kierownicą, jeszcze raz upewniasz się, czy masz dostatecznie dużo miejsca, by w nagłej sytuacji założyć kontrę. I znów ten skok adrenaliny… ognia… Tym razem silnik kręcisz do ponad 3500 obr./min… Chcesz, by cały świat razem z Tobą słuchał salwy dźwięków, docierających z silnika i układu wydechowego. Sielankę zakłóca stukot zawieszenia na nierównościach. Genesis Coupe ma bardzo twardo ustawione zawieszenie, które nie lubi polskich, dziurawych dróg.  

Zatrzymujesz się na poboczu i wysiadasz, by zobaczyć jak auto zniosło ubytki w szosie. Uff… wszystko w porządku. Wsiadając kątem oka zerkasz na tylną kanapę i w duchu cieszysz się, że nie musisz podróżować w tej części samochodu. Genesis Coupe to auto typu 2+2, jednak z tyłu miejsca zabraknie dopiero wysokim osobom. Podobnie zaskakuje bagażnik, gdzie bez problemu zmieścimy bagaże dla trzech, a nawet i czterech osób. Jedyny problem to wielkość otworu bagażowego w stosunku do jego głębokości.

Genesis Coupe to świetne auto. Mimo mało porywającego wnętrza pokochasz ten samochód. Szkoda, że na polskim rynku jest niedoceniany, zwłaszcza, że brak mu bezpośredniej konkurencji. To idealne wypośrodkowanie mocy, przyspieszenia, emocji i frajdy z jazdy. Chcesz auta sportowego, ale niekoniecznie tak mocnego? Nie ma problemu. Jest na rynku Toyota GT86. Pragniesz jeszcze większych doznań? Rozwiązanie jest proste – Chevrolet Camaro. Idealny złoty środek to jednak Hyundai Genesis Coupe. Za ile? Na testowaną przez nas wersję musisz wyłożyć 160.100 złotych. Dopłaty 8.000 złotych będzie wymagała automatyczna skrzynia biegów i szyberdach (2500 zł). W ofercie jest jeszcze wersja z 275-konny silnikiem 2.0 TCI. Tej jednak nie polecamy. Po co ograniczać emocje?

 

Hyundai Genesis Coupe 3.8l Executive

 

dług./szer./wys. (mm)
4630/1866/1385
rozstaw osi (mm)
2820
masa własna (kg)
1525
poj. silnika (ccm)
1984
moc (KM)
348 (6400 obr./min.)
moment obrotowy (Nm)
400 (5300 obr./min.)
0-100 km/h (sek.)6
Vmax. (km/h)
260
trasa/miasto (l/100km)
7,3/11,5
średnie spalanie - test (l/100km)
11
poj. zbiornika paliwa (l)
65
poj. bagażnika (l)
312
cena testowanego egz. (zł)
160.100

 

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Hyundai Genesis
Hyundai Genesis
Cena podstawowa już od: 318 000 PLN brutto
Dostępne nadwozia: sedan-4dr.

Podobne wiadomości:

Hyundai Ioniq - znamy cenę w Polsce

Hyundai Ioniq - znamy cenę w Polsce

Aktualności 2016-09-07

Hyundai rozmawia z Google

Hyundai rozmawia z Google

Technika 2016-08-18

Komentuj:

~raiders z ciemnogrodu 2013-12-04

ten redaktorek to się specjalnie nie zna chyba na carach albo nie odrobił lekcji należycie :( toyota gt86 to jest totalna frajda z jazdy przy tych samych praktycznie parametrach przyspieszenie /1s/. ale koreańczycy muszą swój car odchudzić o 300 kg żeby mogli się mierzyć z toyotą/ a o trzymaniu się dróżki to nawet toyocie butów nie są godni czyścić lol pzdr

~ufok 2013-12-04

zgadzam się z misiaczkiem

~misio 2013-12-04

Katastrofalne przyspieszenie,jak na taką moc.

marko1 2013-12-04

No, no ktoś tu błysną wiedzą o Starym Testamencie ale Panie Bartoszu B. do proroka Panu jeszcze daleko. Owszem tak rasowo sportowego Hyundaia jeszcze nie było. Proszę wyobrazić sobie, że z Pana albo innego piłkarza amatora ktoś zrobiłby futbolistę, o którego zabiegałby Bayern Monachium. To jeszcze nie Real Madryt, ale też już nie reprezentacja KS mojeauto.pl.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport