mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Hyundai Genesis: Czy to jeszcze Hyundai?

Hyundai Genesis: Czy to jeszcze Hyundai?

Widząc ten model, wielu moich znajomych mocno się dziwiło, usłyszawszy, że mają do czynienia z Hyundaiem. Koreańska marka nie kojarzy się bowiem, przynajmniej w Europie, z luksusowymi limuzynami. A do takiego miana aspiruje Hyundai Genesis.

Hyundai Genesis: Czy to jeszcze Hyundai?
Hyundai już jakiś czas temu zapowiedział, że w ramach koreańskiego koncernu motoryzacyjnego to marka Kia będzie kierowana do tej nieco uboższej klienteli, zaś Hyundai będzie tworzył bardziej luksusowe i prestiżowe, a tym samym droższe auta. O sensie takiego pomysłu i jak jest on realizowany - nie czas i miejsce o tym mówić. Fakt faktem, że w ofercie Hyundaia możemy znaleźć już kilka przykładów prób wejścia do segmentu premium. Jedną z pierwszych takich prób był Grandeur, na rynkach azjatyckich furorę robi Equus, a od końcówki ubiegłego roku drugie podejście podejmuje Genesis, który w ograniczonej liczbie będzie dostępny także i na Starym Kontynencie.

Wreszcie, można rzec, bowiem pierwsza generacja Genesisa była oferowana przede wszystkim na rynku koreańskim oraz w Stanach Zjednoczonych. Masywny przód nowego Genesisa z potężną atrapą chłodnicy i sporymi światłami ksenonowymi, przyozdobionymi listwą diod LED do jazdy dziennej, zewsząd otoczone chromowymi wstawkami robią wrażenie. Linia boczna, nawet pomimo zastosowania dużych, 19-calowych felg, wygląda już dużo lżej, a całość jest proporcjonalna. W tylnej części znajdziemy najwięcej podobieństw do mniejszego i40, a wyróżnikiem będą dwie spłaszczone końcówki układu wydechowego.

Mierzący prawie 5 metrów długości Hyundai Genesis wpisuje się swoimi gabarytami pomiędzy segment klasy średniej wyższej (Audi A6, Mercedes klasa E) a klasę wyższą (Mercedes klasa S, BMW seria 7). Złośliwi powiedzą, że ze swoich niemieckich rywali czerpie wzorce stylistyczne. Nawet jeśli jest to prawdą, nie da się jednak zaprzeczyć, że Genesis jest autem niezwykle eleganckim. O ekskluzywności Genesisa świadczy jeszcze jeden fakt. Hyundai postanowił niejako wyodrębnić go ze swojej gamy, o czym świadczy chociażby całkowicie inne logo na masce. A że przypomina swoim wyglądem logo pewnej brytyjskiej marki... jak widać, Hyundai ma na swoim celowniku najbardziej nobliwe marki samochodowe. Szkoda tylko, że Koreańczykom zabrakło konsekwencji. Na tylnej klapie, po lewej stronie, znajdziemy bowiem napis "Hyundai", choć miało go nie być...

Jeśli ktoś sądzi, że wygląd nadwozia to maksimum możliwości projektantów Hyundaia, musi zajrzeć do wnętrza Genesisa. Jest tak, jak sobie wyobrażamy wystrój środka luksusowych limuzyn. Użyte materiały niczym już nie przypominają poprzednika i starszych Hyundaiów, które próbowały udawać, że są premium. Tu znajdziemy prawdziwe drewno (jesion bądź orzech włoski), aluminium, skórę Nappa na fotelach (jest możliwość zamówienia różnej kolorystyki) oraz zamszowe wykończenie podsufitki i wewnętrznych słupków.


Kierowca i przedni pasażer docenią naprawdę wygodne fotele, regulowane elektrycznie w dwunastu kierunkach, a także podgrzewane i wentylowane. Do pełni szczęścia brakuje elektrycznie regulowanych zagłówków. Także i kierownicę, również z funkcją podgrzewania, ustawimy bez konieczności używania siły. Za nią znajdziemy klasyczne, spore i czytelne, zegary. Obsługa urządzeń pokładowych jest intuicyjna, większość funkcji ustawimy za pomocą pokrętła systemu Drive Information System, a wybierane opcje możemy podglądać na ponad 9-calowym wyświetlaczu na środkowej konsoli. Wciąż jednak ustawienia klimatyzacji czy układu audio marki Lexicon są możliwe dzięki standardowym przyciskom na centralnej konsoli. Wiele firm rezygnuje z tego, zostawiając tu puste miejsce - sami jednak oceńcie, co lepsze.

W limuzynie równie ważne, jeśli nie ważniejsze, jak pozycja kierowcy, jest miejsce na tylnej kanapie. W końcu rzadko się zdarza, by szanujący się prezesi sami zawozili się na spotkanie biznesowe. Oba skrajne miejsca powinny zaspokoić wiele wyszukanych potrzeb. Jest chyba nawet wygodniej niż z przodu. Regulacja pozycji, podgrzewanie czy chłodzenie, elektryczna roleta tylnej szyby, a po opuszczeniu podłokietnika możliwość ustawienia radia czy 3-strefowej klimatyzacji. Cóż więcej można chcieć? Może funkcji masażu, a na pewno nieco więcej miejsca na stopy, bowiem długonodzy będą mieć drobne problemy z ich zmieszczeniem pod przednim fotelem. Zawsze w takiej sytuacji można przesunąć fotel pasażera przyciskami umieszczonymi na boku oparcia.

Z kolei żadnych przycisków nie musimy naciskać, jeśli chcemy dostać się do bagażnika. Wystarczy, że posiadamy kluczyk (np. w kieszeni) i przez ok. 3 sekundy postoimy za autem. To doskonałe rozwiązanie w sytuacji, gdy chcemy dostać się do bagażnika, mamy ręce zajęte torbami czy innymi walizkami, a wokół kałuże, błoto bądź śnieg. Choć 439 litrów nie jest jakimś rekordowym wynikiem, trudno jednak wyobrazić sobie jakąś codzienną sytuację, by okazał się niewystarczający.

Komfortowo i luksusowo wykończone oraz wyposażone wnętrze nie jest jednak jedynym walorem limuzyn. Auta z najwyższej półki mają się również czym pochwalić, jeśli mowa o jednostkach napędowych. Genesis stoi tu w pewnym sensie na nieco straconej pozycji, bowiem dysponuje zaledwie jednym silnikiem. Motor benzynowy V6 o pojemności 3,8 jest tym samym, jaki pracował pod maską testowanego przez nas jakiś czas temu Hyundaia Genesisa Coupe. W limuzynie silnik ten dysponuje mocą 315 KM, która osiągana jest przy 6 tys. obr/min. Nieco wcześniej, bo od poziomu 5 tys. obrotów, mamy do dyspozycji pełnię momentu obrotowego w wysokości 397 Nm. Takie parametry sprawiają, że Genesis jest całkiem dynamicznym autem, o ile będziemy utrzymywać obroty gdzieś powyżej poziomu 4,5 tys./min, o czym może świadczyć krótki czas (6,8 sek.), jaki upływa od startu do momentu, gdy wskazówka prędkościomierza wkroczy na trzycyfrowe pole. Jak na sporych rozmiarów i ważące ok. dwóch ton auto wynik więcej niż dobry.

We wnętrzu nie odczujemy jednak na własnej skórze możliwości Genesisa. Podczas dynamicznego przyspieszania bądź gwałtownej zmiany kierunku jazdy nasze ciało nie będzie rzucane po kabinie. Co więcej, specjalnie nie odczujemy także rozwijanych prędkości, więc lepiej kontrolować się, zerkając co jakiś czas na prędkościomierz. Silnik jest bowiem nieźle wyciszony i większe prędkości nie będą odczuwalne dla naszych uszu. Również szum opływającego powietrza nawet na autostradzie nie powinien być zbyt uciążliwy.

Siłą rzeczy koreańska limuzyna nie będzie połykaczem zakrętów. Poza dużymi rozmiarami na takiej drodze przeszkadzać będzie również mało precyzyjny układ kierowniczy. O ile podczas leniwej jazdy docenimy jego spokojne reakcje i odpowiednie wspomaganie, to już przy dynamicznym kręceniu kołem kierownicy możemy narzekać na małą precyzję układu. Przydałoby się lepsze wyczucie tego, co dzieje się na styku kół i nawierzchni. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że Genesis z tego powodu jest mało stabilny i większe prędkości grożą niebezpieczną sytuacją na drodze. Napęd na 4 koła (HTRAC) sprawnie rozdziela moment obrotowy pomiędzy przód i tył (w normalnych warunkach większość momentu trafia na tylne koła) i gorsze warunki pogodowo-drogowe są mniej straszne. Nie można zapomnieć także o możliwości wyboru różnych trybów jazdy - Eco, Normal i Sport, które regulują twardość zawieszenia, reakcję przepustnicy i kontroli stabilności.

Na luksusowe warunki jazdy duży wpływ ma także niezwykle komfortowe zestrojone zawieszenie, które jednak nieźle sprawuje się nie tylko na miejskich nierównościach, a także przy większych prędkościach. Jest ciche, większe nawet wstrząsy nie są przenoszone na ciało osób siedzących wewnątrz. Podczas podróży można się naprawdę zrelaksować.

Mieszane uczucia mam jednak do wyników spalania Genesisa. Duża masa, spory i mocny silnik muszą przekładać się na większe zużycie, ale prawie 17-litrowe spalanie w ruchu miejskim, gdy próbowało się uzyskać jak najniższy wynik, trochę rozczarowuje. W trasie Genesis spalał nam między 11 a 13 l/100 km - tu również byśmy oczekiwali rezultat o 2-3 litry niższy.

Tylko jedna jednostka napędowa nie daje możliwości wyboru. Co więcej, nabywca w Polsce nie będzie miał także możliwości wyboru wyposażenia - Hyundai Genesis jest bowiem dostępny na naszym rynku tylko w jednym, najbogatszym wariancie wyposażeniowym. Ale za to prawie niczego nie powinno nam braknąć. Na liście wyposażenia znajdziemy np. czujnik wilgotności oraz stężenia CO2 w kabinie. Ma on zapobiegać zaparowywaniu szyb, a także zmniejszać poczucie senności. Na co dzień przydatny z pewnością będzie system kamer, zapewniający widok dookoła auta, co będzie szczególne przydatne na parkingach.

300 tys. zł (bez tysiąca). Tyle kosztuje Hyundai Genesis na polskim rynku. Można rzec, że jak na Hyundaia to sporo. Ale jednocześnie luksusowe limuzyny niemieckich konkurentów kosztują więcej. A Genesis to elegancka limuzyna, która nie powinna się niczego wstydzić. Nawet swojego koreańskiego pochodzenia.



Hyundai Genesis 3.8 V6 GDi HTRAC

dług./szer./wys. (mm)
4990/1890/1480
rozstaw osi (mm)
3010
masa własna (kg)
2075
poj. silnika (ccm)
3778
moc (KM)
315 (6000 obr./min.)
moment obrotowy (Nm)
397 (5000 obr./min.)
skrzynia biegów
automatyczna, 8-stopniowa
0-100 km/h (sek.)6,8
Vmax. (km/h)240
spalanie: trasa/miasto (l/100km)16,2/8,9
średnie spalanie - test (l/100km)11,5
poj. zbiornika paliwa (l)77
poj. bagażnika (l)493
cena podstawowej wersji (zł)299 000

 

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Hyundai Genesis
Hyundai Genesis
Cena podstawowa już od: 318 000 PLN brutto
Dostępne nadwozia: sedan-4dr.

Podobne wiadomości:

Hyundai Ioniq - znamy cenę w Polsce

Hyundai Ioniq - znamy cenę w Polsce

Aktualności 2016-09-07

Hyundai rozmawia z Google

Hyundai rozmawia z Google

Technika 2016-08-18

Komentuj:

~aa 2014-10-22

Silnik z innej epoki... Mercedesy / Audi / BMW z silnikami tej mocy palą poniżej 10l w mieście i jakieś 6-7l w trasie. Niestety auta hyundaia są bardzo mało ekologiczne.

~silny 2014-10-13

bo u nas się nie da albo jest zakazane przez prawo, co jest nieopłacalne dla firmy/państwa

~Mechanik 2014-10-12

Dodam tylko do tego że w Czechach i na Słowacji można bez utraty gwarancji zamontować LPG do Genesis co w Polsce jest nie możliwe , bo sie nie da

~Mechanik 2014-10-12

Rozumiem z ta akcyzą to wole kupić te auto za 80 tys.zł w USA i jes sprowadzić do Polski. Te auta są produkowane tylko w jednej fabryce na świecie. Auto jest ładne ale nie za tą cene. Hyundai w Polsce to jest państwo w państwie. W Czechach do nowych aut fabrycznych montują LPG do silnika 1.6 np i30 ix 20 nawet z automatem. W Polsce nie montują bo sie nie da. Wszyscy wiedzą jakie śa paliwożerne jednostki Hyundaia LPG to jest w sam raz na polskie warunki.

~kowal 2014-10-12

No nie wiem... Niech se H. twierdzi, że produkuje luksusowe auta, wolno mu. Niech to auto nawet takie będzie, ale wydając 300 tys na furę chciałoby się jeździć czymś bardziej prestiżowym i w lepszym guście niż Hyundai farbowany na Astona.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport