mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Hyundai H1: Jeszcze więcej niż van

Hyundai H1: Jeszcze więcej niż van

Jeśli minivany czy klasyczne vany, nawet w wersjach siedmioosobowych, to wciąż za mało na Twoje potrzeby, niezbędne będzie sięgnięcie po coś jeszcze większego. Właściwie pozostaje nam wówczas zwrócić się w stronę segmentu aut... użytkowych i poszperać wśród wariantów osobowych. Jedną z takich opcji może być Hyundai H1.

Hyundai H1: Jeszcze więcej niż van

Choć na rynku obecna, druga już generacja Hyundaia H1 dostępna jest już niemal od dwóch lat, to jednak ciężko mówić w tym przypadku o jakiejś większej popularności tego modelu. Z czego to wynika? Być może koreańskie firmy stawiają przede wszystkim na auta osobowe, nie przywiązując (na razie?) większej wagi do pojazdów dostawczych. Być może konkurencja europejska jednak w tym segmencie dużo bardziej odjechała rywalom z Azji. Fakt jest taki, że dla sporej grupy "fanów" motoryzacji, H1 będzie bardziej kojarzyć się z Hummerem, niż z dostawczym Hyundaiem.

Stylistyka - mini autobus
Ponad pięć metrów długości (5.125 mm), niemal identyczna, ponad 1,9-metrowa szerokość i wysokość (odpowiednio 1.920 i 1.925 mm), do tego niezwykle masywna i pudełkowata sylwetka, sporych rozmiarów wystające nadkola, duży grill i prężące się po jego obu stronach reflektory. Dla osób, które na co dzień obcują ze sporo mniejszymi autami osobowymi, spotkanie oko w oko z Hyundaiem H1 może zrobić niemałe wrażenie.

Co ciekawe jednak, całość prezentuje się dość interesująco. Wcale "użytkowe pochodzenie" nie wpływa jakoś ujemnie na postrzeganie tego olbrzyma. O ile jednak przód "H-jedynki" doskonale współgra z ponadprzeciętnymi rozmiarami auta, to z boku Hyundai wygląda dużo bardziej zgrabnie. Może to kwestia dużych powierzchni przyciemnianych z tyłu szyb, a może rzucających się w oczy przetłoczeń nad kołami.

Stosunkowo najmniej atrakcyjnie prezentuje się tył auta. Duża szyba, pod nią sporej powierzchni blacha oraz wąskie i wysokie tylne światła. I to właściwie wszystko. Wszystko, gdyż auto nie posiada nawet tylnej wycieraczki. Bardzo ciekawi jesteśmy, jak wygląda widoczność przez nią podczas opadów deszczu czy też śniegu...

Wnętrze - dla oktetu idealny
Najważniejsze jednak w tego typu aucie nie są jego walory wizualne, a te praktyczne. W końcu, bądź co bądź, mamy przecież do czynienia z pojazdem użytkowym. Dostęp do środka niczym w autach dostawczych. Trzeba się nieco powspinać, na szczęście jest dodatkowy uchwyt na przednim słupku. Dostęp do obu tylnych rzędów siedzeń jest przez przesuwne drzwi z obu stron. Ze środkowym nie ma żadnego problemu, aby się dostać na sam tył, kanapę drugiego rzędu trzeba przesunąć do przodu. Trochę jest to mało poręczne, ale w miarę sprawnie da się to uczynić.

Jak już dostaniemy się do środka, to docenimy ogrom miejsca wokół nas. Nawet jeśli przyjdzie nam podróżować w ośmioosobowym składzie i na dodatek wszyscy będą już pełnoletni, to i tak miejsca nikomu nie powinno zabraknąć. Wszystkie siedzenia są w miarę wygodne, potwierdzamy to nawet po długiej podróży, choć o jakichś luksusowych warunkach nie ma co mówić. Wszyscy podróżni mają do dyspozycji drobne schowki, uchwyty, pasażerowie drugiego rzędu mogą uchylić sobie boczną szybę, co akurat w tego typu pojazdach nie jest normą. Zaskakuje trochę spora i niezagospodarowana przestrzeń pomiędzy przednimi fotelami. Brak w tym miejscu jakiegokolwiek schowka, podłokietników. Można spokojnie tam zmieścić sporych rozmiarów torbę, można też bez większego trudu przejść do tylnej części auta. I może właśnie o to chodziło projektantom, by siedzący z przodu rodzic mógł szybko w razie potrzeby przejść na tył do swojej pociechy.

Spore zastrzeżenia mamy za to do możliwości aranżacji wnętrza, a właściwie do jej braku. Wprawdzie w ofercie poza testowaną przez nas wersją ośmioosobową, H1 dostępny jest także w wariantach trzy- i sześciomiejscowych, to jednak szkoda, iż nie da rady przerobić naszej wersji chwilowo na potrzeby jeszcze bardziej użytkowe. Co gorsza, poza brakiem możliwości wymontowania siedzeń, nie da rady ich nie tylko całkowicie złożyć, ale i chociażby złożyć w stolik, rozłożyć na płasko, nie mówiąc już o ich obróceniu. Dodatkowo trzeba być ostrożnym z regulacją pochylenia oparć. Po pociągnięciu za dźwignię, oparcie z dość dużą siłą prostuje się.

Wykończenie wnętrza z całą pewnością do eleganckich nie należy, ale nie można też porównywać go średniej wśród pojazdów typowo dostawczych. Króluje tam oczywiście plastik, ale na szczęście wydaje się być poprawnie spasowany. Wszechogarniającą nas szarość próbują ożywić aluminiopodobne wstawki, m.in. na konsoli centralnej czy kierownicy. Do dużych rozmiarów zewnętrznych auta dostosowała się równie masywna deska rozdzielcza. Na całe szczęście wszystkie najważniejsze pokrętła i przyciski są na swoim miejscu i w zasięgu ręki kierowcy.

Nawet jeśli na pokładzie będzie komplet pasażerów, nie powinniśmy mieć większych problemów ze zmieszczeniem ich bagażu. 851 litrów pojemności przestrzeni za trzecim rzędem siedzeń pozwoli udać się nie tylko na tygodniowe, ale wręcz na miesięczne zakupy. Szkoda tylko, że nie można jakoś znacząco jeszcze powiększyć bagażnika. Mając tak duże auto właściwie nie da rady przewieźć większych gabarytowo przedmiotów, jak np. lodówka.

Jazda - prawie jak osobówka
Pierwsze spojrzenie na parametry - 168 koni mechanicznych, do tego wręcz potężny maksymalny moment obrotowy, wynoszący 392 Nm - 2,5-litrowego turbodiesla, jaki pracuje pod maską Hyundaia H1, mogą napawać optymistycznie. Nie zapomnijmy jednak, że mamy do czynienia z ważącym ponad 2 tony pojazdem, z raczej mało aerodynamicznymi kształtami, dlatego musimy się zadowolić ponad 15 sekundami do setki oraz maksymalną prędkością ok. 180 km/h.

Silnik należy pochwalić za dość cichą pracę. Nawet gdy jest zimny nie jest zbyt natarczywy. Dopiero gwałtowne przyspieszanie może być niezbyt miłe dla naszych uszu. Aby Hyundai H1 w miarę żwawo jechał, należy bezwzględnie utrzymywać obroty na poziomie ponad 2.000 obr/min, do tego momentu auto będzie poruszać się niezwykle ospale. Oczywiście sporo zależy też od liczby podróżnych. Przy komplecie oraz sporej ilości bagażu niezbędne będzie wkręcanie silnika na nieco wyższe obroty. Skutkuje to naturalnie gorszymi wynikami sprintu, aczkolwiek prędkości maksymalne są możliwe do uzyskania. Warto podkreślić, iż może poza dość wysoką pozycją za kierownicą (choć niektóre osobowe modele też tak mają), prawie nic nie przypomina nam, że nasz bohater wywodzi się z pojazdu typowo użytkowego. Średnio za to wypada elastyczność testowanej jednostki. Raczej nie liczmy, że na krótkim odcinku wolnej drogi uda nam się wyprzedzić niewiele tylko wolniej jadący pojazd.

Wpływ na to może mieć skrzynia biegów, do której działania mamy pewne zastrzeżenia. Krótka jedynka to grzech większości dostawczaków, ale można się do tego przyzwyczaić. Podobnie jak i do długich przełożeń. Gorzej, iż niestety skrzynia potrafi "haczyć". Im silnik bardziej rozgrzany, tym jest pod tym względem lepiej, nie oznacza to jednak, iż nie pojawią się problemy z wrzuceniem niektórych biegów. Kolejny minus skrzyni to jedynie pięć biegów, zdecydowanie na długich trasach dodatkowy bieg byłby przydatny.

Całkiem poprawnie zachowuje się za to H1 na nieco bardziej krętych drogach. Oczywiście naturalną rzeczą jest, iż nie zapobiegniemy tendencjom do przechylania się nadwozia na nieco szybciej pokonywanych zakrętach. Ale co ważniejsze, tylnonapędowe auto ogólnie nieźle trzyma się drogi, a w razie potrzeby dość szybko reaguje ESP (można odłączyć). Dość miękkie jest zawieszenie naszego Hyundaia, co pozwala dość komfortowo pokonywać różne niedoskonałości naszych dróg. Jedynie poprzeczne nierówności dość szybko przypominają, że mamy jednak do czynienia z autem o "dostawczym" pochodzeniu.

Normalna jazda Hyundaiem H1 nie powinna zrujnować naszego budżetu. Średnie spalanie powinno utrzymywać się na poziomie 9-9,5 l/100 km, to raptem tylko o pół litra więcej niż podaje producent. W trasie spokojnie można uzyskać wynik w granicach 7,5 l/100 km (szkoda, że nie ma tego szóstego biegu), a w mieście możliwy jest do uzyskania wynik 12-litrowy.

Podsumowanie - bardziej taxi niż auto rodzinne
Aby nabywca nie miał absolutnie żadnych kłopotów z wyborem, Hyundai H1 w wersji ośmioosobowej jest oferowany tylko w jednej wersji wyposażeniowej - Premium i do tego bez możliwości wyboru żadnego wyposażenia dodatkowego. Koszt takiego auta to 137.900 zł. Porównując potencjalnych rywali, to jednak nie za dużo. Dodatkowo H1 oferowany jest z dość bogatym wyposażeniem. Są oczywiście takie elementy jak klimatyzacja, komputer pokładowy, pełna "elektryka" czy niezwykle przydatny czujnik cofania. Jednak z drugiej strony trochę może dziwić obecność zaledwie dwóch (!) poduszek powietrznych.

Jak chyba zawsze przy tego typu autach nasuwa się pytanie, dla kogo i do jakich celów nadaje się H1. Tak licznych rodzin, nie tylko w naszym kraju, wiele nie znajdziemy. Choć, jak się już taka znajdzie, i będzie ją stać na samochód o takiej cenie, to z całą pewnością wybór Hyundaia H1 powinien okazać się dobrym pomysłem. Bardziej jednak pasuje tu chyba wykorzystanie Hyundaia jako taksówki, które bardzo często liczą na swoich klientów w hotelach czy na lotniskach.


+ przestronne wnętrze
+ bardzo dobra widoczność
+ atrakcyjna cena

- słaba możliwość aranżacji wnętrza
- skrzynia biegów
- tylko dwie poduszki powietrzne

Zobacz koniecznie: Wszystko o Hyundai H-1 Wszystko o Hyundai
Tematy w artykule: Hyundai Hyundai H-1

Podobne wiadomości:

Hyundai Ioniq - znamy cenę w Polsce

Hyundai Ioniq - znamy cenę w Polsce

Aktualności 2016-09-07

Hyundai rozmawia z Google

Hyundai rozmawia z Google

Technika 2016-08-18

Komentuj:

~kolo 2010-09-01

no to wir jesteś miszczem ekonomicznej jazdy, skoro spalasz w mieście do 10 l na setkę, wg oficjalnych danych w mieście H1 spala 11,5 litra. Szacuneczek

~amsterdamski 2009-11-21

Lepszy od kia 2700 o 100%.

~Najgorszy na rynku ? Chyba tak.... 2009-08-13

Najgorszy na rynku ? Chyba tak....

~gogus 2009-07-10

No tak do każdego auta powinni dołączać katalog aranżacji wnętrz i prywatnego projektanta- fakt to niedopatrzenie.

~dj bolo 2009-07-10

no wlasnie, to zależy jak traktować tego Hyundaia, czy jako dostawcze czy jako osobowe auto...?

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport